Na wołowej skórze by nie spisał, ile to już razy, na wszelkie możliwe sposoby, omawiane były wakacyjne tematy. Czyli wszystkie, które z miłym czasem wypoczynku wiążemy. Dobrze byłoby, gdybyż ten niczym nieskrępowany potok myśli i słów tylko i wyłącznie z pięknymi wspomnieniami się łączył. Niestety, takie marzenie jawi się jedynie jako nieosiągalny w rzeczywistości cel, do którego dążą wszyscy śmiertelnicy rewelacyjnych wspomnień urlopowych spragnieni.
Jeśli wyruszysz do źródeł Sanu zielonym szlakiem z Bukowca, najpierw zobaczysz po prawej stronie Bukowe Berdo, Halicz i Rozsypaniec, następnie dotrzesz do ponaddwustuletniej lipy po prawej stronie, potem po lewej ujrzysz cmentarz w nieistniejącej wsi Beniowa.
Jedno z pewnością można o nim powiedzieć, że miał ciekawe życie zawodowe i osobiste. Związany ze Lwowem, w którym spędził pierwszych 20 lat życia, potem mieszkał w Rzeszowie, Łodzi, Krakowie, w Poznaniu i w Warszawie. Był reżyserem i aktorem. Urodził się 100 lat temu, w czerwcu 1924 r.
6 listopada 1939 r. Kociubenko, funkcjonariusz czekistowskiego referatu dzielnicowego nr 2 w Kowlu, aresztował Aleksandra Wyszemirskiego, byłego pracownika magistratu.
W ramach obchodów Dnia Miasta w Łucku odbył się okrągły stół poświęcony problemom mniejszości narodowych w warunkach wojny.
«Jestem maniewiczaninem od czwartego pokolenia. Moja rodzina mieszka tu prawie od założenia miasteczka» – mówi Serhij Sołobczuk. W rozmowie z «Monitorem Wołyńskim» podzielił się wspomnieniami o swojej polsko-ukraińskiej rodzinie.
Lato to czas, kiedy harcerze i harcerki wyruszają na wyczekiwane obozy, by spędzać czas w gronie przyjaciół, odkrywać nowe miejsca i zdobywać cenne umiejętności. Niezależnie od pogody, ruszają do przodu – żadna ulewa nie stanie na ich drodze do przygody i nauki.
Dokładnie pod tym tytułem w kwietniu 1973 r. miała miejsce premiera filmu Stanisława Barei. Komedii, która, jak większość filmów tego reżysera, w krzywym zwierciadle pokazywała ówczesne realia. W czasach tych dawno i słusznie minionych od wielkiego dzwonu cenzura pozwalała na wyemitowanie czegoś takiego, co stanowiło pewien wentyl bezpieczeństwa dla obywateli kraju nad Wisłą.
Kilka lat temu jedna z moich znajomych powiedziała mi, że jej ojciec nienawidzi Polaków. Zapytałam dlaczego. Powiedziała, że Polacy wysiedlili ich rodzinę z Chełmszczyzny do Ukrainy.
W nr 4 czasopisma «Ziemia Wołyńska» z 1938 r. ukazał się artykuł krakowskiego archeologa Gabriela Leńczyka «Wołyń wczoraj i dziś». Jego obserwacje pokazują historię tego regionu z niezwykłej, bardzo osobistej perspektywy.