Jedno z pewnością można o nim powiedzieć, że miał ciekawe życie zawodowe i osobiste. Związany ze Lwowem, w którym spędził pierwszych 20 lat życia, potem mieszkał w Rzeszowie, Łodzi, Krakowie, w Poznaniu i w Warszawie. Był reżyserem i aktorem. Urodził się 100 lat temu, w czerwcu 1924 r.
Adam Hanuszkiewicz nie uczył się w żadnej uczelni teatralnej. Zdał egzamin eksternistycznie przed komisją złożoną ze znanych aktorów: Leona Schillera, Aleksandra Zelwerowicza, Jacka Woszczerowicza i Edmunda Wiercińskiego. Potem wspominał, że przez to wpoił sobie zasadę, że uczyć się trzeba przez całe życie i tak robił.
Jako aktor debiutował rolą Wacława w «Zemście» na deskach Teatru Dolnośląskiego w Jeleniej Górze. Natomiast jego początek reżyserowania to praca nad «Niespokojną starością» w Teatrze Polskim w Poznaniu, a pierwszą sztuką zrobioną dla Teatru Telewizji był «Złoty lis» według opowiadania Jerzego Andrzejewskiego.
Jego dorobek reżyserski i aktorski jest niezwykle bogaty i różnorodny. W pamięci Polaków zapisał się nie jako aktor, ale jako awangardowy reżyser. Jego najbardziej kontrowersyjną decyzją było przejęcie stanowiska dyrektora w Teatrze Powszechnym w 1968 r. po zdjęciu z afisza «Dziadów» Adama Mickiewicza wyreżyserowanych przez Kazimierza Dejmka i odczytywanych jako antyradzieckie. Stanowisko dyrektora piastował do 1982 r.
Uważał, że reżyserii nie można się nauczyć. Oprócz oczytania, trzeba mieć bogatą wyobraźnię, różnorodne skojarzenia, należy też włożyć dużo pracy w inscenizację każdego spektaklu. Według niego każda sztuka na scenie powinna być żywa, zaskakująca, odnosząca się do istnienia, które każdy z nas ma tu i teraz do przeżycia.
Jako dyrektor i reżyser Hanuszkiewicz najchętniej sięgał po sztuki klasyczne, polskie i zagraniczne. Odczytywał je przez odniesienia do współczesności. Formą i niezwykłą inscenizacją chciał przyciągnąć do teatru jak największą liczbę ludzi, a przez spektakle w Teatrze Telewizji dotrzeć do Polaków w rożnych zakątkach kraju.
W reżyserowaniu był bardzo odważny i nowatorski. W tym miejscu należy przypomnieć o Goplanie, Skierce i Balladynie, postaciach z «Balladyny», które w sztuce Hanuszkiewicza jeżdżą na motorach marki Honda, o drabinie, na której aktor Andrzej Nardelli recytował swój monolog jako Kordian, zamiast na szczycie Mont Blanc, o «Weselu» Stanisława Wyspiańskiego, w którym reżyser zastosował scenę obrotową, aby wzmocnić chocholi taniec aktorów. Był pierwszym, który wprowadził też psy na deski teatru. Zarzucano mu czasami, że przedkłada formę nad treść sztuki, ale jego przedstawienia były grane długo i przyciągały wielu młodych ludzi. Przykładowo inscenizacja powieści Romana Bratnego «Kolumbowie. Rocznik 20», która wyszła spod jego ręki, miała 250 przedstawień.
Adam Hanuszkiewicz żenił się czterokrotnie. Jego żonami były dwie Zofie: Rysiówna i Kucówna, oraz Marta Stachiewiczówna i Magdalena Cwenówna. Jak wielu artystów cieszył się opinią uwodziciela, ale mówił, że jest mężczyzną jednej kobiety. Twierdził: «Z natury rzeczy jestem monogamistą. To jest ciągle ta sama kobieta, urodzona w trzeciej dekadzie maja. Mają krótkie nazwiska: Ryś, Kuc, Cwen…». Po latach przyznał, że nie był zdolny do miłości, był artystą – egoistą zapatrzonym w siebie. Jego dzieci z tych małżeństw to córki Teresa i Katarzyna oraz syn Piotr. W tym roku zmarła ostatnia żona Magdalena Cwen-Hanuszkiewicz. Została pochowana obok niego. Mówiła o nim: «Adam miał zawsze motyle skrzydła, ziemi to on raczej nie dotykał. I został tym pięknym, kolorowym motylem do końca».
Aktorzy, z którymi współpracował Hanuszkiewicz wspominają go bardzo dobrze, bo chociaż był twardy, bezwzględny i jak mówiła aktorka Anna Chodakowska na próbach «katował i deptał», to potem mówił «Spróbujmy jeszcze raz».
«On mnie ukierunkował wewnętrznie na poczucie, że ten zawód ma sens i nawet potrafi być misją» – powiedziała w wywiadzie Anna Chodakowska. Inni aktorzy przyznawali, że znajdował utalentowanych aktorów i aktorki oraz potrafił wydusić to, co było w nich najlepsze. Potem każdy z tych aktorów miał więcej wiary w siebie, aby kontynuować swoją karierę. On odkrył między innymi Krzysztofa Kolbergera, Bożenę Dykiel i Andrzeja Nardellego.
W pamięci mojego pokolenia zapisał się jako niezwykły i nietuzinkowy artysta, erudyta, zakochany w teatrze, pragnący oczarować teatrem jak najwięcej ludzi poprzez atrakcyjność swoich przedstawień. Tworzył spektakle, które łączyły odważne poszukiwanie współczesnych form wyrazu z atrakcyjnością, ale i szacunkiem dla słowa. «Dla mnie istotą tego, co robię, jest chęć podzielenia się wzruszeniami, zachwytem, mądrością, troską wielkich naszych pisarzy, które znajduję w ich utworach» – mówił Adam Hanuszkiewicz w jednym z wywiadów.
Jako młody wielbiciel teatru mogłem w Teatrze Telewizji obejrzeć «Dziady», «Kordiana», «Balladynę», «Nie-Boską Komedię», «Hamleta», «Antygonę», «Wesele», «Proces», «Antygonę» i inne sztuki przygotowane przez znanych polskich reżyserów. Dzięki nim, w tym Adamowi Hanuszkiewiczowi, mam w sobie szacunek dla słowa polskiego, naturalną tendencję szukania w dziełach odniesień do współczesności oraz wartości metafizycznych i etycznych.

Odcisk dłoni Adama Hanuszkiewicza w Alei Gwiazd w Międzyzdrojach. СС0
Adam Hanuszkiewicz tworzył żywe przedstawienia. Uważał, że teatr skazany jest na współczesność. Przełamywał schematy i rutynę. Chciał przez aktora człowieka dotrzeć do widza człowieka. Na zawsze zapisał się w szeregu wybitnych twórców polskiego teatru. Odcisk jego dłoni znajduje się w Alei Gwiazd w Międzyzdrojach.
Reżyser umarł w Warszawie w 2011 r. Został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Do jego grobu wsypano ziemię z Cmentarza Łyczakowskiego ze Lwowa. Na nagrobku widnieje napis: «Adam Hanuszkiewicz. Nudno będzie w teatrze».

Grób Adama Hanuszkiewicza. Autor: Lowdown, CC BY-SA 3.0
Wiesław Pisarski,
nauczyciel języka polskiego skierowany do Kowla przez ORPEG
Na głównym zdjęciu: Adam Hanuszkiewicz. Autor: Edward Hartwig, CC BY-SA 4.0