Warto czytać, czyli krótka rozprawa na temat tego, że książka nie służy tylko do tego, aby ją podstawić pod nogę kiwającego się stołka.
25 września 1939 r., zaledwie kilka dni po wkroczeniu Armii Czerwonej na Wołyń, funkcjonariusze NKWD przeszukali mieszkanie przy ulicy Budyszczańskiej 37 w Kowlu i aresztowali jego właściciela, Bolesława Zielińskiego.
W Tarnopolu dobiegły końca półkolonie «Lato z polskimi noblistami» organizowane przez Polonijne Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe.
Joanna Chmielewska była zjawiskiem, które w polskiej literaturze trudno pomylić z czymkolwiek innym. Jak pierogi ruskie z sushi w barze na wynos. Nazywana mistrzynią suspensu, budowała napięcie nie tylko wokół zbrodni, lecz także wokół tego, czy bohaterka zdąży zrobić herbatę, zanim ktoś znowu zacznie do niej strzelać.
W tygodniku «Przewodnik Katolicki» z 1938 r. natrafiłem na wzmiankę o planach budowy kościoła parafialnego w wołyńskiej wsi Perespa, położonej w połowie drogi między Łuckiem a Kowlem. Opublikowano tam również szkic projektowy planowanej świątyni.
Stowarzyszenie Kultury Polskiej im. Ewy Felińskiej na Wołyniu zaprasza dzieci i dorosłych na zajęcia z języka polskiego.
W samym sercu Polski leży kraina, która pamięta czasy sprzed setek milionów lat, czasy nim na Ziemi pojawiły się dinozaury, a nawet czasy przed wykształceniem się znanych nam dziś kontynentów.
Jeszcze niedawno gwiazdy kojarzyły się z czymś odległym, migoczącym wysoko nad głową, wymagającym teleskopu, cierpliwości i odrobiny romantyzmu. Dziś wystarczy smartfon, stabilne łącze i umiejętność robienia miny zaskoczonej, ale naturalnej, by w ciągu jednego popołudnia znaleźć się na świeczniku.
Pierwsze artykuły z cyklu «Ziemia Wołyńska» poświęcone były ruchowi turystycznemu i krajoznawczemu na Wołyniu w okresie międzywojennym, m.in. działalności lokalnych oddziałów Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. Niniejsza publikacja przedstawia natomiast jeden z projektów mających na celu dalszy rozwój potencjału turystycznego Wołynia. Niestety, nie został on zrealizowany. Tragiczny okazał się również los jego autora.
«Nasza rodzina była duża i zżyta. Ci krewni, którzy z różnych powodów nie wyjechali do Polski, nie żałowali, że tu zostali. A ci, którzy zmuszeni byli do opuszczenia ojczystej ziemi, nigdy nie zapomnieli, skąd pochodzą» – mówi Halina Pidodwirna, z domu Strzemecka.