Na Wołyńskim Uniwersytecie Narodowym im. Łesi Ukrainki odbyła się uroczystość wręczenia tytułu profesora honorowego dla Jana Malickiego, dyrektora Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego.
W ostatnim dniu maja, w Święto Trójcy Świętej, Maniewicze tradycyjnie obchodziły Dzień Miasteczka. W tym roku był to jubileusz 125-lecia.
25 kwietnia 1940 roku funkcjonariusze Kiwereckiego Wydziału Rejonowego NKWD aresztowali podoficera Wojska Polskiego Antoniego Paszkowskiego. Przez sześć miesięcy po rozbiorze Polski między Niemcy a ZSRR ukrywał się we wsi Bodziaczów.
Ksiądz Feliks Sznarbachowski zmarł dość wcześnie, ale zdołał pozostawić zauważalny ślad w historii Wołynia. Oprócz pracy duszpasterskiej we Włodzimierzu i Kowlu, Sznarbachowski spędził znaczną część swojej kariery kapłańskiej w Ołyce.
Druhna Gocha Górecka, Gocha Gospocha, Małgoń, Komendantka, Dyrektorka, Małgośka.
W Fundacji Charytatywnej «Stare Miasto Łuck» praca trwa nieustannie. Wolontariusze przyjmują tu pomoc, rozładowują, magazynują, segregują, pakują, przeładowują i wysyłają dalej. Wydaje się, że ruch nie zatrzymuje się tu ani na chwilę.
Miasta rozpoznajemy dzięki ciekawym zabytkom. Jednak Wrocław ma swoją dodatkową wizytówkę: majowe gitarowe granie, które od ponad dwóch dekad przyciąga tysiące muzyków z Polski i świata.
Członkowie Klubu Rodło zwrócili się do redakcji «Monitora Wołyńskiego» z prośbą o pomoc w odnalezieniu grobu księdza Mikołaja Drużbackiego, który tragicznie zginął w Łucku na początku września 1939 r. «Mimo upływu tylu lat nie tracimy nadziei» – pisze w ich imieniu Kazimierz Głowacki, prezes Klubu Rodło w Raciborzu.
Przedstawiamy Czytelnikom artykuł autorstwa wybitnego badacza wołyńskiego Jana Józefa Fitzkego zamieszczony w 1939 r. w czasopiśmie «Ziemia Wołyńska». Jego autor znany jest przede wszystkim jako archeolog, ale wniósł również znaczący wkład w rozwój wołyńskiej historii i muzealnictwa.
«Na początku lat 50. rodzice zaczęli budować dom. Wprowadzili się tutaj już w 1956 r., akurat wtedy, kiedy się urodziłem. Drugą połowę domu zaczęliśmy z tatą dobudowywać, gdy miałem 13 lat. Pamiętam, jak pomagałem mu kopać fundamenty. I tak, krok po kroku, w ciągu siedmiu lat skończyliśmy budowę» – wspomina Włodzimierz Bodryn z Husiatyna w rejonie czortkowskim w obwodzie tarnopolskim, parafianin kościoła Świętego Antoniego, członek Nadzbruczańskiego Stowarzyszenia Kultury i Języka Polskiego.