Im więcej lat upłynie od czasu, gdy zasiadaliśmy w ławach szkolnych, tym bardziej wydają się nam one jednym, wielkim pasmem samej szczęśliwości i beztroski. We własnych wspomnieniach, które proporcjonalnie do przybywających krzyżyków stają się coraz barwniejsze, najwięcej uwagi poświęcamy tym dobrym, radosnym dniom z przeszłości.
Krzyk ofiar, rozdzierający i przejmujący do szpiku kości, coraz bardziej jest zagłuszany przez wrzask ochrypłych głosów maklerów z całego świata. Jęki umierających w błocie i własnej krwi żołnierzy pokrywa niezrozumiały bełkot dobiegający coraz śmielej i wyraźniej z tzw. politycznych gabinetów.
Niech podniesie rękę ten, kto nie doświadczył w swoim życiu bezsenności. Nie wydaje mi się, aby w tym momencie uniósł się w górę las rąk. Ileż to razy po ciężkim dniu marzyliśmy tylko o tym, by wskoczyć pod kołderkę i zasnąć jak kamień. Niechby wszystko wokół waliło się i paliło, a my w objęciach Morfeusza o Bożym świecie zapominamy.
Marysia ma piętnaście lat. Jest zdolnym dzieckiem, więc języka polskiego, którego nie rozumiała ani w ząb, nauczyła się szybko. Bo musiała. Teraz chce dalej się kształcić, nawet bardzo. Czyta więc wszystkie polskie książki, jakie tylko wpadną jej w ręce. Mówi dużo, swobodnie, ładnie buduje zdania. Pozostał akcent.
Jedni odnajdują upominki 6 grudnia pod poduszką. Innym święty Mikołaj przynosi prezenty pod choinkę, a są i tacy, którzy podarunki dostają i pod poduszkę, kiedy śpią, i pod choinkę w czasie świąt. Tacy szczęśliwcy.
Ani się człowiek nie obejrzał, a tu już znowu Święta za pasem. Czas leci, jak z bicza strzelił i kolejny rok przechodzi do historii. Teraz, gdy lat przybyło, a wiek dziecięcy, w którym z utęsknieniem czekało się na pierwszą gwiazdkę, dawno został zapomniany, już tak z niecierpliwością nie wyczekujemy Nowego Roku i kolejnego krzyżyka w metryce. No cóż, takie życie.
Doskonale pamiętam mój pierwszy wyjazd za zachodnią granicę. Działo się to niedługo po znaczącym roku 1989. Byłam młodą studentką i oto spełniałam swoje wielkie marzenie, żywcem wyjęte z socrealistycznej ojczyzny. Chodziło o podróż do Paryża, stolicy wszelkich ach i och.
Przy okazji wielkich świąt narodowych, okrągłych rocznic, wyjątkowych dni zaznaczonych w kalendarzu na czerwono, padają poważne, zadawane najczęściej, nie wiedzieć czemu, smutnym głosem pytania. Pytania fundamentalne, odnoszące się do tego, czym jest wolność, patriotyzm i co współczesny człowiek w demokratycznym kraju żyjący może uczynić, aby mógł dumnie patriotą się nazywać.
Jan, po długich miesiącach oczekiwania, otrzymał wreszcie upragnione skierowanie do sanatorium w Kołobrzegu. 68-latek wczesnym rankiem wyruszył z rodzinnego Sochaczewa do nadmorskiego kurortu. Czy czule żegnany przez już tęskniącą małżonkę Gienię, lat 65, mógł przypuszczać, że oto zostanie ugodzony strzałą amora gmatwającą mu uporządkowane, spokojne życie?
Przy okazji wielkich świąt narodowych, okrągłych rocznic, wyjątkowych dni zaznaczonych w kalendarzu na czerwono, padają poważne, zadawane najczęściej, nie wiedzieć czemu, smutnym głosem pytania. Pytania fundamentalne, odnoszące się do tego czym jest wolność, czym patriotyzm i co współczesny człowiek, w wolnym, demokratycznym kraju żyjący może zrobić, aby mógł dumnie patriotą się nazywać.