Związki frazeologiczne: Betonoza
Artykuły

Na trasie między Krakowem a Warszawą, tak pi razy drzwi gdzieś w połowie drogi, jest sobie miasteczko. Ani duże, ani małe, takie, jakich tysiące rozsianych jest po Polsce. Nim dorosłe życie przeniosło mnie zupełnie w inne miejsca i rejony Ziemi, przez kilkanaście bezgrzesznych lat była to moja mała ojczyzna, miejsce szczęśliwości i beztroski, rodzinny dom.

Mimo że wraz z upływem lat coraz dalej przenosiło się moje życie, zawsze z tymi samymi pozytywnymi emocjami wracałam do widoków, zapachów i ludzi znanych mi od wieków. Miasteczko od wczesnej wiosny do późnej jesieni tonęło w zieloności drzew, pięknych krzewów, choć nie do końca przyciętych od linijki, oraz rozpasanych trawników, które były wszędzie, gdzie się tylko dało.

Centralne, jakże ważne miejsce zajmował rynek. To tu, na każdej pierzei, przytulone do siebie rosły rzędem sklepiki z towarami różnymi, w których okoliczni mieszkańcy prócz codziennych sprawunków odbywali tradycyjne pogaduchy pod tytułem: co tam panie słychać?

Na samym rogu, u zbiegu dwóch jakże ważnych i jedynych ulic, stała sobie mała, żółta budka przykryta różowym dachem. Takie cudo. To do niej co sił w nogach pędziliśmy każdego dnia po skończonych lekcjach. Do budki z lodami, którą, z powagą odpowiadającą stanowisku, zarządzał pan Czesio. Kolejka dzieciaków ustawiała się karnie w długim ogonku oczekując na błogosławioną chwilę, gdy z namaszczeniem będzie można wydobyć z papierka swoje «Bambino».

Z zakamarków kieszeni, portmonetek i saszetek przeróżnej maści wyciągane były najdrobniejsze i chowane na czarną godzinę zaskórniaki w nadziei, że oto tym razem wystarczy nie tylko na samego śmietankowego, ale jeszcze, o bogowie, w czekoladzie. To było niebo w gębie. Ze zdobyczą na patyku, całe towarzystwo rozsiadało się na ławeczkach pachnącego świeżą trawą i zielonością wierzbowych gałęzi skwerku. Wokół panował wczesny, czerwcowy upał, a w cieniu dorodnych drzew, szurając lekko stopami po żwirze alejek delektowaliśmy się niebiańskim smakiem deseru.

Minęły lata i oto pewnego dnia, po przyjeździe w rodzinne strony, zobaczyłam obraz, na którego widok przecierałam oczy tkwiąc w niemym zdumieniu. Mój rynek z zielonym, pachnącym skwerkiem stał się jedną wielką betonową pustynią. Całą przestrzeń wyłożono czerwoną klinkierową kostką i postawiono na niej jakieś rachityczne donice z roślinami, które zapewne w zamyśle geniuszy i twórców owej przemiany miały dawać namiastkę natury. Zatem jak okiem sięgnąć rozciągało się coś, co latem nagrzewa się do temperatury piekarnika, a zimą nie sposób po tym przejść, bo takie jest śliskie.

Myślę sobie, że taka przemiana wywoływała u włodarzy miasteczka poczucie niczym nieograniczonej dumy. Wszak wreszcie po latach zacofania trafiła także i w to miejsce prawdziwa miejska nowoczesność. I tak sobie myślę, obserwując podobne miasteczka, że moda na betonozę rozpowszechniła się jak choroba najgorsza, a tym bardziej przerażająca, że nie ma nią skutecznego antidotum – zwłaszcza dla ludzi niezwykle odpornych i impregnowanych na rozsądek i wiedzę. Niestety.

Tak pi razy drzwi, czyli około, w przybliżeniu.

Niebo w gębie, niebiański smak oznacza, że coś jest wyjątkowo pyszne, ma niepowtarzalny smak.

Temperatura piekarnika, a więc wielki upał, gorąco.

Zaskórniaki – cierpliwie odkładane drobne pieniądze.

Czarna godzina, czyli czas wielkiego nieszczęścia, tragedii, problemów.

Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG

Powiązane publikacje
Związki frazeologiczne: Patriotyzm, jak kij w mrowisku
Artykuły
Patriotyzm jest pojęciem ciężkim jak stary, trochę pęknięty dzwon, który rozbrzmiewa tylko wtedy, gdy ktoś naprawdę ma odwagę go poruszyć. W teorii to miłość do Ojczyzny, troska o wspólnotę, gotowość do poświęceń. W praktyce coraz częściej przypomina starannie wyreżyserowany spektakl, w którym więcej jest gestów niż treści, więcej deklaracji niż czynów, więcej pustych słów niż konkretów.
18 marca 2026
Związki frazeologiczne: Tadek niejadek i Kokoszka smakoszka
Artykuły
Jedzenie, mimo że temat wydaje się nad wyraz przyjemny, to z jakichś tajemniczych, na pewno pozaziemskich przyczyn, dzieli ludzi. Bardziej, choć może to wyglądać na herezję, niż polityka. Przykładem jest pytanie, czy rosół powinien być z makaronem czy z ziemniakami.
11 marca 2026
Związki frazeologiczne: Kindersztuba
Artykuły
Dobrego wychowania, podobnie jak markowej, wyśmienitej porcelany, dziś używa się głównie na specjalne okazje. Od wielkiego dzwonu. Kiedyś stała w kredensie, była na widoku i broń Boże nie wolno było jej bez powodu dotykać w obawie przed stłuczeniem.
20 lutego 2026
Związki frazeologiczne: Prawo dżungli, czyli silniejszy może więcej
Artykuły
Prawo dżungli brzmi jak coś bardzo odległego, egzotycznego, należącego do świata lian, kłów i pazurów. Kojarzy się z filmem przyrodniczym, w którym nieziemskim głosem Krystyna Czubówna tłumaczy, dlaczego antylopa w brutalnej potyczce właśnie przegrała swoją życiową debatę z lwem.
30 stycznia 2026
Związki frazeologiczne: Pieniądze wyrzucone w błoto
Artykuły
Istnieje w języku polskim związek frazeologiczny tak pojemny, że można by w nim przechowywać budżet państwa, kilka nietrafionych inwestycji i jeden bardzo drogi ekspres do kawy. Kupiony, bo był na promocji, a później okazało się, że tą decyzją trafiliśmy jak kulą w płot. Mowa oczywiście o klasyce gatunku: pieniądze wyrzucone w błoto.
21 stycznia 2026
Związki frazeologiczne: Śmieci w języku polskim
Artykuły
Otwieram lodówkę, a tam… breakfast time. Wychodzę na spacer i słyszę, jak sąsiadka woła do psa: Come in, Lucy, idziemy na chatę! Włączam telewizor – a tam cały polski język próbuje desperacko przypomnieć sobie, kim właściwie jest. I nie winię go.
05 stycznia 2026
Związki frazeologiczne: Nos na kwintę, czyli trudna sztuka narzekania
Artykuły
Zadziwiające, że ludzkość osiągnęła etap lotów w kosmos, inteligentnych domów i urządzeń, które są jak wielkie gumowe ucho i potrafią podsłuchiwać nasze rozmowy, by potem ni z gruszki ni z pietruszki proponować nam «idealny odkurzacz w promocji». Jednocześnie nie potrafi ujarzmić jednej, wyjątkowo prymitywnej siły natury: umiejętności narzekania.
16 grudnia 2025
Związki frazeologiczne: Pożyczki, czyli jak najszybciej stracić przyjaciół
Artykuły
«Pożycz mi stówkę, jak babcię kocham oddam jutro» – to z pozoru niewinne zdanie i prośba w nim zawarta w historii ludzkości zapoczątkowały więcej tragedii niż wojny trojańskie, nieudane randki i wszystkie remonty razem wzięte.
02 grudnia 2025
Związki frazeologiczne: Sztuka chomikowania
Artykuły
Od czasu do czasu w każdym człowieku odzywa się, częstokroć bardzo głęboko ukryty, gen odpowiedzialny za robienie zapasów. Nie ma to najmniejszego znaczenia, czy chodzi o wypełnienie po brzegi domowej spiżarni, ponieważ zima zbliża się nieubłaganie, czy właśnie trafiliśmy na promocję makaronu albo paprykarza szczecińskiego.
14 listopada 2025