Życzenie pędzenia ludzkiego żywota w czasach, gdy świat nie stoi w miejscu, a w wielu jego zakątkach dzieją się rzeczy niezwykłe, szalone, wręcz rewolucyjne i rzadko spotykane, miało zapewne na celu chronić obdarowanego przed stagnacją i nudą powszechną.
Uczestniczenie lub obserwowanie z bezpiecznej odległości wydarzeń wyjątkowych, pojawiających się raz na kilkadziesiąt albo nawet kilkaset lat, czyli obejmujących kilka, kilkanaście pokoleń sprawiało, że część gatunku ludzkiego uważała się za wybrańców losu, a pewien okres w dziejach ludzkości traktowano jako szczególny i absolutnie niepowtarzalny.
Ktoś bardzo rozumny powiedział dawno temu: «Uważaj, o co prosisz, bo może twoje marzenie się spełnić». Przyznam szczerze, że przypatrywanie się z pewnym przymrużeniem oka koronacji Karola Windsora na króla Anglii było rozrywką miłą i ciekawą, ale życia w pandemii oraz obserwowania z wielkim niepokojem tego, co dzieje się za wschodnią polską granicą, już do takich na pewno zaliczyć nie można.
Zwłaszcza ostatnie lata obfitują w pojawiające się co chwilę różnej maści fajerwerki społecznej, politycznej czy ekonomicznej proweniencji. Tak sobie myślę, że moi rówieśnicy mają już po dziurki w nosie tych «ciekawych czasów», ale co dopiero ma powiedzieć pokolenie żyjących jeszcze dziewięćdziesięciolatków?
Ogólnoświatowe wojny, rewolucje, krachy ekonomiczne, pandemie. Wojna w Ukrainie codziennie obfituje w nowe, dramatyczne wydarzenia odbijające się, w mniejszym lub większym stopniu, rykoszetem w Europie i całym świecie. W zalewie dramatycznych informacji ostatnich dni i tygodni, jakkolwiek to zabrzmi, pojawia się czasem wiadomość poprawiająca nieco nasze samopoczucie.
Ostatnio twórcą takiego przekazu jawił się nie kto inny, jak niejeki prigożyn i jego grupa wagnera. Okazało się, że ci bandyci umieją celnie strzelać także do swoich! Udało się im zestrzelić rosyjski samolot rozpoznania i dowodzenia IŁ-22M-11 «Zebra», nawiasem mówiąc jeden z ledwie pięciu będących w posiadaniu rosjan.
Przy okazji ustrzelili także trzy z kilkunastu będących w ewidencji śmigłowców Mi-8 w wersji zakłócającej łączność przeciwnika. Nie liczymy im już trzech śmigłowców szturmowych: po jednym Ka-52, Mi-28 i Mi 35. No brawo! Owacje na stojąco! Gdyby to nie byli zwykli kryminaliści i mordercy, mający na rękach krew setek niewinnych ukraińskich cywilów, aż chciałoby się powiedzieć zuch chłopaki!
Takie zdarzenie na marginesie tych współczesnych, ciekawych czasów. Powiem jak na spowiedzi, że przejadły mi się one całkowicie. Marzę o tym, by wreszcie pojawiły się lata, w których jedynym zmartwieniem i dylematem lipca i sierpnia będzie pytanie o to, czy wypoczynek letni zaplanować w górach czy nad morzem? Basen czy plaża?
Ludzie w spokoju i dostatku, uśmiechając się do siebie będą wiedli radosne i długie życie. Utopia? Patrząc na tragedię dzielnego ukraińskiego narodu wydawałoby się, że tak. A może jednak nie? Wszak marzenia się spełniają.
Mieć czegoś lub kogoś po dziurki w nosie, czyli mieć absolutnie dosyć czegoś lub kogoś.
Wyznać, jak na spowiedzi, a więc bardzo szczerze, powiedzieć prawdę.
Patrzeć na coś z przymrużeniem oka, czyli żartobliwie, nie do końca traktować coś poważnie.
Odbijać się rykoszetem, a więc mieć na coś wpływ, decydować o czymś.
Przejeść się, czyli spożyć zbyt dużą ilość pokarmów ale także znudzić się jakimś tematem, który pojawia się zbyt często, występuje w nadmiarze.
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG