Dostałam wiadomość. Smutnego SMS-a. Czytam, że po ciężkiej chorobie zmarł nasz kolega z liceum. To już trzeci. Odszedł w Szwajcarii, do której wyjechał zaraz po studiach. A przecież tak niedawno, na wyciągnięcie ręki, bawiliśmy się wszyscy na kolejnym «leciu» naszej matury.
Otwieram pudełko ze starymi zdjęciami. Z błyszczących, czarno-białych kartoników patrzą na mnie roześmiane oczy moich rówieśników. Także Sławka, Arka i Małgosi, tych, którzy już odeszli do tego lepszego świata. Choć stało się to zdecydowanie przed czasem.
Przywołuję w pamięci kolejne obrazy i odkurzam stare wspomnienia. Klasową wycieczkę, na którą pojechaliśmy jeszcze wówczas do Jugosławii (zazdrościła nam wtedy cała szkoła!!!), czyny społeczne polegające na grabieniu po raz setny tego samego skwerku. A także pochody pierwszomajowe z czerwonymi szturmówkami, chowanymi po kątach czym prędzej, tak, by nikt nie zauważył.
Pamiętam również atmosferę stanu wojennego. Sytuacja wywołuje refleksję. Jakim byliśmy i jesteśmy pokoleniem? Jakie pokolenie wychowaliśmy sami? Co ważnego przekazaliśmy kolejnym rocznikom, jakie prawdy, zasady, normy? Czy bez mrugnięcia okiem głosiliśmy, że przez życie trzeba iść rozpychając się łokciami, osiągać cele krocząc po trupach? Czy też wystarczająco często zaznaczaliśmy, że kosztem własnego dobrostanu zawsze należy zachować godność i ludzką twarz?
Historia i doświadczenia każdego narodu pokazują, jak zmienia się rozumienie słów: honor, ojczyzna, obywatel, jedność, obrona, bohaterstwo, poświęcenie, wygoda i życie. Ile każdy z ludzi jest w stanie poświęcić dla dobra innych nie licząc na jakąkolwiek nagrodę czy uznanie?
Wojna w Ukrainie, jak w najlepszej soczewce, pokazuje, w którą stronę biegnie droga każdego człowieka, jaką ścieżką podążają za swoimi wyborami ludzie. W jaki sposób dzisiejsze dzieci, patrząc i chłonąc jak gąbka zachowanie oraz prawdy głoszone przez dorosłych, wejdą w swoje dojrzałe życie? Co powiedzą obecni kilku- i kilkunastolatkowie ze zniszczonego Mariupola, Buczy, Bachmutu swoim kolegom za parę, czy więcej lat?
Czym będą się kierować w dokonywaniu ważnych, fundamentalnych wyborów ci, którzy mając naście lat patrzyli na śmierć niewinnych ludzi, gwałty i grabież? Chciałabym znać odpowiedź już teraz, ale na to trzeba niestety poczekać. Zwłaszcza na dobrą odpowiedź – ale na taką wszyscy musimy sobie wcześniej zasłużyć naszymi czynami.
Na wyciągnięcie ręki, czyli niedawno (jeśli chodzi o czas) albo bardzo blisko (w przypadku odległości).
Przed czasem, a więc za wcześnie.
Chować coś po kątach, czyli chować tak, by nikt nie znalazł, nie zorientował się, gdzie coś jest.
Bez mrugnięcia okiem, a więc w sposób zasadniczy, zdecydowany, asertywny.
Powiedzenie ktoś rozpycha się łokciami, podobnie jak ktoś kroczy po trupach określa człowieka bezwzględnie dążącego do celu, który nie liczy się z nikim i niczym.
Chłonąć coś jak gąbka, czyli bardzo szybko, łatwo.
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG