Obejrzałam film. Nie pierwszy i nie ostatni w moim życiu, ale ten, podobnie jak «Łowca jeleni» w reżyserii Michaela Cimino, «Szeregowiec Ryan» Stevena Spielberga lub «Furia» Davida Ayera, na trwale zapisze się w mojej pamięci.
«Na Zachodzie bez zmian», bo o tym filmie mowa, podobnie jak pozostałe wymienione tytuły, niesie silne, antywojenne przesłanie. Nie jest pierwszym lepszym obrazem, miałkim, trywialnym tematem zgranym do spodu, podanym widzowi na tacy, jak lekkostrawne danie.
To dzieło niezwykłe, kompletne i biorąc pod uwagę obecną sytuację polityczną, bardziej aktualne niż kiedykolwiek. Do tej pory na srebrnym ekranie pojawiały się tylko anglojęzyczne ekranizacje wydanej w 1929 r. znanej powieści Ericha Marii Remarque’a. Edward Berger pokusił się i odważył na niemiecką interpretację tego wielkiego dzieła, a sposób, w jaki to zrobił, przypomina wielkie hollywoodzkie produkcje.
To przekaz o winie, wstydzie, odpowiedzialności i zbiorowej bezmyślności, graniczącej z totalną głupotą. Obraz pokolenia dziewiętnastolatków nakręconych ideologicznie przez sprawne mechanizmy taniej propagandy żerującej na młodzieńczej brawurze, emocjach i potrzebie dokonywania tzw. rzeczy wielkich.
Pokolenie, które ze śpiewem na ustach, bukiecikami kwiatków przypiętych jak medale do żołnierskiego szynela, w euforii prosto ze szkolnej ławki rusza na front, by tam w cierpieniach, samotnie wśród błota, krwi, szczurów i trupów przyjaciół w końcu zginąć. To chyba na każdym wywiera niesamowite wrażenie.
W tym filmie prócz aktorów gra wszystko. Muzyka potęgująca atmosferę, złowieszcza cisza zimowego poranka, drżąca ziemia, lepkie błoto okopów i filiżanka z miśnieńskiej porcelany, z której niemiecki generał popija kawę wysyłając chwilę później żołnierzy na ostatnie bezsensowne piętnaście minut krwawej łaźni, tuż przed wejściem w życie rozejmu.
Przeszło sto lat po I wojnie światowej, a kilkadziesiąt po dramacie oraz traumie II wojny światowej, rok po pełnoskalowym i niczym niesprowokowanym ataku rosji na Ukrainę, temat agresji i nienawiści wobec drugiego państwa czy narodu jest ku przerażeniu normalnego świata nadal bardzo aktualny.
«Na Zachodzie bez zmian» został nominowany do dziewięciu Oscarów i ma ogromne szanse na złotego rycerza w kategorii za najlepszy film. W chwili, gdy piszę te słowa, jesteśmy za pięć dwunasta przed wielką oskarową galą i czekam z niecierpliwością na werdykt jury.
Wielkie kino – oznaczać może duży budynek, do którego idziemy oglądać filmy lub wspaniałe, nagradzane hity kinowego ekranu.
Pierwszy lepszy, czyli jakikolwiek, losowo wybrany.
Coś jest zgrane do spodu, co oznacza, że jakiś temat został wyczerpany całkowicie i wielokrotnie.
Podać coś na tacy, czyli w sposób niewymagający od nikogo żadnego wysiłku, pracy, zachodu.
Sprawić komuś krwawą łaźnię oznacza sytuację, w której ktoś jest brutalnie bity, raniony lub mordowany.
Za pięć dwunasta, czyli za chwilę, niebawem.
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG
P. S.: W nocy 13 marca obraz «Na Zachodzie bez zmian» otrzymał Oscara w kategorii «Najlepszy film międzynarodowy».