Minął rok od początku otwartej napaści rosji na Ukrainę. Świat przez ten czas zdążył poznać gruntownie znaczenie powiedzenia «ruskij mir». Cywilizowana część gatunku ludzkiego z przerażeniem połączonym z niedowierzaniem obserwowała zbrodniczy charakter rosyjskiej armii. Ponieważ mord, gwałt, okrucieństwo i kłamstwo to słowa, które na zawsze wpisały się w działania oraz retorykę rosyjskiej machiny.
Wydawałoby się więc, że ludzie tacy jak putin, ławrow, pieskow, cyryl, sołowiow i im podobni zostaną raz na zawsze skazani na międzynarodowy ostracyzm, a kiedyś poniosą zasłużoną karę za swoje zbrodnie. Można by więc sądzić dalej, że skoro była Bucza, nad którą bezpieczny, syty i spokojny świat wylał morze łez, to nigdy nikomu nie strzeli do głowy pomysł, że dopóki trwa wojna w Ukrainie, dopóki rosja atakuje suwerenny kraj, to żaden obywatel tego agresora nie powinien czerpać pełnymi garściami z tego, co ma do zaoferowania demokratyczna część mieszkańców naszej planety.
Wprawdzie i w rosji znajdują się dzielni i odważni ludzie protestujący przeciw międzynarodowemu bandytyzmowi swojego państwa, ale to kropla w morzu całej populacji tego kraju. Zdecydowana większość rosjan swoją postawą, wypowiedziami na forach społecznościowych, zachowaniem poza granicami swojej ojczyzny, legitymizują zbrodnicze działania putina. I w takiej rzeczywistości znów jak jakaś upiorna mantra pojawiają się głosy płynące z Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, że trzeba zawodników wszystkich dyscyplin sportowych z rosji dopuścić do najbliższych Igrzysk Olimpijskich.
Płacząc jak bobry nad nieszczęściem tych sportowców, nad ich osamotnieniem i brakiem możliwości zmierzenia się na arenie z innymi, podkreślają, że to przecież nie ich wina ta cała wojna. Poza tym na Igrzyskach występować mieliby pod flagą MKOL, bez żadnych narodowych symboli.
Patrzę na to i myślę: Panie Boże, Ty to widzisz i nie grzmisz? W koło Macieju wracamy do punktu wyjścia. Owszem, stroje pozbawione byłyby narodowych symboli, ale już wiele znaczące «zetki» byłyby wszędzie, tak jak miało już to miejsce choćby podczas skoków narciarskich z udziałem niejakiego klimowa i kuliaka w zawodach gimnastycznych. Co stoi za tak głupimi, nieprzemyślanymi i bezgranicznie oburzającymi pomysłami?
Czy zgodnie z maksymą, jakiej sekundowali starożytni, pecunia non olet, jeśli nie wiadomo, o co chodzi to chodzi o kasę?
W koło Macieju, czyli ciągle to samo, bez zmian.
Wylać morze łez – bardzo rozpaczać z jakiegoś powodu.
Coś strzeliło komuś do głowy – oznacza nagłe pojawienie się jakiegoś pomysłu, propozycji.
Kropla w morzu, czyli bardzo, bardzo mało.
Płakać jak bóbr, czyli bardzo intensywnie rozpaczać, zalewać się łzami.
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG