Zawsze miała wszystko zapięte na ostatni guzik. Nic na łapu capu, przykładnie od linijki, a tu proszę bardzo.
Genowefa c. Jana Wawrzynowicza z Wyrki, dziś mieszkająca w Lęborku, opowiadała, jak to w ich chacie schodzili się wszyscy sąsiedzi.
Niedawno opublikowaliśmy pierwszą część artykułu Michała Rycaja o jego pradziadku Edwardzie Baranowskim – żołnierzu Wojska Polskiego, więźniu Budowy nr 1 NKWD.
Uwielbiam czytać stare gazety: na ich łamach można znaleźć zaskakujące, a czasem wręcz szokujące wiadomości.
Historia Wołynia zawiera wiele tajemnic, które udaje się czasem odkryć dzięki starym zdjęciom i kartkom pocztowym.
Biblioteka «Wołanie z Wołynia» została uzupełniona o kolejne książki. Proponujemy uwadze Czytelników krótki przegląd nowości.
W Wołyńskim Muzeum Krajoznawczym została otwarta wystawa zdjęć i dokumentów «Trzy lata w Muzeum Wołyńskim» przedstawiająca działalność polskiego archeologa, badacza Wołynia Jana Fitzkego.
We wsi Sadowe rejonu hoszczańskiego na Rówieńszczyźnie, w małej ojczyźnie Anny Walentynowicz, jednej z liderów i współzałożycielki Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego «Solidarność», umieszczono tablicę pamiątkową ku czci działaczki.
Głośne stukanie do drzwi i okien zbudziło mieszkańców Wilczego. Policja przed świtem urządziła pobudkę wszystkim mieszkańcom: «Wstawać szybko, las Pana Adama Brodnickiego się pali! Trzeba gasić! Wstawać, wstawać!»
Jak wiadomo, w korporacjach pracuje międzynarodowe towarzystwo. Wiąże się to częstokroć z dość zabawnymi i nieoczekiwanymi efektami wynikającymi z tej radosnej współpracy. W porze lunchu można usłyszeć, między wieloma innymi, taką oto rozmowę: