15 września Łuck pożegnał Kolumbijczyka Carlosa Arturo Bojórqueza Velasco, który zginął w walce o Ukrainę.
Mszę pogrzebową w katedrze św. Apostołów Piotra i Pawła odprawił biskup Witalij Skomarowski, ordynariusz diecezji łuckiej Kościoła Katolickiego na Ukrainie. Byli na niej obecni rodzice i siostry Carlosa Arturo Bojórqueza Velasco.
«Dzisiaj Kościół Katolicki obchodzi wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Bolesnej – Matki Bożej stojącej pod krzyżem i patrzącej na śmierć swojego Syna. Razem z rodziną Carlosa przeżywamy ból utraty. Dziękujemy Bogu za jego życie, za jego rodzinę, która go wychowała, za to, że stał się obrońcą naszego narodu» – powiedział biskup Witalij Skomarowski.





Jak podaje Łucka Rada Miejska, Carlos Arturo Bojórquez Velasco urodził się 4 listopada 1999 r. w mieście Cúcuta w Kolumbii. Chciał rozpocząć karierę wojskową w swoim kraju, ale nie udało mu się zrealizować tego marzenia. W 2023 r. przybył na Ukrainę i w listopadzie w Tarnopolu po raz pierwszy zaciągnął się do Sił Zbrojnych Ukrainy.
Następnie został skierowany do Chersonia, a potem – do obwodu donieckiego, gdzie służył do końca września 2024 r. Następnie na dwa miesiące powrócił do domu. 3 grudnia tego samego roku ponownie przyjechał na Ukrainę, by zaciągnąć się do Sił Zbrojnych Ukrainy. 8 lutego 2025 r. zginął w pobliżu miejscowości Nikolskij w rejonie sudżańskim w obwodzie kurskim na terenie Rosji podczas wykonywania zadania bojowego. Jego szczątki pozostawały w strefie działań wojennych do września 2025 r., kiedy to ukraińskim żołnierzom udało się je sprowadzić na Ukrainę. W maju 2026 r. rodzina Carlosa została poinformowana, że jego szczątki zostały odnalezione i zidentyfikowane.
«Mój brat marzył o tym, by zostać żołnierzem w Kolumbii. Niestety to mu się nie udało. Dlatego dostrzegł szansę na spełnienie swojego marzenia na Ukrainie. Włożył wiele wysiłku, by tu trafić. W Kolumbii z wielkim entuzjazmem opowiadał o tym kraju. Chciał tu zostać, więc spełniamy jego ostatnią wolę. Kolumbia była świadkiem jego narodzin, a Ukraina – jego śmierci. To jego męstwo sprowadziło go tutaj. Tutaj był szczęśliwy» – powiedziała siostra zmarłego.





«Mój syn kochał Kolumbię – swoją Ojczyznę, gdzie się urodził i dorastał, ale jeszcze bardziej kochał Ukrainę, za którą dwukrotnie przyjeżdżał walczyć. Syn poprosił, by go pochowano właśnie tu» – zaznaczył ojciec zmarłego.
Dodał: «Wychowywaliśmy syna w skromnych warunkach, ale staraliśmy się, by niczego mu nie brakowało. Carlos wiernie służył innym. Jego hasłem zawsze było to, co zaszczepiono mu w domu: jeśli trzeba stanąć po czyjejś stronie, to stań po stronie tego, kto jest w potrzebie. Byłem bardzo poruszony, gdy zobaczyłem na Majdanie Niepodległości w Kijowie jego zdjęcie z flagą Kolumbii oraz mnóstwo wypowiedzi towarzyszy broni i dowódców, którzy pisali o nim jako o zahartowanym żołnierzu, oddanym swojej sprawie i wojsku. To właśnie dzięki Ukrainie mógł zostać żołnierzem, o czym zawsze marzył.
Carlos Arturo Bojórquez Velasco został pochowany na kwaterze wojskowej na cmentarzu miejskim w Harazdży.
«Pożegnaliśmy go i wrócimy do Kolumbii z sercem przepełnionym łzami, ale jesteśmy wdzięczni narodowi ukraińskiemu i przekonani, że nasz syn zginął, robiąc to, co chciał robić» – powiedział ojciec Carlosa Arturo Bojórqueza Velasco.




Tekst i zdjęcia: Natalia Denysiuk