Kościół Świętego Antoniego w Korcu – to jedna z niewielu ocalałych na Wołyniu barokowych świątyń. Wyruszyliśmy do niego po zwiedzaniu miejscowego zamku, klasztoru, kirkutu oraz pałacu.
Mojego pradziadka znam głównie z opowieści taty. Wyłaniał się z nich wysoki, barczysty mężczyzna, a ponieważ był właścicielem młyna, zawsze nieco oprószony mąką. Pogodna twarz, sumiaste wąsy i figlarne spojrzenie niebieskich oczu – tak widzę go zawsze w swojej wyobraźni.
 Józef Czapski, chudzielec o wyglądzie dwumetrowej tyczki do grochu, okryty zawsze zbyt obszernym ubraniem, intelektualista o uśmiechu dziecka, przez lata uważany był przede wszystkim za pisarza.
Słyszałam taką historię. Pewne starsze panie poskarżyły się naszym aktywistom na nowego deputowanego z Równego. Niby taki był z niego dobry kandydat! I głosowały na niego w wyborach. Miał być nadzieją na nowe porządki. Kupił sobie mieszkanie na ich ulicy.
Kontynuując cykl artykułów o Polakach represjonowanych przez władze radzieckie w latach 1939–1941 proponujemy Czytelnikom «Monitora Wołyńskiego» szkic biograficzny o Magdalenie Dzierżak, zakonnicy ze Zgromadzenia Sióstr św. Dominika.
Kupiliśmy mieszkanie. Klucze do własnych, wymarzonych czterech kątów trzymamy w dłoni. W głowie mamy mnóstwo wizji, niesamowitych projektów, niestandardowych rozwiązań w zagospodarowaniu naszego lokum.
Do dzisiaj można, podróżując pociągiem relacji Kowel–Sarny, zobaczyć przez okno wagonu nazwę stacji «Polska Góra». Najbardziej dociekliwi potrafią odczytać ją na wojskowych mapach topograficznych.
Kiedy wpadam w rutynę codzienności i chcę się trochę zrelaksować, sięgam po zdjęcia zrobione podczas wakacji. A ponieważ w czasie urlopu zazwyczaj zwiedzam wiele miejsc, zdjęć mam dużo i ich porządkowanie rozkłada się na kilka etapów trwających dość długo.
W świecie literatury polskiej funkcjonuje określenie «kaskaderzy literatury». Cechą wspólną tych twórców jest bunt przeciwko ustalonym normom społecznym, próba wychodzenia poza utrwalone w nas stereotypy, nieustanne ucieczki na «piękne manowce».
Moja babcia nigdy nie mówiła o swojej narodowości. W zaświadczeniu o jej urodzeniu, tam, gdzie podaje się pochodzenie, widniała czarna, gruba kreska. Wydawało się, że ta kreska przekreśliła jej wspomnienia o dzieciństwie.