«Właśnie przygotowywaliśmy się do Wielkanocy. Zapytałam wówczas, czy można mu przekazać paczkę» – dzieli się wspomnieniami o Andrzeju Maszłaju z Równego jego mama Ludmiła. Odpowiedział: «Wrócę, zadzwonię do ciebie, a ty mi ją wyślesz. Kocham cię, całuję».
22 grudnia br. Andrzej Maszłaj skończyłby 40 lat. Gdyby nie wojna. «W tym dniu zbierzemy się w domu, aby go wspomnieć. Przyjedzie starszy syn. Pójdziemy do kościoła i na cmentarz» – mówi mama Andrzeja, Ludmiła Maszłaj. W stuletnim czeskim domu w centrum Równego opowiada mi o swoim synu.
Oto Andrzej w przedszkolu, w pierwszej klasie, a tu już jest maturzystą. Tam wraz z siostrą i chrześniakiem starszego brata w dniu Pierwszej Komunii Świętej. Tutaj na meczu piłki nożnej, a tutaj z ks. Władysławem Czajką przed odbyciem służby w wojsku. A oto już w armii. Następnie – Andrzej w gronie rodzinnym: z mamą, babcią, braćmi i siostrą, z ich dziećmi, ze swoją żoną i synami.
Andrzej Maszłaj w przedszkolu
W pierwszej klasie
Pierwsza Komunia Święta Andrzeja Maszłaja, jego siostry Switłany oraz chrześniaka starszego syna Maszłajów
Młodzi piłkarze. Andrzej Maszłaj stoi w żółtej koszulce w prawym rzędzie, drugi od góry
Maturzysta
Andrzej Maszłaj przed odbyciem zasadniczej służby wojskowej w 2004 r. Pośrodku ks. Władysław Czajka, po prawej – Witalij, starszy brat Andrzeja
Wszystko to widzę na zdjęciach z rodzinnego albumu, które przed moim przyjazdem pani Ludmiła rozłożyła na stole w salonie. W tym samym pokoju widzę kącik pamięci Andrzeja: w szafie, otoczone kwiatkami i zniczami, widnieje jego ostatnie zdjęcie zrobione przed wyjściem na ostatnie zadanie.
Kącik pamięci w domu mamy i babci
Zdjęcie Andrzeja, zrobione w wojsku, widzę również na ścianie. Jego portret znajduje się tu obok zdjęć dziadka, babci i pradziadka.
Portret Andrzeja obok zdjęć dziadków i pradziadka
Pamięć o Andrzeju Maszłaju w tym domu zachowują w zdjęciach, wycinkach z gazet, dyplomach, pamiątce kościelnej wręczanej wszystkim, którzy wiosną 2024 r. przyszli, by towarzyszyć żołnierzowi w jego ostatniej drodze. Ale przede wszystkim w sercach. Andrzej był jednym z czworga dzieci Ludmiły Maszłaj, najmłodszym z trzech synów.
«Był dobrym dzieckiem. Co powiesz, zawsze posłucha» – wspomina babcia Andrzeja, Walentyna Łukomska (z domu Bernacka). «Był podobny do dziadka, czyli mojego męża. Nawet pracę miał podobną. Wiele przejął od dziadka i miał taki sam charakter. Ale z wyglądu podobny był do swojego ojca». Rodzinne historie Łukomskich, Bernackich i Maszłajów opisaliśmy w zeszłym roku na łamach «Monitora Wołyńskiego».
Andrzej urodził się 22 grudnia 1985 r. Uczęszczał do Szkoły nr 10 w Równem (obecnie Liceum nr 22). W 2004 r. rozpoczął zasadniczą służbę wojskową. Służył w wojskach ochrony pogranicza w rejonie sokalskim, w Żytomierzu oraz Czopie. Później pracował jako budowlaniec w Ukrainie, Polsce i Niemczech.
Od najmłodszych lat Andrzej słyszał język polski, w którym rozmawiali z nim dziadkowie Walentyna i Mirosław Łukomscy, Polacy z pochodzenia. Języka ojczystego uczył się również w szkole sobotnio-niedzielnej przy Towarzystwie Kultury Polskiej im. Władysława Reymonta w Równem, do którego Łukomscy i Maszłajowie należą od momentu jego powstania. Znajomość języka doskonalił na koloniach w Polsce oraz już w wieku dorosłym, mieszkając i pracując w tym kraju.
Na zdjęciach widzę różnego Andrzeja: ucznia, piłkarza, żołnierza odbywającego zasadniczą służbę wojskową, kochającego syna, brata, męża i ojca dwojga dzieci. Obecnie jego synowie, Łukas i Mark, mają 6 i 14 lat. Starszy, jak kiedyś tata, ma długie włosy. «Kiedy z nim rozmawiam, to jakbym rozmawiała z Andrzejem. Nawet głos stał się taki, jak u taty. Niedługo skończy 15 lat» – mówi pani Ludmiła.
Jak wspomina mama, Andrzej ciągle eksperymentował z włosami: «Na tym zdjęciu ma żółte włosy, tutaj rude, a na ślubie przyjaciela miał zielone. Nie zabraniałam mu tego, sama farbowałam mu włosy, kiedy mnie o to prosił».
Z żoną Iryną i synami Markiem i Łukasem
W gronie rodziny. Andrzej siedzi z przodu
Największą pasją Andrzeja była piłka nożna. «Cały czas grał. Zawsze spędzał czas wolny na boisku przy Szkole nr 10» – opowiada mama.
W dzieciństwie grał również w drużynie zorganizowanej przez protestantów z Równego, brał udział w chrześcijańskich olimpiadach. Później, już jako dorośli, byli piłkarze spotkali się pewnego razu na Placu Niezależności w Równem. «Jak wspominał jego przyjaciel, siedzieli wtedy przy pomniku Szewczenki, słuchali muzyki. A teraz stoi tam plansza z portretem Andrzeja» – mówi pani Ludmiła.
Andrzej Maszłaj był także fanem rówieńskiego klubu piłkarskiego «Weres». «Niedawno ten klub uczcił pamięć swoich poległych kibiców. Wręczono nam szaliki klubowe, ręczniki haftowane, a na bazie treningowej «Weresa» umieszczono portrety poległych, wśród nich – portret Andrzeja» – opowiada Ludmiła Maszłaj.
Ludmiła Maszłaj w bazie treningowej klubu piłkarskiego «Weres» przy portrecie syna
W życiu Andrzeja Maszłaja od dzieciństwa ważne miejsce zajmował kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Równem. Jego dziadkowie, Mirosław i Walentyna Łukomscy, należeli do grona najaktywniejszych rówieńskich katolików, którzy od końca lat 80. walczyli o przywrócenie kościołów. Grupie inicjatywnej, która wydeptywała progi instytucji państwowych w Kijowie i Równem, przewodniczył właśnie Mirosław Łukomski.
Kiedy katolicy odzyskali kościół Świętych Piotra i Pawła, wnuki Łukomskich, wszyscy trzej synowie Ludmiły Maszłaj, byli ministrantami. W 1996 r. proboszcz parafii, ks. Władysław Czajka, udzielił Pierwszej Komunii Świętej Andrzejowi i Switłanie – dwójce młodszych dzieci pani Ludmiły. Andrzej wraz z rodzeństwem należał do wspólnoty neokatechumenalnej przy parafii.
Właśnie w kościele poznał młodzież, z którą później dołączył do Harcerskiego Hufca «Wołyń» Harcerstwa Polskiego na Ukrainie. «Harcerze nie zapominają o nas, zawsze nas odwiedzają» – zaznacza pani Ludmiła.
W tymże kościele wziął ślub, tutaj ochrzczono jego starszego syna.
Tutaj w Wielki Czwartek 2024 r., kiedy mama dowiedziała się o tym, że Andrzej poległ, parafianie modlili się w jego intencji. Tutaj żegnali go po Wielkanocy.
Kiedy w lutym 2022 r. rozpoczęła się pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę, Andrzej odprowadził żonę z dziećmi do Polski, a sam zgłosił się na ochotnika do wojska.
Miał za sobą zasadniczą służbę wojskową, więc w Terytorialnym Centrum Kompletacji (odpowiednik polskiej Wojskowej Komendy Uzupełnień), natychmiast przyjęto go do wojska. «W poniedziałek, 14 marca, poszedł się zgłosić, a już następnego dnia, we wtorek, skierowano go na poligon. Wtedy, w poniedziałek, przyszedł do domu i powiedział: «Mamo, jutro mnie zabiorą» – wspomina pani Ludmiła.
Przez miesiąc Andrzej Maszłaj przebywał na poligonie, a następnie skierowano go do Odessy. Służył tam w obronie przeciwlotniczej.
Mamie prawie nic nie opowiadał o służbie, chronił ją: «Rozmawialiśmy przez telefon mniej więcej dwa razy w tygodniu. Zawsze mówił: «Wszystko w porządku, wszystko dobrze». Więcej szczegółów dowiadywała się czasem od Pawła – najstarszego syna, który w 2022 r. również stanął w obronie Ukrainy.

Bracia Andrzej i Paweł Maszłajowie. 2022 r.
«W marcu 2024 r. mieli go przenieść do Żytomierza, ale potem nagle trafił do obwodu donieckiego. Na przygotowanie się do służby w nowych warunkach miał tylko tydzień. Ostatni raz zadzwonił do mnie w niedzielę, 24 marca 2024 r. Powiedział: «Mamo, idę na trzy dni na zadanie bojowe» – wspomina pani Ludmiła.
«Właśnie przygotowywaliśmy się do Wielkanocy (w 2024 r. katolicy obchodzili Wielkanoc 31 marca – aut.). Zapytałam wówczas, czy można mu przekazać paczkę. Miałam upiec babkę wielkanocną i kiełbaskę» – dzieli się wspomnieniami z tamtych dni.
«Wrócę, zadzwonię do ciebie, a ty mi to wyślesz. Kocham cię, całuję» – to ostatnie słowa, które od niego usłyszała.
«Uważaj na siebie».
A w środę, 27 marca, poległ.
O tym, że Andrzej zginął, jako pierwsza dowiedziała się jego żona Iryna. Otrzymała wówczas telefon z jednostki wojskowej. Poinformowała o tym braci i siostrę. Nikt najpierw nie miał odwagi powiedzieć o tym mamie.
Andrzej Maszłaj zginął w Wielką Środę, 27 marca 2024 r. «Podczas rosyjskiego ostrzału został ranny w nogę. Jego kolega zaczął opatrywać mu ranę. Ale potem obaj zostali trafieni. Obaj zginęli. Śmiertelne rany odnieśli wówczas również inni żołnierze» – mówi mama.
3 kwietnia Andrzeja pochowano w Alei Bohaterów na cmentarzu «Nowym» w Równem. Uroczystość żałobna odbyła się na Placu Niezależności. Następnie odprawiono liturgię w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła, gdzie Andrzej był parafianinem. Mszy św. przewodniczył biskup Witalij Skomarowski, ordynariusz diecezji łuckiej Kościoła Katolickiego na Ukrainie, przewodniczący Konferencji Biskupów Rzymskokatolickich Ukrainy. Koncelebrowali ją kapłani dekanatu rówieńskiego diecezji łuckiej.


Pożegnanie Andrzeja Maszłaja w kościele Świętych Piotra i Pawła w Równem. 3 kwietnia 2024 r. Fot. Aleksander Radica
Na pogrzeb przybyła żona Andrzeja Iryna, jego bracia Paweł i Witalij z rodzinami, koledzy ze służby z Odessy, przyjaciele z Równego. Nie udało się przyjechać tylko siostrze, która w tym czasie mieszkała już w Stanach Zjednoczonych Ameryki. «Wszystkim trudno było uświadomić sobie, że Andrzeja już nie ma. Najtrudniej było chyba jego siostrze. Dorastali razem, a tu się okazuje, że nie może przyjechać, aby go pożegnać» – mówi mama Andrzeja.
«Do dziś widzę, jak leżał w trumnie. Dotknęłam go. Był cały w odłamkach. Lekarz powiedział, że Andrzej zginął natychmiast. Nie zdążył nic zrozumieć. Mogłam chociaż zobaczyć go po raz ostatni. A ilu z nich nadal leży tam jako zaginieni bez śladu?»
W Alei Bohaterów samorząd stawia poległym obrońcom jednakowe nagrobki. Wkrótce taki pomnik pojawi się również na grobie Andrzeja. Chociaż cmentarz położony jest daleko, pani Ludmiła przychodzi tu co najmniej raz w miesiącu. Kilka razy w tygodniu idzie natomiast na Plac Niezależności, który znajduje się w pobliżu jej domu. Tutaj zainstalowano portrety poległych żołnierzy. «Zapalam znicz, stawiam kwiaty. Cały czas są tam żywe kwiaty» – zauważa.

Portrety poległych żołnierzy na Placu Niezależności w Równem. Fot. Natalia Denysiuk
Portret Andrzeja Maszłaja na Placu Niezależności w Równem
Rodzina nie zbierała głosów pod petycją o nadanie Andrzejowi tytułu Bohatera Ukrainy. «Państwo samo powinno nadać tytuł Bohatera każdemu poległemu na wojnie żołnierzowi, nie powinno być tak, że każdy z nas ma zbierać podpisy pod takimi petycjami» – mówi pani Ludmiła.
Decyzją Rówieńskiej Rady Miejskiej nr 5261 z dnia 22 sierpnia 2024 r. Andrzejowi Maszłajowi pośmiertnie nadano tytuł «Honorowego Obywatela Miasta Równego».
Akt nadania Andrzejowi Maszłajowi tytułu Honorowego Obywatela Miasta Równego
Natalia Denysiuk
Zdjęcia pochodzą z rodzinnego archiwum Ludmiły Maszłaj