Zamek we Włodzimierzu. Część 1
Artykuły

O dawnym zamku we Włodzimierzu możemy przeczytać w artykule «Zamek Włodzimierski (Królewski)» autorstwa Wiktora Pawłowskiego z Łucka, umieszczonym w numerze 3 «Ziemi Wołyńskiej» z 1939 r. Publikujemy go w całości.

Gdy w roku 1840 przedsięwzięto we Włodzimierzu prace ziemne na terenie przylegającym bezpośrednio do więziennego budynku, otoczonego stosunkowo wysokim i stromym wałem, natrafiono na szereg przedmiotów świadczących o tym, że miejsce to, o charakterze wybitnie obronnym, zamieszkałe było jako przedhistoryczne grodzisko przez człowieka pierwotnego jeszcze w czasach neolitycznych1.

Znacznie później, za panowania udzielnych książąt teren ten skupiał środki obronne miasta w zameczku, wzniesionym przez ówczesnych książąt włodzimierskich, w którym mieściła się również cerkiew pod wezwaniem św. Joachima i Anny, a także prawdopodobnie i dwór książęcy. Całości broniły trzy rzędy wysokich wałów, zaopatrzonych drewnianymi ścianami, otoczonych fosą – koryto Ługu od południa i bagnista dolina Smoczy od wschodu. Obwód wałów, zachowanych do dziś dnia, obejmuje trzy morgi obszaru2. W roku 1261 udzielny książę Wasilko Romanowicz, ulegając żądaniu chana Burundaja, zmuszony był spalić obwarowania grodu, rozkopując następnie wały, gdyż nie mógł ich zniszczyć w żaden inny sposób.

W związku z tym wydarzeniem czytamy w kronice hipackiej pod rokiem 1261: «I ruszył Burundaj ku Włodzimierzowi, a Wasilko książę z nim i nie doszli do miasta i stanęli na Żytaniu na noc; Burundaj zaś zaczął mówić o Włodzimierzu: «Wasilku, rozrzuć gród»; zaś książę Wasilko począł myśleć w sobie o grodzie, ponieważ nie sposób było rozrzucić (zburzyć) go gwoli jego wysokości, kazał go podpalić i tak w ciągu nocy cały spłonął. Nazajutrz zaś przyjechał Burundaj do Włodzimierza i widząc własnymi oczyma gród (zamek) cały spalony, począł jeść obiad u Wasilka we dworze i pić. Jadł obiad i pił i legł na noc koło Piatyana. Nazajutrz zaś przysłał Tatara imieniem Baimura, Baimur zaś przyjechał do księcia i rzecze: «Wasilku! przysłał mnie Burundaj, kazał mi gród rozkopać». Rzecze zaś mu Wasilko: «Czyń nakazane sobie» i począł rozkopywać gród, podkreślając tym swoje zwycięstwo»3.

Obronny gród włodzimierski, z czasem ponownie odbudowany, przechodził zmienne koleje losu, aż Kazimierz Wielki, zająwszy miasto, oddał Włodzimierz, Łuck i Olesk w lenno księciu Aleksandrowi Koriatowiczowi (Koriatowicze-Kurcewicze, Koriat syn Gedymina), a zburzywszy drewniany zamek, jaki tu istniał od dawna, niejednokrotnie niszczony i palony, począł wznosić nowy, dostatni, obronny i okazały z cegły i kamienia – kresową twierdzę, która miała być ostoją przed nieprzyjaciółmi, broniąc wraz ze Lwowem granic kraju od wschodu. Na budowę zamku włodzimierskiego, jak twierdzi Naruszewicz, wydał skarb polski ponad 3000 grzywien srebra (3600), około 300 ludzi pracowało przez dwa lata z mnóstwem wołów i koni, a kierownikiem robót był ksiądz proboszcz Wacław z Tęczyna4. Lecz śmierć króla w roku 1370 przerwała roboty. Skorzystał z tego Lubart wraz z bratem swym Kiejstutem i przystąpił do oblężenia Włodzimierza. Aleksander Koriatowicz, który dzierżawił ziemię włodzimierską z ramienia króla, przebywał wówczas w Krakowie; dowódcą załogi we Włodzimierzu był Łęczycanin Turski. Zamek włodzimierski, jakkolwiek niezupełnie wykończony, według kroniki współczesnej Janka z Czarnkowa – był już tak silny, że «ludzie w nim pozostający nieprzyjaciołom zdobywającym dobrze mogli się bronić». Niespodziewany napad tak jednak przeraził Pietrasza, że ten poddał zamek książętom litewskim, ci zaś, jak o tym z żalem mówi Janko, nie pozostawili z niego kamienia na kamieniu5.

W roku 1891 plantowano pod ogrody teren bezpośrednio przylegający do wałów; po ich wewnętrznej stronie natrafiono na fundamenty murów, złożone z cegieł i nadzwyczaj twardej białej gliny. Ich kierunek pozwolił przypuszczać, że otaczały one cały obszar grodziska, łącząc się z basztą, znajdującą się w południowo-zachodnim jego rogu. Fundamenty tej baszty, złożone również z cegły, częściowo się zachowały. W gruzach murów kazimierzowskiego zamku znaleziono 21 srebrnych czeskich monet z pierwszej połowy XIV w., królów Wacława, Jana i Karola6.

Zburzony przez Litwinów zamek nie powstał już więcej w postaci, jaką mu pragnął nadać Wielki Kazimierz. Odbudowano go później w drzewie, a o dalszych jego dziejach dowiadujemy się z akt kilkakrotnie przeprowadzonych lustracji, w których warownia włodzimierska nosi oficjalne miano zamku.

W XVI wieku dokonano dwóch rewizji w latach 1545 i 15527. Rewizje w roku 1545 przeprowadził specjalnie wysłany przez króla Zygmunta Starego komisarz, podskarbi litewski a zarazem królewski pisarz («gospodarski diak»), Leon Tyszkiewicz, ojciec Hipacego (Adama) Pocieja, wraz z biskupem Jerzym Chwalczewskim (Falczewski), jako lustratorowie zamków włodzimierskiego, łuckiego i krzemienieckiego.

Z aktu tej rewizji dowiadujemy się, że zamek włodzimierski za króla Kazimierza Jagiellończyka padł pastwą pożaru, po czym Kazimierz, wraz z żoną odwiedziwszy Włodzimierz, kazał go ponownie odbudować kosztem starostw słonimskiego, wolkowyskiego, bielskiego, brzeskiego i innych, a także kosztem barci ożyskich i przełomskich. Wtedy również starostwo włodzimierskie oddał król księciu Aleksandrowi Sanguszkowiczowi.

Tenże akt mówi m.in., że zamek włodzimierski stoi już ponad sto łat bez jakiegokolwiek remontu, a książęta, panowie oraz cała szlachta powiatu włodzimierskiego tylko naprawiają i smarują gliną każdy swoją część ściany – drewnianego ogrodzenia, zastępującego dawny mur obronny, z wyłączeniem wież, o które dbać winien sam gospodarz zamku – starosta.

Wieże były, według zdania lustratora – zmurszałe, strychy zawalone, fundamenty nadwerężone, wszystko wymagało szybkiej pomocy.

Również i zaopatrzenie zamku było bardzo mizerne: siedem beczek saletry, ołowiu trzy centnary, hakownic 30, do nich kul 207, krótkich żelaznych serpentyn 2, prochu do hakownic 2 kamienie, armata jedna tylko i to rozerwana, brak również kołków, kłód i kamieni. Zapasy żywności ściągano dopiero w krytycznej chwili8.

Lustracja z roku 1552 przeprowadzona przez Piotra Chwalczewskiego, brata biskupa łuckiego9, nadmieniała, że zamek wybudowano z dębowego drzewa staraniem horodniczego Sołtana. Mieścił się on na niewysokiej lecz stromej górze, otoczony był wodą i posiadał 5 baszt: jedna nad bramą – kwadratowa, reszta – okrągłe. Ich opis był następujący: baszta pierwsza, nad bramą, ma 5 sążni (50 m) szerokości; wierzchnia część jej opadła – dwa pomosty są całe. Reperować ją winni chłopi włodzimierscy oraz turzyscy, ponieważ zaś Turzysk wyprosił dla siebie zmarły starosta, książę Fedor Sanguszkowicz, toteż i reperację tej wieży przerzucił na skarb królewski. Druga baszta znajduje się na lewo od wejścia do zamku. Wierzchnia część jej opadła, a dolna przegniła; remontować ją obowiązana wieś Koniuchy, którą włada książę Koszyrski (Sanguszko). Trzecia baszta dobrze zachowana; naprawiać ją winni włodzimierscy mieszczanie i chłopi ze wsi Litowiża, należącej do księcia Czartoryskiego. Czwarta – miejska, całego powiatu; budowę jej niedawno rozpoczął książę Bohdan Kurcewicz, lecz zmarł nie ukończywszy. Piąta, biskupów katolickiego i prawosławnego – dobra.

Horodni (izb, do których chroniła się ludność przed napadami, znosząc jednocześnie swe mienie) posiadał zamek 71; w tej liczbie 10 nie krytych. Most przed zamkiem na łańcuchach – dobry (przerzucony przez Smocz łączył on zamek z miastem), naprawiać go obowiązani ziemianie całego powiatu. Stróżów do zamku najmuje starosta. Uzbrojenie zamku: 1 armata z brązu 8 ½ stop długości i 2 żelazne po 3 stopy; hakownic 30, z nich dwie nieboszczyk książę Fedor Sanguszkowicz wziął do zamku łokackiego; dotąd ich nie zwrócono. 20 prochownie. 200 kul do hakownic. Prochu armatniego 1 czapka, siarki nie ma. Ołowiu jedna sztuka. Saletry 4 beczki. Puszkarz Hrycko Sieńkowicz wraz z ojcem, byłym puszkarzem, otrzymywali rocznie po 20 kóp groszy.

Budynki w zamku: pałac hospodarski z sosnowego drzewa, kryty gontą, 12 domów ziemiańskich i cerkiew pod wezwaniem św. Joachima i Anny10.

Akt tejże rewizji podaje, że dawniej należała do zamku wielka ilość wsi, których chłopi jako poddani pełnili przy zamku wszelkiego rodzaju obowiązki; jednak na wiele lat przed rewizją większa część tych wsi została wydzielona i wydzierżawiona osobom prywatnym, niektóre zaś odeszły do korony polskiej. Tak np.: Litowiż, Grzybowce, Wołoską Wolę, Ośmiłowicze mają w dzierżawie książęta Czartoryscy. Promów Michał, Łeznica czterdzieści lat temu dostały się do Kryłowa (miasteczko nad Bugiem), do korony polskiej. Niskiennicze dzierżawi Tichno Kisiel (otrzymali je Kisielowie jeszcze za Jagiełły), Werbę, Mohylno, Grzejno, Monaster, Błażenik, Wolicę – Sołtanowicze. Mokrzec, gdzie mieszkali sokolnicy, kucharze i inni podwładni zamku, dzierżawi książę Kozeka. Świniarzyn wydzierżawiła pani Bohuszowa-Bohowitynowa; Chmielów – Sieniutycz, Chobołtowę – Kostiukowicz. Korytnicę i sześć przysiółków dzierżawi syn zmarłego pana, Michajłow Piezarewo (tak podano w «Ziemi Wołyńskiej», przypuszczalnie chodzi o imię i nazwisko Michajło Piezarew lub Michajło Pisarew – red.), zaś Koniuchy, w których stały konie królewskie – książę Andrzej Koszyrski. Gumniszczów, gdzie było gumno królewskie i pałac, wziął w dzierżawę Bazyli Sankowicz. Niżej: Werbiczno wydzierżawia ziemianin Kałusowski, Turzysk, zamek i miasto i do niego 17 wsi, wziął Fedor Sanguszkowicz.

Dalszy ciąg przytoczonego ustępu wymienia Nowosiółki – dzierżawę książąt Kurcewiczów- Koriatowiczów. Michajłowice – księcia Sanguszkowicza, Szystów, Fedorowiec, Ostrów, naprzeciw zamku na Ługu, wydzierżawiony prawosławnemu biskupowi, który pobudował tam młyny11.

Przy sposobności warto nadmienić, że jeszcze w 1554 r. lustrator Leon Tyszkiewicz, oprócz rewizji zamków, przeprowadził również rewizję praw na posiadanie ziemi i przywilejów, przy czym wołyńscy panowie i magnaci zamiast się osobiście stawić na lustrację, przesłali taką odpowiedź królewskiemu komisarzowi do łuckiego zamku:

«My sami i przodkowie nasi u gospodarza Jegomości nie ukradli (majątków), bo mamy starostów nad sobą…, a co się dotyczy robót naszych zamkowych, to od tego nie odmawiamy się… temu, że wiadomo wszystkim jak wielką ruinę i rozgrabienie przecierpieliśmy od wrogów, tak że mało kto przechował pisma na swoją majętność, a ledwie mógł ustrzec życia. A gdy się komu udało je przechować, to wszystko to zniszczył pożar podczas tego, gdy palił się zamek łucki i włodzimierski i wszystko co dali nam, to za nasze wojenne zasługi i dzielne uczynki królowie i książęta nasi»12.

***

Przypisy:

1. Trudy XI Archeołog. Sjezda 1899 g. Moskwa 1901 t. I, s, 64; cf. Jakimowicz R., Szlak wyprawy kijowskiej Bolesława Chrobrego w świetle archeologii – Rocznik Wołyński III/1933.

2. Orłowicz M., Ilustrowany przewodnik po Wołyniu. Łuck 1929, s. 152, autor twierdzi, że zamek ks. ruskich istniał od końca X wieku; Hoffman J. Przewodnik po Wołyniu, Warszawa 1938, s. 26, notuje «potężne» wały.

3. Teodorowicz. Gorod Władimir. Poczajów 1893, str. 17 (pierwoźródło: Połnoje sobranije rus. letopis, t. 2, Ipatjewskaja letopis, str. 198).

4. Słownik geograficzny Królestwa Polskiego. Warszawa 1895, t. XIV, str. 169.

5. Zajączkowski St., Wołyń pod panowaniem Litwy – Rocznik Wołyński t. 11 (Równe 1931).

6. Trudy XI Archeolog. Sjezda, jw.

7. Jabłonowski A. (wyd.), Rewizja zamków ziemi wołyńskiej w połowie XVI wieku.

8. Jabłonowski A. c., za nim Cynkałowski O., Kniażyj Gorod Włodymir. Lwów 1935, str. 47–48.

9. O Chwalczewskich por. artykuły Wł. Pociechy, Polski Słownik Biograficzny, t. IV, Kraków 1937 (s. 1–3).

10. Teodorowicz, o. c. 221 – 2 (pierwoźródło Balińskiego i Lipińskiego Starożytna Polska, t. 2, str. 1413–1418.

11. Teodorowicz, o. c. str, 221 – 2.

12. Cynkałowski, o. c. 50.

(Ciąg dalszy tu).

Opracował Anatol Olich

Na głównym zdjęciu: Wał zamku we Włodzimierzu. Autor: Neovitaha777 , CC BY-SA 4.0.

***

Inne teksty z cyklu «Ziemia Wołyńska» można przeczytać tu.

Powiązane publikacje
Kraszewski w Muzeum Wołyńskim
Artykuły
19 marca przypada kolejna rocznica śmierci Józefa Ignacego Kraszewskiego, wybitnego polskiego pisarza, który spędził znaczną część swojego życia na Wołyniu. Zachęcamy do zapoznania się z artykułem archeologa, muzealnika i krajoznawcy Jana Józefa Fitzkego pt. «Pamiątki po Józefie Ignacym Kraszewskim w Muzeum Wołyńskim», opublikowanym w nr. 5 «Ziemi Wołyńskiej» z 1939 r.
19 marca 2026
Twórca przemysłu wołyńskiego. Część 3
Artykuły
Pod koniec swojego artykułu o Józefie Klemensie Czartoryskim, umieszczonym w «Ziemi Wołyńskiej» w 1938 r., Julian Nieć wymienia osiągnięcia księcia i podaje liczby, które pokazują efektywność przedsiębiorstw przez niego zbudowanych.
04 marca 2026
Twórca przemysłu wołyńskiego. Część 2
Artykuły
W drugiej części tekstu o Józefie Klemensie Czartoryskim, który ukazał się w «Ziemi Wołyńskiej» w nr. 6–7 z 1938 r., Julian Nieć skupił uwagę na jego planach gospodarczych oraz głównych inicjatywach przez niego realizowanych.
18 lutego 2026
Twórca przemysłu wołyńskiego. Część 1
Artykuły
Książę Józef Klemens Czartoryski jest postacią obecnie niemal zapomnianą. W swych czasach był dość znanym politykiem, ale mimo to pozostał w historii Wołynia jako budowniczy pierwszych dużych przedsiębiorstw przemysłowych na tym terenie.
05 lutego 2026
Ignacy Radliński na łamach «Ziemi Wołyńskiej»
Artykuły
Nazwisko Ignacego Radlińskiego (1843–1920), pochodzącego z Dubna, znane jest jedynie wąskiemu kręgowi badaczy zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. Jest on jednak autorem kilkudziesięciu prac, które wniosły znaczący wkład do nauki. Zajmował się historią, filologią, religioznawstwem i studiami biblijnymi.
16 stycznia 2026
Wizyta Piłsudskiego w Dubnie
Artykuły
Proponujemy dziś uwadze Czytelników ciekawy dokument – artykuł «Pobyt Józefa Piłsudskiego w Dubnie» w roku 1921», opublikowany w nr 3 «Ziemi Wołyńskiej» za 1939 r., autorstwa miejscowego badacza Mieczysława Lubicza Szułmińskiego. Całość zachowujemy bez zmian, nawet duże litery, aby nie zniekształcać ducha tamtej epoki współczesnym pojmowaniem historii.
05 grudnia 2025
Wkład jezuitów w rozwój oświaty na Wołyniu. Część 2
Artykuły
W drugiej części artykułu o szkolnictwie jezuickim, który ukazał się w nr. 12 «Ziemi Wołyńskiej» z 1938 r., Herman Rappaport pisze o procesie edukacyjnym w szkołach jezuickich oraz ocenia działalność jezuitów na Wołyniu.
13 listopada 2025
Wkład jezuitów w rozwój oświaty na Wołyniu. Część 1
Artykuły
O powstaniu i rozwoju ośrodków edukacyjnych opowiada artykuł «Przyczynek do historii szkolnictwa jezuickiego na Wołyniu», który ukazał się w nr. 12 «Ziemi Wołyńskiej» z 1938 r. Jego autor, historyk i archiwista Herman Rappaport, w latach międzywojennych pracował jako nauczyciel na Polesiu Wołyńskim, m.in. w Kowlu, Ratnie oraz Zabłociu.
24 października 2025
O konserwacji zamku Lubarta w Łucku
Artykuły
Proponujemy uwadze naszych Czytelników tekst pt. «O konserwacji zamku Lubarta w Łucku», opublikowany w nr. 2 «Ziemi Wołyńskiej» z 1938 r.
17 października 2025