Proponujemy dziś uwadze Czytelników ciekawy dokument – artykuł «Pobyt Józefa Piłsudskiego w Dubnie» w roku 1921», opublikowany w nr 3 «Ziemi Wołyńskiej» za 1939 r., autorstwa miejscowego badacza Mieczysława Lubicza Szułmińskiego. Całość zachowujemy bez zmian, nawet duże litery, aby nie zniekształcać ducha tamtej epoki współczesnym pojmowaniem historii.
Dnia 16 lipca 1921 roku po raz pierwszy zebrał się w Magistracie m. Dubna Komitet Powiatowy Przyjęcia Naczelnika Państwa pod przewodnictwem ówczesnego burmistrza Adama Rozbickiego.
W skład Komitetu wchodziły następujące osoby: pierwszy starosta powiatowy Tadeusz Walicki, wicestarosta Jerzy Lisiecki, referent samorządowy Witold Tyrankiewicz, hr. Jan Tarnowski, Wacław Stobnicki, Wacław Hulewicz oraz hr. Karwicki, zastępca burmistrza Józef Zawistowski, ławnik Chaim Halperyn, sekretarz magistratu Stanisław Marszałek oraz komitet gospodarczy m. Dubna z przewodniczącym Józefem Witwickim i członkami: Wolfem Grinbergiem, Józefem Wilczyńskim, Władysławem Styblikiem, Szmulem Goldenbergiem i Kazimierzem Maciukiem.
Komitet Gospodarczy był odpowiednikiem dzisiejszej Rady Miejskiej.
Ponadto do Komitetu przyjęcia wchodzili z urzędu wójtowie wszystkich gmin powiatu dubieńskiego.
Komitet odbył dwa zebrania.
Koszta przyjęcia Naczelnika Państwa zostały ustalone na trzysta tysięcy marek polskich, z czego sto tysięcy marek polskich pokrył Komitet Gospodarczy, drugie sto tysięcy – gminy wiejskie i ostatnie sto tysięcy ziemianie powiatu dubieńskiego.
Dubno znajdowało się w stanie niesłychanego zniszczenia wojennego; wzdłuż ulic ciągnęły się ruiny domów i zwały gruzów. Jezdnie za czasów rosyjskich były zabrukowane tylko na kilku głównych ulicach i przedstawiały obraz nędzy i rozpaczy.
Na zabrukowanych ulicach spotykało się co krok leje po granatach, a na niezabrukowanych wznosiły się tumany kurzu.
Zarząd Miejski musiał na gwałt doprowadzić do możliwego porządku miasto i ulice. Było to jednak trudne zadanie, zważywszy że Dubno leżało na linii bojowej przez przeszło dziewięć miesięcy. Toteż pozasypywano wyrwy, zrównano powierzchnię ulic – nędzę domów zakryto zielenią i gdzieniegdzie dywanami oraz wywieszono flagi narodowe, z których wiele było papierowych. Na tym ograniczyły się zewnętrzne przygotowania do uroczystości.
Na parę dni przed przybyciem Naczelnika Państwa, do Dubna przyjechał Dowódca II Okręgu Generalnego generał Jędrzejewski wraz z częścią biur. Rozlokował się w salach klubu «Ognisko» przy ulicy Pocztowej Nr 9, obecnie Słowackiego.
W dniu 23 lipca 1921 roku od wczesnego ranka aż do nocy pełnili służbę policyjną na ulicach miasta oficerowie w hełmach bojowych.

Dubno, ul. 9 sierpnia, Pocztówka 1918 r. Public domain
Dekoracją miasta, jak i wszystkich trzech bram powitalnych oraz sal ratuszowych kierował rosyjski pułkownik, dziś nieżyjący, Laurenty Birnbaum. On też dowiedział się o tym, że Marszałek lubił bławatki; te właśnie kwiaty były zasadniczym elementem wszelkich dekoracji. Na trzeciej bramie był napis «Witaj nam».
Dnia 21 lipca 1021 roku na stacji kolejowej w Brodach dubieński starosta powiatowy Tadeusz Walicki spotkał pociąg Naczelnika Państwa. Wzdłuż toru kolejowego od Brodów aż do Dubna stały tysiące włościan, witając po raz pierwszy Włodarza Zmartwychwstałego Państwa Polskiego.
Pociąg szedł wolno.
Powitanie było nad wyraz serdeczne. Charakterystycznym był podziw włościan, nie widzących kordonów wojsk i policji i nie mogących zrozumieć, jak to «Polski Car» podróżuje bez bagnetów i nahajek. A starzy ludzie pamiętali jeszcze przyjazd do Dubna cara Rosji Aleksandra III i związane z tym przyjazdem zgrupowanie na terenie całego powiatu i miasta większej ilości wojska i policji.
Między godziną dziesiątą a jedenastą na spalony w czasie wojny na dworzec kolejowy w Dubnie zajechał pociąg Naczelnika Państwa. Na dworcu zebrali się: wojewoda wołyński Dworakowski, dowódca II Okręgu Generalnego generał Jędrzejewski, dowódca garnizonu Dubno płk. Borzobohaty-Jakubowski wraz z korpusem oficerskim, burmistrz z Komitetem Gospodarczym, proboszcz ksiądz kanonik Bronisław Galicki, protojerej ks. Sobotowicz, rabin Heszel Rozenfeld, pierwszy prezes Sądu Okręgowego Jełowicki z Łucka, kurator Okręgu Szkolnego, komisarz Policji Państwowej Aleksander Majewski, naczelnik Poczty Iżycki i z ramienia II Oddziału Sztabu Generalnego Gładkowski Marceli, przedstawiciele organizacyj społecznych miasta i powiatu, przedstawiciel ziemian hr. Jan Tarnowski oraz dzieci szkolne.

Dubno, Urząd Pocztowy. Pocztówka. Public domain
Naczelnik Państwa wyszedł z salonki wraz ze świtą, składającą się z generałów: Eugeniusza Romera, Latinika, Stanisława Hallera, Nowotnego, Januszajtisa, pułk. Tokarzewskiego, adiutanta Wieniawy-Długoszewskiego i wielu innych.
Po przejściu przed kompanią honorową, wystawioną przez miejscowy pułk piechoty, Marszałek podszedł do grupy społeczeństwa, którą przedstawił Mu starosta, przywitał się z nią i zamienił parę słów.
Przy stopniach prowadzących z peronu na plac przed dworcem kolejowym, najpierw panie a następnie dzieci podały Naczelnikowi Państwa kwiaty, przeważnie róże, które sprowadzone były specjalnie ze Lwowa, gdyż w Dubnie wojna i kwiatów nie oszczędziła.
Przemówień na dworcu nie było.
Dnia 21 i 22 lipca spędził Naczelnik Państwa w koszarach wojskowych, prowadząc gry wojenne.
Nocował w salonce kolejowej na dworcu.
Dnia 23 lipca w godzinach przedpołudniowych Naczelnik Państwa wyjechał z adiutantem Wieniawą-Długoszewskim autem do miasta.
Pierwsza brama tryumfalna wznosiła się obok koszar wojskowych przy tak zwanej «Ekonomii» tj. Zarządzie Dóbr Dubieńskich hr. Szuwałowej, dzisiejszym Ośrodku Kultury Wsi. Od samych koszar po obu stronach jezdni stały tłumy ludzi.
Auto szło wolno. Tuż za najbliższym od miasta mostem, nota bene będącym w stanie gruntownej przebudowy, rozciągały się szeregi dzieci szkolnych.
Druga brama powitalna stała między ul. Mydlarską a wieżyczką zamkową.
Auto stanęło.
Do wysiadającego Naczelnika Państwa podeszła siedmioletnia Halia Bachówna z kwiatami i rozpoczęła deklamować wierszyk, jednakże mały bąk przestraszył się i rozpłakał. Pan Marszałek serdecznie dziewczynkę pocałował i powiedział: «Boisz się brwi moich? – to nic, to są przyklejone». Dziecko roześmiało się. Marszałek wziął ją na ręce, a ona zaczęła się bawić orderami Naczelnika Państwa.
Następnie krótkie przemówienie wygłosiła uczennica II klasy gimnazjum rosyjskiego Aleksandra Kętrzyńska i uczeń III klasy Teodor Michalak, podając równocześnie piękne róże.
W bramie powitalnej burmistrz Rozbicki podał Naczelnikowi Państwa chleb i sól oraz wygłosił powitalne przemówienie, za które Marszalek krótko podziękował.
Parę kroków dalej przed bóżnicą powitał Marszałka kahał z Torą pod baldachimem. Powitalne przemówienie w języku hebrajskim wygłosił rabin dubieński Heszel Rozenfeld. Nawiasem mówiąc, jest to dynasta dubieński, gdyż godność rabinacką od trzystu przeszło lat piastują członkowie tej rodziny.
Stąd Naczelnik Państwa pojechał do kościoła Farnego, gdzie krótkie nabożeństwo odprawił ksiądz kanonik Bronisław Galicki. Przy wyjściu Naczelnika z kościoła w kruchcie zaszedł ciekawy wypadek: dwóch włościan runęło przed Naczelnikiem na kolana, kładąc na swych głowach supliki czy skargi.
Piłsudski sam podniósł ich, a pisma przekazał adiutantowi do natychmiastowego załatwienia.
Równocześnie starał się Marszałek wytłumaczyć skonfudowanym włościanom, że na kolana należy padać tylko przed Bogiem, oraz że on nie jest carem. Był bowiem zwyczaj, że w ten tylko sposób można było osobiście składać podania carowi rosyjskiemu.

Dubno, ul. Aleksandrowicza. Pocztówka. Public domain
Z kościoła Marszałek udał się do starostwa, podówczas mieszczącego się przy ul. Panieńskiej. Jechał ulicami: Więzienną, obecnie P. O. W., Piekarską, obecnie jego imienia i Panieńską. Wszyscy urzędnicy starostwa mieli być przedstawieni w swych pokojach, jednak w ostatniej chwili polecono im zebrać się w sali, w której Marszałek chwilę zabawił. Naczelnik Państwa udzielił audiencji 9 delegacjom i poszczególnym osobom, poświęcając mniej więcej po 30 minut każdej.
Po audiencjach Marszałek odjechał ulicami: Panieńską, Zamkową, obecnie Legionów, Mjr. Matczyńskiego i Wskrzeszenia Polski do koszar. Przejeżdżając ul. Zamkową przyglądał się sławnemu zamkowi dubieńskiemu, wówczas znajdującemu się w ruinie.
O godz. 20-ej Naczelnik Państwa wraz z generalicją przyjechał po raz drugi do miasta do Ratusza na uroczysty obiad. Obiad przygotowano na 150 osób, a obecnych było 180. Koszt obiadu dla poszczególnych osób wynosił po 5.000 marek polskich.
Przy wejściu do Ratusza, co drugi stopień stały panie (było ich 22) ubrane w białych sukniach, z wiankami bławatków na głowie. Pan Marszałek podał rękę pierwszej i drugiej, a zobaczywszy ich cały szereg zaśmiał się, machnął ręką i rozpogodzony bez powitania wszedł na górę.
Wielka sala Ratusza, pamiętająca jeszcze wielkie tranzakcje handlowe i szumną radość balów kontraktowych Niepodległej Polski – po długich latach ciszy wystrojona świątecznie – spotkała Nową Polskę.
Po krótkim cercle, Marszalek podszedł do stołów z zimną przekąską i zaczął wesoło gawędzić z przedstawicielami miejscowego społeczeństwa. Przy stołach jadalnych przygotowany był wielki fotel z kościoła, używany jako tron biskupi. Na nim zasiadł Marszałek. Przemówień było wiele, W imieniu miasta przemawiał Józef Witwicki, prezes Komitetu Gospodarczego miasta, ks. kanonik Galicki (obecnie zamieszkuje we Włodzimierzu Woł.), ks. protojerej Sobotowicz po rosyjsku, imieniem ziemian hr. Karwicki z Mizocza. Od ludności ukraińskiej przemawiał Nicefor Niczeporuk, ówczesny wójt gminy Sudobicze, a od ludności czeskiej Libowicki. Niczeporuk w swojej mowie stwierdził lojalność mas ukraińskich, jednak prosił Naczelnika Państwa, by trzymał «naród» mocno w ręku. Następnie Pan Marszałek własnoręcznie nalał Niczeporukowi szklankę wódki i przywoławszy go, kazał wypić.
Po przemówieniach Naczelnik Państwa krótko odpowiedział, dziękując za tak serdeczne, szczere i entuzjastyczne powitanie i przyjęcie.
Przy obiedzie funkcję kelnerek pełniły uczennice gimnazjum rosyjskiego i panie z towarzystwa, między innymi: Aleksandra Kętrzyńska, Zenobia Salijenko, Rywa Berman, Natalia Lelawska i wiele innych.
Po obiedzie za zgodą Naczelnika Państwa urządzono bal, trwający do białego rana. Marszałek zabawił jeszcze krótką chwilę w Ratuszu, a następnie po godz. 23-ej odjechał do salonki na dworzec kolejowy. Przed odjazdem przeprosił żartobliwie panie, mówiąc, że musi zabrać obydwóch adiutantów, ale że ich za godzinę przyśle. Rzeczywiście wkrótce powrócili.
Na drugi dzień faktycznego przebywania w mieście tj. 24 lipca 1921 r. Naczelnik Państwa oglądał fort Zahorce i tegoż dnia odjechał do Warszawy.
Po raz drugi Pan Marszałek przejeżdżał przez Dubno w roku 1922, jadąc do Krzemieńca na jakąś uroczystość. Dubno witało Marszałka bramą powitalną, wzniesioną nad torem kolejowym. W powitaniu wzięli udział przedstawiciele miasta i społeczeństwa, zebrani na dworcu kolejowym.
Pociąg zwolniwszy biegu wolno przeszedł przez stację kolejową. Marszałek wygląda z okna pociągu.
Z okazji pobytu Naczelnika Państwa w Dubnie należy podkreślić ogromną serdeczność witających go oraz wielki entuzjazm ludności. Nie było to powitanie zdawkowe, oficjalne, ale z głębi serca płynące, połączone z podziwem miejscowej ludności tak polskiej i innych narodowości, brakiem kordonów wojskowych, wzmocnionej policji, prostotą i skromnością włodarza Państwa Polskiego, a nie jak to dawniej było przy przyjeździe cara rosyjskiego i jego rodziny.
Dane powyższe oparłem na podstawie zebranych informacyj od naocznych świadków powyższych uroczystości oraz na protokole Nr 4 posiedzenia Komitetu Gospodarczego m. Dubna z dnia 19 lipca 1921 roku.
Na zakończenie dodam, że – o ile wiem – Główny Komitet Uczczenia Pamięci Pierwszego Marszałka Polski nie jest w posiadaniu danych o pobycie J. Piłsudskiego w Dubnie.

Opracował Anatol Olich
Na głównym zdjęciu: Dubno, zamek, brama wejściowa. Pocztówka 1930 r. Public domain