Łuck w czasie okupacji austriackiej
Artykuły

Publikujemy wspomnienia Konstantego Teleżyńskiego, burmistrza Łucka w czasie okupacji austriackiej, zamieszczone w nr 4 «Ziemi Wołyńskiej» z 1939 r. Nie ocenialiśmy i nie cenzurowaliśmy tekstu specjalnie, aby Czytelnik mógł spojrzeć na wydarzenia oczami uczestnika burzliwych wydarzeń tamtych lat.

Im dalej odsuwamy się od wypadków dziejowych, tym większe zaciekawienie budzą one w naszej wyobraźni.

Wołyń był terenem ciężkich walk w latach 1915–1918. Jako świadek niektórych przeżyć w Łucku z roku 1915–1916, mogę się podzielić przeżytymi wrażeniami.

Dnia 20 sierpnia 1915 r. wojska austryjacko-węgierskie zbliżały się do Łucka. Urzędy rosyjskie ledwie zdążyły opuścić miasto. Zgłodniałe rodziny wysiedleńców z ziemi Chełmskiej, wraz z cofającymi się na ostatku patrolami kozackimi, rzuciły się do grabieży sklepów: rozbijano drzwi, zabierano żywność i towary, gdzie się dało. W obronie własnego mienia sformowała się milicja i straż miejska, częściowo uzbrojona w drągi żelazne i stawiała opór uchodźcom, którzy wraz z kozakami dzielili się dobrem mieszkańców. Bójka trwała całą noc.

Dnia 31 sierpnia o 2-giej popołudniu weszły bez bitwy pierwsze patrole Austryjakow od strony Wólki, wieczorem – od strony Krasnego. Na drugi dzień nowe władze kazały zorganizować magistrat. Powołano pana Rząrzewskiego na burmistrza, na radnych pp. Czarneckiego, Dinera, Gromadeckiego, Gaskiego, Grojsa, Jewpłowa, Janeczka, Kabzińskiego, Krojna, Łudowicza, Zemana, Łendera, Matwiejczuka, Prejzlera, Wasilkowskiego i Warkowieckiego, oraz stworzono milicję miejską pod dowództwem p. Edm. Martynowicza. W parę tygodni potem miejsce pierwszego burmistrza zajął radny Jewpłow – Rosjanin, a miasto zapłaciło 3.000 koron za niezakopanie trupów po bitwie pod Łuckiem.

Dnia 26 września o 6-tej rano Austryjacy cofnęli się, wojska rosyjskie znów opanowały Łuck, jednak po trzech dniach ciężkich walk Austryjacy zdobyli go z powrotem, przy tym uszkodzono kilkadziesiąt domów i zabito około 50 osób. Najwięcej ucierpiał kościół ewangelicki: rozbito trzy cenne okna witrażowe, wnętrze kościoła i organy. W kościele katedralnym kula trafiła w kopułę, przebiła dach i utkwiła w murze. Władze austryjackie po wejściu do Łucka kazały zaaresztować cały magistrat za to, że ludność miejska gasiła podpalony most na Styrze i jakoby strzelała do cofających się Austryjaków. Areszt trwał 4 doby, lecz wobec braku dowodów wszystkich wypuszczono.

Austriacki pomnik poległych «Pro patria» z czasów I wojny światowej. 1916 r. Obecnie w jego miejscu położona jest Szkoła nr 5. Public domain

Z powodu nieporozumień w składzie radnych miejskich i w celu nadania miastu charakteru polskiego, przekształcono magistrat. 1-go grudnia 1915 roku powołano do Zarządu na burmistrza K. Teleżyńskiego (chodzi tu o autora artykułu – tłum.), na wiceburmistrzów: A. Wasilkowskiego i Z. A. Łoppe. Do składu radnych miasta weszło 12 chrześcijan i 12 żydów. Komendantem obwodowym w tym czasie był pułkownik Fr. Urbański, komendantem miasta – Martynowicz (austryjacki oficer).

W magistracie koncentrowały się wszystkie instytucje miejskie jak: milicja, aprowizacja, oświetlenie, assenizacja, szpitale, ochrony, straż ogniowa i sądy honorowe. Milicja miejska składała się z 45 osób pod dyrekcją M. Kabzińskiego, byłego dyrektora T-wa Wzajemnego Kredytu. Przy magistracie powstały różne komisje: szkolna, sanitarna, podatkowa, szpitalna, przemysłowa, rewizyjna, które pracowały wspólnie z zarządem miejskim. Księgi, protokoły i cała biurowość prowadziła się w języku polskim, korespondencje z władzami – po polsku i po niemiecku. Przywrócono dawne nazwy ulic np.: Bernardyńska, Katedralna, Dominikańska, Jezuicka, Zamkowa, Ogrodowa, które przez Rosjan dawno były skasowane.

W wyludnionym mieście, po wyjściu Rosjan, pozostało 22.000 Żydów, 2.000 Polaków i paru Rosjan. W Łucku mieścił się sztab IV armii pod dowództwem arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, który kwaterował przy ul. Dominikańskiej, w budynku dziś zajętym przez Ubezpieczalnię Społeczną.

Konwój austro-węgierski przejeżdża przez ulice Hauptstraße w Łucku. Public domain

Linia bojowa od września 1915 roku szła przez Dubno, Ołykę, Klewań, t.j. o 35 kilometrów od Łucka. Ruch wojsk był nieustający, wyżywienie miasta bardzo utrudnione: funt chleba kosztował 50 kop., mięsa – do 1.50 rubla. Bieda i głód były powszechne. Dur plamisty pochłonął dużo ofiar. Z epidemią walczyły władze wojskowe, złożone z najlepszych znanych lekarzy, jak profesor Rejn, Wolf, Czohn, Hladil, Herman. Magistrat wyłonił ze swych radnych komitet sanitarny, który podzielił miasto na rewiry, kontrolował domy, podwórza i notował chorych. Komisje lekarskie wojskowe w dzielnicach ubogich i najbardziej zaniedbanych stosowały przymusowe kąpiele i dezynfekcję mieszkań specjalnymi aparatami. W dniach takiego «sądu doraźnego» odbywały się głośne i humorystyczne sceny: Żydów rozbierano, strzyżono, myto i kąpano na poczekaniu. Wzięto pod opiekę studnie publiczne, zbudowano kilka miejsc ustępowych, zaopiekowano się ogrodem miejskim, w którym w każdą niedzielę grała muzyka.

W jesieni 1915 roku staraniem księżniczki Marii Lubomirskiej z Ławrowa otwarta została pierwsza szkółka polska elementarna w murach katedralnych. Gdy ilość dzieci zwiększać się zaczęła, szkołą zaopiekowało się miejscowe społeczeństwo i władze okupacyjne. Do szkółki uczęszczały dzieci obojga płci do lat 14. W marcu 1916 roku już było powyżej 100 dzieci, otwarto trzeci oddział i wprowadzono popołudniowe zajęcia praktyczne: szycie bielizny, stolarstwo, szewstwo i krawiectwo. Wykłady w szkole prowadziły pp. Józefa i Maria Podwińskie, Ołga Gromadecka, Stefania Zynicz. W styczniu powstało chrześcijańskie T-wo Dobroczynności, które się mieściło przy szkole. Dawano dziennie około 30 obiadów dla ubogich, a także wsparcia w naturze dla inteligencji, T-wo Dobroczynności zaopiekowało się i biednymi, i szkołą i tanią kuchnią. Do T-wa Dobroczynności zapisali się pp.: Bożymowie, Czarneccy, Dubiccy, Gromadeccy, Janeczkowie, Kabziński, Łoppe, Plewińscy, Prejzłer, Porowski, Wasilkowski, Wiśniewski, Wdziękoński i Zeman. Zarząd stanowili Czarnecki, Plewiński i K. Teleżyński. Władze okupacyjne dawały wsparcia pieniężne, którymi rozporządzał magistrat i dzielił między chrześcijan i Żydów.

W styczniu r. 1916 zjawili się w Łucku legioniści ukraińscy w osobach Gawryłki i Romaniuka. Celem przyjazdu owych legionistów było werbowanie żołnierza w nowozajętej części Wołynia. Spotkał ich jednak zawód, gdyż lud rusiński u nas nie miał zrozumienia dla tego rodzaju akcji. Pewnego dnia zgłosił się do mnie jeden z legionistów ukraińskich z zapytaniem, jakie są nastroje na wsi po ustąpieniu władz rosyjskich? Odpowiedziałem, że tutejsi Rusini przyjęli z żalem ustąpienie władz i wojsk rosyjskich i mają nadzieję, że okupacja prędko się skończy.

– A czy mógłby nam pan Burmistrz wskazać niektóre wsie, uświadomione politycznie pod względem pochodzenia i aspiracji ukraińskich?

– Takich wsi wskazać panu kapitanowi nie mogę, ponieważ my nie znamy tu Ukraińców i nie słyszałem, aby lud rusiński u nas miał jakiekolwiek aspiracje polityczne, niech pan jednak spróbuje, oto są niektóre wsie, ostrzegam jednak, że lepiej nie pokazywać się na wsi w mundurze legionisty.

Trzeciego dnia zjawił się pan kapitan z podróży w magistracie i oznajmił, że ledwie wykręcił się z tarapatów, gdyż chłopi wzięli go za zdrajcę władz rosyjskich i odstawili go do gminy, skąd, po wylegitymowaniu się władzom austryjackim, szczęśliwie powrócił do Łucka.

Ponieważ próby nacjonalistyczne na wsi nie udały się – legjonisci zabrali się do utworzenia szkoły ukraińskiej w Lucku. Sprowadzono ze Lwowa podręczniki i mapy, obejmujące granice przyszłej Ukrainy do Bugu, zaczęto ściągać młodzież. Gdy miało nastąpić otwarcie szkoły, zaproszono komendę wojskową, pana pułkownika Urbańskiego, kilku radnych miejskich i mnie, jako burmistrza.

Wchodzimy do klasy. Dzieci na rozkaz wstają. Rozglądamy się po sali. W pierwszej ławce siedzi kilku chłopców chrześcijan, dalej dzieci żydowskie. Pułkownik Urbański patrzy na mnie znacząco. Przemówiłem kilka słów z racji otwarcia szkoły, życząc powodzenia w dalszej pracy. Po pewnym czasie dowiadujemy się, że szkoła skutkiem braku uczni została zamknięta. Z przytoczonych faktów nie należy wnioskować o wrogim ustosunkowaniu się moim do zagadnienia ukraińskiego. Przeciwnie uważam, że każdy naród ma prawo do życia i rozwoju, tylko nie trzeba tworzyć Ukrainy tam, gdzie lud miejscowy nigdy nie był i nie jest ukraińskim.

Ciężki był okres kościoła katolickiego w Łucku. Wprawdzie pozostał z nami proboszcz, ksiądz kanonik L. Starikowski, ale, znękany wypadkami wojny i starością, bardzo niedomagał. Stan zdrowia wciąż się pogarszał – nadeszła śmierć. Trzeba było zając się pogrzebem. W Łucku nieliczne było grono Polaków, więc orszak pogrzebowy był bardzo skromny. Cmentarz był bardzo ciasny, otoczony placami dla ćwiczeń wojskowych rosyjskich. Korzystając ze sposobności, uprosiłem pułkownika Urbańskiego, by swoją władzą przyłączył część «poligonu» do cmentarza katolickiego, co zostało przychylnie załatwione.

Ciekawy był los cmentarza żydowskiego przy ul. Unii Lubelskiej: jako stary kirkut został zamknięty jeszcze za czasów rosyjskich. W sąsiednim domu, dziś zajętym przez Wydział Powiatowy, mieściła się w czasie okupacji komenda wojskowa austryjacka. Z polecenia władz cmentarz ten wykorzystano na plantację warzyw, na inspekta, kwiaty, krzewy i urządzono tam ogród spacerowy dla urzędników. Przez środek cmentarza przebito nową ulicę, łączącą obecną ul. Sienkiewicza z ulicą Unii Lubelskiej.

Tymczasem dnia 5-go czerwca 1916 roku cofające się oddziały wojsk austryjackich, a także tabory z uchodźcami przepowiadały zbliżającą się katastrofę. Huk armat wzmógł się w nocy z 5-go na 6-ty czerwca.

Jako burmistrz byłem w stałym kontakcie z komendą wojskową miasta. Podziwiałem zachowanie się władz okupacyjnych, które maskowały w czasie krytycznych dni przygotowania do odwrotu. Huk armat zagłuszała muzyka, orkiestry grały tryumfalne marsze w ogrodzie miejskim, aby zapobiec panice. Radnym polecono utrzymać spokój i porządek.

Wobec napierających wojsk rosyjskich i niebezpieczeństwa grożącego memu życiu, zmuszony byłem księgi i akta magistrackie złożyć do skarbca, oddając klucz jednemu z radnych magistratu i cofnąć się razem z władzami austryjackimi w głąb Polski.

Łuck zatrząsł się od huku dział. Przy moście ustawiono beczki ze smołą i w takim napięciu przeszła noc. O 8-mej rano dnia 6-go czerwca wyjechała komenda obwodowa, a z nią różne instytucje wojskowe. O 4-tej po południu opuściły miasto pozostałe urzędy, a wieczorem Łuck został zajęty przez armię generała Brusiłowa.

Austro-węgierskie pozycje na brzegu Styru koło Łucka. Public domai

Opis powyższy uzupełniam dziejami Łucka po opuszczeniu go przez Austryjaków według d-ra Wojnicza:

Wojska carskie zatrzymały się na linii Stochodu, sztab armii pozostał w Łucku, gdzie 4-go marca 1917 roku (starego stylu) doczekał się ogłoszenia rewolucji. Potem były to już wojska republiki rosyjskiej, które starały się zaprzestać wojny, wreszcie 24-go grudnia tegoż roku nastąpił przewrót bolszewicki i 7-go lutego 1918 roku Niemcy zajęli Łuck, wprowadzając Ukraińców, t. zw. «sinie-żupanników». 2-go maja tegoż roku odbył się w Łucku uroczysty obchód na cześć hetmana Pawła Skoropadzkiego, który objął Kijów. Nakoniec 16-go maja 1919 roku wojsko polskie pod dowództwem generała Józefa Karnickiego zdobyło Łuck i przywróciło mu postać i nazwę miasta wojewódzkiego. Uradowani mieszkańcy powitali wkraczające wojska polskie chlebem i solą, zajęli się pielęgnowaniem rannych bohaterów, z których ułan Franciszek Roztropowicz, Franciszek Lata, Feliks Kasprzak i Andrzej Pieściński okupili życiem historyczne prawo do grodu Lubarta. Dnia 17-go maja 1919 roku ks. kanonik Leopold Szuman, ówczesny proboszcz katedry łuckiej, odprawił pierwszą mszę polową na placu katedralnym i w przemówieniu swoim powiedział do zebranych żołnierzy i społeczeństwa: «Ani oko ojców naszych nie widziało, ani ucho dziadów naszych nie słyszało tego, co Bóg miłosierny i sprawiedliwy nam oglądać i słyszeć dozwolił!».

Inne teksty z cyklu «Ziemia Wołyńska» można przeczytać tu.

(Ciąg dalszy nastąpi).

Anatol Olich

Na zdjęciu głównym: Bracki most w Łucku, 1916 r. Public domain.

Powiązane publikacje
Kraszewski w Muzeum Wołyńskim
Artykuły
19 marca przypada kolejna rocznica śmierci Józefa Ignacego Kraszewskiego, wybitnego polskiego pisarza, który spędził znaczną część swojego życia na Wołyniu. Zachęcamy do zapoznania się z artykułem archeologa, muzealnika i krajoznawcy Jana Józefa Fitzkego pt. «Pamiątki po Józefie Ignacym Kraszewskim w Muzeum Wołyńskim», opublikowanym w nr. 5 «Ziemi Wołyńskiej» z 1939 r.
19 marca 2026
Twórca przemysłu wołyńskiego. Część 3
Artykuły
Pod koniec swojego artykułu o Józefie Klemensie Czartoryskim, umieszczonym w «Ziemi Wołyńskiej» w 1938 r., Julian Nieć wymienia osiągnięcia księcia i podaje liczby, które pokazują efektywność przedsiębiorstw przez niego zbudowanych.
04 marca 2026
Twórca przemysłu wołyńskiego. Część 2
Artykuły
W drugiej części tekstu o Józefie Klemensie Czartoryskim, który ukazał się w «Ziemi Wołyńskiej» w nr. 6–7 z 1938 r., Julian Nieć skupił uwagę na jego planach gospodarczych oraz głównych inicjatywach przez niego realizowanych.
18 lutego 2026
Twórca przemysłu wołyńskiego. Część 1
Artykuły
Książę Józef Klemens Czartoryski jest postacią obecnie niemal zapomnianą. W swych czasach był dość znanym politykiem, ale mimo to pozostał w historii Wołynia jako budowniczy pierwszych dużych przedsiębiorstw przemysłowych na tym terenie.
05 lutego 2026
Ignacy Radliński na łamach «Ziemi Wołyńskiej»
Artykuły
Nazwisko Ignacego Radlińskiego (1843–1920), pochodzącego z Dubna, znane jest jedynie wąskiemu kręgowi badaczy zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. Jest on jednak autorem kilkudziesięciu prac, które wniosły znaczący wkład do nauki. Zajmował się historią, filologią, religioznawstwem i studiami biblijnymi.
16 stycznia 2026
Wizyta Piłsudskiego w Dubnie
Artykuły
Proponujemy dziś uwadze Czytelników ciekawy dokument – artykuł «Pobyt Józefa Piłsudskiego w Dubnie» w roku 1921», opublikowany w nr 3 «Ziemi Wołyńskiej» za 1939 r., autorstwa miejscowego badacza Mieczysława Lubicza Szułmińskiego. Całość zachowujemy bez zmian, nawet duże litery, aby nie zniekształcać ducha tamtej epoki współczesnym pojmowaniem historii.
05 grudnia 2025
Wkład jezuitów w rozwój oświaty na Wołyniu. Część 2
Artykuły
W drugiej części artykułu o szkolnictwie jezuickim, który ukazał się w nr. 12 «Ziemi Wołyńskiej» z 1938 r., Herman Rappaport pisze o procesie edukacyjnym w szkołach jezuickich oraz ocenia działalność jezuitów na Wołyniu.
13 listopada 2025
Wkład jezuitów w rozwój oświaty na Wołyniu. Część 1
Artykuły
O powstaniu i rozwoju ośrodków edukacyjnych opowiada artykuł «Przyczynek do historii szkolnictwa jezuickiego na Wołyniu», który ukazał się w nr. 12 «Ziemi Wołyńskiej» z 1938 r. Jego autor, historyk i archiwista Herman Rappaport, w latach międzywojennych pracował jako nauczyciel na Polesiu Wołyńskim, m.in. w Kowlu, Ratnie oraz Zabłociu.
24 października 2025
O konserwacji zamku Lubarta w Łucku
Artykuły
Proponujemy uwadze naszych Czytelników tekst pt. «O konserwacji zamku Lubarta w Łucku», opublikowany w nr. 2 «Ziemi Wołyńskiej» z 1938 r.
17 października 2025