Cyganka przyjechała do Huty Stepańskiej z taborem. Chodząc po wsi nosiła na rękach małe dziecko. Korkus był zapracowany przy budowie nowego domu i nie chciał słyszeć o wróżbach. Cyganka nalegała, a on niepotrzebnie ją odpędzał. Nie był biedny, mógł za kilka groszy wysłuchać wróżby, ale nie chciał.
25 maja 2020