Mam pewnego bardzo zacnego znajomego, który od wielu lat znacznie więcej światu daje niż od niego otrzymuje. Zawsze myślę o nim z niekłamanym podziwem i mówię (mu), że jest dobry jak chleb z masłem. On ciągle na te słowa czerwieni się jak burak, ni to ze wstydu, ni to z zażenowania i dziwi się też troszkę, że jego normalność oraz empatia są czymś wyjątkowym a nadzwyczajnym w dzisiejszym świecie.
28 października 2020