Tak się złożyło, że do 33 roku życia nie wiedziałam, że moi przodkowie należeli do szlacheckiego rodu, jakiego ,życie związane powiązane jest z Wołyniem. Moja mama ¾ Janina Felińska. Gdy analizowałam archiwalne źródła, okazało się, że z Felińskimi z Wołynia nie łączy mnie jedynie takie samo nazwisko, a prawdziwe więzi rodzinne. Studiowanie rodowodu trwa nadal. Podczas pracy dokonałam pewnych ciekawych odkryć, którymi podzieliłam się uczestnicząc w historycznej konferencji „Przeszłość i teraźniejszość Wołynia”, która odbyła się w roku obecnym.
W XVIII w. plac w śródmieściu Łucka nazywano Polem Marsowym. Być może nazwę na cześć boga wojny wymyślili grenadierzy Litewskiego Korpusu Łuckiego Garnizonu, których koszary znajdowały się w pobliżu. W XIX wieku ten sam plac mianowano Placem Defilad, ponieważ odbywały się tu podczas manewrów pochody (parady) wojskowe. Od II połowy XIX wieku Plac Defilad był miejscem targowym. Na początku XX wieku postanowiono założyć tam miejski ogród. Rząd miasta uwzględnił propozycje pejzażysty krajobrazowego z Kijowa Rudolfa Trocke i ogrodnika ze wsi Boratyn Czeski, Wojciecha Włka.
Na Rówieńszczyźnie pracowali polscy historycy – przedstawiciele Fundacji Ośrodek KARTA.
Wyrażam wdzięczność redakcji „Monitora Wołyńskiego”, że w tegorocznej gazecie 5 sierpnia został wydrukowany mój artykuł „Ostatni gospodarz Zamku Ołyckiego” o wydarzeniach z września 1939 roku i losie księcia Janusza Radziwiłła.
Każdy, kto po raz pierwszy znajdzie się na polsko-ukraińskiej granicy, stwierdzi, iż od czasów II wojny światowej niemal się nie zmieniła.
Po raz pierwszy w historii podpisana została czterostronna umowa, która przewiduje współpracę między Wołyńską Obwodową Administracją Państwową, Wołyńską Radą Obwodową oraz administracją rządową i władzami samorządowymi województwa łódzkiego.
„Jeśli jaki kraj cichy, jeśli jaki spokojny, to Polesie nasze. Kiedy przez którą wieś gościniec pocztowy nie idzie albo trakt kupiecki, to prócz pospolitego odgłosu wsi, który jest jakby jej oddechem, nic nie słychać obcego, nic nie widać cudzego. - Wszystkie świty jednakowo siwe, wszystkie chustki jednakowo białe i sosny jednakowo zielone, i chaty jednakowo niskie i nieforemne, i ten sam zawsze dym czarny ponad ich dymnikami się wzbija” – tak zaczyna się powieść J. Kraszewskiego „Ulana”, w ten sposób opiewał on nasz Wołyń.
Czy myśleliście kiedykolwiek o religijnym dziedzictwie swego narodu? Oczywiste, że wszyscy pamiętają o wielkich świątyniach, natomiast o małych kapliczkach nie, chociaż one również mają swą historię. Właśnie o jednej z takich kapliczek będzie mowa poniżej.
Sierpień w polskiej historii jest bogaty w wielkie wydarzenia. Bitwa warszawska w 1920 roku, powstanie warszawskie w 1944 roku, sierpniowe strajki na Wybrzeżu w 1980 roku... Prawdopodobnie 30 lat temu, rozpoczynając strajki w Gdańsku, robotnicy nie spodziewali się, że właśnie te wydarzenia 10 lat później doprowadzą do obalenia systemu socjalistycznego w Polsce.
Zgodnie z rozporządzeniem Światowej Organizacji Zdrowia każdy człowiek ma prawo do otrzymania opieki medycznej niezależnie od swoich możliwości finansowych.