Jego charakterystyczny, niezwykły tembr głosu i niesamowitą grzywkę rozpoznawali wszyscy Polacy. Swoje życie poświęcił muzyce oraz działalności społecznej, udowodniając, że można łączyć miłość do muzyki z działaniami na rzecz ratowania zabytków polskiej kultury. Charakteryzowały go cięty język i poczucie humoru.
Jerzy Waldorff pochodził z bardzo starej szlachty. Ich herb szlachecki sięgał aż XIV wieku. Od niego przyjął nazwisko w latach 50. Urodził się w 1910 r. jako Jerzy Preyss. Uczył się w Gimnazjum św. Marii Magdaleny i w Gimnazjum im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, dlatego nazywał się «Poznańczykiem» i w Wielkopolsce był bardzo popularny.
Jego wielopokoleniowa rodzina była bardzo bogata i to umożliwiło mu także liczne podróże do krajów zachodnich. Dzięki matce poznał biegle angielski, francuski i niemiecki. Studiował prawo na Uniwersytecie Poznańskim (obecnie Uniwersytet im. Adama Mickiewicza) i muzykę w Konserwatorium Muzycznym w Poznaniu. Ostatecznie wybrał muzykę i rolę krytyka muzycznego.
W 1936 r. zamieszkał w Warszawie. Tutaj pisał felietony do «Kuriera Porannego» jako recenzent muzyczny.
W czasie II wojny światowej działał aktywnie jako organizator koncertów muzyki poważnej dla dzieci i młodzieży oraz współpracował z podziemiem. Podczas Powstania Warszawskiego przygotowywał komunikaty dla powstańców formułowane z nasłuchów alianckich.
Po wojnie jako arystokrata z pochodzenia, a więc «burżuj», najpierw miał kłopoty ze znalezieniem pracy, ale potem pomógł mu przyjaciel Roman Jasiński, zatrudniając go w Polskim Radiu. Wtedy przez pewien czas mieszkał z Władysławem Szpilmanem, którego losy wojenne wysłuchał i spisał. Książkę wydano pod tytułem «Śmierć miasta». W tym miejscu serdecznie polecamy «Pianistę» – słynny oscarowy film o życiu Szpilmana w reżyserii Romana Polańskiego.
Po początkowym trudnym starcie zawodowym w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, wiodło mu się bardzo dobrze. Jerzy Waldorff pracował w radiu, gdzie przez 25 lat prowadził audycje poświęcone muzyce, występował także w telewizji i pisał felietony muzyczne w tygodnikach «Świat» i «Polityka». Przez pewien czas pracował w «Przekroju» – znanym piśmie kulturalnym ukazującym się w Krakowie. On też przyczynił się do zatrudnienia w redakcji tego pisma Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.
Waldorffowi bardzo zależało na umuzykalnianiu Polaków, a kiedy widział, jak z tym krucho, napisał: «Jeśli tak dalej pójdzie, starzy melomani wymrą, a Filharmonia Narodowa będzie mogła koncertować wyłącznie na Powązkach».
Dokonał wielu rzeczy jako działacz społeczny. Był człowiekiem, który spowodował wykupienie willi «Atma» po Karolu Szymanowskim. Zorganizowano tam muzeum poświęcone temu wybitnemu polskiemu kompozytorowi. Był zwolennikiem powstania Muzeum Instrumentów Muzycznych w Poznaniu i Muzeum Teatralnego w Warszawie. To właśnie Waldorff przyczynił się do powstania pomnika Józefa Piłsudskiego, który stoi dumnie przy Belwederze. Zbierał pieniądze na spalony Teatr Letni w Ciechocinku. On także zorganizował Festiwal Pianistyczny w Słupsku.
Polacy docenili go: w 1995 r. otrzymał Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, w 1996 r. został wybrany «Warszawiakiem Stulecia». Dostał też honorowe obywatelstwo Warszawy i Słupska. W Ciechocinku stoi jego pomnik: Waldorff z laseczką i ze swoim ukochanym jamnikiem Puzonem.
Waldorff był także wielkim miłośnikiem psów. Pierwszym jego pupilem był czarno-srebrny spaniel Alfi, następnym zaś jamnik o imieniu Puzon. Imię wybrała mu żona Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego – Natalia. Następny jamnik Waldorffa także nosił to samo imię, stąd niektórzy myśleli, że ten pierwszy jest taki długowieczny.

Jerzy Waldorff z jamnikiem Puzonem. Public domain
Jego związku z Mieczysławem Jankowskim nie zaaprobował ojciec, który go wydziedziczył. Matka natomiast pogodziła się z wyborem syna. Waldorff i Jankowski mieszkali razem aż do śmierci pierwszego z nich. Oficjalnie mówiono, że jest on bratem ciotecznym Waldorffa, ale najbliżsi przyjaciele wiedzieli, że są parą. Jednak nie był to jeszcze czas coming outów i oświadczania, że jest się homoseksualistą. Razem nigdy nie pokazywali się oficjalnie. Jankowski wykonywał prace domowe, gotował, sprzątał i opiekował się Waldorffem na starość. Po jego śmierci wpadł w depresję i nie wychodził z domu.
Jerzy Waldorff zmarł w 1999 r. Został pochowany na Powązkach. W 2015 r. w tym samym grobie spoczął jego przyjaciel Mieczysław Jankowski – tancerz Teatru Wielkiego i Opery oraz pedagog muzyczny. Niestety wandale kilka razy profanowali pomnik nagrobny pisarza i kradli tabliczkę z nazwiskiem jego partnera życiowego.
Waldorff jest autorem autobiograficznej powieści «Fidrek». Pisał książki poświęcone muzyce, ale także wspomnieniowe i biograficzne, między innymi «Sekrety Polihymnii», «Ciach go smykiem!», «Wielka gra», «Jan Kiepura», «Diabły i anioły», «Taniec życia ze śmiercią», «Słowo o Kisielu», «Rzecz o konkursach Chopinowskich», «Serce w płomieniach. Słowo o Szymanowskim». O nim zaś książkę napisał Mariusz Urbanek. Nosi ona tytuł «Waldorff – ostatni baron Peerelu».

Książki Jerzego Waldorffa
Jerzy Waldorff był na pewno postacią barwną, ale niejednoznaczną. Przed wojną w książce «Sztuka pod dyktaturą» chwalił Benito Mussoliniego i pisał artykuły z nutą antysemityzmu. Po wojnie dobrze mu się wiodło pod rządami komunistów. Wszędzie go było pełno, był gwiazdą radia, telewizji i prasy, ówczesnym celebrytą.
Był jak dobrze skomponowana piosenka przebojowa: z dobrym tekstem, pełna interesujących dźwięków, ironii i dowcipu, zawierająca różnorodne emocje i dostarczająca wielu wzruszeń.
Pod koniec życia miał problemy z chodzeniem, ale nie narzekał, tylko mówił: «Pan Bóg bije albo po nogach, albo po głowie. Ja serdecznie dziękuję, że mnie uderzył po nogach. Chodzę o kulach, ale głowę mam w porządku. Co by było, gdybym miał świetne nogi i w charakterze żwawego idioty biegał po Warszawie?»
Wiesław Pisarski,
nauczyciel języka polskiego skierowany do Kowla przez ORPEG
Na głównym zdjęciu:. Ławeczka Jerzego Waldorffa w Słupsku. CC BY-SA 4.0.Autor: Henryk Bielamowicz. CC BY-SA 4.0