Na Wołyniu Emanuel Małyński włączył się w liczne prace społeczne, wspierając działania wojewody Henryka Józewskiego. Był znanym filantropem i hojnym darczyńcą dla instytucji publicznych. Jego działalność filantropijna przyciągała najwięcej uwagi i szacunku. W pamięci ludowej pozostał jako człowiek, który z hojnością i oddaniem służył swojej ziemi i mieszkańcom.
Wszystkie publikacje z cyklu o Emanuelu Małyńskim można przeczytać tu.
***
W lipcu 1903 r. woda nie znała litości. Wisła i jej dopływy, jak rozwścieczone żywioły, wdarły się do miast i wsi zachodniej Galicji, zalewając wszystko, co napotkały na drodze. W Krakowie woda dotarła aż do piwnic kościoła na Skałce i drukarni Anczyca, niszcząc dziesiątki wydruków. W dolinie Dunajca ludzie patrzyli bezradnie, jak kolejne fale pochłaniają ich domy i pola. Powódź miała katastrofalne skutki dla rolnictwa – intensywne opady deszczu, które trwały jeszcze po ustąpieniu wody, doprowadziły do całkowitego zniszczenia zbiorów zbóż i ziemniaków w wielu miejscach. Straty szacowano na 30 mln koron – suma niewyobrażalna w tamtych czasach.
Prasa warszawska z uznaniem odnotowała gest wołyńskiego ziemianina Emanuela Małyńskiego, który postanowił wesprzeć ofiary niszczycielskiej powodzi w Galicji. Za pośrednictwem banku przekazał 12 610 koron 60 halerzy, co odpowiadało 5 000 rubli, na pomoc powodzianom galicyjskim. Inne źródła, w artykułach zatytułowanych «Na powodzian», «Hojny dar» informowały o jego kolejnym darze – 5 000 rubli przeznaczonych dla dotkniętych katastrofą w Królestwie Polskim.
Dziennikarze informowali wówczas, że Emanuel Małyński był jednym z największych akcjonariuszy Banku Ziemskiego w Poznaniu, posiadając akcje o wartości 250 000 marek. Opisano go jako jednego z najhojniejszych darczyńców, podkreślano, że jest to dobry przykład do naśladowania i prawdziwie obywatelska lokacja kapitału, oddanego w służbę najżywotniejszych interesów narodowych.
Działania filantropijne Emanuela Małyńskiego miały nie tylko wymiar finansowy, lecz także strategiczny.
Polski historyk Tadeusz Epsztein pisze, że w 1904 r., Emanuel Małyński wraz z grupą polskich arystokratów, w tym Anną Branicką, Romanem Bnińskim, Józefem Ostrowskim, Andrzejem Potockim, Zdzisławem Tarnowskim i Maurycym Zamoyskim, stworzył konsorcjum, którego celem było wykupienie folwarku w Mydlnikach pod Krakowem o wartości 338 325 koron do użytku Studium Rolniczego Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Małyński, człowiek wizji i działania, wpłacił na ten cel, tak jak inne osoby – 38 000 koron. Była to w pewien sposób pożyczka dla dobra polskiej nauki. W tamtym czasie rolnictwo jako dziedzina nauki dopiero zyskiwało na znaczeniu, a folwark w Mydlnikach szybko stał się miejscem, gdzie teoretyczna wiedza spotykała się z praktyką. To właśnie różnorodność gleby i doskonała lokalizacja folwarku stworzyły przestrzeń do przeprowadzania eksperymentów, które miały pomóc młodym ludziom w zdobywaniu umiejętności przydatnych w ich rodzinnych stronach. Sprawą tą zajął się profesor uprawy roli i roślin Kazimierz Rogoyski.

Pracownicy Instytutu Doświadczalnego Uniwersytetu Jagiellońskiego w Mydlnikach, 1934 r. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe
Dyrekcja Studium zobowiązywała się w ciągu dwóch lat wykupić majątek z rąk konsorcjum, a do tego czasu płacić odsetki w wysokości 4,5 % kwoty. Wykupiono go formalnie dopiero w 1912 r. Ale najważniejsze jest to, że od 1904 r. uczelnia działając na rzecz rozwoju wiedzy rolniczej, miała folwark do potrzeb dydaktycznych i naukowych.
Jak pisała wtedy gazeta «Dzień Polityczny, Społeczny, Ekonomiczny i Literacki», fakt nabycia Mydlnik na cele Studium Rolniczego jest «bądź co bądź niezwykłym, a u nas bardzo pożądanym objawem samopomocy społecznej».
Emanuel Małyński nieustannie dążył do wspierania rozwoju rolnictwa i melioracji. Zapisał się na kartach historii jako propagator modernizacji rolnictwa i melioracji, przekształcając trudne, błotniste tereny Wołynia w ziemię o wysokim potencjale gospodarczym. Jego działania, rozciągające się na lata od początku XX wieku aż po okres międzywojenny, nie tylko wzmacniały lokalną gospodarkę, ale także służyły społeczności, która dzięki niemu zyskiwała stabilność i perspektywy rozwoju.
W marcu 1907 r. petersburski tygodnik «Kraj» donosił o sukcesach Małyńskiego w intensyfikacji gospodarstwa rolnego i leśnego w ciągu ostatnich czterech lat. Wprowadzając nowoczesne metody zarządzania i tworząc liczne miejsca pracy, trzykrotnie podniósł dobrobyt miejscowej ludności. Szczególną uwagę zwracały jego prace melioracyjne w Bereźnem – jednym z największych majątków na Wołyniu, liczącym ponad 40 tys. dziesięcin (ok. 44 tys. ha).
W listopadzie 1912 r. «Dziennik Kijowski» relacjonował zjazd melioracyjny w Żytomierzu, podczas którego podkreślono rolę Bereźnego jako modelowego przykładu inwestycji w osuszanie gruntów. Systematyczne prace prowadzone przez Małyńskiego według szczegółowych planów obejmowały regulację wilgotności torfowisk, co pozwalało na ich przekształcenie w urodzajne łąki. Jak zaznaczano, był to jedyny majątek w regionie, gdzie realizowano tego rodzaju przedsięwzięcia na tak szeroką skalę.
W 1913 r. lwowskie czasopismo «Rolnik» podsumowało wpływ Wystawy Wszechrosyjskiej w Kijowie na promowanie innowacyjnego podejścia do melioracji. Wyróżniono projekt Małyńskiego, który zakładał osuszanie torfowisk w sposób kontrolowany, umożliwiający nie tylko zwiększenie powierzchni użytków zielonych, ale także natychmiastowe korzyści ekonomiczne dla lokalnych rolników. Rozwiązanie było proste, a zarazem przełomowe: błota oddawano mieszkańcom do użytku za darmo z obowiązkiem ich oczyszczenia, a w kolejnych latach ziemia przynosiła dochody z dzierżawy. Dzięki temu każdy rubel zainwestowany w meliorację zwracał się niemal natychmiastowo.
W listopadzie 1925 r. tygodnik «Samorząd» opisywał kolejny dowód zaangażowania Małyńskiego w rozwój regionu. Ofiarowanie przez niego 50 ha ziemi Sejmikowi Kostopolskiemu pod budowę fermy rolniczo-doświadczalnej było wyrazem jego przekonania, że innowacje są kluczem do przyszłości. Uchwała Wydziału Powiatowego nie tylko wyraziła wdzięczność za ten gest, ale także podkreśliła jego strategiczne znaczenie dla rozwoju rolnictwa na Wołyniu.
Działania Emanuela Małyńskiego to przykład, jak zaangażowanie jednostki może wpłynąć na całą społeczność. Jego inwestycje w rolnictwo i meliorację, choć podejmowane ponad sto lat temu, wciąż inspirują – pokazują, że zrównoważone zarządzanie ziemią oraz współpraca z lokalną ludnością mogą przynosić korzyści zarówno ekonomiczne, jak i społeczne.
Właśnie tak było z budową wielofunkcyjnego Stadionu Sportowego w Łucku imienia Marszałka Józefa Piłsudskiego. Budowa stadionu trwała od 1929 r. i nie była łatwym zadaniem – kosztorys wszystkich prac projektowych oraz budowlanych wynosił 300 tys. złotych, kwotę, która wielokrotnie przekraczała możliwości finansowe lokalnych władz. Jednak dzięki wsparciu tak wyrazistych postaci jak Emanuel Małyński, a także pomocy wielu innych darczyńców – od osób prywatnych po instytucje publiczne i przedsiębiorstwa – stadion stał się rzeczywistością.
Wszyscy pomagali jak mogli: ktoś finansowo, a ktoś rzeczowo – dostarczając drewno, cegłę, cement czy żużel. Wśród mecenasów prywatnych w prasie wymienia się m.in. imię Emanuela Małyńskiego: «właściciel majątku Berezno Emanuel hr. Małyński ofiarował 75 mtr.3 drzewa w stanie okrągłym».
Dzięki pomocy darczyńców oraz specjalnej opiece wojewody Henryka Józewskiego, prace posuwały się naprzód, ogródek jordanowski został oddany do użytku już w 1931r., a w czerwcu 1933 r. oddane zostało do użytku pole piłki nożnej oraz wszystkie urządzenia treningowe.
W artykule «Stadion sportowy w Łucku», opublikowanym 30 lipca 1933 r. w gazecie «Wołyń», burmistrz Łucka, Teofil Ołowiński, zaznaczył, że stadion łucki «posiada wszystkie ostatnio wymagane urządzenia o rozmiarach kwalifikujących go do rozgrywek lekkoatletycznych nie tylko ogólnopolskich, lecz i międzynarodowych».
Gdy w 1933 r., 24 września, wojewoda Henryk Józewski dokonał uroczystego otwarcia obiektu, stadion był już gotów, by przyjąć 6 tys. widzów.

Uroczyste otwarcie stadionu im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łucku, 24.09.1933 r. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe
Emanuel Małyński również angażował się w projekty, które miały na celu wspieranie życia duchowego. Dobrym przykładem jest jego pomoc dla kościoła Świętego Mikołaja w Kijowie. W 1904 r. przekazał na jego budowę 500 rubli, a dar trafił za pośrednictwem prezesa Komitetu budowy, Leonarda Jankowskiego.
Nie zapomniał Małyński także o swojej rodzinnej miejscowości. Kościół Świętego Kajetana w Bereźnem, który wymagał pilnej interwencji, zyskał nowe życie dzięki jego pomocy. Wspólnie z Bankiem Rolnym udało się przeprowadzić kapitalny remont, który polegał na gruntownym przerobieniu konstrukcji dachowej na wieżach, nowym pokryciu białą blachą całego dachu, cementowym przetarciu ścian zewnętrznych, remoncie i odmalowaniu ścian wewnętrznych i ołtarzy. W 1928 r. «Polski Przemysł Budowlany» donosił, że «robota doskonale się udała i kościół wywiera bardzo dobre wrażenie».

Kościół pw. Świętego Kajetana w Bereźnem. Źródło: Biblioteka Multimedialna Teatrnn.pl
Wiadomo także, że w 1928 r. burmistrz miasta Bereźnego B. Terlecki opowiadał o darowiznach Emanuela Małyńskiego, dzięki którym w mieście powstały place na budowę straży i aresztu, a także zostały hojnie obdarowane inne instytucje, w tym sąd pokoju, który otrzymał śliczną sadybę z przestronnym domem, oraz policja państwowa, która otrzymała plac z budynkiem.
Małyński także odbudował gmach dawnej oranżerii pałacowej w Bereźnem i przeznaczył go na urządzenie klubu «Ogniwo» oraz przedstawienia kulturalne.
Poza tym Małyński zbudował sadybę z ogrodem, którą przystosował do ochrony biednych dzieci. Budynek ten posiadał również przytułek dla dzieci uczęszczających z pobliskich wiosek do 7-klasowej szkoły. Wszystkie niezbędne przedmioty i źródła dochodów na przeciąg 10 lat zabezpieczył właśnie Emanuel Małyński. Przytułek ten został oddany pod opiekę Sióstr Urszulanek.
W Archiwum Głównym Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego w Pniewach w listopadzie 2023 r. odnalazłam potwierdzenie, że Emanuel Małyński przekazał matce Ledóchowskiej tytułem darowizny (akt spisano 6 października 1928 r.) dwuhektarowy ogród z drewnianym domem nad Słuczą w celu prowadzenia pracy społecznej. Dom pw. Świętej Anny w Bereźnem został otwarty 16 maja 1928 r.
Kaplica i dom zostały poświęcone 16 lipca 1928 r. przez ks. bpa Adolfa Szelążka. Siostry prowadziły bursę dla dzieci w wieku szkolnym i kursy szycia dla dziewcząt pozaszkolnych.
W lutym 1930 r. zostało otwarte przedszkole dla ok. 20 dzieci. Siostry zajmowały się również katechizacją dzieci, przygotowywaniem do sakramentów św., prowadzeniem Krucjaty Eucharystycznej.
Trudne warunki materialne po ogłoszeniu upadłości dóbr Emanuela Małyńskiego były powodem zlikwidowania placówki z dniem 6 października 1932 r. Posesja została początkowo wydzierżawiona, a 1 września 1936 r. objęło ją Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Reguły Świętego Benedykta z Łucka. Służyło tu dwanaście sióstr. Domem kierowały siostry: Monika Żółtowska (1928), Annuncjata Januszkiewicz (1928–1931) oraz Józefa Chrzczonowicz (1931–1932).
W 1926 r. Emanuel Małyński szukał pełnomocnika do spraw majątkowych. Wybór padł na Władysława Brzozowskiego. W słowniku biograficznym «Ziemianie polscy XX wieku» czytamy: «Ogromny majątek okazał się niezbyt dochodowy. Składał się z wielkich obszarów leśnych oraz łąk i bagien. Oddalenie od kolei i złe drogi utrudniały i podrażały eksploatację, a podatki były duże. Żona Władysława Brzozowskiego Maria znalazła tu dla siebie wdzięczne pole pracy – dzięki jej inicjatywie bł. Matka Urszula Ledóchowska, jej kuzynka, wysłała do Żurnego kilka sióstr, które zaczęły pracę wśród ubogiej i zacofanej ludności. W Bereznem otworzyły szkołę i internat dla dzieci pracowników majątku. W Żurnem była kaplica, w której zapraszani na dłuższe pobyty księża odprawiali nabożeństwa. Katechizowano dzieci, urządzano dla nich uroczystą choinkę, powołano teatr amatorski.
Maria B. starała się pomagać księżom unickim rozproszonym wśród parafii prawosławnych i znajdującym się nieraz w trudnym położeniu. Zaopatrywała ich m.in. w paramenty kościelne, które częściowo sama wykonywała. W ostatnich latach życia otrzymała od Ojca Św. medal «Pro Ecclesia et Pontifice». Pod wpływem Brzozowskich Małyński zrobił legat, na mocy którego po jego śmierci cały majątek miał przejść na własność zgromadzenia ss. Urszulanek».
2 października 1938 r. krakowskie czasopismo «Dzwon Niedzielny» napisało, że «na warsztat dla pracy charytatywnej na Wołyniu Ś. p. Emanuel Małyński zapisał znaczne dobra ziemskie Matce Ledóchowskiej dla jej Zgromadzenia Urszulanek, które tam w ten sam sposób, jak dotychczas na Polesiu, opiekować się będą sierotami, wdowami i starcami, szerząc wśród ludu kresowego ducha katolickiego i poczucie polskiej narodowości».
Działalność filantropijna Emanuela Małyńskiego, przedstawiona w powyższym artykule, to jedynie cząstka jego ogromnego wkładu w życie społeczne, kulturalne i duchowe Wołynia oraz całej Polski. Choć źródła pisemne pozostawiły po nim liczne ślady, świadczące o jego hojności i zaangażowaniu, to z pewnością nie wszystkie jego działania zostały uwiecznione na kartach historii. Małyński, będąc człowiekiem o szerokich horyzontach, mógł wciąż podejmować inicjatywy, które nie stały się celem współczesnych badań i mogą jeszcze zostać odkryte w przyszłości. Jego filantropia nie ograniczała się tylko do znanych darowizn czy inwestycji, ale z pewnością obejmowała wiele innych, mniej udokumentowanych form wsparcia. Małyński pozostaje zatem postacią, która skrywa przed nami jeszcze wiele nieopowiedzianych historii.
Kateryna Hlodia
Na głównym zdjęciu: Uroczyste otwarcie stadionu im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łucku, 24.09.1933 r. Wojewoda wołyński Henryk Józewski wpisuje się do księgi pamiątkowej. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe
Publikacja powstała w ramach programu stypendialnego «Badaj w Polsce» Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego