«Co wy z tego macie?». Odpowiada zwykły człowiek
Artykuły

We wrześniu br. zaczął się osiemnasty rok współpracy Kurkowego Bractwa Strzeleckiego w Tucholi z Kozackim Bractwem Strzeleckim w Łucku. Można powiedzieć, że współpraca nasza weszła w pełnoletność. U jej zarania sekundowali jej ówczesny ordynariusz diecezji łuckiej Kościoła Katolickiego biskup Marcjan Trofimiak, kanclerz ks. Jan Buras, Konsul Generalny RP w Łucku Tomasz Janik i biskup Michał, hierarcha Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego w Łucku.

Nawiązanie kontaktów z Kozackim Bractwem Strzeleckim w Łucku to historia, natomiast ja w tej chwili chcę «na gorąco» podzielić się wrażeniami z ostatniej wizyty w Ukrainie. Otóż trzeci rok trwa pełnoskalowa wojna z moskiewskimi hordami, przynoszącymi społeczeństwu ukraińskiemu zniszczenie, śmierć, cierpienie i ból rozłąki.

W Mikołajki wyruszyłem z przyjaciółmi Mariuszem Thomasem i Jackiem Jeżewskim w konwoju humanitarnym do Ukrainy. Jako że jest to «mój» czternasty wyjazd, pokuszę się o kilka gorzkich uwag odnośnie sytuacji, jaka czeka na wolontariuszy przy przekraczaniu ukraińskiej granicy.

Pierwszy mój wyjazd z zebraną pomocą miał swoje niespodzianki, ale to był czas chaosu, gdy wielu ludzi opuszczało Ukrainę, i wielkiej niepewności, co będzie dalej. Myśmy wtedy jechali z naprędce zebranymi środkami medycznymi, aby uzupełnić ich niedobory, o czym meldowali nam nasi Bracia Kozacy. Wtedy też rozpoczęła się, trwająca do dzisiaj, zbiórka pieniędzy oraz sprzętu medycznego, rehabilitacyjnego, odzieży i trwałej żywności.

Pierwszą niepokojącą i budzącą irytację była sytuacja z maja 2022 r., gdy ukraińskie służby celne zażądały ode mnie zaświadczenia, że wiezione lunety i termowizory są potrzebne w Ukrainie. Myślałem, że to zły sen! Kozacy z ochotniczych oddziałów błagali o taką pomoc, aby żaden moskal nie mógł ich zaskoczyć w nocy.

Niestety, pomimo próśb nie mogliśmy legalnie dostarczyć żołnierzom potrzebnego sprzętu. Cała ta sytuacja jest wynikiem sowieckiego myślenia urzędników ukraińskich, dla których jest nie do pomyślenia, że ktoś obcy może wydawać spore pieniądze na sprzęt dla kogoś sobie nieznanego, a nie dla siebie lub rodziny. Po takich przygodach ze sprzętem defensywnym, postanowiliśmy zrezygnować z jego zakupów i dostarczamy wyłącznie sprzęt medyczny, żywność, odzież i artykuły higieniczne.

W połowie 2023 r. pojawiły się nowe przeszkody w sprawnym dostarczaniu pomocy humanitarnej. Ku naszemu zdziwieniu usłyszeliśmy, że transportem humanitarnym jesteśmy jadąc do Ukrainy, a wracając – już nie. Chociaż nie władam językiem ukraińskim, to jednak dzięki rezolutności z odrobiną bezczelności wykłócałem się o możliwość wjazdu w strefę graniczną z pominięciem długiej kolejki «do szlabanu». Taką sytuację przewiduje umowa międzyrządowa odnośnie pomocy humanitarnej, co jest napisane w dokumentach, jakie trzeba wypełnić jadąc z pomocą.

Pamiętam smutny widok dwóch starszych Holendrów, którzy na polecenie żołnierza stojącego przy szlabanie zawrócili swojego TIRa, aby posłusznie stać w kolejce do wyjazdu z Ukrainy. Ludzie ci nie potrafili zrozumieć, dlaczego wracając pustym samochodem po dostarczeniu sprzętu – daru dla szpitala w Ukrainie – nie mogą spokojnie wrócić po następny transport, który ich gmina zakupiła dla szpitala i chce przekazać potrzebującym. Zamiast tego stoją daleko w kolejce lawet.

Mówiąc o gminie nie bardzo wiem, czy chodziło o gminę wyznaniową czy samorządową. Ci starsi panowie w przykry sposób dowiedzieli się, dlaczego firma transportowa dała samochód, ale żaden z ich kierowców nie zgodził się jechać. Oni jako emeryci zdecydowali się jechać, ale trudno mi orzec, czy następny wyjazd doszedł do skutku.

O tym, że są problemy ze znalezieniem kierowców-wolontariuszy chętnych do zawiezienia pomocy, informują nas nasi Bracia – Strzelcy z innych europejskich państw, gdyż zła «sława» ukraińskich służb granicznych jest bardzo głośna w całej Europie.

Wracając do moich doświadczeń, irytuje mnie, że wyjeżdżając z Ukrainy, wykłóciwszy się o zgodę na wjazd za szlaban, muszę stać w wielogodzinnej kolejce z lawetami handlarzy samochodami. Jednak szczytem absurdu był ostatni nasz wyjazd, podczas którego zderzyliśmy się z nowym elektronicznym systemem kolejkowym na granicy, jaki zaczął funkcjonować na przejściu Zosin–Ustiług.

Pod koniec listopada naszemu Bractwu udało się zebrać ciepłą odzież, żywność, zakupić pieluchy dla rannych i chusteczki odkażające na całego busa, dodatkowo pół TIRa przysłali do Tucholi nasi Bracia z Niemiec, którzy mają uraz do samodzielnych wyjazdów. Na tę niemiecką pomoc składały się: bielizna termoaktywna, konserwy, makarony, skarpety, herbata, rękawice, ortezy i dwa nowoczesne elektryczne wózki inwalidzkie.

Grudzień to w mojej pracy czas podsumowań, a prywatnie – czas przygotowań świątecznych, dla mnie szczególnych, bo w sierpniu zostałem szczęśliwym dziadkiem cudownej wnusi. Jednak to, co udało nam się zgromadzić do transportu, nie powinno leżeć u nas, a ma służyć ludziom, którzy tego potrzebują!

Doszedłszy do takiej konkluzji namówiłem kolegów Mariusza i Jacka oraz zorganizowałem drugi samochód ciężarowy i ruszyliśmy w drogę. Zanim jednak wyruszyliśmy w ostatniej chwili otrzymaliśmy jeszcze kilkanaście pakunków do przekazania potrzebującym.

Granicę polsko-ukraińską przekroczyliśmy przejściem Dołhobyczów–Uhrynów, które było zapchane z powodu wprowadzenia przez Ukrainę elektronicznej kolejki na przejściu Ustiług–Zosin. Kilka dodatkowych godzin stania w kolejce wydawało się nam najgorszą przeszkodą. Spóźnieni, bo około godziny 12:30, przyjechaliśmy do Łucka na rozładunek i chwilę spotkania z przyjaciółmi. Około 16:00 ruszyliśmy w drogę powrotną i na przejściu Zosin–Ustiług zderzyliśmy się ze smutną rzeczywistością. Nie wpuszczono nas na przejście, pomimo braku kolejki, tłumacząc to nowym systemem, który to system nie uwzględnia jakichkolwiek ulg transportów humanitarnych! Ze względu na zmęczenie i późną porę (straciliśmy mnóstwo czasu na bezskuteczne tłumaczenia) zawróciliśmy do Włodzimierza na nocleg.

 Skonfundowani i zdenerwowani, postanowiliśmy próbować w niedzielę rano jechać przejściem Uhrynów–Dołhobyczów, wszak samochody zostały pożyczone na weekend i trzeba je oddać tak, aby w poniedziałek mogły jeździć w firmach!

Sen na szczęście przyszedł szybko, a jako tako wypoczęci skoro świt wyruszyliśmy do Polski. Daleko przed przejściem zatrzymali nas żołnierze i odmówili dania przepustki, uzasadniając to tym, że nie ma żadnych ulg dla transportów humanitarnych w przekraczaniu granicy. Nic nie pomagały tłumaczenia i odwoływanie się do zrozumienia naszego położenia typu: «Dlaczego nas karacie za pomaganie Ukrainie! Mogliśmy siedzieć w domu i oglądać Waszą niedolę w telewizji! Nam za to nikt nie płaci, a wręcz odwrotnie!»

Oliwy do ognia dolał młody żołnierz, który niespodziewanie zapytał: «A co Wy z tego macie?» Zdenerwowany do granic możliwości i bliski zawału serca (puls gwałtownie mi przyśpieszył) wykrzyknąłem za siebie: «Jak chcecie to strzelajcie!» – wsiadłem do samochodu i uciekliśmy w kierunku przejścia.

Przy szlabanie stał starszy żołnierz, który na widok mojej strasznej twarzy powitał mnie: «Pan, spokojnie zaraz Was wpuścimy, jak tylko Polacy puszczą następną partię samochodów. Stańcie tu za linią i chwilę poczekajcie!». Kiedy wjechaliśmy na przejście, okazało się, że pomimo krótkiej, bo kilkunastosamochodowej, kolejki odprawa idzie wolniutko. Ukraińscy pogranicznicy co chwilę zawracają z przejścia kogoś w wieku poborowym. Po odstaniu około czterech godzin wjechaliśmy do Polski. Przed nami było jeszcze 700 km do domu.

Podsumowanie

Trzeba być głupim albo naiwnym, aby w obecnej sytuacji jechać z pomocą, której potrzebują dotknięci wojną obywatele Ukrainy. Obojętnie, czy ci obywatele są rannymi cywilami czy żołnierzami, ludzie decydujący o przepisach w ruchu granicznym chyba uważają, że władza ma wszystko zapewnić, a takie tam mikrotransporty kilku tysięcy pampersów, skarpet czy konserw to rzecz niewarta ich uwagi!

Jak się to ma do tych kopiejek zbieranych w sklepach na zakup sprzętu dla żołnierzy czy dzieci sprzedających własne rysunki, aby zarobić kilka hrywien dla pomocy uchodźcom? No jak? Czy decydenci mają serce dla własnych obywateli?

Nie chcę się tu chwalić, ale pracownicy szpitala we Włodzimierzu mogą zaświadczyć, że ich szpital otrzymał bezpłatnie sprzęt medyczny, którego wartości nawet nie ośmielę się szacować. Te urządzenia, z których każde warte jest dziesiątki tysięcy złotych, wyżebraliśmy w polskich szpitalach i sami je przywieźliśmy do Włodzimierza.

Były to między innymi: 42 łóżka szpitalne, pompy infuzyjne, duża myjka chirurgiczna, kardiomonitory, 8 foteli do chemioterapii, kolumna anestezjologiczna, respiratory, koncentratory tlenu, kolonoskop i wiele innych. Sama używana myjka-dezynfektor jest warta 36 300 złotych, a kolumna do artroskopii z torem wizyjnym to wydatek 325 tys. złotych. Ten sprzęt teraz ratuje życie we włodzimierskim szpitalu, co nas cieszy.

Pragnę przy okazji podziękować ludziom, którzy podjęli decyzję o oddaniu nam tego cennego sprzętu. Służył jako zabezpieczenie na wypadek awarii i wielu bałoby się oddać go (sic! za darmo) i narazić się na reprymendę, gdyby coś się stało. Oni jednak zaufali nam i uznali, że szkoda, aby ten sprzęt stał bezczynnie jako zapasowy.

Dostarczyliśmy zbierane w Polsce i Niemczech wózki inwalidzkie, kule, balkoniki, chodziki, ortezy, łóżka. Wspomnieć muszę tu też o ludziach dobrego serca, którzy drobniejszymi lub większymi kwotami zasilają nasze konto pomocy Ukrainie lub przekazują przedmioty. Robią to ufając nam, że każda złotówka, każda skarpeta trafi do punktu w Łucku, a stamtąd później do potrzebujących w całej Ukrainie.

Jak uzmysłowić ukraińskim decydentom, że Władza nie jest omnipotentna i z Kijowa trudno zobaczyć, czego potrzebuje na przykład Wasyl ranny w stopę lub Mikołaj bez dłoni. To właśnie takie małe strumyczki pomocy zapewniać powinny te indywidualne potrzeby obywateli.

Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem, ale to są moje spostrzeżenia, człowieka, który chce uczynić trochę dobra. Bezinteresownie i bez świateł oraz medali. Tak mnie wychowano w duchu chrześcijańskiego miłosierdzia i wierzę, że gdzieś tam mam swoją skarbonkę, z której zaczerpnę w mojej ostatniej godzinie. Piszę trochę wylewając żółć, ale po ostatnim moim wyjeździe trudno mi opanować rozżalenie i złość.

Dziękuję za uwagę!

Mariusz Wegner, człowiek

Powiązane publikacje
Do Łucka dotarł kolejny transport pomocy humanitarnej od europejskich bractw strzeleckich
Wydarzenia
W połowie lutego do Łucka przybył kolejny transport humanitarny przywieziony przez członków Kurkowego Bractwa Strzeleckiego w Tucholi. Zawierał pomoc przekazaną przez Europejską Wspólnotę Historycznych Strzelców (EGS), a także zgromadzoną przez Braci kurkowych z Łodzi i Tucholi.
24 lutego 2026
Ciepło dla Ukrainy
Artykuły
«Kijów otrzymał od Polski 130 generatorów o różnej mocy, które w warunkach kryzysu energetycznego w Ukrainie i stolicy pozwolą miastu zwiększyć poziom odporności obiektów krytycznych i placówek sektora społecznego. Środki na zakup generatorów zebrali polscy wolontariusze.
27 stycznia 2026
Strzelecki łańcuch pomocy
Artykuły
Ponad 15 lat temu Kozackie Bractwo Strzeleckie z Łucka dołączyło do europejskiej rodziny strzeleckich stowarzyszeń historycznych. Wszystko zaczęło się od nawiązania współpracy z polskimi bractwami kurkowymi, przede wszystkim z Kurkowym Bractwem Strzeleckim z Tucholi w województwie kujawsko-pomorskim. Dziś wszyscy razem pomagają ukraińskiemu wojsku.
08 marca 2024
Łuck otrzymał pomoc dla wojskowych od Pierwszej Damy Polski
Wydarzenia
«Niech pomaga, niech grzeje waszych żołnierzy do zwycięstwa» – powiedział wicekonsul Mateusz Marszałek z Konsulatu Generalnego RP w Łucku, przekazując pomoc od Pierwszej Damy Polski przewodniczącemu Łuckiej Rady Miejskiej Ihorowi Poliszczukowi.
23 stycznia 2024
Pomoc finansowa dla osób wewnętrznie przesiedlonych. Rejestrację prowadzi «Caritas-Spes Łuck»
Wydarzenia
Organizacja charytatywna «Caritas-Spes Łuck», działająca przy rzymskokatolickiej parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Łucku, prowadzi rejestrację osób wewnętrznie przesiedlonych w celu udzielenia im pomocy finansowej.
13 stycznia 2024
Pomoc z Polski została przekazana wojskowym z Dubna
Wydarzenia
W ramach wsparcia udzielanego Polakom w Ukrainie Dubieńskie Towarzystwo Kultury Polskiej otrzymało pomoc dla tych członków organizacji, którzy obecnie służą w wojsku.
12 stycznia 2024
Dron od polskich partnerów będzie służył rówieńskim pogranicznikom
Wydarzenia
Partnerzy z województwa warmińsko-mazurskiego przekazali rówieńskim pogranicznikom dron o dużych możliwościach. Poinformował o tym przewodniczący Rówieńskiej Obwodowej Administracji Wojskowej Witalij Kowal.
20 października 2023
Lubelszczyzna przekazała Ukrainie karetki pogotowia
Wydarzenia
Województwo lubelskie przekazało karetki pogotowia i sprzęt medyczny partnerom ukraińskim, w tym obwodowi wołyńskiemu i rówieńskiemu.
20 września 2023
Polskie Centrum im. Mieczysława Krąpca w Tarnopolu otrzymało pomoc humanitarną
Wydarzenia
Delegacja Legionu Polskiego przekazała pomoc humanitarną członkom Polskiego Centrum Kultury i Edukacji im. prof. Mieczysława Krąpca w Tarnopolu.
08 sierpnia 2023