Ponad 15 lat temu Kozackie Bractwo Strzeleckie z Łucka dołączyło do europejskiej rodziny strzeleckich stowarzyszeń historycznych. Wszystko zaczęło się od nawiązania współpracy z polskimi bractwami kurkowymi, przede wszystkim z Kurkowym Bractwem Strzeleckim z Tucholi w województwie kujawsko-pomorskim. Dziś wszyscy razem pomagają ukraińskiemu wojsku.
Na początku marca już po raz ósmy przybył do Łucka z pomocą humanitarną Mariusz Wegner, strzelmistrz Kurkowego Bractwa Strzeleckiego w Tucholi. Towarzyszyli mu przyjaciele – Waldemar Lamparski oraz Jiří Kubelka.
Do Ukrainy przywieźli dwoma samochodami pieluchy i odzież dla ciężko rannych wojskowych, płyny dezynfekcyjne, wózki inwalidzkie, balkoniki oraz kule. O tym, co w tej chwili jest niezbędne, dowiadują się od przyjaciół z Kozackiego Bractwa Strzeleckiego w Łucku.
«Taka współpraca między ludźmi jest więcej warta, bo mówią nam, co jest potrzebne, nie przywozimy czegoś, co potem będzie leżało» – mówi Mariusz Wegner. Z Bractwem w Łucku współpracuje od września 2007 r.
«Przyszło do nas wówczas trzech Mariuszów – wspomina Wołodymyr Perczuk, ataman Kozackiego Bractwa Strzeleckiego mając na uwadze Mariusza Thomasa, Mariusza Wegnera oraz śp. Mariusza Słomińskiego.
«Planowaliśmy zjednoczyć się w historyczne centrum kulturalno-edukacyjne, ale po spotkaniu z kurkowcami postanowiliśmy założyć Kozackie Bractwo Strzeleckie» – mówi Wołodymyr Perczuk. «To spotkanie było dla nas impulsem» – dodaje Wiktor Fedosiuk, jego pomocnik, członek bractwa, a także prezes Asocjacji Historycznych Stowarzyszeń Strzeleckich Ukrainy.
Założyciele bractwa działają w kozactwie od przełomu lat 80. i 90., ale postanowili zjednoczyć się we wspólnej organizacji dopiero w 2007 r. W listopadzie tego roku na zaproszenie polskich przyjaciół odwiedzili Tucholę z okazji Święta Niepodległości Polski. To właśnie na ten wyjazd uszyli sobie mundury Czarnych Zaporożców.
«W Tucholi zobaczyliśmy doskonale funkcjonującą organizację społeczną. Wiele od nich się nauczyliśmy, jeśli chodzi o działalność stowarzyszenia historycznego» – mówi Wołodymyr Perczuk.
Następnie były wzajemne wizyty: członkowie Kozackiego Strzeleckiego Bractwa z Łucka przez lata przyjeżdżali do Tucholi na 11 listopada, a kurkowcy – do Beresteczka w rocznicę bitwy 1651 r. «Historia historią, a dzisiaj musimy działać wspólnie i możemy razem obchodzić różne rocznice» – mówi Mariusz Wegner.
Kozackie Bractwo Strzeleckie pielęgnuje pamięć Czarnych Zaporożców – jednej z elitarnych jednostek armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, popularyzuje historię Ukrainy, upamiętnia różne wydarzenia historyczne, w tym bitwę pod Beresteczkiem w 1651 r.
«Wraz z rozpoczęciem pełnoskalowej inwazji wszyscy członkowie Bractwa w wieku poniżej 60 lat zgłosili się jako ochotnicy do 100 Samodzielnej Brygady Obrony Terytorialnej. Dwóch z nich zostało już odznaczonych Złotymi Krzyżami» – mówi Wołodymyr Perczuk. Jego syn Taras również jest dziś na froncie.
W 2014 r., kiedy Rosja zaatakowała Ukrainę, jeden z członków Bractwa, Serhij Kłymczuk, zginął na froncie. Niedawno jego imieniem nazwano ulicę w Łucku.
Od 15 lat Kozackie Bractwo Strzeleckie jest członkiem Europejskiej Wspólnoty Historycznych Strzelców (EGS). Zrzeszone w EGS stowarzyszenia pomagają obecnie Ukrainie.
«Po 2014 r. zainteresowanie nami wzrosło i była pomoc, ale po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji, wsparcie znacznie się zwiększyło» – mówi Wiktor Fedosiuk.

W 2014 r. do Tucholi trafiła wspólnie z czwórką dzieci żona Olega Jurczenki, zastępcy sotnika Czwartej sotni «Samoobrony» z Majdanu. Mąż został ranny na Majdanie, więc w przypadku zagrożenia ze strony milicji nie mógłby jej obronić. Najpierw przybyła do Łucka, gdzie zaopiekowali się nią członkowie Kozackiego Bractwa Strzeleckiego, którzy skierowali ją do przyjaciół kurkowców.
«Była w ciąży i od razu trafia do szpitala, a myśmy zostali z czwórką dzieci, dla których musieliśmy stać się rodziną zastępczą. Ludzie pomogli nam wówczas uruchomić łańcuch dobrej woli» – mówi Mariusz Wegner.
«To byli przyjaciele przyjaciół» – powiedział kilka miesięcy później w rozmowie z «Monitorem Wołyńskim» Oleg Jurczenko. W 2022 r. jego rodzina trafiła do Tucholi po raz drugi. On sam poszedł do wojska. W styczniu 2023 r. zginął pod Bachmutem.
Łańcuch dobrej woli uruchomiony w Tucholi w 2014 r. zadziałał również po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r.
«Wysłałem wszystkim moim znajomym na Ukrainie wiadomość, żeby kierowali do nas swoje dzieci. Efekt tego był taki, że tradycyjne śniadanie wielkanocne miałem wtedy bardzo bogate, ponieważ było nas wtedy 33 osoby przy stole: moja rodzina i Ukraińcy. W tym całym nieszczęściu, tak pięknych świąt nigdy nie przeżyłem. W tej chwili prawie wszyscy wrócili do domu, została u nas tylko rodzina jednego z moich przyjaciół» – opowiada Mariusz Wegner.
Ten łańcuch dobrej woli kurkowcy uruchamiają za każdym razem, jak zbierają pomoc dla Ukrainy. Zwracają się wówczas do bractw kurkowych i przyjaciół, dzięki zaangażowaniu których do dziś udaje się kierować tu transporty z pomocą.
Pierwszy raz z transportem humanitarnym dla walczącej Ukrainy Mariusz Wegner przyjechał wiosną 2022 r.: «Przywieźliśmy wówczas lekarstwa i bandaże. Stwierdziliśmy, że będziemy starali się pomóc przez przyjaciół z organizacji kozackiej».
Pomoc, która trafia do Bractwa w Łucku, a następnie jest przekazywana dalej, płynie nie tylko z Polski. Pomagają także bractwa strzeleckie z innych europejskich krajów.
Wspierają Ukrainę m.in. niemieccy strzelcy mający prężnie działające bractwa. Ostatnio, ze względu na kłopoty na granicy, a raczej nie do końca zrozumiałe dla nich zasady odprawiania pomocy, wysyłają transporty do Krakowa i pod Poznań. «Tam są rozładowywane, bo tam są duże bractwa, które są w stanie zmagazynować je przez jakiś czas, póki nie uda się przewieźć tej pomocy do Ukrainy» – mówi Mariusz Wegner.

Mariusz Wegner
Wspólnie z nim do Łucka przybył Jiří Kubelka z Rakovníka z organizacji «Strzelcy Ziemi Korony Czeskiej» (Ostrostřelci zemí Koruny české). W Łucku z transportem dla wojska jest po raz drugi. «Mariusz napisał do nas, że jest potrzeba pomocy, zwróciliśmy się więc z apelem do naszych organizacji» – mówi Jiří Kubelka.
«Jestem pod wrażeniem zaangażowania kolegi. Gdy okazało się, że synowa jednego z naszych kolegów z Ukrainy trafiła do Niemiec przy granicy z Czechami, gdzie została zakwaterowana w pustym mieszkaniu, to właśnie kolega z Rakovníka, mieszkający 200 km od granicy z Niemcami, zorganizował pomoc. Zawieźli tam pralkę, lodówkę i inne rzeczy, żeby ta rodzina mogła funkcjonować» – podkreśla Mariusz Wegner.
«Wręczyliśmy mu odznakę «Wolontariusz Ukrainy» – dodaje Wiktor Fedosiuk.

Waldemar Lamparski, Jiří Kubelka i Wiktor Fedosiuk rozładowują pomoc humanitarną

Kozackie Bractwo Strzeleckie przyjęło kilka dostaw pomocy humanitarnej także od Europejskiej Wspólnoty Historycznych Strzelców. Wiktor Fedosiuk podkreśla, że liderzy EGS są świadomi sytuacji w Ukrainie i robią dużo, aby pomóc.
Samochody, wózki inwalidzkie, ciepła odzież, bielizna termiczna, żywność, środki higieniczne, leki, generatory prądu, kamery termowizyjne i celowniki optyczne – tę i inną pomoc bractwo otrzymało od kurkowców z Polski, m.in. z Tucholi, Czarnkowa i Kurnika, a także od strzelców z innych krajów zrzeszonych w EGS.

Pomoc od niemieckich strzelców

Ranny żołnierz na wózku elektrycznym kupionym przez EGS

Celownik optyczny przywieziony dla żołnierzy przez Mariusza Wegnera i Jiří Kubelkę
Kozacy przekazują to wszystko do szpitali i jednostek wojskowych. Organizacja przygotowuje dokładne sprawozdania, zarówno dla siebie, jak i dla swoich partnerów. W trakcie spotkania Wiktor Fedosiuk pokazuje stos dokumentacji potwierdzającej, ile otrzymano i od kogo oraz co i komu przekazano. Lista obejmuje między innymi 122 oraz 100 Samodzielne Brygady Obrony Terytorialnej Sił Zbrojnych Ukrainy, 81 Samodzielną Brygadę Aeromobilną oraz 204 Brygadę Lotnictwa Taktycznego.
Od grudnia 2023 r., kiedy Ukraina zmieniła zasady wwozu pomocy humanitarnej, Bractwo kieruje transporty wysyłanej przez przyjaciół pomocy do organizacji partnerskich i w międzyczasie przygotowuje się do otrzymywania pomocy zgodnie z nowymi wymogami.
Zmiany obejmują wpisanie organizacji na listę odbiorców pomocy humanitarnej, prowadzenie księgowości w zakresie wykorzystania i dystrybucji wwożonej pomocy w ciągu 90 dni, z tym, że każda organizacja, do której pomoc zostanie przekazana, będzie zobowiązana prowadzić ewidencję. Wdrażanie w życie nowych przepisów, jak mówią w Bractwie, w tej chwili komplikuje i spowalnia przepływ pomocy na Ukrainę.
Jednak nikt w organizacji nie zamierza się poddawać. Zwłaszcza, że wojsko potrzebuje pomocy, a przyjaciele z bractw kurkowych motywują do działania. «Zostało nam jeszcze na jeden transport» – mówi Mariusz Wegner, zaznaczając, że w tym transporcie nie zmieściła się cała zgromadzona pomoc. Planuje więc w najbliższym czasie kolejny wyjazd do Łucka.

Natalia Denysiuk
Zdjęcia udostępnione przez Wiktora Fedosiuka oraz Waldemara Lamparskiego
Na głównym zdjęciu: Gdzieś pod Kupiańskiem. Samochód od EGS w służbie członków Kozackiego Bractwa Strzeleckiego.