Polski dyrektor – ukraińscy uczniowie
Artykuły

Dzieci z Ukrainy uczą się w Zespole Szkół im. ks. Antoniego Kwiatkowskiego w Bychawie w województwie lubelskim od roku 2003. Minęło już 15 lat nauczania uczniów zza wschodniej granicy w tej szkole, postanowiłem więc podsumować wyniki tej działalności.

Na rozmowę o tym zgodził się dyrektor Henryk Dudziak, który odpowiedział na kilka moich pytań.

DSC 0152

– Jak się to wszystko zaczęło? 

– W 2003 r. powiat bychawski podpisał umowę o współpracy z rejonem pustomyckim w obwodzie lwowskim, a później – z korzeckim w obwodzie rówieńskim. Dokument przewiduje rozwój zróżnicowanych powiązań we wszystkich sektorach, w tym edukacyjnym. Na początku odbywały się dwustronne wizyty nauczycieli i przekazywanie doświadczeń. Wydawało mi się, że to za mało, dlatego zasugerowałem wymianę młodzieży szkolnej. Początkowo mieliśmy niewiele chętnych, ale z biegiem czasu współpraca się rozszerzyła – zarówno ilościowo, jak i geograficznie. Teraz uczą się u nas uczniowie nie tylko z tych dwóch obwodów, ale także z Użhorodu, Zaporoża i Chmielnickiego, wcześniej byli nawet z Krymu. Ze względu na to nasza szkoła uzyskała status międzynarodowej...

– Czy wiążą się z tym jakieś preferencje?
– Tak, są pewne preferencje, na przykład w zakresie finansowania. Ale nie są one najważniejsze dla mnie i moich kolegów. Prestiż i rozpoznawalność – oto co nas cieszy najbardziej.

– Proszę opowiedzieć w kilku słowach o swoim zespole.

– W ciągu dwudziestu siedmiu lat zarządzania szkołą udało mi się zgromadzić w niej ludzi o podobnych poglądach. Dodam, że wielu z nich nie musiało się do niej przyzwyczajać – są naszymi absolwentami.

– Czy są różnice pomiędzy zachowaniem dzieci ukraińskich a polskich?
– Nauczyciele bardzo się cieszą, że uczniowie z Ukrainy są wystarczająco zmotywowani: wiedzą, dlaczego się uczą. Miło jest widzieć ambitnych uczniów, którzy już w młodym wieku mają plany na życie. Próbujemy śledzić dalsze losy naszych absolwentów. Różnie się układają. Większość z nich zdobywa wykształcenie wyższe w Polsce – w Lublinie, Łodzi lub Warszawie. Co dotyczy wspomnianej wyżej mentalności, od samego początku nie dzielimy uczniów na «naszych» i «waszych». Integrujemy ich, zaczynając od drobiazgów: nie wymieniamy nazwisk, tylko imiona, tworzymy klasy mieszane, nowi uczniowie mieszkają w internacie razem z polskimi rówieśnikami.

– Jak wygląda życie uczniów poza procesem edukacyjnym?
– Internat ma wszystko, co niezbędne, dla tych, którzy w nim mieszkają. Przy szkole działa zespół sportowy z basenem, amfiteatrem i różnymi kółkami. Nigdy nie tracimy przybyszów z pola widzenia, nawet w nocy są pod opieką dyżurnego nauczyciela. Ukraińcy nie mają żadnych poważniejszych konfliktów z młodzieżą lokalną. Bychawa to małe miasteczko, wszyscy się tu znają. Zawsze zapewniam uczniów, że mają nad sobą coś w rodzaju «parasola ochronnego».

Opowieść o edukacji w Bychawie byłaby jednostronna, gdybym nie wysłuchał również uczniów. Ale na początek dodam, że jeśli na początku XXI wieku uczący się w Polsce Ukraińcy mieli problemy z dojazdem do kraju lub uzyskaniem wizy, teraz borykają się głównie z problemami finansowymi, zwłaszcza jeśli chodzi o kurs złotego do hrywny. Wspomniały o tym także moje rozmówczynie – Ania Cybulnykowa z Równego i Waleria Kapitan z Chmielnickiego. Pierwsza przybyła do Bychawy po szóstej, druga – po siódmej klasie szkoły ukraińskiej.

DSC 0133

– Jak odważyłyście się na wyjazd do szkoły za granicą?

Ania: Zarówno ja, jak i Waleria miałyśmy znajomych, którzy się tutaj uczyli, a potem poszli na studia wyższe. Podjęłyśmy decyzję długo przed wyjazdem, przygotowywałyśmy się, uczyłyśmy się polskiego przez Internet i z korepetytorami.
Waleria: Ale to nie wystarczyło – na początku nie wszystko rozumiałyśmy na lekcjach, ale nauczyciele po zajęciach zostawali z nami i tłumaczyli. Między nauczycielami i uczniami panuje tu wzajemny szacunek. Osobno warto wspomnieć o dyrektorze: zna wszystkich z imienia i do wszystkich mówi per «słoneczko».

– Jakie macie relacje z polskimi rówieśnikami?
Ania: Jak najlepsze. W naszej klasie z dwudziestu ośmiu uczniów troje to Ukraińcy.
Waleria: Najważniejsze jest, aby nie pokazywać bezpodstawnie, że jesteś lepszy od innych, nie mówić w języku ukraińskim coś złego za plecami rówieśników. Te stosunki nie mogą być złe, ponieważ pan dyrektor nawet żartuje, że w naszej szkole pojawiło się kilka rodzin międzynarodowych.

– Obcy język, inne, samodzielne już życie, niezwykłe otoczenie. To wszystko jest pewnego rodzaju wyzwaniem dla młodej osoby...
Ania: Tak się tylko wydaje na początku. Zawsze jesteśmy nadzorowani. Kiedy wychodzisz do miasta – mówisz. Spóźnisz się kilka minut – tłumaczysz się, przepraszasz. Dłużej – możesz zostać ukarany, będziesz sprzątał w internacie lub robił coś innego.

– Nie pomijajmy też kwestii pieniędzy. Nie wystarczy mieć ochotę do nauki. Aby mieszkać w Polsce, potrzebne są pieniądze.
Waleria: Edukacja jest tu bezpłatna, podobnie jak podręczniki. Płacimy po dziesięć złotych za zakwaterowanie i trzy posiłki dziennie.
Ania: Dodatkowo jakieś sto złotych miesięcznie na wydatki kieszonkowe. Być może jest nam łatwiej, bo nasi rodzice pracują w Polsce. Mniej do nich tęsknimy, ponieważ od czasu do czasu się widujemy.

Jeśli chodzi o dalsze plany, dziewczęta są tu jednomyślne – wyższe wykształcenie będą zdobywały w Polsce. Na razie nie wybrały kierunku, ale jeszcze mają na to czas.
Generalnie, jak podsumował dyrektor, w ciągu piętnastu lat Zespół Szkół im. ks. Antoniego Kwiatkowskiego w Bychawie ukończyło około trzystu Ukraińców. Obecnie stanowią jedną piątą z trzystu uczniów.

Mychajło WASYŁYSZYN,
Towarzystwo Kultury Polskiej «Korzecczyzna»

Powiązane publikacje
Nabór wniosków o dofinansowanie projektów polonijnych na 2027 rok otwarty
Wydarzenia
Fundacja Wolność i Demokracja zaprasza organizacje polonijne i środowiska polskie za granicą do składania projektów w ramach rocznego programu wsparcia Polonii i Polaków za granicą.
18 września 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Wysoki rangą urzędnik Kazimierz Rogucki
Artykuły
Urzędnik polskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Kazimierz Rogucki, został oskarżony o to, że wypłacając pensje pracownikom resortu walczył w ten sposób z ruchem rewolucyjnym.
17 września 2026
Prosił, by pochowano go na Ukrainie. W Łucku pożegnano poległego na wojnie Kolumbijczyka
Wydarzenia
15 września Łuck pożegnał Kolumbijczyka Carlosa Arturo Bojórqueza Velasco, który zginął w walce o Ukrainę.
15 września 2026
Krzyż nie ma ostatniego słowa. Odpust w Torczynie
Wydarzenia
«Cierpienie nie ma ostatniego słowa, bo Krzyż nie ma ostatniego słowa. Ostatnie słowo należy do Chrystusa – i tym słowem jest zmartwychwstanie» – te słowa stały się głównym przesłaniem uroczystości Podwyższenia Krzyża Świętego, która 14 września odbyła się w katolickiej parafii w Torczynie na Wołyniu.
15 września 2026
Wieczór muzyki sakralnej w Dubnie
Wydarzenia
14 września, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, parafia Świętego Jana Nepomucena w Dubnie obchodziła drugi odpust.
15 września 2026
«Paleta kultur»: jak wyglądał tegoroczny międzykulturowy festiwal w Łucku
Wydarzenia
Tradycyjnie z okazji Dnia Miasta w Łucku odbył się międzykulturowy festiwal «Paleta Kultur».
14 września 2026
Rosyjskie drony przez cały dzień atakują obwód rówieński i wołyński
Wydarzenia
Od kilku godzin trwa zmasowany atak dronów na obwód wołyński oraz od samego rana na obwód rówieński. Wróg skierował drony m.in. na Kowel, Łuck, Sarny i Dubno.
12 września 2026
Trasa z początku XX wieku: w Łucku zaprezentowano audiospacer po centrum miasta
Wydarzenia
«Łesia nawet nie śniła o życiu w rytmie tanga» – audiospacer pod tym tytułem zaprezentowano w Łucku 11 września. Jest to pierwszy audiospacer w ramach projektu «Wielokulturowy Łuck: trasa z początku XX wieku» realizowanego przez teatr «Harmyder».
12 września 2026
W Równem odbędzie się jubileuszowy turniej minifutbolu dla drużyn z Ukrainy i Polski
Wydarzenia
W Równem odbędzie się X Międzynarodowy Turniej Minifutbolu «Sport zbliża serca» z udziałem drużyn dziecięcych i dorosłych z Ukrainy i Polski.
11 września 2026