«Mazurek Dąbrowskiego» towarzyszył Polakom w okresie Księstwa Warszawskiego, w czasie wojny z Austrią, podczas kampanii napoleońskich, w powstaniach listopadowym i styczniowym. Mimo wprowadzonych przez zaborców zakazów śpiewali go wszyscy patrioci, a w polskich dworach i domach jego dźwięki wygrywały zegary i pozytywki.
Każdy jubileusz to powód do podsumowania tego, co za nami, snucia planów na przyszłość i wspomnień o tym, od czego wszystko się zaczęło. Punktem wyjściowym «Monitora Wołyńskiego» zazwyczaj nazywamy pierwszy numer, który ukazał się 16 lipca 2009 r. Historia naszego czasopisma zaczęła się jednak o wiele wcześniej.
Z okazji stulecia urodzin patrona Polskiego Centrum Kultury i Edukacji w Tarnopolu, Ojca Profesora Mieczysława Alberta Krąpca, ukazał się w języku ukraińskim i polskim wywiad rzeka «Porzucić świat absurdów».
Uprzejmie proszę, aby ktoś wreszcie zechciał mi wyjaśnić jak czteroletniemu dziecku, co ludzie mają z tymi rocznicami. Zachodzę w głowę, jakaż to magia tudzież ukryte znaczenie tkwi w tzw. okrągłych liczbach.
Mariusz Szczygieł jest dziennikarzem, reportażystą, eseistą, pisarzem i wykładowcą akademickim. Największą popularność wśród czytelników przyniosła mu książka «Gottland» z 2015 r. Dziennik «Le Figaro» napisał o niej: «To nie jest książka, to klejnot».
Po demobilizacji z Wojska Polskiego Józef Ryczak rozpoczął pracę w polskiej Policji Państwowej. Służył m.in. w Równem. Po wkroczeniu do miasta Armii Czerwonej został aresztowany z powodu «aktywnej walki przeciw rewolucyjnemu ruchowi robotniczemu».
Weronij Korczyński urodził się w 1936 r. na Chmielnicczyźnie. Obecnie mieszka w Tarnopolu. Dzieląc się z nami swoimi wspomnieniami mówi, że Polakami w jego stronach rodzinnych nazywano tych, którzy chodzili do kościoła, a wszystkich członków jego polskiej rodziny po II wojnie światowej zarejestrowano jako Ukraińców.
Potrafiła wszystko. Rola wzgardzonej kochanki w ponurym dramacie miłosnym przychodziła jej równie łatwo, jak dziarskiej dziewczyny czołgisty w serialu o «pancernych». A w życiu umiała wejść w rolę oddanej żony i matki. Do końca wierna w przyjaźni, pogodna, uśmiechnięta.
Lubicie ryzykować? Lubicie stawiać wszystko na jedną kartę? Bo ja tak. Bez oblewania się rumieńcem przyznam bez ogródek, że mam duszę hazardzisty. Pociąga mnie to, co nieznane i nieco niepewne. Ten dreszczyk emocji, ta adrenalina, przy której serce łomocze, a po plecach chodzą ciarki. Rewelacja!
Podobnie jak wielu jego rówieśników, za namową rodziców, a zwłaszcza ojca, rozpoczął studia prawnicze w Petersburgu. Jednakże zainteresowania młodego Ferdynanda kierowały się zgoła w inną stronę. Już w gimnazjum był gorliwym i pilnym uczniem rysunku oraz kompozycji.