Dziedzictwo piśmiennicze Alojzego Felińskiego obejmuje nie tylko utwory literackie i tłumaczenia, ale także dzieła, które współcześni krytycy nazwaliby popularnonaukowymi. Dziś poznamy jedno z nich.
Zazwyczaj wypowiadamy te słowa w trybie oznajmującym, bez żadnych pytajników i wątpliwości. Smutno przy tym kiwając głową nad ponurym, pozbawionym radości starczym życiem, popadając w zadumę nad marnością tego świata. Stawiając pytajnik próbuję choć troszkę wsadzić kijek w mrowisko i sprowokować do nieco innego spojrzenia na wiek już bardzo dojrzały.
Najliczniejszą grupę Polaków aresztowanych za pierwszych sowietów, tj. w latach 1939–1941, stanowili policjanci, konfidenci policji i urzędnicy. Wśród zatrzymanych byli jednak także przedstawiciele bogatszych warstw społeczeństwa.
Leokadia Trusz urodziła się i przez całe życie mieszka na Wołyniu. Podzieliła się z nami historią swojej rodziny, która przeplata się z przeszłością regionu – równie skomplikowaną i czasami tragiczną.
«Nie pamiętam pączków. Placki z komosą i kwiatami akacji, makuch – takie właśnie mieliśmy świąteczne dania» – powiedziała moja babcia Józefa, gdy spytałem ją o Tłusty Czwartek.
Wielkie pokazy mody znanych projektantów organizowane w XXI wieku na wzór spektakularnych przedstawień nie dziwią ani nie zaskakują już nikogo. Ogólnoświatowe konkursy mistrzów grzebienia i nożyczek także są wyjątkowymi artystycznymi przedsięwzięciami. Droga do takiego postrzegania pracy ludzi kojarzących się tylko ze zwykłym rzemiosłem szycia i strzyżenia nie była ani prosta, ani usłana różami.
«Jeśli tego nie zrobimy teraz, za kilka lat może się okazać, że nie będzie czym się zająć» – mówią w Fundacji Partnerstwa dla Europy Środkowo-Wschodniej, która realizuje obecnie kilka projektów związanych z renowacją zabytków w obwodzie wołyńskim, rówieńskim, tarnopolskim oraz lwowskim.
Początek roku traktujemy zazwyczaj jako nowe otwarcie. Czynimy wówczas święte postanowienia, zamykamy stare sprawy i staramy się ze wszystkich sił w ten umowny, nowy czas wejść z czystą kartą, na której będziemy zapisywali już tylko same wspaniałe i godne pochwały dokonania.
«Chlubię się tem, żem Wołynianin. Miło mi będzie głośno wyznać, że to co inni Pisarze byli winni opiekującym się naukami Monarchom, ja będę winien obywatelom wposrzód których się urodziłem, z którymi żyję i dla których naypierwszych prace moie poświęcam» – pisał jeden z naszych najsłynniejszych ziomków w XIX wieku.
Eduard Perec był pierwszym organistą kościoła Świętego Antoniego w Zbarażu po wznowieniu nabożeństw w świątyni na początku lat 90. W wieku dorosłym został ochrzczony w tej parafii i cały czas pozostaje jej wiernym. Dziś opowiada nam o swojej rodzinnej historii i drodze do wiary.