Gmach, w którym teraz się znajduje Wołyńskie Muzeum Krajoznawcze, został wybudowany w latach 1928–1930 według projektu łuckiego architekta Kazimierza Janickiego jako budynek administracyjny Okręgowego Zarządu Terenowego i pełnił tę funkcję do 1939 roku.
Pożary były zawsze straszliwą klęską dla mieszkańców wsi i miast, zwłaszcza w czasach starożytnych, kiedy domy były w większości drewniane, dachy z trzciny lub gontu, a oświetlenie i ogrzewanie było dalekie od doskonałości. O największych pożogach, które dotknęły Łuck, pozostały wzmianki w dokumentach historycznych.
Istnieje dużo domysłów i legend o tym, jak na dzwonnicę Katedry Przenajświętszej Trójcy w Łucku podnoszono dzwony, które powróciły z Rosji. A imienia mechanika, konstruktora mechanizmu podnoszącego i opuszczającego w katedrze przed głównym ołtarzem ikonę Przenajświętszej Marii Panny, nikt nie pamięta…
Tak się złożyło, że do 33 roku życia nie wiedziałam, że moi przodkowie należeli do szlacheckiego rodu, jakiego ,życie związane powiązane jest z Wołyniem. Moja mama ¾ Janina Felińska. Gdy analizowałam archiwalne źródła, okazało się, że z Felińskimi z Wołynia nie łączy mnie jedynie takie samo nazwisko, a prawdziwe więzi rodzinne. Studiowanie rodowodu trwa nadal. Podczas pracy dokonałam pewnych ciekawych odkryć, którymi podzieliłam się uczestnicząc w historycznej konferencji „Przeszłość i teraźniejszość Wołynia”, która odbyła się w roku obecnym.
W XVIII w. plac w śródmieściu Łucka nazywano Polem Marsowym. Być może nazwę na cześć boga wojny wymyślili grenadierzy Litewskiego Korpusu Łuckiego Garnizonu, których koszary znajdowały się w pobliżu. W XIX wieku ten sam plac mianowano Placem Defilad, ponieważ odbywały się tu podczas manewrów pochody (parady) wojskowe. Od II połowy XIX wieku Plac Defilad był miejscem targowym. Na początku XX wieku postanowiono założyć tam miejski ogród. Rząd miasta uwzględnił propozycje pejzażysty krajobrazowego z Kijowa Rudolfa Trocke i ogrodnika ze wsi Boratyn Czeski, Wojciecha Włka.
Na Rówieńszczyźnie pracowali polscy historycy – przedstawiciele Fundacji Ośrodek KARTA.
Wyrażam wdzięczność redakcji „Monitora Wołyńskiego”, że w tegorocznej gazecie 5 sierpnia został wydrukowany mój artykuł „Ostatni gospodarz Zamku Ołyckiego” o wydarzeniach z września 1939 roku i losie księcia Janusza Radziwiłła.
Każdy, kto po raz pierwszy znajdzie się na polsko-ukraińskiej granicy, stwierdzi, iż od czasów II wojny światowej niemal się nie zmieniła.
Po raz pierwszy w historii podpisana została czterostronna umowa, która przewiduje współpracę między Wołyńską Obwodową Administracją Państwową, Wołyńską Radą Obwodową oraz administracją rządową i władzami samorządowymi województwa łódzkiego.
„Jeśli jaki kraj cichy, jeśli jaki spokojny, to Polesie nasze. Kiedy przez którą wieś gościniec pocztowy nie idzie albo trakt kupiecki, to prócz pospolitego odgłosu wsi, który jest jakby jej oddechem, nic nie słychać obcego, nic nie widać cudzego. - Wszystkie świty jednakowo siwe, wszystkie chustki jednakowo białe i sosny jednakowo zielone, i chaty jednakowo niskie i nieforemne, i ten sam zawsze dym czarny ponad ich dymnikami się wzbija” – tak zaczyna się powieść J. Kraszewskiego „Ulana”, w ten sposób opiewał on nasz Wołyń.