Tytułowe bonan tagon w języku esperanto oznacza po prostu dzień dobry. Jeśli dorzucimy do tego havu, to otrzymamy piękny zwrot «miłego dnia». Tak oto w prosty sposób zaczynamy mówić w języku esperanto. Od czegoś w końcu trzeba zacząć. Najlepiej od łatwych a częstych w użyciu zwrotów.
Esperanto to sztuczny język międzynarodowy, zaprojektowany z myślą o ułatwieniu porozumiewania się ludzi z różnych kultur i narodów. A jego twórcą był Polak, urodzony 15 grudnia 1859 r. w Białymstoku, Ludwik Zamenhof. Za swoją pracę nad tym językiem Zamenhof był ośmiokrotnie nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla.
«Różnica językowa – pisał Zamenhof, uzasadniając potrzebę stworzenia nowego, tak naprawdę nigdzie nieistniejącego języka – jest podstawą różnicy i nienawiści narodów, albowiem język przede wszystkim wpada w oczy przy spotykaniu się ludzi: nie mogąc się porozumieć, stronimy od siebie».
Ten sposób komunikowania w swoim założeniu miał stać się wspólną, jednolitą podstawą światopoglądową dla ludzi należących do różnych kultur i religii. Pewnym uniwersum niezwiązanym z żadnym narodem, a każdy mógłby nauczyć się posługiwania nim w kilka tygodni.
Można powiedzieć, że to dość odważne, a nawet karkołomne założenia, zwłaszcza z punktu widzenia człowieka XXI wieku. Sam Ludwik Zamenhof wielokrotnie w swoich wypowiedziach podkreślał fakt, iż na pomysł stworzenia sztucznego języka wpadł jako młody chłopak, obserwując kłótnie i spory w wielokulturowym Białymstoku końca XIX wieku.
W wywiadzie z 1907 r., który ukazał się w anglojęzycznej prasie, mówił: «Powiem Panu, że głównie w interesie moich współwyznawców wynalazłem ten język. Widziałem ich odciętych od reszty świata przez język, którym mówili tylko między sobą, i to w nieokrzesanej formie. Widziałem ich zamkniętych w getcie, a przez to wystawionych na straszną klątwę narodowych nienawiści, a mury tego getta zbudowane były głównie z żargonu».
Mury tego getta miały zostać zburzone przez esperanto. Zamenhof dostrzegał potrzebę uproszczenia gramatyki nowego języka, wyrzucił z niego zbędne, jego zdaniem, formy – tak rozbudowane w grece i łacinie. Nowe zasady zajmowały zaledwie kilka stron. Prawdziwie tytaniczna praca czekała lingwistę przy tworzeniu nowego słownika.
Na szczęście dla samego siebie zdał sobie sprawę, że stosowane języki posiadają w swoich zasobach wyrażenia znane wielu narodom. Stanowią gotową bazę dla języka uniwersalnego, jakim miał być esperanto. W wieku 19 lat Zamenhof mógł stwierdzić, że jego lingwistyczne dzieło jest prawie gotowe. Testował je nawet na swoich kolegach, którzy z ciekawością uczyli się nowych słówek.
Jednakże entuzjazmu do zainteresowań młodego Ludwika nie podzielał w najmniejszym stopniu jego ojciec. Uważał, że tylko solidne, medyczne studia zapewnią jego synowi stabilną i dostatnią przyszłość. W 1879 r. młody Zamenhof rozpoczął studia uniwersyteckie na medycynie. Później jako specjalizację wybierze okulistykę uważając, że ten dział nauk lekarskich jest najspokojniejszy i najcichszy.
Wieść gminna niosła, że gdy Ludwik zaczął studia, ojciec spalił wszystkie notatki syna i jego «Lingwe uniwersala», aby młody człowiek skupił się całkowicie na nauce i nie zaprzątał sobie głowy głupotami. Senior rodu był przekonany, że literat czy językoznawca to zawody absolutnie bez przyszłości, niedające szans na utrzymanie rodziny i godne życie.
Na szczęście Ludwik Zamenhof wszelką wiedzę z zakresu nowego języka miał już w głowie i natychmiast po ukończeniu nauki ponownie zajął się swoją pasją. Szczęśliwie dla niego na przełomie 1886 i 1887 r. poznał Klarę Zilbernik. Młodzi zakochali się w sobie. Ojciec przyszłej żony był majętnym wytwórcą mydła i szczodrą ręką dał zięciowi pieniądze, dzięki którym można było rozpocząć druk książek nowego języka.
Jako autor pojawił się Doktoro Esperanto. Zamenhof użył pseudonimu, ponieważ uważał, że taka publikacja może zaszkodzić jego poważnej lekarskiej praktyce. 26 lipca 1887 r. oficjalnie pojawiło się na świecie esperanto. Zarówno jako lekarz jak i językoznawca Zamenhof pracował z pełnym oddaniem. Swoich pacjentów leczył często za darmo nie biorąc złamanego grosza od ludzi biednych, żyjących w nędzy.
W ciągu dnia leczył ludzi, a nocami poświęcał się esperanto. W ten sposób żył do śmierci. Skromnie i z poświęceniem. I wojna światowa była dla niego prawdziwym ciosem. Zawsze naiwnie uważał ludzkość za «jedną wielką rodzinę». Zmarł 14 kwietnia 1917 r. w Warszawie.
Dankon pro via atento (dziękuję za uwagę).
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka przez ORPEG
Na zdjęciach: Podręcznik «Język międzynarodowy»; Ludwik Zamenhof. Public domain.