Na świecie jest jeszcze dużo nieznanych grobów, nieodnalezionych ojców, braci, synów. Do tej pory pozostają oni nadal zaginieni bez wieści i do dzisiaj czekają o nich choć jakiejś wiadomości.
Jedną z takich miejscowości z nieznanymi grobami była do niedawna wieś Nawiz (Nawóz) w rejonie rożyszeńskim obwodu wołyńskiego. Jak twierdzą jej mieszkańcy jest to miejsce, gdzie rozpoczęła się wojna. Jakym Matwijczuk opowiada o tamtych wydarzeniach tak, niby to było wczoraj. W tym dniu on pasł gęsi na chutorze Ostrówki «... i w tej chwili zaczęła się wojna...». «Rano szła tankietka, żołnierzy – Rosjanie z jednej strony, Polacy z drugiej, wszyscy z białymi sztandarami. Spotkali się dowódcy i rozmawiali, nagle za stodołą ktoś wystrzelił, dotychczas nie wiadomo kto to, ale wszyscy odreagowali natychmiast. Tak zaczęła się wojna...».
Prawie nie ma materiałów archiwalnych, które świadczyłyby o tamtych wydarzeniach we wsi Nawiz. Ale jeszcze żyją świadkowie, którzy mogą o tym opowiedzieć. Według nich siedemdziesiąt lat temu w dniu, kiedy prawosławni obchodzą Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, na tym miejscu odbył się bój między atakującymi wojskami radzieckimi a wycofującymi się polskimi. Przez długi czas nie mówiono o żadnych danych statystycznych, ale Rosyjskie Państwowe Archiwum Wojenno-Historyczne potwierdziło, że w tym dniu zginęło 99 żołnierzy radzieckich i 130 zostali ranni. Dużo poległo i polskich żołnierzy, ale dokładnej liczby do tej pory nikt nie zna.
22 września 2009 roku na polu boju około wsi Nawiz zebrali się przedstawiciele Ukrainy i Polski po to, by poświęcić miejsce, w którym zginęli żołnierze ukraińscy i polscy. Nabożeństwo zostało odprawione zgodnie ze zwyczajem rzymsko-katolickim i prawosławnym. W tym dniu Ukraina i Polska połączyły się po to, aby uczcić pamięć ludzi, którzy zginęli w tak zwanym «wyzwoleńczym» wrześniu 1939 roku. Obecnie jest na tym polu cztery groby – trzy z nich odnaleziono, jeden trzeba jeszcze znaleźć.
Obecny na uroczystościach Konsul RP w Łucku Andrzej Kucharczuk zaznaczył: «Bez fanfar, szczególnych przemówień i uroczystości poświęcamy miejsce, w którym odpoczywają nie tylko Polacy, ale też Ukraińcy, Rosjanie. Chcę podziękować mieszkańcom tej wsi i okolic robiącym wszystko, żeby żywą była pamięć o tamtych wydarzeniach i o ludziach, którzy zginęli na tym miejscu. Jestem pewny, że tam na nich czekało lepsze życie, a dziś możemy tylko w ich intencji pomodlić się. Niech ten krzyż zostanie symbolem ostrzegającym przed taką tragedią jak wojna. Niech on stoi na tym miejscu wiecznie i przypomina nam o tych ludziach, żołnierzach, którzy zginęli, wykonując czyjś rozkaz».
Tekst i zdjęcie: Kateryna MARTYNENKO