Od wielu lat na przełomie czerwca i lipca na krakowskim Kazimierzu odbywa się Festiwal Kultury Żydowskiej. W tym roku przypada już 32. edycja tej największej na całym świecie (prócz oczywiście Izraela) prezentacji współczesnej kultury tworzonej przez Żydów.
Pomysł zrodził się w 1988 r., kiedy to Janusz Makuch i Krzysztof Gierat postanowili uczynić wszystko, aby przypomnieć i przybliżyć społeczeństwu historię polskich Żydów oraz ich wkład w rozwój Polski. Głównym celem było ukazanie różnorodności i nieco egzotycznego już piękna kultury żydowskiej z całego świata.
Jak się po latach okazało, było to niezwykle udane przedsięwzięcie przywracające pamięć o Żydach mieszkających na terenach Rzeczpospolitej, którzy zostali albo wymordowani podczas Holokaustu, albo zmuszeni do emigracji w latach pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Z małego, kameralnego wydarzenia Festiwal przez lata wyrósł na poważną imprezę, pretendując do miana jednego z najważniejszych wydarzeń kulturalnych nie tylko Krakowa ale i całego kraju.
Na ten moment przybywa do stolicy Małopolski kilkadziesiąt tysięcy osób ze wszystkich zakątków kuli ziemskiej, aby uczestniczyć w koncertach, wydarzeniach muzycznych, wykładach, warsztatach oraz wielu imprezach towarzyszących Festiwalowi. W trakcie wielu spotkań można zagłębić się w twórczość żydowskich artystów, którzy sięgając mądrze i odważnie do świata przeszłości ukazują, że obok siebie mogą istnieć zarówno tradycja jak i awangarda, historia i współczesność, konserwatyzm i anarchia.
Koncert finałowy Festiwalu Kultury Żydowskiej odbywa się na jednej z najpiękniejszych i najbardziej klimatycznych ulic krakowskiego Kazimierza, czyli na Szerokiej, która przypomina raczej kształtem wydłużony plac w formie prostokąta. Odnajdziemy tam stare synagogi, pałac i stare kamienice. W jednej z nich, pod numerem 14, urodziła się Helena Rubinstein, królowa branży kosmetycznej i jedna z najbogatszych kobiet swoich czasów.

Ulica Szeroka

Stara synagoga
Stylizowane szyldy i witryny sklepowe przenoszą nas za jednym zamachem w świat sklepów cynamonowych i muzyki dobiegającej ze starych winylowych płyt. Mały, zielony skwerek, położony w rogu ulicy, powstał prawdopodobnie na miejscu jednego z najstarszych żydowskich cmentarzy, na którym chowano samobójców.
Z miejscem tym związana jest pewna przypowieść o rabinie, ale aby ją usłyszeć trzeba już przyjechać do grodu Kraka. Po wojnie na skwerku postawiono pomnik w kształcie wielkiego głazu, który upamiętnia 65 tysięcy obywateli polskich pochodzenia żydowskiego z Krakowa i okolic zamordowanych przez hitlerowców w czasie II wojny światowej.
Obok, na ławeczce z brązu, siedzi zamyślony Jan Karski, autor raportu o Holokauście. Za swoją działalność został nagrodzony tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Grzechem byłoby uczestniczyć w Festiwalu nie zwiedzając także starych zabytków z ulicy Miodowej, Józefa, Placu Wolnica, Placu Nowego lub nie odwiedzić choćby na chwilę Placu Bohaterów Getta, przed wojną znanego jako Plac Zgody.

Ławeczka Jana Karskiego
To na nim znajduje się pomnik – instalacja, jeden z najbardziej niezwykłych i przejmujących swoją prostotą, a jednocześnie wymową. W 2005 r. w pustej przestrzeni Placu pojawiły się 33 metalowe, puste krzesła. Piotr Lewicki oraz Kazimierz Łatak, autorzy projektu, w ten sposób oddali hołd i uczcili pamięć ofiar getta wywożonych właśnie z tego miejsca do obozów śmierci.
Pozostałe po ludziach, przez wiele dni poniewierały się w tym miejscu walizki, kuferki, krzesła, fotografie i inne roznoszone przez wiatr okruchy ludzkiego życia. Na koniec, zmęczonych zwiedzaniem gości krakowianie skierują do niezwykle klimatycznych, inspirujących, a czasem wręcz metafizycznych kawiarni na filiżankę wspaniałej kawy, kieliszek pejsachówki, paschę lub inne pyszności. «Alchemia», «Singer», «Mleczarnia» czy «Dawno temu na Kazimierzu» czekają z otwartymi drzwiami.



Widoki Kazimierza
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG
Fot. Piotr Kowalik