19 kwietnia w Pałacu Kultury w Łucku została otwarta wystawa zdjęć Krzysztofa Heyke «Nie tylko Katyń».
Krąg zainteresowań zawodowych Krzysztofa Heyke, profesora PWSFTviT w Łodzi, operatora, wydawcy, fotografa i podróżnika, jest bardzo szeroki. Pan Heyke już pokazywał w Łucku swoje prace w ramach projektu poświęconego bartnictwu, czyli pszczelarstwu leśnemu. Jako fotografik podróżuje po dawnych Kresach Rzeczypospolitej od około dwudziestu lat, uwieczniając na swoich zdjęciach zarówno współczesne życie miejscowych Polaków, jak i ślady ich przeszłości.
Tym razem artysta przywiózł wystawę fotograficzną pt. «Nie tylko Katyń», na której zaprezentował swoje fotografie wykonane w miejscach związanych ze Zbrodnią Katyńską. Na kilkudziesięciu fotografiach zwiedzający mogą zobaczyć cmentarze w Katyniu, Miednoje i Charkowie, a także klasztor w Ostaszkowie, w którym mieścił się obóz NKWD dla polskich jeńców wojennych. Cykl zdjęć ilustruje prace ekshumacyjne w Bykowni pod Kijowem w latach 90. Autor uzupełnił wystawę fotografiami z trwającej obecnie wojny rosyjsko-ukraińskiej, wykonanymi w kwietniu ubiegłego roku w Buczy, Irpieniu i Charkowie. Odległość w czasie między wydarzeniami przedstawionymi na zdjęciach wynosi 80 lat, ale podobieństwo wątków jest uderzające.


Na wernisażu Konsul Generalny RP w Łucku Sławomir Misiak zaznaczył, że wystawa, mimo charakteru artystycznego, a nie dokumentalnego, ukazuje zagrożenia, jakie dla Polaków, Ukraińców i innych narodów stwarza totalitarne państwo rosyjskie. «Nie chodzi tylko o podbijanie terytoriów czy dominację ekonomiczną – oni chcą zawładnąć naszymi umysłami. Aby to zrobić, trzeba zniszczyć elitę. Ponad 21 tys. przedstawicieli przedwojennej polskiej elity zostało zamordowanych przez katów w Katyniu, Charkowie, Miednoje» – powiedział.
Szef placówki dyplomatycznej zwrócił uwagę zgromadzonych na wernisażu na podobieństwo działań Rosjan w czasie II wojny światowej i w trakcie obecnej wojny rosyjsko-ukraińskiej: «Coraz więcej wiemy o tym, jakie plany mieli zaborcy. Chcieli zniszczyć najbardziej wykształconych obywateli Ukrainy, patriotów, wielu uwięzić w obozach, terroryzować ludność. Ale tym razem ich plany spełzły na niczym – Ukraina wytrwała. Okupanci skierowali więc swój gniew na ludność cywilną, dlatego na tej wystawie pojawiły się fotografie z Irpienia, Buczy i Borodianki uwiecznione przez Krzysztofa Heyke».


Hryhorij Pustowit, wiceprzewodniczący Wołyńskiej Rady Obwodowej, zauważył, że czasy i technologie się zmieniają, natomiast metody rosyjskich przestępców nie – nadal popełniają te same zbrodnie. «Ta wystawa jest dla nas kolejnym przypomnieniem, że zło nadal istnieje i pozostaje bezkarne. Chcemy wierzyć, że możemy je pokonać. Aby tak się stało, cały świat musi się zjednoczyć i pomóc Ukrainie, która jest na pierwszej linii tej walki» – powiedział, wspominając ofiary Katynia, Buczy i Irpienia. Podziękował także Polsce i Polakom za pomoc, jaką Ukraińcy otrzymywali i nadal otrzymują.
Twórca zdjęć, Krzysztof Heyke, mówił o znaczeniu Katynia dla polskiej pamięci historycznej oraz o tym, jak Rosjanie starali się zatrzeć wszelkie ślady swoich zbrodni. Polacy zachowali jednak pamięć o Katyniu w czasie zakazów i nadal ją pielęgnują. Autor wystawy zaprezentował publikację «Katyń», w której badacze zebrali biogramy wszystkich zamordowanych podczas zbrodni katyńskiej, których szczątki zostały zidentyfikowane. Są wśród nich żołnierze, strażnicy graniczni, policjanci, nauczyciele, lekarze, urzędnicy, księża. Krzysztof Heyke zwrócił uwagę, że dane o wielu zabitych są niepełne, zamiast ich zdjęć na stronach są zamieszczone puste ramki.


Podzielił się też fragmentem pamiętnika stryjecznego dziadka z 1943 r., który poszukiwał krewnych i znajomych uwięzionych w obozie w Starobielsku. Rodzina przez kilka lat po ich śmierci nie wiedziała nic o ich losie: «Aresztowani wysyłali początkowo kartki, a później nastąpiła bardzo wymowna cisza».
«Ta tematyka łączy Polaków i Ukraińców we wspólnym bólu i wspólnej historii. Przez 20 lat jeździłem szukając polskich grobów na Syberii. Muszę powiedzieć, że przyroda, warunki atmosferyczne pomogły zatrzeć Rosjanom prawie wszystkie ślady. Z perspektywy upływu lat można powiedzieć, że Rosjanie coraz rzetelniej czyszczą za sobą ślady. Dlatego dokumentowanie zbrodni należy robić natychmiast» – podkreślił fotografik.

«Chciałbym, żeby ta wystawa była swoistym wskazaniem dla Ukraińców, aby skorzystali z wieloletniego doświadczenia walki Polaków o pamięć» – podsumował Krzysztof Heyke.
Wystawa objęta jest patronatem Konsulatu Generalnego RP w Łucku oraz Wydziału Kultury Rady Miasta Łucka i potrwa do 5 maja. Wstęp wolny.


Tekst i zdjęcia: Anatol Olich