Gmina Niedźwiada z województwa lubelskiego podpisała list intencyjny o współpracy partnerskiej z miastem Beresteczko. Przy okazji polska delegacja przekazała stronie ukraińskiej pomoc humanitarną.
6 maja do Beresteczka na Wołyniu przybyli goście z Polski. W skład delegacji, na czele której stał wójt Niedźwiady Marek Kubik, weszli przedstawiciele Ochotniczych Hufców Pracy w Lublinie, 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej oraz policji powiatowej w Lubartowie.
«Od kilkunastu miesięcy chcieliśmy zawiązać współpracę z waszą miejscowością, ale to stało się dopiero teraz, w tych trudnych dniach. Przywieźliśmy teraz pomoc, a wy najlepiej wiecie, gdzie jest najbardziej potrzebna, gdzie ją przekazać… Łatwo być partnerem wtedy, kiedy jest pokój, kiedy jest wszystko dobrze, a my chcemy pokazać, że Polacy i mieszkańcy gminy Niedźwiada chcą pomagać wtedy, kiedy jest trudno» – mówi Marek Kubik.
Ceremonia podpisania listu intencyjnego określającego zakres współpracy pomiędzy Gminą Niedźwiada a Beresteczkiem odbywała się w gabinecie mera miasta Ihora Grudzewicza.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Konsul Generalny RP w Łucku Sławomir Misiak nie mógł przybyć osobiście, dlatego list od niego odczytał Jacek Bury, zastępca komendanta wojewódzkiego Ochotniczych Hufców Pracy w Lublinie. Konsul Generalny pogratulował sygnatariuszom dokumentu i zaznaczył: «W moim przekonaniu, Państwa dzisiejsza obecność w Beresteczku to wyraz przywiązania Ukraińców i Polaków do idei suwerenności, wsparcia dla walki Ukrainy oraz manifestacja, że nie godzimy się na ideologię zła, nie godzimy się na bycie przedmiotem i pionkiem w imperialistycznych grach Rosji. Naszą odpowiedzią na barbarzyństwo rosyjskie jest wzmacnianie współpracy, rozwijanie coraz to nowych jej form, działania na rzecz członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej oraz tworzenie kolejnych płaszczyzn wsparcia bohaterów ukraińskich w ich walce o ideały wolnego świata, przyszłość swojego kraju i przyszłych pokoleń Ukraińców. Jestem pewien, że wolny świat nie pozostanie biernym również po wojnie i razem Ukrainę odbudujemy».
.jpg)
.jpg)
Komendant powiatowy policji w Lubartowie, inspektor Andrzej Antoniewski, przekazał swojemu ukraińskiemu koledze, zastępcy komendanta policji w Horochowie Oleksandrowi Hnatiukowi leki i środki opatrunkowe, zwłaszcza te najpotrzebniejsze do zabezpieczenia ran postrzałowych. Jak powiedział polski funkcjonariusz, pomoc została zebrana przez jego podwładnych, a także przez związki zawodowe w województwie lubelskim, w tym działające w jego komendzie. «Będziemy dalej wspierać naszych ukraińskich kolegów, jak tylko będzie możliwość. Będziemy też pozyskiwać sponsorów prywatnych, firmy farmaceutyczne. Jestem też pewny, że jak my będziemy w potrzebie, to też przyjdą nam na pomoc» – uważa inspektor Andrzej Antoniewski.
.jpg)
.jpg)
Następnie polska delegacja dostarczyła przywieziony przez siebie ładunek pomocy humanitarnej do lokalnego magazynu. Według komendanta wojewódzkiego OHP Piotra Gawryszczaka dary były zbierane przez hufce z całej Lubelszczyzny. Znalazła się wśród nich żywność, lekarstwa, chemia gospodarcza, zabawki dla dzieci, artykuły pierwszej potrzeby oraz pięć składanych łóżek medycznych dla szpitali polowych.
«Dziękuję Polakom, naszym przyjaciołom, którzy bardzo nas wspierają. Pomagają nam nie tylko Polacy z Polski. Np. pani Martina, Polka z pochodzenia, zorganizowała ostatnio całą ciężarówkę pomocy humanitarnej zebranej w Irlandii. Ludzie wysyłają żywność, artykuły higieniczne, artykuły pierwszej potrzeby, lekarstwa» – opowiada zastępca mera Beresteczka Walentyna Zalewska.
Mówi, że otrzymana pomoc najpierw jest sortowana w magazynie, który powstał w sali sportowej w szkole, a następnie dystrybuowana przez centrum wolontariatu. Część wsparcia trafia do uchodźców zamieszkałych w mieście i okolicznych wioskach, część na front. Obecnie w gminie mieszka około 340 osób, które zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów. Ta liczba stale się zmienia, ponieważ niektórzy wyjeżdżają dalej na zachód, a niektórzy wracają do swoich miejscowości wyzwolonych przez wojsko ukraińskie. Wśród wolontariuszy jest farmaceuta, który zawodowo zajmuje się dystrybucją leków i sprzętu medycznego. Hromada nawiązała współpracę m.in. z łuckim szpitalem wojskowym, dlatego część leków trafia tam i jest wykorzystywana do leczenia rannych żołnierzy.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Goście zostali również zaproszeni do klasy języka polskiego w beresteczkowskim liceum. W ubiegłym roku sobotnio-niedzielna szkoła języka polskiego przy Stowarzyszeniu Kultury Polskiej im. Ewy Felińskiej Oddział w Beresteczku obchodziła 25-lecie istnienia. Przez lata działalności setki dorosłych i dzieci z okolicznych wsi w obwodach wołyńskim, lwowskim i rówieńskim poznawało tu język i kulturę polską.
.jpg)
Następnie Ukraińcy i Polacy udali się na cmentarz polski w Beresteczku, gdzie uczcili pamięć poległych w wojnie polsko-bolszewickiej. Większość członków polskiej delegacji była już wcześniej na tym cmentarzu, gdyż OHP od wielu lat porządkuje tę nekropolię, podobnie jak wiele innych w Ukrainie.
.jpg)
.jpg)
Na zakończenie programu wszyscy razem odwiedzili Ukraiński Narodowy Rezerwat Historyczny «Pole Bitwy pod Beresteczkiem». W tym miejscu między wsiami Plaszewa i Ostrów w 1651 r. rozegrała się bitwa między Polakami a Ukraińcami. «A teraz wspólny wróg nas zjednoczył» – wyraził ktoś myśl, która chyba każdemu chodziła po głowie.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
«Myślę, że w innych czasach, czasach pokoju, nasza współpraca będzie się rozwijać w innych obszarach, a na razie Polacy udzielają nam pomocy humanitarnej i jesteśmy im za to bardzo wdzięczni. Beresteczko stało się swoistym punktem tranzytowym – przekazujemy pomoc na wschód, do miejscowej ludności i wprost do okopów. Szczególnie dziękujemy za leki. Jak pokazała historia, kiedy my, Ukraińcy i Polacy, kłóciliśmy się, to wróg nas pojedynczo pokonywał, przynosiło to nieszczęście obu narodom. A kiedy żyliśmy w harmonii, to byliśmy nie do pokonania. Ta wojna jest tego kolejnym dowodem. Niech Bóg nam błogosławi, abyśmy zawsze żyli ze sobą w pokoju i przyjaźni» – powiedział mer Beresteczka Ihor Grudzewicz.
Tekst i zdjęcia: Anatol Olich