Dzieci “wielkiego rytmu”
Artykuły

– Tu papier, tu pióro, atrament... Z tyłu za śledczym stały jak ściana „kinapy" (wzmacniacze stosowane w kinach objazdowych)- przed tym jak czarna wołga zatrzymała się przed naszą szkołą, milicjanci zdążyli już "spustoszyć" niejeden zespół bitowy... Podziwiałem ogrom wzmacniaczy, myśląc: "Gdyby to tak, tę moc połączyć chociażby podczas jednej imprezy tanecznej...". Ale szanowałem naszego kinomechanika: "Dziwny jest ten świat," - piosenka mojego idola Czesława Niemena, po raz pierwszy zabrzmiała z kabiny kinowej w wiejskim Domu Kultury!

– No to skąd macie te wzmacniacze, kolumny, mikrofony, gitary...

Rzeczywiście, jak zaczęła się moja przygoda z muzyką, która doprowadziła do tego, że ja – "uczeń celujący" – znalazłem się na rejonowym wydziale milicji?

Najpierw był "wielogłosowy gwar" jak rodzaj śpiewu chóralnego (ta definicja Françoisa Rabelaisa jak najbardziej pasowałaby do naszych szkolnych lekcji śpiewu). Po wysiedleniu z Chełmszczyzny, rodzice ledwo wiązali koniec z końcem, w starym czeskim domku z ziemną podłogą. Mimo to, na początku lat 60-tych, postanowili kupić mi akordeon Weltmeister. Jednak nasze poszukiwania instrumentu w Łucku, zakończyły się „delektowaniem" wody gazowanej z automatu...

"Radiodni" na chutorze Falków nie były podobne do tych z filmu Woody'ego Allena, ale w nowym domu w Myłuszach, w 1966 roku pojawiła się radiola "Kama". Ojciec interesował się przede wszystkim "Głosem Ameryki", natomiast ja zewsząd ściągałem płyty na 78 obrotów... Aż nagle, długie i średnie fale otworzyły wszechświat nowych dźwięków, ekstrawaganckie nazwy wykonawców – Animals, Shadows...

Programy muzyczne ze Szwecji, Luksemburga, Monte Carlo pojawiały się i znikały w szumie eteru. Pierwszy Program Polskiego Radia nie był zagłuszany, a młodzieżowe "Studio Rytm" zabierało większą część wolnego czasu po lekcjach.

"Sztandar Młodych" uzupełniał obraz dziwnej ewolucji, która odbywała się w latach 60-tych na scenie rockowej. Muzycy Europy i Ameryki, sięgali po muzykę symfoniczną, jazz, folklor, ludowe instrumenty z Azji, Afryki, Ameryki Łacińskiej... Codzienne wieczorowe audycje, obiecywały nowe odkrycia, niespodzianki, premiery gigantów i debiuty początkujących!

Niepowtarzalny Czesław Niemen odkrywał poezję Norwida, Tuwima, Iwaszkiewicza. "Beatlesi" nagrali kompozycję z kwartetem smyczkowym, a "Czerwona gwiazda z Węgier" - zespół "Omega" - płytę dla firmy "Decca". YES zagrał z orkiestrą symfoniczną. George Harrison wziął w ręce hinduski sitar... W końcu potężny festiwal w Woodstock potwierdził: "muzyka wielkiego rytmu" przekształcała się z popularnej rozrywki tanecznej w Sztukę.

- Nie mogę czekać na twoje zeznania do wieczora...

Szkolne wypracowania pisałem na "bardzo dobry", ale dzisiaj w roli egzaminatora był śledczy. Myśli nie trzymały się kupy, bo krzyk naszego rytm-gitarzysty Juria zza ściany odciągał uwagę... Zostawiono nas w różnych pokojach i mój kolega z ławki szkolnej, musiał udowadniać pochodzenie adapterów na jego rytm –gitarze, których starczyło tylko na 4 struny. Ależ te elekromagnesy! Przecież można ich było ukraść tylko ze słuchawek w budkach telefonicznych....

Zastanawiam się... po co był potrzebny, nam wiejskim chłopakom ten cały "big beat"? Nic nie wiedzieliśmy o "Beat Generation", ale dążyliśmy ku współczesnemu brzmieniu piosenek naszych rodziców na młodzieżowych imprezach tanecznych! Trzy akordy i jedno tempo – przecież to tak proste!.. Pierwsze piosenki "The Beatles" zachwycały na tyle, że długie letnie wieczory, ja z przyjacielem Mykołą, woleliśmy spędzać nie z dziewczynami, a w towarzystwie "Spidoły" - odbiornika tranzystorowego.

Szkolny "Klub Przyjaźni Internacjonalnej"... W liście z Torunia, zaszokowało mnie zdjęcie dziewczyny w skórzanej kurtce, okularach przeciwsłonecznych i z „rogatym" instrumentem przerzuconym przez ramię. W czasopiśmie "Technika Młodzieży" mój kolega Mykołka, zobaczył schemat gitary elektrycznej i zima 1967 roku, minęła w stolarni jego ojca. Korpusy gitar elektrycznych do wiosny nabyły idealnych kształtów,natomiast gryfy, pożyczyliśmy z gitar 7-strunowych. W pierwszym składzie naszej grupy gitarowej było ich aż cztery, brakowało chyba tylko sombrero i deski do prania!

untitled-1

Krople oranżady skropiły pobielane do Świąt Wielkanocnych ściany mieszkania i nic nie stało na przeszkodzie gromkiego debiutu. Zapach lakieru i wody kolońskiej "Szypr" potęgował euforię... Ojciec Mykoły, który w przeszłości uczestniczył w wojnie i był członkiem partii, patrzył na nasze hobby z humorem i nawet pozwolił, do początku sezonu kąpielowego, wykorzystywać wzmacniacz TU-50 z miejskiej stacji ratunkowej.

W końcu znalazłem krótkie określenie naszego hobby, które od początku nie podobało się miejscowemu sołtysowi: "Chcemy grać jak "The Beatles", "Moody blues", "Breakout" i marzymy o wzięciu udziału w turnieju telewizyjnym "Halo, szukamy talentów"...

W końcu lat 60-tych, coraz bardziej intrygowały nas koncerty zespołu wokalno-instrumentalnego "Lel" S.Kurkina – gitarzysty, klawiszowca i aranżera. Na fali bitlomanii, w połowie lat 60-tych, zespół połączył młodych łuckich instrumentalistów – Aleksandra Riabuszkina, Wołodymyra Żydkowa, Wiktora Asnyckiego i Wiktora Pinicza. Odważnie poeksperymentował z muzyką ludową i klasyczną i znalazł się na stronach ilustrowanego wydania "Wołyń". W 1974 roku zespół pomógł zdobyć uroczej Zinaidzie Prońko (córce poety Michaiły Prońki) drugie miejsce w Ogólnokrajowym Festiwalu "Jantarna Truba".

Niejeden muzyk marzył znaleźć się w "Lelu", ale nie każdy mógł wytrzymać testy lidera.

Na pierwszym roku studiów historycznych, miałem przed sobą dylemat: osiągać wyniki w sporcie czy wybrać zespół instrumentalny "Spektr"? Postać Ihora Miroszniczenki przemawiała bardziej. Student wydziału fizyki i matematyki demonstrował doskonałą technikę gry na gitarze, improwizował na klawiszach i stał się niewątpliwym autorytetem dla Wołodymyrów – Pjatnyczka, Kostruby, Żydkowa... Żeby zająć swoje miejsce w tym zespole, na wakacje letnie, wziąłem ze sobą do domu...perkusję.

"Szkoła gry na perkusji" rozwijała moją technikę, a zeszyty z partyturami, wzbogacały repertuar naszej grupy, jazzowymi standardami. W muzykowaniu pomagał nam Mikoła Woron z Kanady- brat mojego ojca. "Amorado" i inne utwory proponowały takie rytmiczne konstrukcje, których nie sposób było osiągnąć od razu.

W weekendy lubiłem posłuchać Ihora, w duecie z ojcem. Były szturman wojskowy, Gennadij Mirosznyczenko, brał do rąk banjo, a Ihor uzupełniał gitarowe pasaże na „Eternie" artystycznym gwizdaniem. Po rozwodzie Ihora z żoną, kombatant z synem, znaleźli się na strychu zabytkowego domu na Starym Mieście. Strych tego zabytku (obecnie znajduje się tam restauracja "Korona Witowta") stał się "klubem twórczej młodzieży" dla malarzy, poetów, muzyków. Sasza Walenta podarował sąsiadowi swoje obrazy w stylu puentylizmu... Kostia Szyszko zostawił na taśmie magnetofonowej legendarną "Epupeję" w autorskim wykonaniu...

Jaskrawa postać sceny rockowej z lat 70-tych – mój kolega z kursu Anatolij Kondratiuk. Na spotkanie z dziekanem, który wykładał historię ZSRR, dziewczyny specjalnie zrobiły mu fryzurę: puszyste włosy, które spadały na plecy, schowały pod kołnierz koszuli. Dziekan uwielbiał zaczynać wykład polowaniem na czarownice i nasz bohater gitary, gwiazda pokolenia "dzieci kwiatów" stawał się niższy od trawy i cichszy od wody...

Pewnego razu, przyjechał on do Włodzimierza Wołyńskiego, gdzie my, studenci instytutu pedagogicznego, graliśmy na potańcówce w Domu Kultury. Rozpoczął się nowy projekt: trio "Formuła 3" (na zdjęciu). Grupa debiutowała w składzie: Anatolij Kondratiuk (gitara-solo), Mykoła Pyłypczuk (gitara basowa) i Wasyl Woron (perkusja). Uzbrojony w modulatory dźwięku i inne „wynalazki", Anatolij wydobywał ze swojej gitary pioruny i błyskawice- chyba nie dawała mu spokoju sława Jimi'ego Hendrixa!

Kiedy Anatolij zaczął tracić słuch, zajął się wychowaniem młodych muzyków. W swoim domu na przedmieściach Łucka, stworzył salę prób, gdzie zbierali się początkujący muzycy. Spotykał się z nimi prawie codziennie i to bezpłatnie!

Gitarzysta i wokalista Jura Terechow ze Lwowa, szukał nowego perkusisty do zespołu wokalno-instrumentalnego jednostki wojskowej 99011 awiacji Floty Północnej. Spodobały się mu moje motywy rytmiczne, więc w weekendy mogłem wracać z Garnizonowego Domu Kultury, po „ciszy nocnej" albo słuchać hard-rocka w pracowni naszego malarza i gitarzysty basowego Raszyta.

Nie podobało się to „rezerwie" w koszarach. Od razu przebrano mnie w używany pasiasty podkszulek (poprzednio zabrano mi nową flanelę). Poważna "rezerwa" rzetelnie przygotowywała mundury do demobilizacji, nie od razu godząc się na to, że "kot-student" razem z nimi, odchodzi do cywila.

Po manewrach "Ocean-75", musiałem na kilka miesięcy porzucić pałeczki perkusyjne. Nocna praca z łomem, w przededniu przyjazdu do Siewieromorska I Ministra Obrony ZSRR na manewry "Ocean-75", w konsekwencji skończyła się częściowym paraliżem prawej ręki... Ani łyżki podnieść, ani zasalutować...

Kiedy na wiosnę roztopił się śnieg blisko punktu kontrolnego, nie znalazłem krawężnika, do którego próbował się dokopać tej nocy dyżurny pododdział garnizonu, wykonując rozkaz „praporszczika" Bogatki...

Wasyl WORON

Powiązane publikacje
Prosił, by pochowano go na Ukrainie. W Łucku pożegnano poległego na wojnie Kolumbijczyka
Wydarzenia
15 września Łuck pożegnał Kolumbijczyka Carlosa Arturo Bojórqueza Velasco, który zginął w walce o Ukrainę.
15 września 2026
Krzyż nie ma ostatniego słowa. Odpust w Torczynie
Wydarzenia
«Cierpienie nie ma ostatniego słowa, bo Krzyż nie ma ostatniego słowa. Ostatnie słowo należy do Chrystusa – i tym słowem jest zmartwychwstanie» – te słowa stały się głównym przesłaniem uroczystości Podwyższenia Krzyża Świętego, która 14 września odbyła się w katolickiej parafii w Torczynie na Wołyniu.
15 września 2026
Wieczór muzyki sakralnej w Dubnie
Wydarzenia
14 września, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, parafia Świętego Jana Nepomucena w Dubnie obchodziła drugi odpust.
15 września 2026
«Paleta kultur»: jak wyglądał tegoroczny międzykulturowy festiwal w Łucku
Wydarzenia
Tradycyjnie z okazji Dnia Miasta w Łucku odbył się międzykulturowy festiwal «Paleta Kultur».
14 września 2026
Rosyjskie drony przez cały dzień atakują obwód rówieński i wołyński
Wydarzenia
Od kilku godzin trwa zmasowany atak dronów na obwód wołyński oraz od samego rana na obwód rówieński. Wróg skierował drony m.in. na Kowel, Łuck, Sarny i Dubno.
12 września 2026
Trasa z początku XX wieku: w Łucku zaprezentowano audiospacer po centrum miasta
Wydarzenia
«Łesia nawet nie śniła o życiu w rytmie tanga» – audiospacer pod tym tytułem zaprezentowano w Łucku 11 września. Jest to pierwszy audiospacer w ramach projektu «Wielokulturowy Łuck: trasa z początku XX wieku» realizowanego przez teatr «Harmyder».
12 września 2026
W Równem odbędzie się jubileuszowy turniej minifutbolu dla drużyn z Ukrainy i Polski
Wydarzenia
W Równem odbędzie się X Międzynarodowy Turniej Minifutbolu «Sport zbliża serca» z udziałem drużyn dziecięcych i dorosłych z Ukrainy i Polski.
11 września 2026
Wspólne czytanie Mickiewicza w Tarnopolu
Wydarzenia
10 września w Polonijnym Stowarzyszeniu Kulturalno-Oświatowym w Tarnopolu odbyło się Narodowe Czytanie. Spotkanie miało na celu nie tylko popularyzację klasyki literatury pięknej, ale również integrację lokalnych środowisk polskich oraz placówek oświatowych.
11 września 2026
«Dialog Dwóch Kultur» zaprosił uczestników do Krzemieńca, Dubna, Wiśniowca i Ubini
Wydarzenia
W dniach 4–7 września w Krzemieńcu odbyło się forum literacko-artystyczne «Dialog Dwóch Kultur – 2026». Wyjazdowe sesje konferencji zorganizowano w Dubnie w obwodzie rówieńskim, Wiśniowcu w obwodzie tarnopolskim oraz w Ubiniach w obwodzie lwowskim.
11 września 2026