Ocalała Biblia
Artykuły

«Uratował Józefa, sam zginął. Biblia zaś ocalała». Mieszkaniec Łucka znalazł w rodzinnym archiwum książkę, która przetrwała obronę Warszawy w roku 1939.    

Wspólna historia polskiego i ukraińskiego narodu to nie tylko suche zestawienia, liczby i dane statystyczne. To również opowieści ludzi, z których każda jest niepowtarzalna i poruszająca. Jedna z nich to historia Stefana Hrymaka, młodego chłopaka, który po ataku nazistów na Polskę we wrześniu 1939 r. znalazł się w wirze tragicznej obrony Warszawy. Historię jego śmierci opowiedział bliskim Stefana mieszkaniec Warszawy i jego kolega z wojska – Marek. Potomek Stefana – mieszkaniec Łucka Iwan Syniuk – pamięta przekazaną przez dziadka opowieść o warszawskiej tragedii. A niedawno znalazł on Nowy Testament, który Stefan zawsze nosił przy sobie i który cudem ocalał w walce.

 

Rodzina Hrymaków to krewni Iwana od strony matki. Do roku 1944 mieszkali oni na chutorze, który nazywał się tak jak oni sami – Hrymaki. Przysiółek znajdował się na terenie powiatu lubaczewskiego w województwie podkarpackim – terenie, który ma etniczną nazwę Nadsianie. Osada w roku 1944 została zburzona przez bolszewików, którzy zaprowadzili własny «porządek» po faszystach.
– Stefan był bratem mojego dziadka Iwana – wspomina Iwan Syniuk. – Dziadek opowiadał mi o nim. W roku 1939 miał jedynie 19 lat, ale po wybuchu wojny został zmobilizowany do Wojska Polskiego. Trafił do Warszawy i brał udział w jej obronie. Bliscy długo nie wiedzieli, jaki los spotkał Stefana. Dopiero w roku 1942 odnalazł ich jego przyjaciel. On specjalnie szukał rodziny Stefana, aby przekazać jego bliskim ocalałe rzeczy, wśród których był Nowy Testament, wydany w Warszawie w roku 1908.

 

Ten mężczyzna miał na imię Marek. Iwan przypomina, że dziadek, opowiadając o wieczornej wizycie nieznanego w dalekim 1942, zawsze się dziwił: jak on się odważył w okupowanej Polsce szukać ich rodziny?

 

– Pamiętam, kiedy byłem jeszcze mały, cały czas prosiłem dziadka, aby opowiadał mi tę historię – mówi Iwan Syniuk. – Taka była ciekawa. Dziadek zaczynał zawsze tak samo: «Było jeszcze ciemno, już nawet zapaliliśmy kaganek. A tu drzwi – skrzyyp! Wchodzi mężczyzna w cywilnym ubraniu. I z progu: dobry wieczór! To wy jesteście Hrymaky? Widziałem, jak zginął wasz Stefan!»

 

Ten Marek był rodowitym warszawiakiem. Dziadek Iwan nie pamiętał ani jego nazwiska, ani szczegółów tego, jak on znalazł ich rodzinę. Ale historia Stefana wbiła się w jego pamięć na zawsze.

 

…Stefan i Marek zaprzyjaźnili się w wojsku. Kiedy ich jednostkę przerzucono do Warszawy, Marek tylko modlił się do Boga, aby jego rodzina zdążyła ewakuować się z miasta. Pewnego razu otrzymał rozkaz przekazania jakiegoś dokumentu komendantowi jednego z ochotniczych batalionów obrony miasta. Razem z Markiem do oddziału ochotników ruszył Stefan Hrymak.

 

Tam, wśród warszawiaków, którzy stanęli do obrony swojego miasta od nazistów, Marek niespodziewanie spotkał swojego ojca i młodszego 15-letniego brata Józefa. Mały za nic nie chciał zostawić linii obrony i powiedział, że jeśli ojciec jego przegoni i tak pójdzie walczyć. Ojciec postanowił: przy sobie trzymać syna będzie bezpieczniej.

 

Marek opowiadał, że ojciec zginął podczas pierwszego ataku czołgów. Żołnierze wojska – on ze Stefanem – nie zdążyli wrócić do swojej jednostki. Nie było innego wyjścia, niż stanąć do walki razem z ochotnikami. W tym piekle próbowali trzymać się razem: Stefan, Marek i mały Józek.

 

– Dziadek Iwan mówił, że kiedy wieczorny gość opowiadał o śmierci Stefana, zaczął płakać. I, opowiadając mi tę historię, za każdym razem płakał też dziadek. Dlatego to miejsce opowieści lubiłem najmniej – opowiada dzisiaj Iwan.

 

A było tak: Stefan i Józek siedzieli w okopie. Młody jak zaczarowany «oswajał» zamek dopiero co wydanego karabinu. A tu nagle Stefan chwyta go za ubranie i z całej siły odrzuca od siebie wątłego chłopaka na dno okopu. Marek był ze trzy metry od nich, widział wszystko. Za chwilę w miejsce, gdzie był Stefan trafił pocisk. I na tyle dokładnie, że nie było co grzebać… Być może Stefan usłyszał lub wyczuł śmierć, która się zbliżała.

 

Marek z bratem Józkiem przeżyli tę warszawską rzeźnię. Przeżyli bombardowanie i niewolę. Przez cały czas Marek nosił przy sobie torbę z rzeczami Stefana Hrymaka. Obiecał, że jeśli przeżyje, przekaże ją rodzinie, opowie, jak zginął i podziękuje.

 

– Wśród tych rzeczy był Nowy Testament ‒ opowiada dzisiaj Iwan Syniuk. – Brat dziadka zawsze chciał zostać księdzem i nosił książkę przy sobie. Dbał o nią i pieczołowicie owijał kawałkiem grubego materiału. Ale kiedy pytałem dziadka, czy zachowała się ta książka, wzruszał tylko ramionami i mówił, że po roku 1944 ani razu jej nie widział.

 

1944 – jeszcze jeden tragiczny rok w rodzinie Hrymaków. Polscy komuniści zniszczyli ich przysiółek i ludzie musieli szukać innego schronienia. Dziadek Iwana zamieszkał na Tarnopolszczyźnie, gdzie się ożenił. Jego córka przeprowadziła się później do Łucka i tutaj wyszła za mąż.

 

– Pewnego razu byłem u babci na Tarnopolszczyźnie. To było niedługo po śmierci dziadka ‒ opowiada Iwan. – Przeglądałem stare dokumenty i wśród nich znalazłem małą książeczkę. Wydana w roku 1908, ale niezwykle dobrze zachowana. Domyśliłem się, że to ta sama, która cudem wróciła z okupowanej Warszawy… Zapytałem babcię, a ona potwierdziła: książka należała do brata dziadka, Stefana.

 

Iwan Syniuk postanowił przekazać książkę do muzeum, które jest organizowane przy Łuckiej diecezji Kościoła Rzymskokatolickiego. Razem z Nowym Testamentem do zbiorów nowego muzeum z rodzinnego archiwum Hrymaków przekazano kilka książek, m.in. Pismo Święte, wydane w roku 1898 w Warszawie. Iwan Syniuk chce, aby książki stały się własnością polskiej społeczności Wołynia, ponieważ nierozłącznie są związane z historią tego kraju: «Tam z pewnością będą dobrze zachowane. I, jeśli będzie taka wola Boga, za 100 i za 200 lat wszyscy zwiedzający będą znali historię mego przodka».

 

Jurij RYCZUK

Powiązane publikacje
«Kultura w czasie wojny ma znaczenie strategiczne»: w Łucku odbył się VI Festiwal «Frontera»
Wydarzenia
W miniony weekend, 25–26 lipca, w Łucku odbyła się już VI edycja Międzynarodowego Festiwalu Literackiego «Frontera». Wydarzenie zgromadziło 45 intelektualistów, dziennikarzy i artystów z sześciu krajów. Setki gości odwiedziły panele dyskusyjne, publiczne wywiady, wieczory poetyckie, pokazy artystyczne i występy muzyczne na terenie Zamku Okolnego.
28 lipca 2026
W Dubnie udzielono błogosławieństwa kierowcom
Wydarzenia
26 lipca, po niedzielnej mszy świętej w kościele Świętego Jana Nepomucena w Dubnie, proboszcz parafii, ks. dziekan Grzegorz Oważany, pobłogosławił kierowców i poświęcił pojazdy z okazji wspomnienia Świętego Krzysztofa – patrona kierowców, podróżników, żeglarzy itp.
27 lipca 2026
Polskie cmentarze w Lubomlu, Rymaczach i Ostrówkach zostały uporządkowane
Wydarzenia
W lipcu członkowie Stowarzyszenia Kultury Polskiej im. Michała Ogińskiego w Lubomlu ponownie uporządkowali polskie cmentarze na Ziemi Lubomelskiej.
27 lipca 2026
TKP w Kowlu uporządkowało polską kwaterę wojskową na miejscowym cmentarzu
Wydarzenia
22 lipca członkowie Towarzystwa Kultury Polskiej w Kowlu zebrali się na cmentarzu komunalnym przy ulicy Niezależności, by uporządkować polskie pochówki.
24 lipca 2026
Łuck otrzymał agregat prądotwórczy z Białegostoku
Wydarzenia
W ramach wsparcia partnerskiego miasto Białystok przekazało Łuckiej Hromadzie, jako pomoc humanitarną, agregat prądotwórczy o mocy 80 kW – podał Wydział Współpracy Międzynarodowej i Działalności Projektowej Łuckiej Rady Miejskiej.
23 lipca 2026
Po Polsce z Wiesławem: Świętokrzyskie – kraina legend, czarów i magii
Artykuły
W samym sercu Polski leży kraina, która pamięta czasy sprzed setek milionów lat, czasy nim na Ziemi pojawiły się dinozaury, a nawet czasy przed wykształceniem się znanych nam dziś kontynentów.
23 lipca 2026
Związki frazeologiczne: Prawdziwe gwiazdy i takie sobie gwiazdeczki
Artykuły
Jeszcze niedawno gwiazdy kojarzyły się z czymś odległym, migoczącym wysoko nad głową, wymagającym teleskopu, cierpliwości i odrobiny romantyzmu. Dziś wystarczy smartfon, stabilne łącze i umiejętność robienia miny zaskoczonej, ale naturalnej, by w ciągu jednego popołudnia znaleźć się na świeczniku.
22 lipca 2026
Lato w Małopolsce dla uczniów Stowarzyszenia im. Ewy Felińskiej z Łucka
Wydarzenia
Uczniowie Szkoły Sobotnio-Niedzielnej przy Stowarzyszeniu Kultury Polskiej imienia Ewy Felińskiej na Wołyniu zakończyli dziesięciodniowy pobyt edukacyjno-integracyjny w Krakowie. Wyjazd odbył się w ramach XXIV edycji akcji Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski «Podarujmy Lato Dzieciom ze Wschodu».
21 lipca 2026
Życzenia dla Anny Sobolewej z Kostopola z okazji 80. Urodzin
Wydarzenia
20 lipca 80. urodziny obchodzi Anna Sobolewa z Kostopola, członkini miejscowego Towarzystwa Kultury Polskiej, parafianka kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa. Redakcja «Monitora Wołyńskiego» oraz Towarzystwo Kultury Polskiej w Kostopolu składają Pani Annie najserdeczniejsze życzenia z okazji jubileuszu.
20 lipca 2026