Polska w świetle Majdanu
Artykuły

Dyskusja, jaką wywołało polskie zaangażowanie w ukraińską rewolucję, poruszyła tematy od dawna dotykające istoty rozumienia naszej własnej tożsamości. Trwająca wymiana zdań wokół polskiej postawy wobec wydarzeń na Majdanie, dotyczy nie tyle pytania o stosunek do Ukrainy, co pokazuje fundamentalne różnice w rozumieniu, czym jest polskość.

Obserwując różne postawy można wyróżnić trzy podstawowe.

Pierwsza z nich reprezentowana jest przez media i autorytety tzw. głównego nurtu, sympatyzuje z Ukrainą w imię wartości, które roboczo można określić jako euro-postnowoczesne. Prozachodnie aspiracje Ukrainy są dla takich komentatorówdowodem na słuszność tezy o bezalternatywności obecnej drogi «zjednoczonej» Europy, na atrakcyjność «europejskiego» sposobu myślenia o prawach człowieka i obywatela, na wyższość myślenia o człowieku w kategoriach dostępu do «europejskiego» dobrobytu nad tradycyjnymi propozycjami podkreślającymi wagę czynnika ideowego w życiu publicznym.

Drugą postawę reprezentują zwolennicy tradycyjnej myśli narodowej, zaniepokojeni obecnością w ukraińskiej przestrzeni publicznej symboliki nacjonalistycznej. Dla wielu komentatorów tego nurtu taka symbolika kompromituje całość ukraińskiej rewolucji i musi powodować jej odrzucenie przez patriotyczne kręgi polskiego społeczeństwa.

Trzecia postawa, którą można nazwać «jagiellońską» traktuje ruch ukraiński w kategoriach antyrosyjskich i widzi w nim wstęp do budowy szerszego sojuszu państw międzymorza, który skierowany byłby przeciw odradzającemu się i śmiertelnie groźnemu, rosyjskiemu imperializmowi.

 

Takie postawy nie do końca pokrywają się z dotychczasowymi podziałami politycznymi. Najliczniej reprezentowana, ale grupująca środowiska najmniej zainteresowane tematem, jest postawa pierwsza. Oczywiście reprezentuje ona obóz obecnej władzy, ale nie zapominajmy, że zarówno z Pałacu Prezydenckiego jak i z gabinetu Radosława Sikorskiego wychodziły sygnały przejęcia pewnych narodowych haseł i środowisk. Najmocniejszym tego przykładem było odrzucenie jagiellońskiej polityki w pamiętnym tekście Radosława Sikorskiego, czy udział Romana Giertycha w prezydenckich obchodach 11 listopada.

Więcej jednak problemów ma zjednoczony wokół smoleńskiej pamięci obóz patriotyczny. Kontynuacja jagiellońskiej polityki Lecha Kaczyńskiego i zdecydowane zaangażowanie po stronie Majdanu właściwie całości kierownictwa PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele, wywołało najpierw konsternację, a potem atak środowisk inspirowanych myślą narodową. Właśnie ten ostatni spór nakazuje na nowo przyjrzeć się podziałowi wewnątrz Polski tak trafnie określonemu przez Jerzego Giedroycia jako życie pod władzą dwóch trumien: Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego.

Nie chodzi tutaj o antykwaryczne sympatie do portretów czy dawno napisanych książek. Problemem są różne sposoby rozumienia polskości, czy nawet różne ojczyzny, jakie obaj historyczni antagoniści prezentują. Samo definiowanie narodu jest elementem sporu więc trudno tu o obiektywny opis.

 

Współczesny naród będący suwerenem politycznym jest zjawiskiem względnie nowym. Zdecydowana większość badaczy widzi jego genezę w procesach modernizacyjnych XIX wieku. Urbanizacja i industrializacja, upowszechnienie wykształcenia i poszerzanie praw politycznych społeczeństwa, powszechna służba wojskowa i znoszenie podziałów stanowych, to wszystko stworzyło z poddanych obywateli, którzy określili się w kategoriach etniczno-kulturowych i historycznych jako wspólnota nie tylko interesów politycznych, ale też ducha – określili się jako naród.

Ten powszechny mechanizm opisuje zarówno narody «historyczne» – mające państwo w newralgicznym XIX wieku, jak i te, które powstały w oparciu o emancypującą się chłopską wspólnotę etniczną. Polski przypadek jest jednak wyjątkowy na tyle, że niektórzy historycy społeczni – teoretycy powstawania nowoczesnych narodów – świadomie wyłączają go ze swojego opisu.

Projekt nowoczesnego polskiego narodu zaistniał w dwóch wersjach. Najpierw na początku XIX wieku pojawiła się polskość silnie związana z tradycją I RP, polskość romantyczno-insurekcyjna, demokratyczna, ale oparta o szlachtę, wprowadzona Konstytucją 3 Maja, a zamknięta Powstaniem Styczniowym. Drugi polski projekt stworzono pod koniec XIX wieku. Był on węższy, bardziej etniczny niż historyczny, pragnący budować narodowe państwo Polaków, a nie odradzać zmodyfikowaną wersje przedrozbiorowej Rzeczpospolitej.

Różnica między tożsamością polską a innymi świadomościami narodowymi brała się z dwóch źródeł: po pierwsze w XIX wieku pomimo braku polskiego państwa siła naszych elit nie pozwala opisywać polskości jako wspólnoty tylko etnicznej – rodzącej się na podstawie ludowej bazy – tak jak było w przypadku powstania narodów: fińskiego, słowackiego czy łotewskiego. Zbyt silne materialnie były stare polskie elity, które kompensowały brak instytucji państwowych.

Drugi problem jest jednak poważniejszy. Narody europejskie rodziły się w absolutystycznych państwach, w których wcześniej nie było obywateli, lecz poddani. Odwrotnie I Rzeczpospolita, która aż do swego upadku była rodzajem szlacheckiej republiki wolnych obywateli. W krajach europejskich (z Francją na czele) wciągnięta w tryby absolutyzmu szlachta była elementem antywolnościowego ancien régime. U nas znaczna część szlachty pragnąca w okresie rozbiorów odnowić swoją republikę przechodziła na pozycje radykalne odgrywając rolę, jaką w innych krajach grało mieszczaństwo.

Aż do Powstania Styczniowego Wielki Plan polskich patriotów zakładał odrodzenie Rzeczpospolitej w jej przedrozbiorowych granicach. Polskość rozumiana była w kategoriach historyczno-politycznych, a nie etnograficznych. Polakiem nie był ten, który mówił po polsku a na przykład służył carowi, lecz ten, który pracował dla odrodzenia ojczyzny choćby mówił którymś z języków kresowych. Restytucja granic przedrozbiorowych była nakazem moralnym i aby ją zmaterializować budowano różne polityczne koncepcje. Trójdzielne godło Powstania Styczniowego z Orłem, litewsko-białoruską Pogonią i ukraińskim Archaniołem Michałem jest tu świetnym przykładem.

Powstania jednak upadały. Mieszczaństwa było zbyt mało, a dystans pomiędzy wiejskim ludem i szlachtą okazał się jednak zbyt wielki. Rewolucyjny plan nadania chłopom ziemi okazał się za słabym magnesem – pokazały to zarówno wydarzenia z 1846 roku w zachodniej Galicji, jak i wypadki na Ukrainie z roku 1863. W obu tych przypadkach lud wiejski wystąpił zdecydowanie po stronie zaborców, a przeciw powstańcom. Popowstaniowa stagnacja okresu pozytywizmu oznaczała koniec pewnej drogi.

 

Dopiero ostatnie lata XIX wieku przyniosły prawdziwie rewolucyjną zmianę – jej patronem, symbolem, a częściowo i autorem był Roman Dmowski. Trudno jego myśl streszczać w kilku słowach, ale motywem przewodnim był pragmatyzm i realizm w określaniu narodowych zadań – reszta była tego skutkiem. Ruch narodowo-demokratyczny, którym kierował Dmowski przedefiniował samo pojęcie narodu. Porzucono otwartą na kresową różnorodność «jagiellońskość» na rzecz jednolitej etnicznie «piastowskości». Polski język i katolicka wyłączność ruchu narodowego otworzyły go na ludowe masy. Bez tego ruchu odradzająca się Polska nie przetrwałaby lat 1918-21. W XX wieku Polacy zaczęli myśleć o sobie «za pomocą Dmowskiego» czasem nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Dramatem stało się to, że takie myślenie ratując Polskę pozbawiało ją jednocześnie zdecydowanej większości Kresów, bo poza wyjątkami były one «polskie» tylko w sensie multietnicznej «jagiellońskości». Pytanie było nie «czy» lecz «ile» Kresów stracimy i «kiedy». Utrzymanie ich musiałoby wiązać się z brutalną polityką wobec narodów kresowych: z deportacjami, polonizacją czy może eksterminacją. Na taką politykę na dużą skalę na szczęście nie mieliśmy ani siły, ani ochoty.

«Jagiellońskie marzenia» i «insurekcyjne mrzonki» nie umarły jednak zupełnie – zbyt wielki był ich romantyczny magnetyzm i zbyt oszałamiające skutki ewentualnego sukcesu. Upostaciowieniem tej tradycji stał się Piłsudski. Jego politykę (nie tylko wschodnią) możemy widzieć jako kontynuację myśli i czynu polskich powstań XIX stulecia. Piłsudski żył już jednak w społeczeństwie rozumiejącym polskość w sposób narodowo-etniczny, a wśród narodów Kresowych nie mógł znaleźć odpowiednio silnych partnerów. Jednak w ciągu całego okresu międzywojennego to właśnie między piłsudczykami byli orędownicy strategicznego porozumienia z narodami kresowymi jak choćby Tadeusz Hołówko czy Henryk Józewski.

Przedwojenna Polska posiadając zachodnią część Kresów, popychana była z konieczności w kierunku polityki asymilacyjnej, zwracającej niepolskich mieszkańców Kresów przeciw Polsce. Mieszanka etniczna będąca chlubą «jagiellonizmu» dla II RP stała się przekleństwem.

Druga Wojna Światowa zupełnie zmieniła sytuację. Polacy na Kresach zostali w większości eksterminowani lub deportowani, a polscy komuniści zrealizowali ideał «piastowski» – nie tylko powróciliśmy na Śląsk i nad Bałtyk, ale także staliśmy się społeczeństwem niemal jednorodnym narodowo-etnicznie, bo zagładzie uległa także dominująca w naszych miastach przez stulecia wspólnota żydowska. Nie ma kogo asymilować, bo niewiele zostało z kilkusetkilometrowego pasa ziem zamieszkałych wspólnie przez Polaków, Ukraińców, Białorusinów i Litwinów, nie ma w polskich miastach niepoddających się asymilacji Żydów, nie istnieje niebezpieczeństwo odrzucenia polskiej tożsamości przez większość społeczeństwa (a jeśli takie zagrożenie istnieje, to przychodzi ono z innej strony).

 

Co więc zostało dzisiaj z myśli Romana Dmowskiego?

Pozostał ów chłodny pragmatyzm, który jednak wskaże zupełnie inne kierunki działania. Jednak wielu samozwańczych dziedziców myśli narodowo-demokratycznej żyje tak, jakbyśmy wciąż mieli problem z utrzymaniem kresowych województw. Żyją oni dawno już pożółkłymi mapami, piszą tak jakby masakra na Wołyniu odbywała się dziś, niewolniczo trzymają się dawno nieaktualnej taktyki teoretyków ruchu narodowego, sprzeniewierzając się najważniejszemu z postulatów tychże – realizmowi politycznemu.

A realia wyglądają tak, że Polska – wbrew swej woli – usuwając się z Kresów zrobiła tam wolne miejsce dla miejscowych ruchów narodowych. Prześledźmy biografie ukraińskich bohaterów poległych na Majdanie – dominują mieszkańcy dawnych województw południowowschodnich II RP. Być może zapłaciliśmy «polskim Lwowem» za niepodległą antyrosyjską Ukrainę.

Słuszność proukraińskiej polityki PiS i postawy znacznej części patriotycznych mediów polega na tym, że wbrew pozorom pozostają one wierne obu tradycjom reprezentowanym przez wspomniane na wstępie dwie trumny. Bo silna, niezależna od Rosji i przyjazna Polsce Ukraina, to nie tylko «jagiellońskie» marzenie, to dziś prawdopodobna realność, wzmacniająca polską pozycję i to również na Zachodzie.

Na horyzoncie pozostaje jednak jeszcze coś więcej. Nie można wyobrazić sobie Polski bez Kresów, a jednocześnie nie sposób sobie wyobrazić jakiekolwiek korekty granic. Zresztą Kresy w najszerszym znaczeniu obejmują terytorium o wiele rozleglejsze niż dzisiejsza Polska. Powrót «jagiellońskich» marzeń potrzebny jest głównie nam. Będzie on lekarstwem dla polskiej duszy. Jeśli Kresy nie mogą być nasze, to niech nas tam kochają. To nasza piękna prometejska tradycja – nieść i podtrzymywać płomień wolności. Nie możemy zrobić tylko jednego – zapomnieć o Kresach – przynajmniej dopóty, dopóki jesteśmy Polakami i to w obu znaczeniach tego słowa.

Robert CZYŻEWSKI, Warszawa

 

Powiązane publikacje
Prosił, by pochowano go na Ukrainie. W Łucku pożegnano poległego na wojnie Kolumbijczyka
Wydarzenia
15 września Łuck pożegnał Kolumbijczyka Carlosa Arturo Bojórqueza Velasco, który zginął w walce o Ukrainę.
15 września 2026
Krzyż nie ma ostatniego słowa. Odpust w Torczynie
Wydarzenia
«Cierpienie nie ma ostatniego słowa, bo Krzyż nie ma ostatniego słowa. Ostatnie słowo należy do Chrystusa – i tym słowem jest zmartwychwstanie» – te słowa stały się głównym przesłaniem uroczystości Podwyższenia Krzyża Świętego, która 14 września odbyła się w katolickiej parafii w Torczynie na Wołyniu.
15 września 2026
Wieczór muzyki sakralnej w Dubnie
Wydarzenia
14 września, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, parafia Świętego Jana Nepomucena w Dubnie obchodziła drugi odpust.
15 września 2026
«Paleta kultur»: jak wyglądał tegoroczny międzykulturowy festiwal w Łucku
Wydarzenia
Tradycyjnie z okazji Dnia Miasta w Łucku odbył się międzykulturowy festiwal «Paleta Kultur».
14 września 2026
Rosyjskie drony przez cały dzień atakują obwód rówieński i wołyński
Wydarzenia
Od kilku godzin trwa zmasowany atak dronów na obwód wołyński oraz od samego rana na obwód rówieński. Wróg skierował drony m.in. na Kowel, Łuck, Sarny i Dubno.
12 września 2026
Trasa z początku XX wieku: w Łucku zaprezentowano audiospacer po centrum miasta
Wydarzenia
«Łesia nawet nie śniła o życiu w rytmie tanga» – audiospacer pod tym tytułem zaprezentowano w Łucku 11 września. Jest to pierwszy audiospacer w ramach projektu «Wielokulturowy Łuck: trasa z początku XX wieku» realizowanego przez teatr «Harmyder».
12 września 2026
W Równem odbędzie się jubileuszowy turniej minifutbolu dla drużyn z Ukrainy i Polski
Wydarzenia
W Równem odbędzie się X Międzynarodowy Turniej Minifutbolu «Sport zbliża serca» z udziałem drużyn dziecięcych i dorosłych z Ukrainy i Polski.
11 września 2026
Wspólne czytanie Mickiewicza w Tarnopolu
Wydarzenia
10 września w Polonijnym Stowarzyszeniu Kulturalno-Oświatowym w Tarnopolu odbyło się Narodowe Czytanie. Spotkanie miało na celu nie tylko popularyzację klasyki literatury pięknej, ale również integrację lokalnych środowisk polskich oraz placówek oświatowych.
11 września 2026
«Dialog Dwóch Kultur» zaprosił uczestników do Krzemieńca, Dubna, Wiśniowca i Ubini
Wydarzenia
W dniach 4–7 września w Krzemieńcu odbyło się forum literacko-artystyczne «Dialog Dwóch Kultur – 2026». Wyjazdowe sesje konferencji zorganizowano w Dubnie w obwodzie rówieńskim, Wiśniowcu w obwodzie tarnopolskim oraz w Ubiniach w obwodzie lwowskim.
11 września 2026