Od zawsze artyści poszukiwali nowych środków artystycznego wyrazu, ciekawszych form oraz obszarów, w których mogliby wytyczać ścieżki prowadząc swoich widzów w nieznane lub niejednoznaczne stany emocjonalne. Takie zabiegi światu wiadome są od lat.
Wprawdzie skandalizującym malarzom nigdy nie było łatwo. Zbierali ostre cięgi za swoje prace, a hejt lał się strumieniami. Ale pokusa i potrzeba odkrywania czegoś innego, wzbudzającego skrajne uczucia, była zbyt kusząca. Gusta i przyzwyczajenia wyrabiane przez pokolenia, ograniczane przy tym przez konwenanse i panującą w danym czasie obyczajowość, nie tak łatwo ulegają transformacji.
Patrząc wstecz dostrzegamy skandal, jaki wywołał słynny pisuar Marcela Duchampa, obwołany przez niego rzeźbą i nazwany «Fontanną». To był 1917 rok! Wspaniałe dzieło «Śniadanie na trawie» Edwarda Maneta w 1863 r. wywołało niemniejsze oburzenie. Zarzucano mu wulgarność i niestosowność, a szczególnie negatywne emocje wzbudziła naga kobieta i jej wyzywające spojrzenie skierowane prosto w widza. Natomiast «Olimpię», dzieło tego samego malarza, pewna pani zaatakowała parasolką.

Edward Manet, «Olimpia», 1863 r. Public domain

Zdjęcie oryginału «Fontanny» Marcela Duchampa, 1917 r. Public domain
W 1997 r. na wystawie Royal Academy w Londynie została zaprezentowana zamrożona krew Marca Quinna oraz ogromny portret Myry Hindlay, morderczyni małych dzieci skazanej za swoje czyny na dożywocie. Do tego cały wizerunek sadystki tworzyły maleńkie plamki w kształcie dłoni dziecka. Szok?

Dennis Oppenheim. Rzeźba «Device to Root Out Evil», zainstalowana w Palma de Mallorca, 1997 r. Autor: Granada , CC BY-SA 4.0
Polski artysta, Marek Sułek, pokazał w Muzeum Sztuki Współczesnej w Hadze instalację zbudowaną z 500 kilogramów niebieskich ziemniaków, Christo zapakował w biały papier budynek Reichstagu, a Dennis Oppenheim zaprezentował labirynt wykonany z tysiąca dwustu wiązek siana.
Rodzima sztuka nie pozostaje w tyle za międzynarodowymi skandalistami. Na kamiennej podłodze wrocławskiej galerii prowadzonej przez Instytut Sztuki i Kultury Plastycznej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Zielonej Górze (obecnie Uniwersytet Zielonogórski), piętrzą się krwawe fragmenty wieprzowych płuc, wątrób, trzewi. Wchodzi naga dziewczyna i zaczyna tarzać się w tej krwawej masie. Po kilkunastu minutach takiego spektaklu nieruchomieje, wstaje i wychodzi. To performance absolwentki Akademii Sztuk Pięknych Aleksandry Kubiak.
Katarzyna Kozyra i jej «Piramida zwierząt» należy już bez wątpienia do kanonu polskiej sztuki współczesnej. Artystka musiała zmierzyć się z ogromnym atakiem zszokowanych i oburzonych ludzi, zwłaszcza wtedy, gdy obwieściła publicznie, iż sama wyszukiwała zwierzęta do swojej instalacji oraz nadzorowała ich zabijanie.

Katarzyna Kozyra, «Piramida zwierząt», CC BY-SA 3.0
Podobne reakcje widzów pojawiły się po pokazie Kozyry w poznańskiej galerii, gdzie na monitorach można było obserwować miłosny akt starych ludzi. Ludzkie ciało, traktowane jako narzędzie i tworzywo dzieł sztuki, pojawia się także na fotografiach wykonanych przez Kozyrę w trakcie leczenia białaczki, na którą chorowała. Jedno ze zdjęć w bezpośredni sposób nawiązuje do wspomnianej wcześniej «Olimpii» Maneta. Artystka także jest naga, lecz nie leży na pięknym szezlongu, ani nie otaczają jej kwiaty. Spoczywa na siermiężnym szpitalnym łóżku w towarzystwie kroplówek, a do wyłysiałej po chemioterapii głowy ma przyklejony kwiat.
Ludzkie ciało, stare, kalekie, umierające, nawet bliskich osób, jest bardzo często przedmiotem zainteresowania artystów wpisujących się w miano skandalistów. Artur Żmijewski, na pytanie dlaczego tak chętnie pokazuje nagość kalek, odpowiada, że pokazywanie świata idealnego, pozbawionego cierpienia jest obrazem fałszywym i niepełnym. Muszą uzupełniać go więźniowie zamknięci w swych okaleczonych cielesnych powłokach, skazani na klęskę egzystencji.
Akceptacja i zrozumienie współczesnych dzieł, a przynajmniej pewnych obszarów tej nowoczesności, wymaga zapewne wielkiego wysiłku, wiedzy, a także dobrej woli widza. Ważne jednak w całym procesie układania się artystów skandalistów z odbiorcami jest to, aby w szaleństwie poszukiwania nowych dróg oraz środków przekazu twórcy nie zawędrowali na manowce Sztuki pisanej przez wielkie S.
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG