Mieszkańcy Łucka organizują się, by pomóc ukraińskim żołnierzom broniącym kraju przed rosyjską agresją.
27 lutego około 200 mieszkańców Łucka robiło siatki maskujące. Informuje o tym korespondentka «Monitora Wołyńskiego».
Mieszkańcy Łucka spotykają się w określonym miejscu, aby wspólnie robić siatki maskujące, które zostaną przekazane wojskowym. Będą one służyć żołnierzom do osłony sprzętu podczas wojny rosyjsko-ukraińskiej.
Mieszkańcy Wołynia podeszli do tej pracy w sposób przemyślany. Przed jej rozpoczęciem każdy dowiaduje się, jak robić siatkę maskującą. Ponadto dla osób, które nigdy wcześniej tego nie robiły, organizowane są warsztaty.
Na miejscu wojskowi tłumaczą, jaka tkanina jest najlepsza do robienia siatek maskujących. Kolory są różne dla pory zimowej i wiosennej.
«Przyszłam, bo chcę coś zrobić. Siedzenie w domu i czekanie nie jest dla mnie. Wierzę w zwycięstwo Ukrainy» – powiedziała Nika, mieszkanka Łucka.
«Chciałam się zaangażować, choć zasadniczo pracuję na froncie informacyjnym. Tłumaczę na różne języki, piszę do moich grup zagranicznych i przyjaciół za granicą aby rozpowszechnić jak najwięcej informacji o tym, co się dzieje na Ukrainie. Będąc jednak pod presją ogromu informacji warto jednak czasem coś zmienić, inaczej nie wytrzymają nerwy. Postanowiłam więc dołączyć do robienia siatek, gdyż jest to szczególne zajęcie, które w dodatku napawa optymizmem, a ten z kolei pomaga naszemu wojsku w walce o państwo» – powiedziała Lida, która urodziła się i mieszka w Łucku.
Obecnie w mieście nie ma paniki. Od czasu do czasu słychać syreny ogłaszające alarm przeciwlotniczy. Do sklepów są krótsze kolejki, podstawowe rzeczy są w sprzedaży. Ze względu na stan wojenny obowiązują nowe zasady oraz godzina policyjna. Nie przeszkadza to ludziom, żeby razem robić wszystko, co pomoże w osiągnieciu wspólnego celu. Ludzie wierzą w Siły Zbrojne Ukrainy oraz w to, że wojna się zakończy.
.jpg)
.jpg)
Od autorki: Zazwyczaj w wiadomościach podawane są informacje o miejscu, w którym odbyło się wydarzenie. Wojskowi jednak polecają, by nie publikować w mediach adresów w celu uniknięcia prowokacji przeciwko wolontariuszom. Aby zapewnić im bezpieczeństwo nie pokazuję także twarzy ludzi pomagających ukraińskim żołnierzom i nie podaję ich nazwisk.
Tekst i zdjęcia: Maja Gołub