Czyn łódzki i ludzki
Artykuły

Niewyobrażalnym byłby czyn harcerski w Kostiuchnówce bez wsparcia, w tym też finansowego ze strony władz województwa łódzkiego. Rozmawialiśmy o tym i innych sprawach z panią Jolantą Chełmińską, wojewodą łódzkim.

 

- Pani Wojewodo, warto inwestować w pamięć?

Oczywiście, że tak. Pamięć narodowa to nasze wielkie, wspólne bogactwo, o które szczególnie powinniśmy dbać. I tutaj wiele zależy od naszej aktywności. Bez ludzkiej inicjatywy, bez zdefiniowania tego, co chcemy zrobić, nawet mając możliwości finansowe, pewnie wielu rzeczy nie udałoby się zrealizować. Wiadomo, że najpierw jest pomysł. Następnie trzeba szukać możliwości sfinansowania projektu. Oczywiście nie mniej ważni są ludzie, którzy podejmą się tego zadania. Ich dobra wola, determinacja i zdolności do zarządzania.  I tak było również w sytuacji z Kostiuchnówką. Tych sfinalizowanych pomysłów jest naprawdę dużo. Dzięki ludzkiemu zaangażowaniu, dzięki temu, że mamy na Ukrainie wielu przyjaciół, możemy z takim powodzeniem realizować nasze działania na Wołyniu. Bez ludzi przyjaznych, tu na miejscu, zapewne nie udałoby się zrobić tak dużo. 

wojewoda-1

Jestem zwolennikiem współpracy, zawsze szukam tych obszarów, które nas łączą. Oczywiście, czasem różnie myślimy. Natomiast powinniśmy być wobec siebie lojalni i uczciwi, żeby chcieć coś wspólnie zrealizować. Myślę, że bez takich zasad, bez wartości bylibyśmy chwiejni, jak brzoza, a my mamy być jak dęby, żeby chronić pamięć o Polakach, o Polsce, historii. Nawet, jeżeli była trudna, okrutna, to z tych kart historii musimy wyciągnąć wnioski po to, żeby dać możliwość lepszego życia przyszłym pokoleniom.

 

- Uważa Pani, że historia łączy Polaków i Ukraińców? Czy mamy szansę na wspólną pamięć historyczną?

To od nas zależy. Gdybyśmy patrzyli tylko przez pryzmat chęci odwetu za to, co spotkało nas 70 lat temu, to myślę, że nie sprzyjałoby to budowaniu wspólnej przyszłości. Nie mamy wyjścia: żyjemy w bliskim sąsiedztwie, w środku Europy - dwa wielkie i dumne narody. W naszej bogatej, ale czasami trudnej przeszłości musimy szukać tego, co nas łączy. Dziś tworzymy swoją nową tożsamość, nie raniąc siebie, a wyciągając lekcje z historii.

 

- Co ukrywać, nasza polska tożsamość, tutaj w Kostiuchnówce, podbudowuje również Ukraińców. Przecież Ukraińcom zabrano część historii, związaną z okresem międzywojennym albo przedwojennym.

Ale tak samo, jak i Ukraińcy, my Polacy, nie zawsze znaliśmy historię tych czasów. Nie mieliśmy dostępu do historii, chociażby o mordach katyńskich. Dzisiaj to odkrywamy. Może nie wszystkim jest to na rękę, ale myślę, że bez takich szczerych odpowiedzi, jak to było, kto to zrobił, dlaczego tak się stało, nie poprawimy nic w naszej przyszłości. Przede wszystkim musimy ze sobą rozmawiać i szukać odpowiedzi nawet na najbardziej trudne pytania. Dlaczego nie mamy podać sobie ręki i pójść dalej razem? Dla mnie osobiście bardzo cenne jest to, że mieszkańcy Kostiuchnówki coraz chętniej sięgają do naszego wspólnego dziedzictwa, że wydarzenia, jakie dzieją się wokół harcerskiej służby na Wołyniu w coraz większym stopniu stają się częścią życia społecznego wszystkich mieszkańców. To bardzo ważne, że przez wspólnotę ziemi czują się związani z wydarzeniami, mogłoby się wydawać, ważnymi tylko dla Polaków.

 

wojewoda-2

- Pani Wojewodo, dzisiaj padła taka ciekawa sentencja, że kto był raz w Kostiuchnówce, wracać tu zawsze będzie. Kiedy Pani zrozumiała, że to jest to, że należy tu włożyć kawał swojego serca i wysiłku?

Pierwszy raz przyjechałam tu pięć lat temu. Kiedy, będąc w Polsce, słuchałam informacji o tym, co harcerze tu zrobili, jakie mają plany, to nie mogłam im odmówić przyjazdu tutaj. Ale kiedy już tu dotarłam i zobaczyłam ten ogrom pracy, wykonany przez młodych ludzi, zrozumiałam, że powstało tutaj coś wyjątkowego w skali ogólnopolskiej. Pięć lat temu uczestniczyłam w uroczystości dziesięciolecia służby harcerskiej na Wołyniu. Kiedy widziałam prawdziwe wzruszenie w oczach tych młodych ludzi, kiedy słuchałam ich wspomnień przy ognisku, to nagle stwierdziłam: kiedyś spotkam się chociażby z Polakami na Wschodzie, dla których nasza obecność była niezwykle ważna. Kiedy poznałam tych Ukraińców, którzy z nami współpracowali już 10 lat, dzięki którym pamięć o tych dniach przetrwała, bo to oni nam pokazywali, gdzie mogą być polskie mogiły, to zrozumiałam, że to są te cegły, te podwaliny i te budowy,które trzeba wznosić. Od pięciu lat jestem naocznym świadkiem tego, że ilekroć kogoś mi się uda przekonać do przyjazdu do Kostiuchnówki, to Ci ludzie zawsze później tu wracają. Przywożą swoje dzieci, wnuki, znajomych. Zarażają tym innych. Wiele z tych osób uczyniło z tego miejsca swoją życiową pasję, dla wielu Kostiuchnówka stała się drugim domem.

 

- Idzie zmiana pokoleń. Mamy także harcerskie polsko-ukraińskie małżeństwo.

Jeden z dziennikarzy telewizyjnych w ubiegłym roku, kiedy pytałam go, a dlaczego tak zainteresowała go Kostiuchnówka, odpowiedział mi tak: „Przyjechał tu mój syn na obóz i nie wierzyłem, że on wytrwa. Przyjechałem w międzyczasie jako rodzic chcąc zobaczyć, jak to jest. I syn powiedział do mnie: „Ja tu na drugi rok chcę wrócić”. Był bez komputera, internetu i bez telefonu i okazało się, że zainteresowało go to, w czym on uczestniczył. Myślę, że my, dorośli, powinniśmy im nie przeszkadzać, tylko pomóc. To jest nasza powinność. I cieszę się, że udaje mi się przez te 5 lat ciągle w sobie znajdywać siły, możliwości, żeby innych zachęcać i wspierać, na ile to jest możliwe.

 

- Czy wszyscy mówią jednym głosem, jeżeli chodzi o Kostiuchnówkę? Przecież inwestycje są tu ogromne...

Tak. Pięć lat temu dopiero powstał projekt i mnie się wydawało, że to jest ponad siły. Dużo wysiłków trzeba było włożyć, żeby to wszystko zrealizować, otrzymać pozwolenia, sfinansować... Ale chyba sprzyjają nam niebiosa i życzliwi ludzie, bo Centrum już od dwóch lat funkcjonuje. Bez życzliwości polskiego Senatu, wielu urzędów, służb i instytucji, szkół i uczelni po prostu ludzi dobrej woli nie moglibyśmy pozwolić sobie na realizację tego projektu.

 

- Czy Kostiuchnówka przyciąga nowych partnerów?

W coraz większym stopniu wspiera nas także środowisko lubelskie. Próbujemy zainteresować inne województwa i wierzę gorąco, że nam się to uda. Poza tym Kostiuchnówka jest pięknym przystankiem na drodze na cmentarz w Bykowni. Pokonując tę wyprawę na Ukrainę, można odwiedzić cmentarze legionowe i nie tylko. Przecież mamy również żołnierzy z II wojny światowej, mamy obrońców ludności z rzezi wołynskiej, mamy zapomniane miejsca, które ciągle harcerze tutaj starają się dzięki IPN i Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, odkrywać, odrestaurowywać. W upowszechnianiu pamięci i działaniach na Wołyniu szczodrze wspiera nas Narodowe Centrum Kultury. Właśnie kończymy realizację fabularyzowanego dokumentu o bitwie pod Kostiuchnówką, w znacznej mierze sfinansowanego przez NCK. Wyczerpaliśmy już nakład komiksu o Kostiuchnówce i już planujemy dodruk, co świadczy, że jest bardzo zainteresowanie wydarzeniami sprzed blisko 100 lat. W końcu mamy Polaków na Wschodzie. Chyba im najbardziej zależy na tym, żeby pamięć o Polsce trwała.A naszym obowiązkiem jest ich w tym wspierać.

 

Gdyby nie było Kostiuchnówki, to w życiu byłaby mała pustka. Nasi przyjeżdżają do nas. Dla nas, ukrainnych Polaków, to jest impulsem.

Nie wolno okradać ludzi z ich pamięci, historii, godności. Staramy się przywrócić te wartości. Nigdy wam nie brakowało i myślę, że nam też, wiary w siebie, wiary w Polaków. Tylko te nici muszą być bardziej spójne. Staramy się docierać do grup Polaków, gdzie ta polskość jest, gdzie ona nie tylko się tli, ciągle się odnawia i za to wszystko bardzo dziękuje.

Rozmawiał Walenty WAKOLUK

Powiązane publikacje
TKP w Kowlu uporządkowało polską kwaterę wojskową na miejscowym cmentarzu
Wydarzenia
22 lipca członkowie Towarzystwa Kultury Polskiej w Kowlu zebrali się na cmentarzu komunalnym przy ulicy Niezależności, by uporządkować polskie pochówki.
24 lipca 2026
Łuck otrzymał agregat prądotwórczy z Białegostoku
Wydarzenia
W ramach wsparcia partnerskiego miasto Białystok przekazało Łuckiej Hromadzie, jako pomoc humanitarną, agregat prądotwórczy o mocy 80 kW – podał Wydział Współpracy Międzynarodowej i Działalności Projektowej Łuckiej Rady Miejskiej.
23 lipca 2026
Po Polsce z Wiesławem: Świętokrzyskie – kraina legend, czarów i magii
Artykuły
W samym sercu Polski leży kraina, która pamięta czasy sprzed setek milionów lat, czasy nim na Ziemi pojawiły się dinozaury, a nawet czasy przed wykształceniem się znanych nam dziś kontynentów.
23 lipca 2026
Związki frazeologiczne: Prawdziwe gwiazdy i takie sobie gwiazdeczki
Artykuły
Jeszcze niedawno gwiazdy kojarzyły się z czymś odległym, migoczącym wysoko nad głową, wymagającym teleskopu, cierpliwości i odrobiny romantyzmu. Dziś wystarczy smartfon, stabilne łącze i umiejętność robienia miny zaskoczonej, ale naturalnej, by w ciągu jednego popołudnia znaleźć się na świeczniku.
22 lipca 2026
Lato w Małopolsce dla uczniów Stowarzyszenia im. Ewy Felińskiej z Łucka
Wydarzenia
Uczniowie Szkoły Sobotnio-Niedzielnej przy Stowarzyszeniu Kultury Polskiej imienia Ewy Felińskiej na Wołyniu zakończyli dziesięciodniowy pobyt edukacyjno-integracyjny w Krakowie. Wyjazd odbył się w ramach XXIV edycji akcji Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski «Podarujmy Lato Dzieciom ze Wschodu».
21 lipca 2026
Życzenia dla Anny Sobolewej z Kostopola z okazji 80. Urodzin
Wydarzenia
20 lipca 80. urodziny obchodzi Anna Sobolewa z Kostopola, członkini miejscowego Towarzystwa Kultury Polskiej, parafianka kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa. Redakcja «Monitora Wołyńskiego» oraz Towarzystwo Kultury Polskiej w Kostopolu składają Pani Annie najserdeczniejsze życzenia z okazji jubileuszu.
20 lipca 2026
W Równem powstanie seria filmów animowanych o książętach Lubomirskich
Wydarzenia
Przez prawie 250 lat Równe i Dubno należały do książąt Lubomirskich, którzy wywarli ogromny wpływ zarówno na ówczesny rozwój, jak i na współczesny wygląd tych miast. W tym roku ich dziedzictwu poświęcona zostanie seria animowanych opowieści. Projekt zostanie zrealizowany przy wsparciu Ukraińskiej Fundacji Kultury.
20 lipca 2026
Życzenia dla Jana Piejki z okazji 70. urodzin
Wydarzenia
18 lipca 70. urodziny obchodzi Jan Piejko, prezes Nadzbruczańskiego Stowarzyszenia Kultury i Języka Polskiego, które działa w Husiatynie, Sidorowie i Chorostkowie w obwodzie tarnopolskim. Z tej okazji przesyłamy solenizantowi najserdeczniejsze życzenia.
18 lipca 2026
Łuck pożegnał żołnierzy Pawła Korczuka, Alberta Świcę i Wadyma Czwyra
Wydarzenia
17 lipca w prawosławnej katedrze Świętej Trójcy w Łucku pożegnano żołnierzy Pawła Korczuka, Alberta Świcę i Wadyma Czwyra.
17 lipca 2026