Andrzej Kępiński: „Zrodziła się idea wyprodukować wspólny film o Wołyniu”
Artykuły

Rozmowa z głównym organizatorem oraz pomysłodawcą Polsko-Ukraińskiego Wędrującego Festiwalu Filmowego Andrzejem Kępińskim.

Andrzeju, jak powstała ta idea, żeby zorganizować festiwal?

– Dwa lata temu zostałem zaproszony na Festiwal „KinoLew” we Lwowie, gdzie poznałem Mychajła Illenkę, który też był gościem festiwalu. Rozmawiając z nim doszliśmy do bardzo podobnych wniosków, że jakiś dziwny kordon jest zbudowany, przez który nie przechodzi kultura polska na Ukrainę oraz kultura ukraińska do Polski. Polak niewiele wie o muzyce Ukraińców. Ukrainiec musi wygrać konkurs „Eurowizja”, żeby zaistniał w świadomości Polaków. Czy musi stać się Rewolucja Pomarańczowa, żeby w radiu można było posłuchać „Razom nas bagato”. A na co dzień nic. Taka sytuacja dotyczy obydwóch kultur i narodów. To również dotyczy sfery filmów, z którą jesteśmy związani. Chociaż dużo polityków wypowiada się o wymianie kulturalnej, jednak faktycznie jej nie ma. Raz na rok coś się zdarzy. Jakiś film lub dwa pokażą w Kijowie i koniec polskiego kina na Ukrainie. A w Polsce praktycznie nic nie pokazują, bo nie ma ukraińskich filmów. Oczywiście, że na Ukrainie jest znacznie trudniej wyprodukować film niż w Polsce. Dlatego poddałem pomysł Mychajłowi Illence i dogadaliśmy się, aby zrobić obywatelską inicjatywę i zorganizować taki festiwal. Mychajło zgodził się zostać Przewodniczącym Rady Programowej Festiwalu. Do rady weszli Włada Korolkowa, jako dyrektor Batiskafu i Dmytro Iwanow, jako dziennikarz oraz osoba promująca. Dołaczył do nas pisarz Jurij Andruchowycz, redaktor naczelny „Dziennika Kijowskiego” Stanisław Panteluk, reżyser Piotr Żukowski, redaktor naczelny miesięcznika „Kino” Andrzej Kołodyński. Powstała taka grupa napędowa, która zaczęła działać.

Czy zrodził się wtedy pomysł, gdzie ten festiwal ma się odbyć?

– Nie, był tylko pomysł zrobić go wędrującym. Żeby po stronie ukraińskiej podróżował z przewagą polskich filmów i po stronie polskiej z przewagą ukraińskich filmów. Zaczęliśmy szukać miejsca dla pierwszego miasta, gdzie otworzylibyśmy ten festiwal. Myśleliśmy o polskim Kazimierzu, ukraińskiej Kachowce. Jednak w Kazimierzu baza materialna jest droga. W ubiegłym roku na festiwalu filmowym w Rzeszowie spotkałem Dmytra Iwanowa i były wice-prezydent miasta Łucka, obecny tam Anatolij Parchomiuk, zaprosił nas do waszego miasta. Polski Instytut Sztuki Filmowej przyjął naszą inicjatywę z wielkim zainteresowaniem. I otrzymaliśmy od nich pomoc merytoryczną i finansową.

Proszę powiedzieć o plusach i minusach festiwalu.

– Na festiwalu przeżyłem dwa szoki. Pierwszy to dla mnie niezrozumiane, dlaczego w dzień festiwalu dowiedziałem się, że tu nie będzie premiery filmu Illenki, pod który ułożyliśmy program. Drugi to, że otrzymaliśmy zaproszenie od wice-prezydenta miasta Łuck na przyszły rok. To znaczy, że nie było tak źle skoro władze miasta chcą, żeby nasz festiwal istniał nadal.  Teraz będę mówił o samych plusach. Najważniejszym plusem jest kapitał. W sposób niespodziewany zdobyłem nowych sojuszników, przyjaciół. Również dziękuję redakcji „MW”, że daliście nam możliwość przedstawienia naszego festiwalu. Pozytywnie do nas odnieśli się przedstawiciele miasta oraz Domu Kultury, wielkie zainteresowanie było ze strony dziennikarzy.  Niestety było mało widzów. Dzięki festiwalowi wyprodukowaliśmy 13 bloków filmowych. Każdy blok to 2 godziny. Mamy 10 filmów fabularnych przetłumaczonych, z napisami, zgodnie z przepisami ukraińskimi są przygotowane do emisji telewizyjnej. To jest wielki kapitał do rozmów z dystrybutorami. Strategicznie nasze zaistnienie jest początkiem drogi ku rozpowszechnianiu  polskigo kina na Ukrainie oraz ukraińskiego kina w Polsce.  Tetiana Hnatiw, szefowa wydziału kultury Rady miejskiej w Łucku oraz kierownictwo miasta, zaprosili nas w czerwcu następnego roku, aby wziąć udział jako goście z filmem w imprezie plenerowej, która odbędzie się na Zamku Łuckim.

Znaczy, że zaczął się prawdziwy dialog polsko-ukraiński.

– Oczywiście. Także zrodziła się idea wyprodukowania wspólnego filmu o Wołyniu. Dobrze by było zrobić ten film na następny festiwal.

Wtedy następny krok to wspólny film o Chełmszczyźnie i Podlasiu.

– Trzeba o tym mówić. Kto wypędził naprawdę tych ludzi? A był to Stalin i ci, którzy byli u niego na służbie.

Jako Polak, jak oceniasz ukraiński kinematograf? Na ile on może być interesujący dla Polski?

– Z tym jest problem, bo nie ma aktualnej produkcji na Ukrainie. Jest wielka przepaść między Polską a Ukrainą. W Polsce powstały dwie grupy twórców: jedna to postPRLowska, która mocno się trzyma, druga to wielka siła, pokolenie młodych ludzi. Są to Matwiejczykowie, Żukowski, mój syn, inni, którzy robią bardzo profesjonalne kino. Jest alternatywa, rośnie konkurencja i jest z czego wybierać. Ja mam ze sobą kilkanaście filmów polskich, które przez brak czasu nie mogłem pokazać na festiwalu. Mamy propozycje repertuaru już na przyszły rok. Natomiast na Ukrainie nie ma takiego ruchu, nie ma produkcji ukraińskiego kina. Wielką nadzieją jest wreszcie utworzony Instytut filmowy na Ukrainie. Spodziewam się, że w końcu będą te filmy. Słyszałem, że oni nawet mają budżet, który przewiduje 16 filmów pełnometrażowych.

 

Rozmawiał Walenty WAKOLUK
Powiązane publikacje
TKP w Kowlu uporządkowało polską kwaterę wojskową na miejscowym cmentarzu
Wydarzenia
22 lipca członkowie Towarzystwa Kultury Polskiej w Kowlu zebrali się na cmentarzu komunalnym przy ulicy Niezależności, by uporządkować polskie pochówki.
24 lipca 2026
Łuck otrzymał agregat prądotwórczy z Białegostoku
Wydarzenia
W ramach wsparcia partnerskiego miasto Białystok przekazało Łuckiej Hromadzie, jako pomoc humanitarną, agregat prądotwórczy o mocy 80 kW – podał Wydział Współpracy Międzynarodowej i Działalności Projektowej Łuckiej Rady Miejskiej.
23 lipca 2026
Po Polsce z Wiesławem: Świętokrzyskie – kraina legend, czarów i magii
Artykuły
W samym sercu Polski leży kraina, która pamięta czasy sprzed setek milionów lat, czasy nim na Ziemi pojawiły się dinozaury, a nawet czasy przed wykształceniem się znanych nam dziś kontynentów.
23 lipca 2026
Związki frazeologiczne: Prawdziwe gwiazdy i takie sobie gwiazdeczki
Artykuły
Jeszcze niedawno gwiazdy kojarzyły się z czymś odległym, migoczącym wysoko nad głową, wymagającym teleskopu, cierpliwości i odrobiny romantyzmu. Dziś wystarczy smartfon, stabilne łącze i umiejętność robienia miny zaskoczonej, ale naturalnej, by w ciągu jednego popołudnia znaleźć się na świeczniku.
22 lipca 2026
Lato w Małopolsce dla uczniów Stowarzyszenia im. Ewy Felińskiej z Łucka
Wydarzenia
Uczniowie Szkoły Sobotnio-Niedzielnej przy Stowarzyszeniu Kultury Polskiej imienia Ewy Felińskiej na Wołyniu zakończyli dziesięciodniowy pobyt edukacyjno-integracyjny w Krakowie. Wyjazd odbył się w ramach XXIV edycji akcji Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski «Podarujmy Lato Dzieciom ze Wschodu».
21 lipca 2026
Życzenia dla Anny Sobolewej z Kostopola z okazji 80. Urodzin
Wydarzenia
20 lipca 80. urodziny obchodzi Anna Sobolewa z Kostopola, członkini miejscowego Towarzystwa Kultury Polskiej, parafianka kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa. Redakcja «Monitora Wołyńskiego» oraz Towarzystwo Kultury Polskiej w Kostopolu składają Pani Annie najserdeczniejsze życzenia z okazji jubileuszu.
20 lipca 2026
W Równem powstanie seria filmów animowanych o książętach Lubomirskich
Wydarzenia
Przez prawie 250 lat Równe i Dubno należały do książąt Lubomirskich, którzy wywarli ogromny wpływ zarówno na ówczesny rozwój, jak i na współczesny wygląd tych miast. W tym roku ich dziedzictwu poświęcona zostanie seria animowanych opowieści. Projekt zostanie zrealizowany przy wsparciu Ukraińskiej Fundacji Kultury.
20 lipca 2026
Życzenia dla Jana Piejki z okazji 70. urodzin
Wydarzenia
18 lipca 70. urodziny obchodzi Jan Piejko, prezes Nadzbruczańskiego Stowarzyszenia Kultury i Języka Polskiego, które działa w Husiatynie, Sidorowie i Chorostkowie w obwodzie tarnopolskim. Z tej okazji przesyłamy solenizantowi najserdeczniejsze życzenia.
18 lipca 2026
Łuck pożegnał żołnierzy Pawła Korczuka, Alberta Świcę i Wadyma Czwyra
Wydarzenia
17 lipca w prawosławnej katedrze Świętej Trójcy w Łucku pożegnano żołnierzy Pawła Korczuka, Alberta Świcę i Wadyma Czwyra.
17 lipca 2026