10 lat temu w Kostiuchnówce, gdzie już od końca lat 90. odbywały się obozy harcerskie, w miejscu starej szkoły powstało Centrum Dialogu.
Z panią Aliną Rogozińską spotykam się w jej mieszkaniu prawie w samym centrum Łucka. Kobieta w poważnym wieku, z bardzo wyrazistym sposobem wypowiadania się, zaprasza mnie do pokoju. Na stole przygotowana wcześniej lista najważniejszych wydarzeń życiowych i tak drogie jej sercu rodzinne zdjęcia.
Jakie są rodzinne historie najstarszych Polaków z obwodu wołyńskiego, rówieńskiego i tarnopolskiego? Jaki był zbiorowy wizerunek polskiej wspólnoty zamieszkującej te i sąsiednie tereny w czasie trudnego XX wieku? O tym będziemy pisać w naszej nowej rubryce.
Niewątpliwie była to jakaś niezwykle ważna, nie z tej ziemi okazja, z której warto było urządzić proszoną kolację dla wszystkich bliskich sercu gospodarzy przyjaciół. Dziadkowie, bo o nich tu mowa, jak to było w kanonie przedwojennego savoir-vivre’u, swoich gości witali przy drzwiach.
Dziwną, zachwycającą, intrygującą, a może w odczuciu niektórych okropną kompozycję mija każdy, kto w Krakowie przechodzi Plantami od ulicy Wiślnej w stronę Zwierzynieckiej. Czyli od Rynku na Wawel.
Do sowieckiego więzienia Stefan Łanucha trafił 23 września 1939 r. Prawdopodobnie podstawą jego aresztowania była dyrektywa Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych ZSRR Ławrientija Berii z 15 września 1939 r. W dokumencie wymagano od grup operacyjnych NKWD, by aresztowały najbardziej reakcyjnych urzędników oraz funkcjonariuszy miejscowej policji.
Po opracowaniu ponad 30 tekstów o represjonowanych nauczycielach nagle doszłam do wniosku, że sowiecki system represyjny w ciągu trzech dni, 8–10 kwietnia 1940 r., zorganizował w więzieniach NKWD na terenie Zachodniej Ukrainy swoiste «zebranie metodyczne».
Biblioteka Pedagogiczna w Tarnobrzegu (woj. podkarpackie) przygotowała na czas wakacji prawdziwą podróżniczo-historyczną gratkę, jaką jest wystawa zdjęć autorstwa Romana Pawluka z Łucka, redaktora «Monitora Wołyńskiego», fotografa, artysty-malarza, podróżnika, tłumacza i miłośnika historii.
Aż trudno uwierzyć, że człowiekiem teatru został przez przypadek. Ten późniejszy reżyser i mistrz pracy z aktorem powiedział, że wybierze te studia, na które egzamin będzie pierwszy.
W trakcie wizyty w Łucku wicemarszałek Sejmu RP Małgorzata Gosiewska odwiedziła kawiarnię «Stare Miasto», w której pracują kelnerzy z zespołem Downa i ich mamy.