Od obozowiska do polsko-ukraińskiego domu
Artykuły

20. sierpnia zostało otwarte Młodzieżowe Centrum Współpracy Polsko-Ukraińskiej w Kościuchnówce.

W obecności Ambasadora Rzeczypospolitej Polskiej w Ukrainie Henryka Litwina, Konsula Generalnego RP w Łucku Tomasza Janika, przedstawicieli władz wojewódzkich i lokalnych Polski i Ukrainy poświęcenia nowo wyremontowanego budynku dokonał ks. biskup Marcjan Trofimiak. W tym centrum znajdzie się miejsce do spotkań, współpracy, zaprzyjaźniania się młodzieży polskiej i ukraińskiej, miejmy nadzieję, że także każdej innej, która zechce tu przyjechać. Motorem i siłą napędową tej całej sprawy jest Jarosław Górecki – harcmistrz, instruktor Chorągwi Łódzkiej Związku Harcerstwa Polskiego, pełnomocnik komendantki chorągwi ds. Wschodu, jednocześnie od 14 lat komendant harcerskich obozów na Wołyniu – w Kościuchnówce.

Panie Jarosławie, dlaczego Kościuchnówka?
Dlatego, że w tym miejscu rodziła się polska niepodległość. Po 123 latach nieistnienia polskiego państwa, namiastka polskiego wojska, wszystkie trzy brygady legionowe były na froncie razem w jednym miejscu i stoczyły tu kilka znaczących, ale jedną taką najważniejszą bitwę – w lipcu 1916 pod Kościuchnówką poległo 2,5 tys. legionistów. To chyba oczywiste, że harcerze powinni do tego miejsca dotrzeć i o nie zadbać. Jesteśmy tu również dzięki wspaniałym ludziom w Kościuchnówce, którzy napisali do Polski list informujący o tym, że od lat popada tu w zapomnienie polski cmentarz. Ten list trafił w ręce jednego ze zgierskich nauczycieli – pana Władysława Barańskiego, który z kolei poszukując sojuszników do akcji ratowania cmentarza trafił do harcerzy. Krótka decyzja, przyjazd i kawałek serca już tu został.

Jak wyglądał ten cmentarz 15 lat temu?
Miejscowa społeczność w Kościuchnówce starała się uchronić go od zniszczenia. Na jednej części cmentarza już dawno rośnie las. Natomiast lewa strona ocalała, tylko, że nagrobki były w stanie bardzo zniszczonym. Po pierwszym roku  naszej pracy – po raz pierwszy przyjechaliśmy tu w 1997 roku, a pierwszy obóz odbył się w 1998 roku – właściwie wszystkie te nagrobki wróciły do istnienia, odtworzyliśmy autentyczny wygląd tego cmentarza.

Robiliście jakieś nowe odlewy?
Tak, w całości zachowały się tylko cztery nagrobki, są one w tej chwili na cmentarzu, czyli jeden rząd jest zabytkowy, wszystkie inne niestety były już na tyle zniszczone, że nie dało się ich odratować, więc zostały przywiezione nowe. Waga jednej takiej płyty to 180 kg i to wszystko młodzież własnymi rękoma załadowała na ciężarówki i ustawiła. Harówka niesamowita, ale cmentarz znów istnieje. Chcę podkreślić, że dzięki pomocy miejscowej społeczności.

Kiedy przyłączyli się płastuni?
Chyba w trzecim lub czwartym roku naszej działalności. Przy tej działalności na cmentarzach szybko poszła współpraca z rejonem maniewickim, w te ślady poszły inne miasta, a obecnie i oba województwa. Wszystkiemu sprzyja i patronuje wyjątkowe miejsce, którym jest Kościuchnówka.

15 lat to całe pokolenie.
Tak, ta robota idzie cały czas równo, spokojnym rytmem i mam nadzieję, że ta współpraca będzie trwała dalej. Trzy lata z rzędu pracowaliśmy razem w Kaliszu na mogiłach żołnierzy atamana Petlury, prawdziwego sojusznika Piłsudskiego, który w 1919-1920 stał ramię w ramię, jak teraz harcerze i płastuni stoją ramię w ramię przy ich grobach.

Można powiedzieć, że krew żołnierska w końcu została odkupiona tą ciężką pracą współczesnych pokoleń, ona woła do pojednania i daje nam inspiracje do wspólnego działania.
Myślę, że tak. I okazuje się, że młodzi ludzie interesują się historią, ale również chcą podejmować nowe kroki, chcą się przyjaźnić, chcą pokłonić się przed historią i tam, gdzie trzeba, odbudować groby, postawić krzyże, złożyć wieńce, zapalić znicz i pamiętać. Bardzo często rozmawiamy przy ogniskach wspólnie z płastunami czy z młodzieżą z Młodej Proswity, młodzieżą z Nacjonalnego Aliansu.

Czy wszystkie tematy przy tych ogniskach są podejmowane, czy jakieś są unikane? Na przykład polsko-ukraińska konfrontacja w 1943 roku.
Ten temat też jest poruszany, chociaż nie jest wiodącym tematem naszych spotkań, bo wszyscy rozumiemy ciężki kawałek historii, ale naszym celem jest iść do przodu, jednocześnie o niej pamiętając.

Kiedy pojawiła się idea tworzenia centrum integracyjnego?
Od momentu kiedy rzeczywiście zaczęły wokół nas grupować się te ukraińskie organizacje młodzieżowe, zaczęła się wymiana szkół partnerskich. Pokazano nam wówczas ten budynek na pobojowiskach legionowych, który służył jako szkoła do roku 2004 czy 2005, kiedy władze podjęły decyzje, że trzeba go opuścić, bo jest niebezpieczny. Prosiliśmy o przekazanie nam tego budynku, po czym odrestaurowaliśmy go. Jest to miejsce spotkań młodzieży, ale również będzie to miejsce, gdzie chcielibyśmy gościć naszych przyszłych sponsorów, przedstawicieli różnych instytucji, które pomogą utrzymać to centrum, bo przecież młodzież ze swoich środków nie potrafi tego zrobić. W budynku przygotowano 50 miejsc noclegowych, jak na przyjeżdżający autobus, dla ludzi, którzy chcieliby spędzić tu trochę czasu i zostawić parę groszy na działalność centrum.

Dla miejscowej społeczności taka inwestycja też jest plusem?
Od samego początku zwracaliśmy na to uwagę, że jednym z wymogów przetargu było to, że firma, która ten przetarg wygrywa, będzie zatrudniała jakiś procent ludzi miejscowych. Firma „Shynaka”, która wygrała przetarg, zatrudniała przez cały czas od kilkunastu do kilkudziesięciu osób spośród mieszkańców Kościuchnówki. Ośrodek też będzie zatrudniał ludzi, nie mogę jeszcze powiedzieć ilu, musimy się jeszcze nauczyć i zobaczyć jaka będzie potrzeba.

Co roku z Kościuchnówki do Warszawy przywożony jest Ogień Niepodległości – jest to odrodzony przedwojenny rytuał, czy stworzony już przez was?
Po części jest to przedwojenny rytuał – przed wojną biegła młodzieżowa sztafeta z Kościuchnówki do Krakowa, która niosła ogień z tego pobojowiska legionowego. Opowiedział nam o tym nauczyciel ze Zgierza - pan Władysław Barański. Rozmawialiśmy o tym przy ognisku i młodzież od razu wpadła na pomysł, żeby odnowić ten rytuał. W tym roku będzie już jedenasta sztafeta. Sztafeta w jedną stronę jedzie samochodami, przyjeżdża tu – do miejsca startu, do Kościuchnówki. Tutaj odbywa się uroczystość w oprawie pięknej mszy, którą prowadzi ks. biskup Marcjan Trofimiak. Młodzież wraca do Polski, ale przejeżdża przez Wołyń – jadą do Katedry Św. Piotra i Pawła w Łucku, gdzie przekazują ten ogień miejscowej społeczności, konsulatowi, biskupowi. Odbywa się msza, błogosławieństwo na drogę i młodzież rusza do Polski. Część ukraińska tej sztafety jest niezwykle ważna i na to władze ukraińskie wydają zgodę. I to jest jeszcze jedno świadectwo na to, jak poważnie podchodzimy, zarówno jedno państwo, jak i drugie, do swoich świąt niepodległości. Ja chce dać za przykład nasze obozy. Tak się składa, że nasze obozy odbywają się corocznie w tym czasie, w którym pojawia się data 24 sierpnia – Dzień Niezależności Ukrainy. Oczywiście podkreślamy wielokrotnie, że Polacy pierwsi uznali Ukrainę. Tego dnia razem z płastunami śpiewamy hymn Ukrainy, podejmujemy flagę Ukrainy, „Sława bohaterom!” - pozdrawiamy naszych przyjaciół-Ukraińców. Jak odbieramy tu Ogień Niepodległości, oni też mówią: „Niech żyje Polska!”.

Pod czas uroczystości w Dniu Niepodległości w Warszawie harcerze w trakcie salw armatnich w obecności prezydenta i najwyższych dostojników maszerują z Ogniem Niepodległości do Grobu Nieznanego Żołnierza i jako pierwsi składają ten ogień, dopiero potem idą z kwiatami wszyscy dostojnicy. Narrator na placu mówi, że ten ogień przywożą harcerze z Wołynia sztafetą rowerową.

Można powiedzieć, że to Centrum Integracyjne, które obecnie powstaje, jest szkołą polsko-ukraińskiej przyjaźni.
Niech tak będzie! Jest szczytna, piękna idea oraz działanie skierowane na przyjaźń.

Dużo ludzi pomagalo? Słyszałem o pomocy ze strony policji, strażaków, inspekcji drogowej...
Tak, wielu ludzi i wiele instytucji wspierało. Należy wspomnieć też o śp. panu ministrze Andrzeju Przewoźniku, który kiedyś objął osobistym patronatem dokonywaną przez nas odbudowę cmentarzy. Obecna na otwarciu była pani wojewoda Jolanta Chełmińska, która objęła patronatem z kolei budowę tego centrum. Był ambasador RP na Ukrainie Henryk Litwin. Samochód, którym jeździmy, ofiarowała nasza policja, drugi samochód ofiarowali nasi strażacy, mieszkamy w namiotach, które dostaliśmy od strażaków, są sponsorzy, którzy finansują nasze wyżywienie.

Wydaje się, że jest to pospolite ruszenie dusz i serc ludzi.
Cieszę się bardzo, że ojców sukcesu jest bardzo dużo. Bardzo poważnie traktuje też wsparcie Senatu i to, że znaleźliśmy zrozumienie dla tego naszego pomysłu.

Rozmawiał Walenty WAKOLUK
Zdjecia Wolodymyra CHOMYCZA

Powiązane publikacje
Prosił, by pochowano go na Ukrainie. W Łucku pożegnano poległego na wojnie Kolumbijczyka
Wydarzenia
15 września Łuck pożegnał Kolumbijczyka Carlosa Arturo Bojórqueza Velasco, który zginął w walce o Ukrainę.
15 września 2026
Krzyż nie ma ostatniego słowa. Odpust w Torczynie
Wydarzenia
«Cierpienie nie ma ostatniego słowa, bo Krzyż nie ma ostatniego słowa. Ostatnie słowo należy do Chrystusa – i tym słowem jest zmartwychwstanie» – te słowa stały się głównym przesłaniem uroczystości Podwyższenia Krzyża Świętego, która 14 września odbyła się w katolickiej parafii w Torczynie na Wołyniu.
15 września 2026
Wieczór muzyki sakralnej w Dubnie
Wydarzenia
14 września, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, parafia Świętego Jana Nepomucena w Dubnie obchodziła drugi odpust.
15 września 2026
«Paleta kultur»: jak wyglądał tegoroczny międzykulturowy festiwal w Łucku
Wydarzenia
Tradycyjnie z okazji Dnia Miasta w Łucku odbył się międzykulturowy festiwal «Paleta Kultur».
14 września 2026
Rosyjskie drony przez cały dzień atakują obwód rówieński i wołyński
Wydarzenia
Od kilku godzin trwa zmasowany atak dronów na obwód wołyński oraz od samego rana na obwód rówieński. Wróg skierował drony m.in. na Kowel, Łuck, Sarny i Dubno.
12 września 2026
Trasa z początku XX wieku: w Łucku zaprezentowano audiospacer po centrum miasta
Wydarzenia
«Łesia nawet nie śniła o życiu w rytmie tanga» – audiospacer pod tym tytułem zaprezentowano w Łucku 11 września. Jest to pierwszy audiospacer w ramach projektu «Wielokulturowy Łuck: trasa z początku XX wieku» realizowanego przez teatr «Harmyder».
12 września 2026
W Równem odbędzie się jubileuszowy turniej minifutbolu dla drużyn z Ukrainy i Polski
Wydarzenia
W Równem odbędzie się X Międzynarodowy Turniej Minifutbolu «Sport zbliża serca» z udziałem drużyn dziecięcych i dorosłych z Ukrainy i Polski.
11 września 2026
Wspólne czytanie Mickiewicza w Tarnopolu
Wydarzenia
10 września w Polonijnym Stowarzyszeniu Kulturalno-Oświatowym w Tarnopolu odbyło się Narodowe Czytanie. Spotkanie miało na celu nie tylko popularyzację klasyki literatury pięknej, ale również integrację lokalnych środowisk polskich oraz placówek oświatowych.
11 września 2026
«Dialog Dwóch Kultur» zaprosił uczestników do Krzemieńca, Dubna, Wiśniowca i Ubini
Wydarzenia
W dniach 4–7 września w Krzemieńcu odbyło się forum literacko-artystyczne «Dialog Dwóch Kultur – 2026». Wyjazdowe sesje konferencji zorganizowano w Dubnie w obwodzie rówieńskim, Wiśniowcu w obwodzie tarnopolskim oraz w Ubiniach w obwodzie lwowskim.
11 września 2026