Rowerem poznaje świat
Rozmowy

Wielkopolanin Andrzej Leśniak poznaje świat w sposób nietypowy. Swoją pierwszą wycieczkę rowerową odbył dwa lata temu na Litwę. W listopadzie podróżował po przedzimowej Ukrainie. Przed ruszeniem w dalszą drogę zawitał do redakcji «Monitora Wołyńskiego».

– Dlaczego podróżujesz właśnie o tej porze?
– Wycieczka planowana była na lato. Z zawodu jestem geodetą, od 28 lat prowadzę swój mały zakład. Ostatnio mieliśmy dosyć dużo pracy, więc kilka razy termin był przesuwany. Ponieważ zaplanowałem tę podróż dokładnie w tym roku, w związku ze stuleciem odzyskania przez Polskę niepodległości, czułem się zobowiązany zrealizować swoje plany. Dlatego wyjechałem dopiero w listopadzie. Na razie przejechałem ok. 850 km, i zamierzam jechać dalej, do Tarnopola. A jeżeli pogoda będzie sprzyjać, to zakończę wyprawę w Kamieńcu Podolskim.

– Czy Twoja rodzinna historia jest związana w jakiś sposób z Ukrainą?
– Kiedy badałem swoje drzewo genealogiczne, okazało się, że nie mam żadnego związku rodzinnego z tymi ziemiami.

– Jaki miałeś wizerunek Ukrainy przed podróżą?
– Przestrzegano mnie przed tym, że drogi tutaj nie są najlepsze, że może być niebezpiecznie. Ale większość osób twierdziła również, że nie ma aż tak dużego ryzyka. Ostatecznie postanowiłem przyjechać. Jestem na Ukrainie piąty dzień i do tej pory spotykam się tutaj tylko i wyłącznie z pełnym zrozumieniem i pomocą. Ludzie są bardzo przyjaźni. Sądzę, że nie tylko w stosunku do mnie, ale być może wobec każdego turysty, pod warunkiem, że on również potrafi szanować panujące na Ukrainie obyczaje.

– Słyszałem takie zdanie od naszych Kresowiaków: jeżeli wyprowadzimy naszą historię z płaszczyzny politycznej i oddamy ją w ręce historyków i kościołów, to skończą się nieporozumienia.
– Uważam, że mają rację. Relacje między zwykłymi ludźmi prawie zawsze są normalne, do momentu, kiedy nie zaczynają działać jakieś polityczne racje. Wtedy ludzie stają się po prostu inni względem drugiego człowieka.

– Twoje pierwsze spojrzenie na Łuck?
– Kiedy wracałem z Zamku Lubarta, zauważyłem, że trwają jakieś przygotowania na placu przed katedrą. Były to uroczystości z okazji rocznicy Wielkiego Głodu. Z tego, co mi wiadomo, zginęło w nim ok. 10–12 mln ludzi, w tym około 60 tys. Polaków, zamieszkujących wtedy te ziemie. Trudno uwierzyć w to, czego dowiedziałem się na ten temat od osób starszych. To mną wstrząsnęło – co człowiek może zrobić innemu człowiekowi. Uczyłem się szkole o pewnych sprawach, również o Wielkim Głodzie. Natomiast dopiero tutaj, kiedy się temu przyjrzałem, kiedy brałem udział w uroczystościach, zobaczyłem całość głębiej.

– Mamy teraz rosyjsko-ukraińską wojnę. Widziałeś tę Ścianę Chwały na Placu Teatralnym?
– Spotkałem się z tym po raz pierwszy kilka dni temu we Włodzimierzu Wołyńskim. Po rozmowie dowiedziałem się, że są to zdjęcia mieszkańców miasta i najbliższej okolicy, którzy stracili życie podczas wojny. Rozmawiałem również z młodymi ludźmi i okazało się, że na zdjęciach byli ich znajomi. To było dla mnie przerażające. Z tą samą sytuacją mam do czynienia w Łucku. Mieszkańcy wyjaśnili mi, że część fotografii dotyczy wydarzeń na Majdanie, ale część – i to większość – poświęcona jest ofiarom trwającej obecnie na wschodzie Ukrainy wojnie.

– Czy nie wydaje Ci się dziwnym, że świat, na którym jest tyle przejawów humanitaryzmu, dopuścił, że w środku cywilizowanej Europy mamy powtórzenie roku 1939?
– Uważam, że tak być nie powinno. Nie jest ważne, czy wojna dzieje się w kraju bardziej czy mniej cywilizowanym, przecież wszędzie mieszkają ludzie. Każdy ma prawo do życia.

– Jesteś geodetą, czyli musisz mieć dokładne oko. Jakie zauważyłeś rzeczy, z Twojego punktu widzenia, logiczne i nielogiczne na Ukrainie?
– Jestem zbyt krótko tutaj, mogę powiedzieć jedynie bardzo ogólnie. Na przykład, sklepy, restauracje, kawiarnie są już wyposażone dosyć nowocześnie, obsługę stanowią w większości ludzie młodzi. To już nowa, lepsza jakość życia. Nie jest tak źle i ze stanem dróg. Dostrzegam to, że nie jest tu wcale tak ciężko, jak się czasem mówi o tym w Polsce. Dużo jest do zrobienia, ale jak patrzę na niektóre dziedziny, wydaje mi się, że pierwsze kroki zostały podjęte i rozwój idzie we właściwym kierunku, po prostu na wszystko potrzeba czasu.

– Jak myślisz, czy Unia Europejska jest potrzebna Polsce? I czy Ukraina ma taką samą szansę, jak Polska?
– Z mojego punktu widzenia to, że Polska znalazła się w Unii, jest w ogólnym bilansie dobrym krokiem. Uruchomione środki unijne na rozbudowę infrastruktury, na pomoc w rozwoju gospodarczym spowodowały, że ten wzrost rzeczywiście następuje. Jeśli chodzi o Ukrainę, to mogę powiedzieć, że ludzie tu ani nie są głupi, ani nie są leniwi. Dowodem jest chociażby to, że kilka milionów mieszkańców Ukrainy szuka swego miejsca poza granicami kraju, na przykład w Polsce lub w Niemczech. Ale uważam, że Ukraińcy powinni naprawiać swoje państwo tu, na miejscu, nikt tego za nich nie zrobi. Gdyby zostały stworzone pewne mechanizmy, jak w Polsce, gdyby było zrozumienie ze strony społeczeństwa, to zmiany przyszłyby. One są nieuchronne.

– Twoim zdaniem, skąd się biorą w Polsce fobie antyukraińskie?
– Trudno mi powiedzieć. Może to są jakieś historie jeszcze z przeszłości, czasem dosyć trudnej. Uważam, że o tych niełatwych momentach z naszej wspólnej przeszłości należy oczywiście pamiętać, ale ta pamięć powinna służyć poprawie stosunków pomiędzy naszymi narodami. To, co było złe, nie powinno nas dzielić. Powinniśmy unikać podobnych zdarzeń w przyszłości i budować wszystko od początku.

– Co chciałbyś powiedzieć na zakończenie naszej rozmowy?
– Bardzo się cieszę z mojej podróży. Poznałem ludzi bardzo życzliwych, mogę tu w sposób bezpieczny przebywać, oglądać, zwiedzać. I choć wyprawa jeszcze się nie skończyła, już się zaczynam zastanawiać nad przynajmniej jeszcze jedną. Chcę przyjechać tutaj latem, kiedy Ukraina jest naprawdę taka, jak o niej się mówi – piękna i zielona.

Rozmawiał Walenty WAKOLUK

CZYTAJ TAKŻE:

NAUCZYĆ SIĘ DLA SIEBIE SAMEGO

Powiązane publikacje
Historyczny turniej intelektualny w Polonijnym Stowarzyszeniu w Tarnopolu
Wydarzenia
19 sierpnia w Polonijnym Stowarzyszeniu Kulturalno-Oświatowym w Tarnopolu odbył się historyczny turniej intelektualny poświęcony roli Polski w II wojnie światowej.
25 sierpnia 2026
Letnie warsztaty nad Bałtykiem dla dzieci ze Zdołbunowa
Wydarzenia
Ostatnie dni wakacji okazały się niezwykle intensywne, pełne radości i niezapomnianych wrażeń dla uczniów Szkoły Języka Polskiego działającej przy Towarzystwie Kultury Polskiej Ziemi Zdołbunowskiej.
25 sierpnia 2026
Dziedzictwo Kostiuchnówki
Artykuły
«Są takie miejsca, w których ziemia pamięta więcej niż kamienie, a cisza mówi więcej niż słowa. Kostiuchnówka jest takim miejscem» – powiedział ks. Marcin Ciesielski podczas obchodów 110. rocznicy bitwy Legionów Polskich pod Kostiuchnówką oraz 15-lecia Centrum Dialogu Kostiuchnówka.
23 sierpnia 2026
Uczestnicy szkoły architektury odwiedzili Dubno
Wydarzenia
21 sierpnia Dubieńskie Towarzystwo Kultury Polskiej gościło uczestników półkolonii poświęconych architekturze, które w tych dniach prowadzi Ukraińsko-Polski Sojusz im. Tomasza Padury w Równem.
21 sierpnia 2026
Wsparcie dla polonijnych przedszkolaków, uczniów oraz nauczycieli
Konkursy
Ruszył Konkurs 7. Bon IRJP – wsparcie dla polonijnych przedszkolaków, uczniów i osób uczących w szkołach polonijnych za granicą – podaje Fundacja Wolność i Demokracja.
21 sierpnia 2026
Związki frazeologiczne: Asertywność, czyli trudna sztuka odmawiania
Artykuły
W teorii wszystko wydaje się banalnie proste. Psychologowie przekonują, że asertywność polega na wyrażaniu własnych potrzeb i stawianiu granic w sposób spokojny, stanowczy i z szacunkiem dla innych. W praktyce jednak wielu z nas wciąż ma z tym ogromny problem.
21 sierpnia 2026
W Iwano-Frankiwsku odbyło się forum wspólnot narodowych i ludów rdzennych
Wydarzenia
18 sierpnia w Iwano-Frankiwsku miało miejsce Zachodnioukraińskie Forum Wspólnot Narodowych i Ludów Rdzennych Ukrainy pt. «Jedność w różnorodności: postęp europejski i wspólne zwycięstwo».
20 sierpnia 2026
Harcerski obóz w sercu Karpat
Wydarzenia
​3–16 sierpnia Karpaty stały się domem dla grupy zuchów, harcerzy i wędrowników z Równego, Zdołbunowa i Kostopola.
19 sierpnia 2026
Siła rodzinnych historii
Artykuły
Niedawno w jednym z warszawskich schowków zostało znalezione pudełko z dokumentami i zdjęciami, które należały do jednego z bohaterów naszych publikacji. Aby ustalić informacje o właścicielu, osoba, która otworzyła to pudełko, wpisała najpierw jego nazwisko w wyszukiwarce. W ten sposób trafiła na stronę internetową «Monitora Wołyńskiego», na tekst z cyklu «Rodzinne historie».
19 sierpnia 2026