Krzysztof Czyżewski: «Budujmy centrum świata na własnym podwórku»
Rozmowy

Międzynarodowy Festiwal Literacki «Frontera», odbywający się w Łucku w dniach 17–18 listopada, rozpoczął się od dyskusji o małym centrum świata z udziałem Krzysztofa Czyżewskiego – animatora kultury, poety, eseisty, współtwórcy Fundacji «Pogranicze», Ośrodka «Pogranicze – sztuk, kultur, narodów» i Międzynarodowego Centrum Dialogu w Krasnogrudzie.

W trakcie spotkania, które poprowadził wybitny ukraiński pisarz i tłumacz Oleksandr Bojczenko, rozmawiano o pograniczu oraz czytano – po polsku i po ukraińsku – poezje Krzysztofa Czyżewskiego z jego nowej książki «Żegaryszki». Jak powiedział Oleksandr Bojczenko, Krzysztof Czyżewski trochę inaczej, niż każdy z nas, buduje swoje życie: w pewnym momencie przeniósł się do małej wsi na polsko-litewskim pograniczu, żeby tam tworzyć małe centrum świata. O życiu w takich małych centrach rozmawialiśmy z dyrektorem Ośrodka «Pogranicze – sztuk, kultur, narodów» także podczas uroczystości otwarcia Festiwalu.

– Od prawie 30 lat działa Pan na rzecz pogranicza. Co Pana zdaniem pisarz może zrobić w tym zakresie? Co Panu udało się zrobić?

– Zostałem pisarzem dopiero przy okazji poznawania pogranicza. W latach 70. i 80. organizowaliśmy wyprawy po wschodniej Polsce, gdzie jeszcze zachowała się autentyczna dawna kultura pogranicza. Na podstawie usłyszanych i odkrytych tam pieśni, rytuałów, opowieści, obrzędów tworzyliśmy awangardowe spektakle. W ten sposób poznawałem pogranicze, które w Polsce komunistycznej było przykryte kurzem. Nam się wydawało, że mieszkamy w homogenicznym kraju. Dopiero podróże na wschód otworzyły mi oczy na to, że są cerkwie, porzucone synagogi itd.

 

czyzewski 01

 

W 1990 r. założyłem w Sejnach – miasteczku przy granicy z Litwą – Fundację «Pogranicze». Wielokulturowość dawnej Rzeczypospolitej ciągle jest jeszcze tam obecna, bo tam mieszkają i Litwini, i Polacy, i Rosjanie staroobrzędowcy. Poza tym to miejsce było dla mnie ważne, bo stamtąd się wywodzi mój ulubiony poeta Czesław Miłosz.

W 1989 r. chcieliśmy budować nową Polskę, przyjechaliśmy do Sejn, ale szybko odkryliśmy, że nie da się iść do przodu, bo stąpamy po popiołach, obok cmentarzy z napisami w nieznanych językach itd. Mnie się wydaje, że budując nowy świat trzeba zagospodarować to, co było, bo wtedy inaczej człowiek zamieszkuje to miejsce.

– Stąpacie po tych popiołach tylko na granicy z Litwą i Białorusią, czy też na pograniczu polsko-niemieckim, na terenach Łemkowszyzny, na granicy z Ukrainą?

– Pracujemy na różnych pograniczach: od Indonezji i Bhutanu aż po Amerykę Południową, przede wszystkim jednak w Europie Środkowo-Wschodniej. Dlatego tak mnie interesował przyjazd do Łucka. Nasz ośrodek stał się laboratorium filozofii i praktyk pogranicza, które dzisiaj na nowo nabierają dużego znaczenia na świecie. Dla mnie pogranicze to tradycja dialogu kultur. To nie jest archipelag osobnych wysp. To, co się tworzyło przez stulecia na pograniczach Rzeczpospolitej, to była wspólna, wielogłosowa cywilizacja. To był palimpsest, pełen napięć i różnych traumatycznych konfliktów, ale jednak bogaty kulturowy palimpsest. Z mojego doświadczenia wynika, że świat tego dzisiaj potrzebuje – takiego budowania tkanki łącznej, jak powiedziałby Miłosz. Możemy mieć swoje osobne komórki, powinniśmy dbać o swoje osobne kultury, języki i tożsamości, ale organizm ciała umiera, jeżeli nie ma tkanki łącznej.

– A więc dużo pracy dla pisarza…

– Praca na pograniczu to jest też warsztat języka, ponieważ trzeba stworzyć na nowo własny leksykon takich słów, jak na przykład pogranicze. Mamy równolegle słowo Kresy, które jest trochę inaczej odbierane. Słowo pogranicze jest bardziej partnerskie.

Mój debiut – «Linia powrotu», złożona z esejów o pograniczu, była pierwszą próbą odczytania współcześnie tego dziedzictwa. A kolejne książki, po ostatnią «Małe centrum świata», coraz bardziej się w to zagłębiają. Czuję, że te same problemy są w Stanach Zjednoczonych, w byłej Jugosławii, na Ukrainie czy w Niemczech. W sytuacji, kiedy boimy się nowych zagrożeń, lękamy się bliskości zupełnie obcych kultur, które zaczynają z nami sąsiadować, radzę żebyśmy nie uciekali z Łucka, z Sejn do Kijowa czy Brukseli, tylko żebyśmy takie centra budowali u siebie. Jeżeli otworzy się ten świat na własnym podwórku, wykształci się ludzi, którzy dobrze się czują u siebie, ale nie są zamknięci, tylko przygotowani do dialogu, to jest szansa, że wyrośnie pokolenie ludzi gotowych podjąć to wyzwanie współczesnego świata. Nie uciekajmy od tego, tylko budujmy sami u siebie małe centrum świata.

– Czy szukał Pan pogranicza w swojej rodzinie?

– Moja rodzina od strony mamy pochodzi z Lubelszczyzny, ojca z Płocka. Rodzice szukali nowych miejsc, urodziłem się więc w Warszawie, a wychowałem w Poznaniu – też miejscu pogranicza, ale nie miałem o tym zielonego pojęcia. Była to ważna lekcja dla naszego pokolenia, nowej, transformującej się Polski, że my musimy tę ojczyznę na nowo odkryć dla siebie, że żyjemy nie wiedząc, co mamy pod stopami. W tym kontekście myślę teraz o Łucku: czy ci młodzi ludzie są świadomi całego tego świata, który tu kiedyś istniał?

 

czyzewski 00

 

– Ostatnio na polsko-ukraińskim pograniczu można usłyszeć głosy po obu stronach, że te ziemie były zamieszkane wyłącznie przez Polaków czy Ukraińców. Co z tym wszystkim można zrobić?

– Z tym trzeba pójść jak najbliżej ludzi. To nie jest kwestia, którą rozwiążą nam rządy, politycy. My wcześniej byliśmy awangardowym teatrem, mogliśmy wędrować sobie po festiwalach, ale w 1989 r. zrozumieliśmy, że nas to już nie interesuje, bo to jest zupełnie inna rzeczywistość – festiwalowa czy akademicka. Rzeczywistość to dla nas Sejny. Dlatego nie tylko założyliśmy tam ośrodek, ale żyjemy tam od 30 lat. I mamy na co dzień pracę z małymi dziećmi, z nauczycielami, z samorządem lokalnym, z mniejszością litewską, staroobrzędowcami. Prowadzimy wydawnictwo, szkołę, bibliotekę, pracownie muzyczne, teatralne i plastyczne, które nakierowane są na tworzenie filozofii współistnienia. Gdybyśmy mieli na to dwa tygodnie czy jakieś wydarzenie, np. festiwal, nic byśmy nie zrobili. Natomiast jeżeli to można kultywować przez lata, a od tego właśnie wywodzi się pojęcie kultury, wtedy może rodzić się coś autentycznego.
Wszystko co robimy, robimy razem z mieszkańcami. Nasze wydarzenia i scenariusze przygotowywane są na podstawie ich doświadczeń, a jednocześnie to oni są twórcami tych spektakli i filmów. My dla nich po prostu znajdujemy formę artystyczną, pomagamy to wyrazić. Mnie się wydaje, że nasze doświadczenie pogranicza jest tak traumatyczne i trudne, że do tego trzeba naprawdę wysokiej jakości artystycznej.

Rozmawiała Natalia DENYSIUK

CZYTAJ TAKŻE:

«FRONTERA» SIĘ ODBYŁA. «FRONTERA» TRWA

Powiązane publikacje
Historyczny turniej intelektualny w Polonijnym Stowarzyszeniu w Tarnopolu
Wydarzenia
19 sierpnia w Polonijnym Stowarzyszeniu Kulturalno-Oświatowym w Tarnopolu odbył się historyczny turniej intelektualny poświęcony roli Polski w II wojnie światowej.
25 sierpnia 2026
Letnie warsztaty nad Bałtykiem dla dzieci ze Zdołbunowa
Wydarzenia
Ostatnie dni wakacji okazały się niezwykle intensywne, pełne radości i niezapomnianych wrażeń dla uczniów Szkoły Języka Polskiego działającej przy Towarzystwie Kultury Polskiej Ziemi Zdołbunowskiej.
25 sierpnia 2026
Dziedzictwo Kostiuchnówki
Artykuły
«Są takie miejsca, w których ziemia pamięta więcej niż kamienie, a cisza mówi więcej niż słowa. Kostiuchnówka jest takim miejscem» – powiedział ks. Marcin Ciesielski podczas obchodów 110. rocznicy bitwy Legionów Polskich pod Kostiuchnówką oraz 15-lecia Centrum Dialogu Kostiuchnówka.
23 sierpnia 2026
Uczestnicy szkoły architektury odwiedzili Dubno
Wydarzenia
21 sierpnia Dubieńskie Towarzystwo Kultury Polskiej gościło uczestników półkolonii poświęconych architekturze, które w tych dniach prowadzi Ukraińsko-Polski Sojusz im. Tomasza Padury w Równem.
21 sierpnia 2026
Wsparcie dla polonijnych przedszkolaków, uczniów oraz nauczycieli
Konkursy
Ruszył Konkurs 7. Bon IRJP – wsparcie dla polonijnych przedszkolaków, uczniów i osób uczących w szkołach polonijnych za granicą – podaje Fundacja Wolność i Demokracja.
21 sierpnia 2026
Związki frazeologiczne: Asertywność, czyli trudna sztuka odmawiania
Artykuły
W teorii wszystko wydaje się banalnie proste. Psychologowie przekonują, że asertywność polega na wyrażaniu własnych potrzeb i stawianiu granic w sposób spokojny, stanowczy i z szacunkiem dla innych. W praktyce jednak wielu z nas wciąż ma z tym ogromny problem.
21 sierpnia 2026
W Iwano-Frankiwsku odbyło się forum wspólnot narodowych i ludów rdzennych
Wydarzenia
18 sierpnia w Iwano-Frankiwsku miało miejsce Zachodnioukraińskie Forum Wspólnot Narodowych i Ludów Rdzennych Ukrainy pt. «Jedność w różnorodności: postęp europejski i wspólne zwycięstwo».
20 sierpnia 2026
Harcerski obóz w sercu Karpat
Wydarzenia
​3–16 sierpnia Karpaty stały się domem dla grupy zuchów, harcerzy i wędrowników z Równego, Zdołbunowa i Kostopola.
19 sierpnia 2026
Siła rodzinnych historii
Artykuły
Niedawno w jednym z warszawskich schowków zostało znalezione pudełko z dokumentami i zdjęciami, które należały do jednego z bohaterów naszych publikacji. Aby ustalić informacje o właścicielu, osoba, która otworzyła to pudełko, wpisała najpierw jego nazwisko w wyszukiwarce. W ten sposób trafiła na stronę internetową «Monitora Wołyńskiego», na tekst z cyklu «Rodzinne historie».
19 sierpnia 2026