Josyp Struciuk: «Jeszcze w młodości zgubiłem tę skalę, według której mógłbym wymierzać swój talent»
Rozmowy

68 lat temu, w listopadzie, Josyp Struciuk z rodziną, został deportowany z ojczystej wsi Strzelce na Chełmszczyźnie na Ukrainę radziecką. Od tego czasu dużo wody upłynęło, jednak on nie zapomniał swojej ziemi ojczystej, tak bliskiej jego sercu. Utracony dom pojawia się w smutnych wspomnieniach i licznych utworach wygnańca. Już ponad sześćdziesiąt lat Josyp Struciuk jest Wołyniakiem. W jego dorobku twórczym znajduje się kilkadziesiąt zbiorów poetyckich i 12 książek pisanych prozą. Jest także autorem wielu dramatów, licznych zbiorów dla dzieci, redaktorem antologii, autorem filmów i pieśni... Znany pisarz sześćdziesiątnik, jest pierwszym laureatem Nagrody Literacko-Artystycznej imienia Agatangela Krymskiego, Honorowym Działaczem Sztuk Ukrainy i honorowym obywatelem Łucka. Jednak wielka praca Josypa Struciuka, dotychczas nie została należycie doceniona przez współczesnych.

«Jestem dumny ze wszystkich członków studium literackiego»

– Proszę Pana, dużo wody juz upłynęło, czy pamięta Pan swój debiut literacki?

– Gdzieś tak w klasie szóstej, po przeczytaniu «Tarasa Bulby» Gogola, postanowiłem «zamienić» powieść na wiersze. Byle jak stworzywszy około 400 wersetów byłem przekonany, że jestem zdolniejszy od samego Mikołaja Gogola. Bo co to jest proza, jeśli ja proponuję czytelnikowi wiersze! Jednak cieszyłem się niedługo, bo postanowiłem pokazać swoje dzieło nauczycielowi, którego bardzo szanowałem. I stało się to, czego oczywiście się nie spodziewałem. Ten, gniotąc rękoma mój zeszyt, powiedział: «Młody człowieku, nigdy nie pisz o tym, o czym inni już pisali». Zamyśliłem się: «A o czym ci inni nie pisali?». Mijały lata, nie chciałem wspierać elokwentnej, wszechobecnej koniunktury, a później w ogóle nie było pragnienia pisania, ponieważ nie zaobserwowano pocieszającej perspektywy. Nie wiem, czy pisałbym, gdyby mnie nie wspierali tacy znani mistrzowie słowa, jak Mykoła Bażan, Mychajło Stelmach, Lina Kostenko, czasem dobre słowo słyszałem od Mykoły Wingranowskiego, Dmytra Pawłyczka, Wołodymyra Łuczuka, Grygora Tiutiunnyka, Borysa Olijnyka...

- Wołyń stał się dla Pana drugim domem, tutaj Pan spędził większość swego życia. Chyba nie bez powodu, właśnie temat wołyński, w Pana twórczości zajmuje jedną z podstawowych ról.

– Inaczej nie mogło się złożyć. Tutaj między pociskami enkawudystów i powstańców, szybko, czając się, przeleciało moje dzieciństwo. Tutaj uczyłem się w szkole podstawowej, siedmioklasowej i wieczorowej. Ponadto jeszcze musiałem pracować w brygadzie ciągników, a następnie skończyć Łucką Państwową Akademię Pedagogiczną imienia Łesi Ukrainki. A później – jeszcze pracować w Muzeum Łesi Ukrainki na wsi Kołodiażne, błądzić po lasach wołyńskich z kamerą. Jednym słowem, jest o czym wspominać. Ponadto, zawsze się uważam za rdzennego Wołyniaka, bo miasto Wołyń (Wełyń) było położone nad rzeką Guczwa, która płynie kilkanaście kilometrów od mojego gniazda rodowego.

- Jest Pan uważany za jednego z najbardziej utalentowanych pisarzy sześćdziesiątników. Jak Pan sam ocenia swoją twórczość? Jaki okres dla Pana był najbardziej znaczący: twórczość lat sześćdziesiątych, osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych czy jednak dwutysięcznych?

– Jeszcze w młodości zgubiłem skalę, według której mógłbym wymierzać swój talent. Jednak w obliczu trudności literackich, najbardziej znaczącym dla mnie, był okres lat sześćdziesiątych. Wtedy «ukształtowałem się» twórczo. Zacząłem myśleć wyłącznie o tym, o czym pisać i jak pisać. Zacząłem uparcie poszukiwać formy, zwłaszcza rytmu i – wraz z nielicznymi pisarzami na Ukrainie – wiersza wolnego, co nie było pozytywnie odbierane w ówczesnych (niejednokrotnie i obecnych) kręgach literackich. Bardzo owocnymi dla mnie (jak sam uważam) były lata dwutysięczne.

«To nie jest prawo językowe, a oszustwo językowe Janukowycza-Łytwyna»

– Pan był jednym z inicjatorów założenia na Wołyniu społeczno-kulturalnego stowarzyszenia «Chełmszczyzna», stał na czele organizacji obwodowej Ogólnoukraińskiego Stowarzyszenia «Proswita» imienia Tarasa Szewczenki. Czy Pana zdaniem, współcześni pisarze powinni odgrywać bardziej znamienną rolę w życiu społecznym?

- Wtedy, pod koniec osiemdziesiątych i na początku lat dziewięćdziesiątych, nie mieliśmy prawa stać opodal wydarzeń, które już zaczęły się rozwijać. Ja też do nich dołączyłem. Jeśli odpowiadać na pytanie, czy pisarze powinni odgrywać bardziej aktywną rolę w życiu społecznym – uważam, że powinni. Ale nie wszyscy. Bo zawsze pojawią się tacy, którzy będą pragnęli wyrwać komuś z rąk jeśli nie buławę, to chociażby piernacz i będą machać nim w niewłaściwy sposób.

– Co Pan myśli o procesach politycznych na Ukrainie? Szczególnie ukraińską inteligencje poruszyło prawo językowe, nazwane przez większość intelektualistów antyukraińskim. Czy państwowości ukraińskiej nadal coś zagraża?

– Niestety, zagraża. Mieliśmy szansę na Majdanie, ale tę szansę zniszczył swoją demagogią i sprytnie ukrytym awansowaniem w obóz obcych, pozorny potomek ostatniego Koszowego. Chcę tu przypomnieć słowa Tarasa: «Słynnych pradziadów wielkich, źli prawnukowie». On, natchniony walką przeciw najbliższej towarzyszce i w końcu «przeciw wszystkim», główny moderator naszej porażki, starał się odgrywać rolę haftowanego mesjasza ukraińskiego. Po takim otwartym kłamstwie na Ukrainie, w najbliższym czasie, nikt nie uwierzy, nawet najbardziej uczciwym politykom.

Jeśli chodzi o mowę – to jej nie odrodzisz żadnym prawem czy postanowieniem, podobno jak nie zniszczysz. To nie jest prawo językowe, a oszustwo językowe Janukowycza-Łytwyna, podrzucone przez otwartego mankurta Koleśniczenkę i ukrytego ukrainofoba Kiwałowa, podzielonemu i zburzonemu naszemu społeczeństwu. Ostatni, nawiasem mówiąc, za prezydencką kampanię wyborczą, skierowaną przeciw bohaterowi Majdanu, dostał od niego nagrodę.

Jestem przekonany, że Ukraińcy przeżyli już ponad setki podobnych uchwał i pozostali Ukraińcami, a chochoły, nawet jeśli każdy z nich otrzyma wszystkie cztery tomy Grinczenki, nadal pozostaną chochołami. Czyli nieowocnymi.

- Pan jest honorowym obywatelem Łucka, laureatem licznych wyróżnień i nagród. Którą nagrodę uważa Pan za szczególną? Jak pisarz ma traktować obchody swojego talentu?

– Jeśli jakiś mój utwór, po 50 latach komuś spodoba, albo zostanie zamieszczony w czytance dla najmłodszych – proszę mi wierzyć, będę się cieszyć. Jeśli chodzi o drugie pytanie, nigdy o tym nie myślałem i uważam, że mam jeszcze dużo czasu, aby się nad tym zastanowić.

Rozmawiał Wiktor JARUCZYK

Powiązane publikacje
Historyczny turniej intelektualny w Polonijnym Stowarzyszeniu w Tarnopolu
Wydarzenia
19 sierpnia w Polonijnym Stowarzyszeniu Kulturalno-Oświatowym w Tarnopolu odbył się historyczny turniej intelektualny poświęcony roli Polski w II wojnie światowej.
25 sierpnia 2026
Letnie warsztaty nad Bałtykiem dla dzieci ze Zdołbunowa
Wydarzenia
Ostatnie dni wakacji okazały się niezwykle intensywne, pełne radości i niezapomnianych wrażeń dla uczniów Szkoły Języka Polskiego działającej przy Towarzystwie Kultury Polskiej Ziemi Zdołbunowskiej.
25 sierpnia 2026
Dziedzictwo Kostiuchnówki
Artykuły
«Są takie miejsca, w których ziemia pamięta więcej niż kamienie, a cisza mówi więcej niż słowa. Kostiuchnówka jest takim miejscem» – powiedział ks. Marcin Ciesielski podczas obchodów 110. rocznicy bitwy Legionów Polskich pod Kostiuchnówką oraz 15-lecia Centrum Dialogu Kostiuchnówka.
23 sierpnia 2026
Uczestnicy szkoły architektury odwiedzili Dubno
Wydarzenia
21 sierpnia Dubieńskie Towarzystwo Kultury Polskiej gościło uczestników półkolonii poświęconych architekturze, które w tych dniach prowadzi Ukraińsko-Polski Sojusz im. Tomasza Padury w Równem.
21 sierpnia 2026
Wsparcie dla polonijnych przedszkolaków, uczniów oraz nauczycieli
Konkursy
Ruszył Konkurs 7. Bon IRJP – wsparcie dla polonijnych przedszkolaków, uczniów i osób uczących w szkołach polonijnych za granicą – podaje Fundacja Wolność i Demokracja.
21 sierpnia 2026
Związki frazeologiczne: Asertywność, czyli trudna sztuka odmawiania
Artykuły
W teorii wszystko wydaje się banalnie proste. Psychologowie przekonują, że asertywność polega na wyrażaniu własnych potrzeb i stawianiu granic w sposób spokojny, stanowczy i z szacunkiem dla innych. W praktyce jednak wielu z nas wciąż ma z tym ogromny problem.
21 sierpnia 2026
W Iwano-Frankiwsku odbyło się forum wspólnot narodowych i ludów rdzennych
Wydarzenia
18 sierpnia w Iwano-Frankiwsku miało miejsce Zachodnioukraińskie Forum Wspólnot Narodowych i Ludów Rdzennych Ukrainy pt. «Jedność w różnorodności: postęp europejski i wspólne zwycięstwo».
20 sierpnia 2026
Harcerski obóz w sercu Karpat
Wydarzenia
​3–16 sierpnia Karpaty stały się domem dla grupy zuchów, harcerzy i wędrowników z Równego, Zdołbunowa i Kostopola.
19 sierpnia 2026
Siła rodzinnych historii
Artykuły
Niedawno w jednym z warszawskich schowków zostało znalezione pudełko z dokumentami i zdjęciami, które należały do jednego z bohaterów naszych publikacji. Aby ustalić informacje o właścicielu, osoba, która otworzyła to pudełko, wpisała najpierw jego nazwisko w wyszukiwarce. W ten sposób trafiła na stronę internetową «Monitora Wołyńskiego», na tekst z cyklu «Rodzinne historie».
19 sierpnia 2026