Henryk Kozak: «My tak właśnie postrzegamy patriotyzm»
Rozmowy

W redakcji Monitora Wołyńskiego rozmawialiśmy z Henrykiem Kozakiem, prezesem Stowarzyszenia «Wołyński Rajd Motocyklowy», oraz z wiceprezesem Łukaszem Bałką o porządkowaniu miejsc pamięci, patriotyzmie i współczesnych relacjach polsko-ukraińskich.

Walenty Wakoluk: Zawsze chciałeś być motocyklistą? I prezesem?

Henryk Kozak: Prezesem się bywa. Motocyklistą się jest (śmieje się).

W. W.: A generalnie, kim chciałeś być w życiu? Czy jesteś zadowolony z tego, kim jesteś?
H. K.: Zawsze można byłoby coś poprawić, ale niestety nie możemy się przenieść w przeszłość. Dlatego cieszmy się z tego, co mamy i pracujmy nad tym, czego jeszcze chcemy w życiu dokonać. Jeżeli życie osobiste i zawodowe pozwala, to powinniśmy się poświęcić się temu, co nas interesuje. U mnie to zawsze była historia i podróże, oczywiście najchętniej motocyklem. Stąd właśnie nasza obecność tutaj.

W. W.: Od kiedy jeździsz motorem?
H. K.: Od dawna. Ale tak naprawdę tej pasji poświęcam się od około 15 lat.

W. W.: Twój pierwszy motor? «Junak»?
H. K.: Pierwszy IŻ, później wiele innych. Zawsze w stylu chopper. Obecnie użytkuję Hondę VTX 1300, Harleya Softaila, no i rekreacyjnie Urala z koszem.

W. W.: Dlaczego wybrałeś Wołyń?
H. K.: Pewnie dlatego, że Kozak (śmieje się).

W. W.: A na poważnie?
H. K.: Mój ojciec był żołnierzem Batalionów Chłopskich i Armii Krajowej. Niestety, nie było mi dane zbyt wiele rozmawiać z tatą, ponieważ zmarł, jak miałem 28 lat. Tamte czasy nie sprzyjały tego typu rozmowom, ale jak widać pozostały w świadomości i zaowocowały takim społecznym działaniem. Oczywiście literatura, książki takie jak «Trylogia» Henryka Sienkiewicza pobudzały wyobraźnię o Kresach. Ale dopiero te «dorosłe» rozmowy o Kresach, o Wołyniu spowodowały, że zacząłem poszukiwania motocyklistów i tak się narodziła idea Wołyńskiego Rajdu Motocyklowego.

W. W.: Henryku, Twoja ekipa ma już swoją historię, macie piękne «rumaki»... A w jakim celu tu przyjeżdżacie?
H. K.: Chodzi o pamięć. Przyjeżdżamy po to, aby zadbać o nasze nekropolie, często opuszczone. Do Lwowa, wiadomo, każdy pojedzie, a my jeździmy po takich miejscowościach, gdzie nie każdy dociera. Często to są cmentarze zniszczone przez bolszewików. Tak jak na przykład w Tuczynie, gdzie cmentarz został zniszczony spychaczem. Staramy się postawić chociaż krzyż, jakoś to miejsce upamiętnić. My też dziękujemy stronie ukraińskiej, że możemy to robić. Byliśmy tu już około 10 razy. Porządkowaliśmy te cmentarze i wszędzie możemy liczyć na pomoc. Tak było m.in. w Ostrogu, gdzie pomagała nam młodzież z Akademii Ostrogskiej.

Tak, w tej ziemi nie mamy krewnych, ale tu spoczywają nasi rodacy. Ktoś musi przyjechać i to zrobić. Nie zawsze mamy możliwość, żeby zorganizować większą grupę wolontariuszy, ale nawet kilka osób powoduje, że aktywizujemy przy okazji miejscowych mieszkańców. Tak było np. w Tajkurach. Nas było tam cztery osoby, ale przyszło kilkanaście osób – miejscowa młodzież, Ukraińcy! Pracowaliśmy razem, bo ten kościół świętego Wawrzyńca był cały zarośnięty, a oni dokończyli prace porządkowe już sami!

W. W.: Jaką nazwę nosi Wasz motoklub i ilu członków liczy?
H. K.: Dokładnie mówiąc, nie jesteśmy klubem motocyklowym. Jesteśmy po prostu ruchem. Wiadomo, że naszym sztandarowym przedsięwzięciem jest lipcowy Wołyński Rajd Motocyklowy, w którym uczestniczą motocykliści z całej Polski, m.in. z Warszawy, Puław i Zamościa. Nie jesteśmy klubem, tylko jednoczymy w ramach naszej działalności – w rajdzie, w sprzątaniu cmentarzy – motocyklistów z różnych klubów, jak też wolontariuszy, którzy nie jeżdżą motocyklami.

W. W.: Jesteś doradcą podatkowym. A jakie zawody reprezentują ci, którzy przyjeżdżają z Tobą na Ukrainę?
H. K.: Mamy cały przekrój zawodów – kierowcy, strażacy, informatycy. Są także emeryci.

W. W.: Co Wam każe tu jechać i robić to, co robicie?
H. K.: Mimo tego, że drogi tu są czasem «piękne», a niektóre motocykle warte są czasem i 100 tys. złotych, ludzie jadą tu, żeby bliżej poznać historię Kresów, historię Polski. Nie chodzi nam o to, żeby nas tu przyjechało pięćdziesięciu. Chodzi o to, żeby przyjechali ludzie zainteresowani. Z reguły trzon naszego rajdu wynosi zazwyczaj ok. 20–30 osób. Połowa tej ekipy jest stała.

W. W.: Podróżujecie za swoje pieniądze?
H. K.: Tak, oczywiście. Nie mamy żadnych dotacji. To jest działalność społeczna. Organizujemy np. akcję «Wołyńskie światełko pamięci». W jej ramach uczniowie z wielu szkół zbierają znicze oraz biało-czerwone szarfy. Znicze zapalamy w czasie porządkowania cmentarzy, a szarfy zawieszamy na żołnierskich kwaterach m.in. w Równem, Kowlu i Zasmykach. W ubiegłym roku dwa razy zorganizowaliśmy akcję «Kresowa Paczka». Przywozimy te paczki tak dla naszych rodaków, jak i dla Ukraińców, których poznaliśmy i z którymi dobrze się współpracuje. To już są nasi przyjaciele: słynna babcia Szura opiekująca się polskim cmentarzem we wsi Sokół czy pani Wiera, która opiekuje się cmentarzem legionowym w Równem, ale też i szkoły, jak ta w Nowomalinie czy w Tuczynie.

Działalność naszego Stowarzyszenia rozwinęła się na tyle, że oprócz realizacji naszego głównego zadania, czyli porządkowania cmentarzy, dzięki nam i współpracy z Centrum Kulturalno-Edukacyjnego im. Tomasza Oskara Sosnowskiego z Równego, została podpisana umowa między szkołą w Kazimierzu Dolnym a szkołą w Tuczynie. Młodzież z Kazimierza przyjeżdżała tu, nocowała w domach Ukraińców. To jest dobre, bo pomaga łamać stereotypy. Kilkunastoletnie dzieciaki były zachwycone tym, jak ich przyjęły ukraińskie rodziny.

W. W.: Czy były propozycje z ukraińskiej strony, żeby razem porządkować groby ukraińskie w Polsce?
H. K.: Dwa lata temu była propozycja, ale akurat wracaliśmy z porządkowania cmentarza na Ukrainie. Jeżeli będzie taka propozycja, na pewno pomożemy.

W. W.: Łukaszu, jesteś o wiele młodszy od prezesa. Co Cię tu pociąga?
Łukasz Bałka: Najpierw poznawanie historii, bo z książek tego się nie dowiemy. Pociąga to, jak nas ludzie tu przyjmują. W rajdzie uczestniczyłem po raz czwarty, ale w ogóle bywam tu bardzo często, przejechałem praktycznie całą Ukrainę.

W. W.: Czym dla Ciebie dzisiaj jest patriotyzm?
Ł. B.: Patriotyzm dla mnie – to przede wszystkim pamięć, ale pamięć czynna.

H. K.: Patriotyzm – to mocne słowo. Myślę, że to, co robimy, mieści się w tej kategorii. Ktoś musi przyjechać i tak, żeby jak np. w Ostrogu, zająć się zniszczoną i zdewastowaną kwaterą legionową. My tak właśnie postrzegamy patriotyzm. Angażujemy przy okazji mnóstwo ludzi. Około 20 szkół uczestniczy w naszych akcjach zbiórki zniczy, zbiórki książek czy też w «Kresowej Paczce». Co ciekawe, kiedy tu po raz pierwszy jechała z nami młodzież, to rodzice się bali, «bo tam jest wojna na Ukrainie». A teraz pytają: «To kiedy pojedziemy?»

W. W.: Czy ktoś Was wspomaga finansowo?
H. K.: To, że możemy pokryć koszty wyjazdu, to w głównej mierze dzięki wsparciu znajomych, przyjaciół, którym podoba się to, co robimy. Przyjeżdżamy prywatnymi samochodami, śpimy głównie w wiejskich klubach, jak np. w Tajkurach, Kisielinie czy w Turzysku. Ciekawe doświadczenie dla młodzieży, gdy trzeba skorzystać z kąpieli w jeziorze lub czerpiąc wodę ze studni. Obecnie otrzymaliśmy wsparcie od naszego nowego partnera – Grupy Azoty PUŁAWY – w ramach realizowanego programu «Warto być Polakiem». Koszty uczestnictwa w rajdzie motocyklowym pokrywamy z własnych pieniędzy.

Ł. B.: Jest też współpraca z ukraińskimi motocyklistami, m.in. w Równem czy we Lwowie.

W. W.: A z Łuckiem też macie kontakt?
H. K.: Nawiązaliśmy kontakt i mamy nadzieję, że w tym roku zorganizujemy wspólną paradę w Łucku.

W. W.: Ciągle odnoszę wrażenie, że Polacy i Ukraińcy równolegle budują dwie odmienne wersje pamięci. Europa jakoś sobie z tym poradziła. Francuzi z Niemcami, nawet Żydzi z Niemcami. Co tutaj przeszkadza?
Ł. B.: Chyba dlatego, że nigdy nie było poważnej rozmowy.

H. K.: Nie będę zajmował się wielką polityką, bo na to nie mamy wpływu. Mogę powiedzieć tylko o naszym doświadczeniu. A jest ono bardzo pozytywne. Współpraca z miejscowymi starostami i wójtami jest budująca. Wszystko można nazwać polityką, ale my działamy w dobrych intencjach, nie jedziemy z żadną nienawiścią. Jaka to polityka? Dlaczego szkoła z Tuczyna nie może nawiązać kontaktu ze szkołą w Kazimierzu? Robimy to, żeby wykluczyć stereotypy, że każdy jest «banderowcem, nacjonalistą» czy «polskim panem».

W. W.: Ale Ukraina i Polska teraz patrzą raczej w różne strony. Co z tym mamy uczynić?
H. K.: Myślę, że jak już dojdziemy do ściany, musimy się od niej odbić – wtedy rozpocznie się proces zbliżania. Jeżeli mówić o wielkiej polityce, to jakaś dobra wola chyba istnieje. To jest jak z tym gazem, kiedy Rosja zakręciła, to Polska zaraz pośpieszyła z pomocą. Szkoda, że wprowadzony jest zakaz ekshumacji, bo ta sprawa nie powinna być przedmiotem żadnych przetargów. Pochować ludzkie szczątki spoczywające na polach i lasach, to chrześcijański obowiązek.

W. W.: Jak układa się współpraca z miejscowymi polskimi organizacjami na Ukrainie?
H. K.: Niestety, nie widzę większego zaangażowania polskich stowarzyszeń. Chcemy pomóc potrzebującym ludziom, ale nie możemy znaleźć do nich kontaktów. Przywozimy wózki inwalidzkie, kule, jeżeli mamy taki sygnał. Na różnego rodzaju uroczystościach także nie widać zbyt wielu przedstawicieli polskich stowarzyszeń… W tym miejscu muszę podkreślić naszą dobrą relację z Centrum Kulturalno-Edukacyjnym im. Tomasza Oskara Sosnowskiego z Równego – wiele zamierzeń udało się zrealizować dzięki tej współpracy. To nie tylko wspólne porządkowanie cmentarzy, ale też doprowadzenie do podpisania współpracy pomiędzy szkołami z Kazimierza Dolnego i Nowomalina oraz Tuczyna. To także udział w turnieju piłkarskim w Równem oraz w Kazimierzu Dolnym.

W. W.: Jakie plany macie jeszcze na rok 2018?
H. K.: W kwietniu chcemy przyjechać do Ostroga i kontynuować porządkowanie miejscowego cmentarza. W maju planujemy wycięcie drzew na cmentarzu legionowym w Kowlu, a lipiec to tradycyjnie organizowanie szóstego już Wołyńskiego Rajdu Motocyklowego. Chcemy kontynuować działania w zakresie współpracy młodzieży oraz cykliczne akcje «Wołyńskie Światełko Pamięci» i «Kresową Paczkę».

W. W.: Aktualnie dużo Ukraińców wyjeżdża do pracy w Polsce i wielu tam zostaje. Czy zauważyłeś agresywne nastroje wobec przybyszów?
H. K.: Ja nie spotykałem przypadków agresji. Polscy pracodawcy poszukują pracowników z Ukrainy. Polacy pojechali do Anglii, do Norwegii, to jest taka «wędrówka ludów» na Zachód, naturalny proces. Pojedyncze przypadki agresji zapewne występują, ale nie warto tego przekładać na cały naród. Nie należy uogólniać.

Rozmawiał Walenty WAKOLUK
Foto: Na cmentarzu w Kisielinie. Autor zdjęcia Konrad GIZA.

CZYTAJ TAKŻE:

PIERWSZY KROK. ROZMOWA Z SERHIJEM GODLEWSKIM

WOŁYŃ JAK CHLEB POWSZEDNI. ROZMOWA Z JANUSZEM HOROSZKIEWICZEM

Powiązane publikacje
Historyczny turniej intelektualny w Polonijnym Stowarzyszeniu w Tarnopolu
Wydarzenia
19 sierpnia w Polonijnym Stowarzyszeniu Kulturalno-Oświatowym w Tarnopolu odbył się historyczny turniej intelektualny poświęcony roli Polski w II wojnie światowej.
25 sierpnia 2026
Letnie warsztaty nad Bałtykiem dla dzieci ze Zdołbunowa
Wydarzenia
Ostatnie dni wakacji okazały się niezwykle intensywne, pełne radości i niezapomnianych wrażeń dla uczniów Szkoły Języka Polskiego działającej przy Towarzystwie Kultury Polskiej Ziemi Zdołbunowskiej.
25 sierpnia 2026
Dziedzictwo Kostiuchnówki
Artykuły
«Są takie miejsca, w których ziemia pamięta więcej niż kamienie, a cisza mówi więcej niż słowa. Kostiuchnówka jest takim miejscem» – powiedział ks. Marcin Ciesielski podczas obchodów 110. rocznicy bitwy Legionów Polskich pod Kostiuchnówką oraz 15-lecia Centrum Dialogu Kostiuchnówka.
23 sierpnia 2026
Uczestnicy szkoły architektury odwiedzili Dubno
Wydarzenia
21 sierpnia Dubieńskie Towarzystwo Kultury Polskiej gościło uczestników półkolonii poświęconych architekturze, które w tych dniach prowadzi Ukraińsko-Polski Sojusz im. Tomasza Padury w Równem.
21 sierpnia 2026
Wsparcie dla polonijnych przedszkolaków, uczniów oraz nauczycieli
Konkursy
Ruszył Konkurs 7. Bon IRJP – wsparcie dla polonijnych przedszkolaków, uczniów i osób uczących w szkołach polonijnych za granicą – podaje Fundacja Wolność i Demokracja.
21 sierpnia 2026
Związki frazeologiczne: Asertywność, czyli trudna sztuka odmawiania
Artykuły
W teorii wszystko wydaje się banalnie proste. Psychologowie przekonują, że asertywność polega na wyrażaniu własnych potrzeb i stawianiu granic w sposób spokojny, stanowczy i z szacunkiem dla innych. W praktyce jednak wielu z nas wciąż ma z tym ogromny problem.
21 sierpnia 2026
W Iwano-Frankiwsku odbyło się forum wspólnot narodowych i ludów rdzennych
Wydarzenia
18 sierpnia w Iwano-Frankiwsku miało miejsce Zachodnioukraińskie Forum Wspólnot Narodowych i Ludów Rdzennych Ukrainy pt. «Jedność w różnorodności: postęp europejski i wspólne zwycięstwo».
20 sierpnia 2026
Harcerski obóz w sercu Karpat
Wydarzenia
​3–16 sierpnia Karpaty stały się domem dla grupy zuchów, harcerzy i wędrowników z Równego, Zdołbunowa i Kostopola.
19 sierpnia 2026
Siła rodzinnych historii
Artykuły
Niedawno w jednym z warszawskich schowków zostało znalezione pudełko z dokumentami i zdjęciami, które należały do jednego z bohaterów naszych publikacji. Aby ustalić informacje o właścicielu, osoba, która otworzyła to pudełko, wpisała najpierw jego nazwisko w wyszukiwarce. W ten sposób trafiła na stronę internetową «Monitora Wołyńskiego», na tekst z cyklu «Rodzinne historie».
19 sierpnia 2026