O pedagogice waldorfskiej i niemieckich realiach
Rozmowy

Jarosława Terlecka – Ukrainka, obywatelka Niemiec, animatorka szkoły waldorfskiej – gościła w redakcji «Monitora Wołyńskiego». Rozmawialiśmy z nią o nowej starej idei dla Ukrainy i realiach niemieckich.  

Walenty Wakoluk: Jak dawno wyemigrowała Pani do Niemiec?
Jarosława Terlecka: Po raz pierwszy pojechałam do Niemiec w 1995 r., tuż po ukończeniu uniwersytetu w Czerniowcach, gdzie studiowałam język, literaturę i filozofię niemiecką.


– W tamtych czasach wiele osób wybierało krótszą drogę – wyjeżdżały na Zachód, ponieważ Ukraina dopiero kształtowała się jako państwo, nikt nie wiedział jaka będzie. Jakie miała Pani plany?
– Uważałam, że trzeba jechać do Niemiec, uczyć się tam i koniecznie wrócić. Po upadku ZSRR ludzie szukali alternatywy. Dzięki znajomym, którzy zaprosili mnie jako tłumaczkę, dowiedziałam się o pedagogice waldorfskiej. Choć myślałam o powrocie i czułam dość silny związek z Ukrainą i jej kulturą, to jednak chęć dowiedzenia się czegoś więcej o idei waldorfskiej zwyciężyła.


– Co leży u podstaw pedagogiki waldorfskiej?
– Ten kierunek kształcenia zrodził się po I wojnie światowej. Emil Molt, właściciel fabryki cygar Waldorf Astoria, zareagował na narzekania swoich pracowników, których dzieci nie miały możliwości uczęszczać do szkoły i zwrócił się o pomoc do Rudolfa Steinera, reformatora, filozofa, mistyka. Rudolf Steiner prowadził wykłady o tym, jak pedagogika mogłaby zmienić społeczeństwo. Ze środków Waldorf Astoria założono szkołę w Stuttgarcie. Szkoły waldorfskie bardzo się rozwinęły, przetrwały II wojnę światową, nazistowskie prześladowania w latach 30-tych i funkcjonują do dziś.


Pedagogika waldorfska udowadnia, że można otrzymać należne wykształcenie bez tradycyjnego systemu szkolnego. Odwiedziłam niedawno Muzeum Łesi Ukrainki w Łucku i dowiedziałam się tego, o czym nie mówiono nam na lekcjach: Łesia Ukrainka nie otrzymała tradycyjnego wykształcenia szkolnego, mimo to była jedną z najlepiej wykształconych osób swojego czasu. Nauczyła się kilku języków, grała na fortepianie, malowała, pisała wiersze, była genialną osobowością, mimo że nie chodziła do szkoły, nie odpowiadała przy tablicy, nie dostawała ocen. Jej matka wcześnie zauważyła zdolności córki i nie pozwoliła na zniszczenie jej wyjątkowości poprzez wtłoczenie w «ogólne ramy i standardy». Mnie to bardzo imponuje.


– Jakich znanych zwolenników ma szkoła waldorfska?
– Szkoła waldorfska ma wielu słynnych absolwentów. Partię Zielonych założyli jej byli uczniowie. Do waldorfowców należą także tacy znani niemieccy politycy jak Joschka Fischer, Otto i Konrad Schily, Borys Palmer, Michael Ende, znany nam dzięki jego «Momo» i «Nieskończonej historii», rodziny Bosch i Porsche, które finansowo wspierały rozwój szkoły, wielu aktorów, na przykład August Diehl, Sandra Bullock, Jennifer Aniston (nic zaskakującego, teatr jest w programie nauczania) i wielu innych. Paleta jest dość barwna: Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO, również jest uczniem szkoły waldorfskiej, jak i Thomas Südhof, badacz biochemii, który w 2013 r. otrzymał Nagrodę Nobla, wnuczka Zygmunta Freuda znana projektantka Bella Freud. Ta lista jest zbyt długa, innych zwolenników każdy może znaleźć w Google.


– Czy możemy powiedzieć, że pedagogika waldorfska rozwija się przede wszystkim w krajach nietotalitarnych?
– Tak, niewątpliwie. W takich szkołach nie ma dyrektora, jest tylko system zespołowy, nie ma wszechmogącego nauczyciela, ocen, czyli nie ma w nich nic totalitarnego. Najwięcej szkół waldorfskich jest w Niemczech, Szwajcarii i krajach skandynawskich. W Rosji również są szkoły waldorfskie, w Moskwie i Petersburgu, ale doświadczają ucisku ze strony kościoła prawosławnego. Za przynależność do szkoły Rudolfa Steinera, ponieważ tak też są nazywane, duchowny może nawet wykluczyć z Kościoła. Interesujące jest to, że w krajach, w których Kościół zajmuje mocną pozycję, na przykład w Polsce i Rosji, rozwój szkół waldorfskich jest bardzo trudny.


– Czy szkoła prowadzi dialog z Kościołem w Polsce?
– Tak, w Polsce są nawiązywane kontakty. W Krakowie jest na przykład dość duże waldorfskie przedszkole liczące sześć grup. Szkoły tego typu działają także w Warszawie, Bielsku-Białej i Gdyni.


– Szkoła waldorfska jest tolerancyjna do wielowyznaniowości?
– Ta idea nie narzuca żadnych konfesji, lecz pomaga osobie zyskać wolność, dokonać własnego wyboru, rozwija ją, a ponieważ powstała w społeczeństwie chrześcijańskim, jest przesiąknięta jego duchem. W szkole obchodzi się święta chrześcijańskie. Jednak niektóre sprawy dyktuje nie szkoła, lecz państwo. Według prawa niemieckiego uchwalonego jeszcze w 1933 r., w szkole koniecznie powinna być wykładana religia. Np. w Niderlandach czegoś takiego nie ma.


– Jeśli w szkole uczą się uczniowie wyznający różne religie: katolicy, protestanci, judaiści, muzułmanie itd., jaka religia jest wykładana?
– Jest wybór większości: katolicy, protestanci, chrześcijanie niezrzeszeni mogą uczyć się religii na podstawie historii, mitów wspólnych dla wszystkich. Czyli jeśli w klasie są judaiści i muzułmanie, wybierają zwykle grupę wolnego niezrzeszonego chrześcijaństwa. Starsze dzieci poznają aspekty różnych religii: islamu, judaizmu, buddyzmu, chrześcijaństwa. W taki sposób uczniowie zyskują szerokie spojrzenie na religie.


– Czy można zrezygnować z uczestniczenia w takim kursie?
– Można, ale to nie zależy od szkoły. Taka decyzja jest podejmowana na poziomie miasta. Dlatego rodzicie powinni zwrócić się do odpowiednich instytucji z podaniem, w którym uzasadnią swoją prośbę. Dziecko powinno uczyć się czegoś na kształt etyki i estetyki, ale jest to bardzo skomplikowane, dlatego w ciągu swojego 15-letniego doświadczenia poznałam tylko jeden taki przypadek.


– Czy szkoła waldorfska rozwija się na Ukrainie?
– Tak, na Ukrainie szkoła waldorfska rozwija się szybciej, niż w Polsce. Jest to związane z tym, że rodzice już nie chcą oddawać dzieci do postradzieckiego systemu szkolnego, który nic dzieciom nie daje, który działa destruktywnie zarówno na dzieci, jak i na rodziców. Dlatego szukają alternatywy. Na Ukrainie szkoły waldorfskie są przepełnione, nie możemy przyjąć wszystkich chętnych. Brakuje miejsc w Kijowie, Odessie, Dniepropietrowsku i Zaporożu.


– Jak szkoła waldorfska współistnieje z ukraińskim systemem wartości?
– Osiągnęła sukces we wszystkich krajach, ponieważ bierze pod uwagę szczególne cechy tego państwa, na terenie którego się znajduje. Materiały dla uczniów są dobierane z uwzględnieniem możliwości percepcyjnych dziecka. Wiedza, którą daje szkoła waldorfska, to solidna podstawa. Dzięki takiemu podejściu dziecko staje się bardziej pewne siebie, zrównoważone, a jego rozwój jest harmonijny.


– Czy nie obawia się Pani, że szkoła waldorfska wzmacnia pewną wewnętrzną pasywność dziecka?
– Nie. Uczniowie szkoły są bardzo aktywni. Np. w Niemczech i Szwajcarii teraz trwają aktywne dyskusje wokół projektu Grundeinkommen, według którego każda osoba powinna mieć prawo do zaspokojenia minimalnych potrzeb życiowych przez państwo. Ten pomysł jest promowany przez uczniów szkół waldorfskich.


– A propos Niemiec: jak długo Pani przyzwyczajała się do niemieckiej kultury? Czy już Pani rozumie np. humor niemiecki?
– Teraz już tak. Na początku oczywiście nie było tak łatwo. Niemiecki humor jest inteligentny, specyficzny. Dla jego zrozumienia należy znać wszystkie aspekty życia Niemców. Często jest to gra słów.


– Co czytają Niemcy. Jaka literatura wzbudza ich zachwyt?
– W porównaniu do Ukraińców, Niemcy czytają bardzo dużo. Mają ogromne książkowe supermarkety pełne klientów. Poza książkami działają w nich także kawiarnie, są miejsca, gdzie można poczytać książkę, posłuchać muzyki etc. Nie widziałam u nas takich sklepów. Literatura jest bardzo różna, nie tylko niemiecka, lecz też tłumaczenia, wiele książek dostępnych jest w oryginalnym języku, głównie w angielskim. Poza tym w Niemczech wzrosło zainteresowanie kulturą i literaturą słowiańską. W księgarniach można bez problemu odnaleźć tłumaczenia utworów Polaka Andrzeja Stasiuka lub Ukraińca Jurija Andruchowycza.


Na niemieckim rynku książkowym jest też dużo literatury muzułmańskiej. Niemcy interesują się twórczością pisarzy z Iraku czy Iranu. Na przykład w Kolonii mieszka znany znawca kultury i filozofii islamskiej Navid Kermani. Posiada własną platformę literacką, zaprasza ciekawych ludzi. Niedawno gościł też Jurija Andruchowycza.


– Czy współczesne Niemcy uchronią się przed zagrożeniami «wojny etnicznej», którą narzucają Europie nasi sąsiedzi z północy?
– Niemcom jest teraz bardzo ciężko. Moim zdaniem oni są przyzwyczajeni myśleć globalnie, rozumieją, że są to sprawy bardzo skomplikowane. Oni wciąż mają poczucie winy z powodu II wojny światowej, m.in. wobec Rosji.


– Młode pokolenie też ma poczucie winy?
– Może jest to dziwne, ale tak. Jest im wpajane przez rodziców, dziadków, wspólnotę światową, narzucane przez telewizję, literaturę.


– Jak Pani uważa, czy Niemcy rozumieją pragnienia Polaków i Ukraińców?
– Rzeczywiście jest to bardzo skomplikowana kwestia. Niemcy nie radzą sobie z pojęciem wschodniego słowiaństwa. Oczywiście są wyjątki, ale większość zna tylko Rosję. W ciągu pierwszych dziesięciu lat pobytu w Niemczech moje rozmowy często kończyły się na wyjaśnieniach tego, że Ukraina to nie Rosja. Drażniło mnie to, dziwiłam się, dlaczego oni nie wiedzą zupełnie nic o Ukrainie. Przecież my w szkole uczyliśmy się o Niemczech, gdzie się znajdują, z jakich regionów się składają. Oni przez długi czas byli pod wpływem Rosji i nie interesowało ich, że poza wielką Rosją są też inne państwa. Dlatego Niemcy przez długi czas odbierali wydarzenia na Ukrainie jako konflikt braterski, nic ponadto.


– Jak w Niemczech reagowano na Majdan?
– Dla Niemców to był szok, najpierw odbiór był raczej negatywny. Potrzebowali kilku miesięcy, żeby wszystko sobie poukładać. Myśleli, że to po prostu kłótnia pomiędzy braćmi. Np. «Der Spiegel» napisał, że na Majdanie są faszyści, później redakcja przeprosiła za takie twierdzenia. W Niemczech przez lewicowe konserwatywne partie bardzo dobrze działa propaganda rosyjska. Przez trzy miesiące, jeśli nie dłużej, Niemcy analizowali sytuację na Ukrainie. Przez ten czas tyle rzeczy zdążyło się zdarzyć. Dopiero później przyszła świadomość, zrozumienie, Niemcy zaczęli kojarzyć wydarzenia z tym, co się stało w Gruzji.


– Później Krym…
– Tak, Niemcy reagowali na to już inaczej, zaczęli mówić o zaborczości Rosji, jej imperialnych apetytach. Dzięki tym bolesnym wydarzeniom, które dotknęły Ukrainę, Niemcy zaczęli inaczej odbierać Rosję. Ukraina stała się dla nich pryzmatem, przez który zobaczyli te aspekty Rosji, których wcześniej nie zauważali.


– Czy można powiedzieć, że Niemcy odbierają Ukrainę jako oddalony bastion ochrony własnych wartości?
– Na ten temat wypowiada się niewielka grupa społeczna, inteligencja, która jest słyszana w różnych wywiadach w telewizji, w radiu, w prasie. Czytałam takie stwierdzenie w «Die Zeit»: «Jeśli nie pomożemy dzisiaj Ukrainie, stracimy swoje europejskie oblicze».


– Czy demokratycznym i dobrze sytuowanym Niemcom potrzebne są nasze słowiańskie wartości?
– W aspekcie życia codziennego oczywiście, że nie są potrzebne. Natomiast jeśli mówimy o Europie jako o wspólnocie różnych narodów, które mają możliwość być suwerenne i wnosić jednocześnie swój wkład do ogólnego grona, to w tym kontekście Słowianie mają coś, czym mogą się podzielić. Niemcom podoba się nasza gościnność, życzliwość, bezinteresowność, hojność. Oni zawsze, kiedy przyjeżdżają na Ukrainę, twierdzą, że mamy poczucie braterstwa.


– Polska w odróżnieniu od Ukrainy dość aktywnie integrowała się w Europę, teraz kształtuje swoją politykę. Jak Niemcy odbierają Polskę, w szczególności jej członkostwo w UE?
– Moim zdaniem, najpierw Niemcy cieszyli się, być może ze względów gospodarczych, że Polska weszła do Unii Europejskiej. Ale oni nie sądzili, że Polacy są pewni siebie, nie mają poczucia niższości, zaś mają tak mocny potencjał. Być może dlatego teraz jest reakcja odwrotna: obwinianie Polaków o nacjonalizm etc.


Dla Niemców charakterystyczne jest odbieranie wszystkiego co nie jest niemieckie jako czegoś gorszego. Nie jest to dobre, wspólnota europejska powinna być związkiem wolnych państw, jedno państwo nie powinno wskazywać innemu, gdzie jest jego miejsce, narzucać pewnych kryteriów lub praw. Nie są to prawdziwe wartości europejskie. Zdrowa idea wspólnoty oznacza, że wszyscy się bogacą, że wszyscy są wygrani zachowując jednocześnie swą niepowtarzalność i indywidualność.

 

Rozmawiał Walenty WAKOLUK

Powiązane publikacje
Historyczny turniej intelektualny w Polonijnym Stowarzyszeniu w Tarnopolu
Wydarzenia
19 sierpnia w Polonijnym Stowarzyszeniu Kulturalno-Oświatowym w Tarnopolu odbył się historyczny turniej intelektualny poświęcony roli Polski w II wojnie światowej.
25 sierpnia 2026
Letnie warsztaty nad Bałtykiem dla dzieci ze Zdołbunowa
Wydarzenia
Ostatnie dni wakacji okazały się niezwykle intensywne, pełne radości i niezapomnianych wrażeń dla uczniów Szkoły Języka Polskiego działającej przy Towarzystwie Kultury Polskiej Ziemi Zdołbunowskiej.
25 sierpnia 2026
Dziedzictwo Kostiuchnówki
Artykuły
«Są takie miejsca, w których ziemia pamięta więcej niż kamienie, a cisza mówi więcej niż słowa. Kostiuchnówka jest takim miejscem» – powiedział ks. Marcin Ciesielski podczas obchodów 110. rocznicy bitwy Legionów Polskich pod Kostiuchnówką oraz 15-lecia Centrum Dialogu Kostiuchnówka.
23 sierpnia 2026
Uczestnicy szkoły architektury odwiedzili Dubno
Wydarzenia
21 sierpnia Dubieńskie Towarzystwo Kultury Polskiej gościło uczestników półkolonii poświęconych architekturze, które w tych dniach prowadzi Ukraińsko-Polski Sojusz im. Tomasza Padury w Równem.
21 sierpnia 2026
Wsparcie dla polonijnych przedszkolaków, uczniów oraz nauczycieli
Konkursy
Ruszył Konkurs 7. Bon IRJP – wsparcie dla polonijnych przedszkolaków, uczniów i osób uczących w szkołach polonijnych za granicą – podaje Fundacja Wolność i Demokracja.
21 sierpnia 2026
Związki frazeologiczne: Asertywność, czyli trudna sztuka odmawiania
Artykuły
W teorii wszystko wydaje się banalnie proste. Psychologowie przekonują, że asertywność polega na wyrażaniu własnych potrzeb i stawianiu granic w sposób spokojny, stanowczy i z szacunkiem dla innych. W praktyce jednak wielu z nas wciąż ma z tym ogromny problem.
21 sierpnia 2026
W Iwano-Frankiwsku odbyło się forum wspólnot narodowych i ludów rdzennych
Wydarzenia
18 sierpnia w Iwano-Frankiwsku miało miejsce Zachodnioukraińskie Forum Wspólnot Narodowych i Ludów Rdzennych Ukrainy pt. «Jedność w różnorodności: postęp europejski i wspólne zwycięstwo».
20 sierpnia 2026
Harcerski obóz w sercu Karpat
Wydarzenia
​3–16 sierpnia Karpaty stały się domem dla grupy zuchów, harcerzy i wędrowników z Równego, Zdołbunowa i Kostopola.
19 sierpnia 2026
Siła rodzinnych historii
Artykuły
Niedawno w jednym z warszawskich schowków zostało znalezione pudełko z dokumentami i zdjęciami, które należały do jednego z bohaterów naszych publikacji. Aby ustalić informacje o właścicielu, osoba, która otworzyła to pudełko, wpisała najpierw jego nazwisko w wyszukiwarce. W ten sposób trafiła na stronę internetową «Monitora Wołyńskiego», na tekst z cyklu «Rodzinne historie».
19 sierpnia 2026