Pomoc bliźniemu
Rozmowy

  Leszek Kłoszewski, 58 lat, Polak, od 45 lat jest inżynierem ortopedą. Jest dyplomowanym biomechanikiem, zajmuje się protetyką kończyn – głównie nogami. Oleg Sawczuk, Ukrainiec, 44 lata, ordynator oddziału chirurgii endoskopowej Wołyńskiego Klinicznego Szpitala Obwodowego. Spotkali się wcześniej w Polsce, a teraz na Ukrainie, w Łucku, zjednoczeni dobrą i ważną sprawą. To z nimi rozmawiał Walenty Wakoluk z Monitora Wołyńskiego.  

W. W.: Panie Doktorze, wiem, że Pan aktywnie pomaga okaleczonym w ATO żołnierzom. Jest problem na Ukrainie z protezowaniem?
Oleg Sawczuk: Tak, problem jest duży, głównie z jakością. Waga protezy nogi zrobionej w Polsce wynosi 1,2–1,5 kg przeciw 3,5–4 kg wyprodukowanej na Ukrainie. Mój znajomy Andrij pojechał do Lwowa na kulach po protezę, wrócił z protezą – znów na kulach. Na niej po prostu nie dało się chodzić. Dla młodego chłopaka to jest tragedią, jak nie będzie chodzić – załamie się. Niestety, tak często się zdarza. Postanowiłem pomóc, a po wstępnym rozeznaniu dowiedziałem się o dobrych fachowcach w Polsce, więc zaczęliśmy wozić naszych chłopaków do pana Leszka.


W. W.: Kto finansuje to kosztowne leczenie?
O. S.: Tak się złożyło, że wożę rannych do Polski faktycznie na swój koszt. Na protezę zbieramy po ludziach, czasem pomaga jakaś fundacja czy mecenat lub sponsor.


W. W.: A dlaczego, właśnie do pana Leszka Kłoszewskiego?
O. S.: Jest po prostu bardzo szybko, wygodnie i względnie niedaleko od Łucka, jakieś 500 km. Pacjenci mieszkają u pana Leszka, są otoczeni troskliwą opieką. Za dwa, maksimum trzy dni przygotowywana jest «wstępna» proteza. Człowiek zaczyna radzić sobie sam. Przykładem może być młody chłopak, który na protezie zrobionej w jednym z ortopedycznych zakładów nie mógł w ogóle chodzić. A na protezie «pana Leszka» już wrócił do zawodu, pracuje na wózku widłowym w magazynie.


Leszek Kłoszewski: Teraz musi jeszcze raz przyjechać do Polski po «ostateczną», dopasowaną protezę, która będzie mu służyła co najmniej 5–6 lat.


W. W.: Panie Leszku, jak się Panu pracuje z ukraińskimi wojennymi pacjentami?
L. K.: Zaczynamy od konferencji przez Skype’a, muszę wiedzieć o oczekiwaniach pacjenta, wyjaśnić mu wszystkie kwestie związane z jego rehabilitacją etc. To są młodzi ludzie, którzy oprócz urazu fizycznego, doznali także traumy psychicznej. Tkwi w nich konflikt noszonego w sobie wewnętrznego obrazu jako zdrowego młodego człowieka i realiów utraty sprawności. Są specyficzni w «prowadzeniu», rozmawiam z nimi o ich przeżyciach. Wielu z nich wewnętrznie nadal jest na wojnie.


W. W.: Panie Olegu, jak okaleczeni żołnierze dowiadują się o waszej działalności?
O. S.: Dajemy informację o takich możliwościach na Facebook’u. Zamieściliśmy ogłoszenie, że pomagamy w wyjazdach do Polski na protezowanie. Bardzo nam pomaga z wizami Konsulat Generalny RP w Łucku. Z takiej możliwości już skorzystali chłopaki z Kijowa, Zaporoża, Równego, Lwowa, no i nasi – z Wołynia.


W. W.: Ależ na Ukrainie protezowanie dla żołnierzy jest przecież za darmo.
O. S.: Tak, pytają nas nieraz, po co wozimy okaleczonych tak daleko i jeszcze płacimy za protezowanie. Ukraińskie protezy są robione z jakościowo dobrych zagranicznych materiałów, jest dużo części zamiennych, serwis. Tylko problem jest w tym, że jakość wykonania jest licha, proteza po prostu nie nadaje się do codziennego użytku, a dekoracją przecież nie jest. Państwo daje jedną protezę bez możliwości wybrania typu i każe się przyzwyczajać. I wtedy ludzie, szukając alternatywy, dzwonią do nas. U pana Leszka jest odwrotnie – pacjenci mogą próbować różne typy, aż do osiągnięcia sukcesu.


W. W.: Mam wrażenie, że to jest po prostu marnowanie czasu i państwowych pieniędzy. Czy nie lepiej byłoby dać ludziom nie usługę, a pieniądze i prawo wybierania specjalistów?
O. S.: Należy dać tym ludziom taką możliwość. W ideale jest przekazanie przelewem pieniędzy na rachunek renomowanej i wybranej przez inwalidę firmy lub zakładu. To by spowodowało przerwanie monopolu państwowego na usługi protetyczne. Tylko konkurencja uleczy tę chorą sytuację. Na Ukrainie na razie zobowiązuje zasada prawa wyboru przez obywatela lekarza, metody leczenia i szpitala. To są bazowe prawa ukraińskiego pacjenta. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego te prawa nie dotyczą pacjentów «wojennych». Mam jedno tłumaczenie – biurokracja państwowa i interesy branżowe.


L. K.: Nie wystarczy człowiekowi tylko sprzedać protezę, to nie jest zwykły towar. Czasem nawet cena nie jest decydującym czynnikiem. W tym przypadku teza: «drogie – znaczy dobre» nie sprawdza się. Pacjenta należy mozolnie i pieczołowicie poprzez rehabilitację prowadzić do pożądanego sukcesu. Najważniejszym zadaniem jest przywrócenie człowiekowi funkcjonalności i komfortu życiowego.


W. W.: To jakie jest wyjście w tej sytuacji?
L. K.: Nie ma pacjentów – są ludzie, którzy mają dożywotni problem. Ktoś się musi nimi stale zajmować. Z radością widziałbym tu kogoś, z kim można byłoby współpracować. Chętnie bym nauczył i przekazał swoją wiedzę i pilotował zainteresowanych. Tu, na miejscu, o wiele prościej byłoby pomagać tym ludziom, «prowadzić» ich. Macie na Ukrainie dużo dobrych i zdolnych fachowców. Należy tylko działać w innym, bardziej nowoczesnym systemie, stosować i przestrzegać dobrych procedur.


W. W.: Do kogo apelować z tym problemem, do «skostniałych» władz państwowych?
L. K.: W Stanach Zjednoczonych istnieje Department of Veterans Affairs, prawonastępca Veterans Administration, który powstał w 1930 roku. To jest osobny państwowy organ, z silną społeczną grupą.


Ukraińscy weterani powinni pomyśleć o tym, jak się zjednoczyć w silną i branżową organizację w obronie swoich praw i interesów. Pomoc wolontariatu niedługo się skończy i ktoś będzie musiał w końcu zadbać o osierocone żołnierskie rodziny, o tych weteranów i inwalidów, którzy oddali dla Ukrainy najcenniejsze co mieli – część siebie, swoje zdrowie i życie. Możecie pomóc sobie tylko sami.


Rozmawiał Walenty WAKOLUK

Powiązane publikacje
TKP w Kowlu uporządkowało polską kwaterę wojskową na miejscowym cmentarzu
Wydarzenia
22 lipca członkowie Towarzystwa Kultury Polskiej w Kowlu zebrali się na cmentarzu komunalnym przy ulicy Niezależności, by uporządkować polskie pochówki.
24 lipca 2026
Łuck otrzymał agregat prądotwórczy z Białegostoku
Wydarzenia
W ramach wsparcia partnerskiego miasto Białystok przekazało Łuckiej Hromadzie, jako pomoc humanitarną, agregat prądotwórczy o mocy 80 kW – podał Wydział Współpracy Międzynarodowej i Działalności Projektowej Łuckiej Rady Miejskiej.
23 lipca 2026
Po Polsce z Wiesławem: Świętokrzyskie – kraina legend, czarów i magii
Artykuły
W samym sercu Polski leży kraina, która pamięta czasy sprzed setek milionów lat, czasy nim na Ziemi pojawiły się dinozaury, a nawet czasy przed wykształceniem się znanych nam dziś kontynentów.
23 lipca 2026
Związki frazeologiczne: Prawdziwe gwiazdy i takie sobie gwiazdeczki
Artykuły
Jeszcze niedawno gwiazdy kojarzyły się z czymś odległym, migoczącym wysoko nad głową, wymagającym teleskopu, cierpliwości i odrobiny romantyzmu. Dziś wystarczy smartfon, stabilne łącze i umiejętność robienia miny zaskoczonej, ale naturalnej, by w ciągu jednego popołudnia znaleźć się na świeczniku.
22 lipca 2026
Lato w Małopolsce dla uczniów Stowarzyszenia im. Ewy Felińskiej z Łucka
Wydarzenia
Uczniowie Szkoły Sobotnio-Niedzielnej przy Stowarzyszeniu Kultury Polskiej imienia Ewy Felińskiej na Wołyniu zakończyli dziesięciodniowy pobyt edukacyjno-integracyjny w Krakowie. Wyjazd odbył się w ramach XXIV edycji akcji Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski «Podarujmy Lato Dzieciom ze Wschodu».
21 lipca 2026
Życzenia dla Anny Sobolewej z Kostopola z okazji 80. Urodzin
Wydarzenia
20 lipca 80. urodziny obchodzi Anna Sobolewa z Kostopola, członkini miejscowego Towarzystwa Kultury Polskiej, parafianka kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa. Redakcja «Monitora Wołyńskiego» oraz Towarzystwo Kultury Polskiej w Kostopolu składają Pani Annie najserdeczniejsze życzenia z okazji jubileuszu.
20 lipca 2026
W Równem powstanie seria filmów animowanych o książętach Lubomirskich
Wydarzenia
Przez prawie 250 lat Równe i Dubno należały do książąt Lubomirskich, którzy wywarli ogromny wpływ zarówno na ówczesny rozwój, jak i na współczesny wygląd tych miast. W tym roku ich dziedzictwu poświęcona zostanie seria animowanych opowieści. Projekt zostanie zrealizowany przy wsparciu Ukraińskiej Fundacji Kultury.
20 lipca 2026
Życzenia dla Jana Piejki z okazji 70. urodzin
Wydarzenia
18 lipca 70. urodziny obchodzi Jan Piejko, prezes Nadzbruczańskiego Stowarzyszenia Kultury i Języka Polskiego, które działa w Husiatynie, Sidorowie i Chorostkowie w obwodzie tarnopolskim. Z tej okazji przesyłamy solenizantowi najserdeczniejsze życzenia.
18 lipca 2026
Łuck pożegnał żołnierzy Pawła Korczuka, Alberta Świcę i Wadyma Czwyra
Wydarzenia
17 lipca w prawosławnej katedrze Świętej Trójcy w Łucku pożegnano żołnierzy Pawła Korczuka, Alberta Świcę i Wadyma Czwyra.
17 lipca 2026