29 stycznia 1940 r. starszy oficer operacyjny Horochowskiego Oddziału Rejonowego NKWD sierżant bezpieczeństwa państwowego Wołkow aresztował we wsi Koniuchy w rejonie łokaczyńskim Andrzeja Trybulińskiego. Zatrzymany został osadzony w więzieniu w Łucku.
Andrzeja Trybulińskiego oskarżono o to, że «od 1921 r. aż do przyjścia Armii Czerwonej na tereny zachodniej Ukrainy służył w byłej policji polskiej, miał stopień starszego posterunkowego policji i prowadził czynną walkę z chłopami o poglądach rewolucyjnych». W trakcie zatrzymania upoważniony pracownik operacyjny łokaczyńskiej milicji Semko przeprowadził przeszukanie. Zabezpieczył dokumenty i korespondencję, pieniądze – 380 zł, gwizdek policyjny nr 51480 oraz torbę policyjną.
Z ankiety aresztowanego dowiadujemy się, że Andrzej Trybuliński, s. Ludwika, urodził się we wsi Folwarki koło Radomska w 1895 r. w rodzinie biednego chłopa. Ukończył siedmioletnią szkołę, w 1920 r. służył jako szeregowiec w wojsku. Przed służbą w policji był kowalem.

Ankieta aresztowanego Andrzeja Trybulińskiego
Od 1921 r. był policjantem. Jak wynika z dokumentu, Trybuliński służył w Horochowie, mieszkał na stałe w Oździutyczach, a w chwili aresztowania – w Koniuchach. Jego rodzina składała się z żony Józefy Bobner, c. Jakuba, gospodyni domowej, lat 39 (wiek podany jest według stanu na styczeń 1940 r.) i syna Leopolda, lat 10. Krewni, czyli matka Maria, dwaj bracia i dwie siostry, mieszkali na terenach okupowanych przez Niemcy.
Protokół pierwszego przesłuchania, który z nieznanej przyczyny datowany był na 20 grudnia 1939 r., został sporządzony przez starszego oficera upoważnionego Horochowskiego Oddziału Rejonowego NKWD Chorosziłowa. Ustalił, że Trybuliński służył w policji od 1921 r.: najpierw w Horochowie, od maja 1922 r. – w Drużkopolu, w latach 1923–1925 – w Koniuchach, od 1925 do 1934 r. – w Łokaczach. Ostatnim miejscem służby były Oździutycze, gdzie służył do 17 września 1939 r. W czasie przesłuchania były policjant twierdził, że nie miał żadnych konfidentów i nie zna ani jednej osoby, «która aktywnie walczyłaby z ruchem rewolucyjnym na zachodniej Ukrainie».
3 lutego 1940 r. Andrzej Trybuliński był przesłuchiwany przez naczelnika Horochowskiego Oddziału Rejonowego NKWD Owczinnikowa i oficera operacyjnego Mironowa. Po zadaniu kompletu standardowych pytań dotyczących życiorysu śledczy ponownie zapytali o konfidentów. Kiedy Trybuliński po raz kolejny oświadczył, że nie miał ani jednego informatora, pokazano mu jego notatnik z własnoręcznymi zapisami. Były policjant zmuszony był więc przyznać, że jednak miał konfidentów. Jak twierdził Trybuliński, nie byli zwerbowani przez niego, lecz przekazani od komendanta posterunku Murawskiego.
Według niego spotkania z informatorami odbywały się najwyżej dwa razy w miesiącu, wieczorami, głównie w miejscu ich zamieszkania. Policjant miał do dziesięciu konfidentów, z których każdy pracował na osobnym kierunku. Jak zapisano w protokole, członek OUN Hryhorij Odion donosił o działalności ukraińskich środowisk nacjonalistycznych. O tym, co dzieje się wśród komunistów, informował konfident Szloma Mełamed, członek Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy (KPZU). O działalności KPZU informowały także matka Szlomy, Mala Mełamed oraz Mykyta Odion. Kilku kolejnych informatorów pracowało w kręgach przestępczych, ale nie wzbudziło to większego zainteresowania śledczych.
7 lutego śledczy przeprowadzili konfrontację Trybulińskiego ze Szlomą Mełamedem. W protokole zapisano: «Znam Mełameda jako handlarza, który był zatrzymany przez policję za propagandę komunistyczną. Znałem go później jako konfidenta, który rozpracowywał działalność KPZU i który był ze mną w kontakcie. Przekazał mi go komendant posterunku Murawski». W protokole nie zapisano, co na ten temat powiedział Szloma Mełamed – najwyraźniej śledczy nie byli tym zainteresowani.
Najprawdopodobniej nie prowadzono dalszych czynności dochodzeniowych, gdyż w sprawie nie ma żadnych dokumentów na ten temat.
Machina biurokratyczna działała powoli, ponieważ nie była w stanie poradzić sobie z ogromną liczbą represjonowanych osób. Wstępne śledztwo zakończono w czerwcu, a w sierpniu Trybulińskiemu postawiono oficjalne zarzuty.
Inkryminowano mu, że «jako policjant prowadził czynną walkę z ruchem komunistycznym i rewolucyjnie nastawionymi robotnikami miasta Łokacze w obwodzie wołyńskim, o czym mowa w art. 54–13 Kodeksu Karnego Ukraińskiej SRR. Przesłuchiwany przyznał się do postawionych mu zarzutów, co potwierdza też konfrontacja pomiędzy nim a Mełamedem».
18 września ten wniosek zatwierdził Makarenko, zastępca prokuratora obwodowego do spraw szczególnych, a 18 października już na szczeblu republikańskim – śledczy Departamentu Bezpieczeństwa Państwowego NKWD Ukraińskiej SRR lejtnant Kerekez. Sprawa została przekazana do rozpatrzenia przez Kolegium Specjalne NKWD ZSRR.

Wyciąg z protokołu z wyrokiem Andrzejowi Trybulińskiemu
Jak wynika z wyciągu z protokołu nr 16 z dnia 26 lutego 1941 r., Andrzej Trybuliński został umieszczony w poprawczym obozie pracy na okres ośmiu lat, licząc od 29 stycznia 1940 r. Karę odbywał w obozie Uchtiżemłag.
W bazie «Ofiary terroru politycznego w ZSRR» udało nam się odnaleźć zapis, według którego Andrzej Trybuliński przybył do Uchtiżemłagu 23 kwietnia 1941 r. z Charkowskiej Poprawczej Kolonii Pracy. 1 września 1941 r. na mocy układu Sikorski-Majski został amnestiowany i zwolniony z obozu. Jego dalsze losy nie są nam znane.
Według postanowienia Prokuratury Obwodu Wołyńskiego z dnia 4 kwietnia 1989 r. Andrzej Trybuliński został zrehabilitowany.
***
Ze sprawami karnymi obywateli Ukraińskiej SRR represjonowanych przez władze sowieckie można zapoznać się na stronie Archiwum Państwowego Obwodu Wołyńskiego.
(Ciąg dalszy nastąpi).
Anatol Olich