Biskup Witalij Skomarowski: «Moim powołaniem jest kapłaństwo»
Rozmowy

17 maja w Łucku odbyło się uroczyste wprowadzenie nowego ordynariusza łuckiej diecezji biskupa Witalija Skomarowskiego. Msza św. z okazji ingresu odbyła się w Katedrze Św. Apostołów Piotra i Pawła. Z biskupem Witalijem Skomarowskim mieliśmy możliwość porozmawiać w następnym dniu.

– Jak Ksiądz Biskup określa swoje przeznaczenie w życiu?

– Moim powołaniem jest kapłaństwo. Chciałem zostać proboszczem, ale później byłem i kanclerzem, i rektorem seminarium, i zostałem biskupem. Były to jednak zadania postawione przede mną przez Kościół. Ale moim powołaniem jest spełnienie funkcji kapłańskich w Kościele Rzymskokatolickim.

– Wasza Ekscelencjo, proszę w kilku słowach przybliżyć swoją drogę w służbie Bogu. W dzieciństwie Ksiądz Biskup marzył o tym, żeby zostać duchownym?

– Pochodzę z Berdyczowa, z wierzącej, katolickiej rodziny. Były to czasy radzieckie, kiedy religia była prześladowana. Mieliśmy parafię i od dzieciństwa chodziłem z mamą do kościoła, nawet bawiłem się w księdza. Następnie szkoła, kollege medyczne... Radzieckie wychowanie zatarło we mnie te impulsy. Podczas studiów przeżyłem nawrócenie, zacząłem służyć do liturgii i zostałem ministrantem. Poznałem księży. Podziwiałem tych ludzi, nigdzie takich nie spotkałem.

– Były to czasy rzeczywistości radzieckiej, kiedy chciało się stawiać opór. Co się takiego stało, że Ksiądz Biskup podjął decyzję o pozostaniu duchownym? Co było pierwszym impulsem?

– Tragedia rodzinna – zginęła moja siostra. Dla mnie jako osoby młodej było to wstrząsające przeżycie. Zobaczyłem wówczas życie takie, jakim ono jest, a nie takie, jak je sobie wyobrażałem.

Kiedyś, jako kierowca pomagałem pewnemu proboszczowi, który służył w dwóch parafiach, położonych od siebie w odległości 250 km. Poznałem pracę księdza z bliska, zobaczyłem, że tak wiele jest potrzeb, a tak mało rąk do pracy, chciałem pomóc. Przekonałem się wówczas, jak ważne jest to, aby pomagać ludziom i uczyć ich prawdy. Wiele osób w tamtym czasie, potrzebowało takiej pracy.

– I dokonał Ksiądz Biskup świadomego wyboru…

– Tak, i nigdy nie doznałem rozczarowania. Jeszcze przed służbą wojskową powiedziałem proboszczowi, że też chcę służyć Bogu. On mi odpowiedział, że to nie jest możliwe, że muszę najpierw pójść do wojska. Po odbyciu służby, dostałem się do seminarium w Rydze. W Związku Radzieckim były tylko dwa seminaria katolickie – w Rydze, gdzie zajęcia prowadzono po rosyjsku, i w Kownie, gdzie nauczano po litewsku.

– Jak wygląda proces zrzeczenia się świeckiego życia?

– Nikt do tego nie zmusza. Jeżeli ksiądz jest wierny swojemu powołaniu, to nie jest to żadnym problemem.

– Ile lat miał Ksiądz Biskup, kiedy zrozumiał swoje powołanie, zrozumiał, że musi kogoś prowadzić za sobą?

– Miałem 27 lat, gdy otrzymałem święcenia kapłańskie. Następnie pracowałem jako wikariusz, byłem pomocnikiem proboszcza w Berdyczowie. Potem w Żytomierzu, gdzie służyłem w kilku parafiach. Samodzielna praca zaczęła się w Sumach.

– Czy my, jako wierni, pozostajemy tradycyjni, czy się zmieniamy?

– Moim zdaniem to jest jak moda: ubranie można zmienić, ale człowiek pozostaje. Oczywiście z czasem też się zmienia. Jednak podstawowe potrzeby ludzkie są zawsze te same.

– W latach 90-tych, kiedy obalono komunizm, wiara w Boga stała się modna. Wasza Ekscelencjo, proszę na podstawie własnych obserwacji powiedzieć o drodze człowieka od krzyżyka jako dekoracji do głębokiej wiary albo drodze, którą człowiek pokonuje, żeby zrozumieć prawdziwe przeznaczenie symbolu, który nosi na sobie.

– Bywa, że człowiek pokonuje tę drogę, bywa, że nie, bo przychodzi i gdzieś dalej idzie. Bywa różnie. Każda osoba ma swoją historię, każda ma swoją drogę. Można ją nazwać nie tylko drogą człowieka do Boga, ale też drogą Boga do człowieka. Bo w rzeczywistości, gdyby Bóg nie działał, nie zwracał się do człowieka, nie moglibyśmy odnaleźć Go samodzielnie. My odnajdujemy Boga, dlatego że to On nas szuka, każdego w różny sposób.

– Jan Paweł II został świętym. Kiedyś On był dla mnie członkiem rodziny, był mi bardzo bliski. Kiedy odszedł, odczułem pustkę. Wielu moich znajomych mówito samo.

– Jan Paweł II był osobą fundamentalną, założył pewne podwaliny. Żeby ocenić, czy na tych podwalinach coś powstało, potrzebny jest czas. To samo można powiedzieć o Drugim Soborze Watykańskim, który odbył się 50 lat temu, a jednak do dnia dzisiejszego, uchwalone w jego trakcie decyzje, jakieś pomysły, które wtedy się pojawiły, oczekują na swoje wdrożenie w życie Kościoła.

– Przecież podwaliny te założył Chrystus. Może Jan Paweł II odnowił w nas bezpośredniość przeżyć...

– Tak, jedyną podwaliną jest Bóg. Ale Jan Paweł II dodał nam pewnego ducha.

– Kiedy On zmarł, obserwowałem reakcję innych ludzi, reakcję mediów. Jeden z rosyjskich portali napisał wówczas: «Już jutro chyba się skończy ten katolicki Woodstock». Zdziwiło mnie to i obraziło. Pomyślałem, że na te tematy już nigdy więcej nie będę rozmawiał z prawosławnymi. Jednak kilka lat później pewien mężczyzna powiedział mi, że: « tyle, ile dał nam wasz papież, chyba nikt z naszych patriarchów tego nie uczynił». Zapytałem, co On im dał. Odpowiedział: «Dla was Bóg to przyjaciel. Zrozumiałem, że to nie «bozia», którym straszono mnie od dzieciństwa. Wy z tym, który zaprowadził was do Boga, żegnaliście się jak z przyjacielem». Zaczęliśmy dialog. Pomógł w tym Jan Paweł II. Jak Wasza Ekscelencja uważa, czy między prawosławnymi i katolikami możliwy jest dialog?

– Możliwy. My możemy ze sobą rozmawiać. To, że się nie udaje, to inna sprawa.

– Jak Ekscelencja uważa, czy topolitycy nam w tym przeszkadzają, czy my nie do końca czujemy taką potrzebę?

– Po pierwsze trzeba sobie uświadomić, że należymy do różnych światów. Dialog jest możliwy, lecz nie możemy go upraszczać. Będzie on się odbywał, jeżeli się nauczymy okazywać szacunek i słuchać siebie nawzajem. Istnieje jeszcze jeden problem– problem teologii. Musimy wyznać, że chociaż Kościół Katolicki był prześladowany w Związku Radzieckim, to w Europie Zachodniej tego nie doznał, tam swobodnie rozwijała się teologia. Kiedy nastąpiła wolność na Ukrainie, cały ten rozwój europejski naturalnie został równocześnie i naszym osiągnięciem. Cerkiew Prawosławna takiej możliwości nie miała. Znajdowała się pod presją przez cały ten 70-letni okres. I to trzeba mieć na uwadze. Myślę, że z czasem ten dialog będzie wyglądał inaczej.

– We współczesnym zachodnim świecie Kościół nie zawsze odgrywa główną rolę. Na przykład we Francji...

– Myślę, że każdy czas ma swoje niebezpieczeństwa i wyzwania. Obecnie coraz częściej wchodzimy do świata medialnego, który niesie wielkie niebezpieczeństwa, ponieważ człowiek absolutnie się nie orientuje i nie rozumie, gdzie leży prawda i czy ona w ogóle istnieje, i komu można ufać. Kościół też przeżywa różne trudności, ale sądzę, że da sobie z tym radę.

– Co Wasza Ekscelencja myśli o takiej sentencji: «Po co mi kościół? Jak będę potrzebował rozmowy z Bogiem, to wyjdę w pole i się pomodlę»? Jest to wewnętrzne lenistwo czy hipokryzja?

– Na to pytanie nie sposób odpowiedzieć krotko. Powiem jednak, że Kościół nie jest ludzkim wynalazkiem. Jeżeli Chrystus ustanowił Kościół jako wspólnotę apostołów, podzielił między nich zadania, to chyba jest on potrzebny. Gdyby nie był potrzebny, to po co Bóg miałby go zakładać? Ciekawe jest to, że np. sakramenty nie są udzielane według zasady «Sam sobie». Ja sam siebie nie mogę ochrzcić. Ja sam sobie nie mogę odpuścić grzechów. Gdy jednak przyjmuję sakrament w kościele i ksiądz mi mówi: «Odpuszczam ci twoje grzechy», to mogę zaufać tym słowom. Kościół uczy pokory, posłuszeństwa, zaufania. Gdyby nie było Kościoła, ja nie miałbym oparcia, nie byłbym pewny, czy się nie mylę. Człowiek ma wątpliwości, a Kościół jest gwarantem od lat niosąc naukęChrystusa.

– Jakie Ksiądz Biskup ma do nas, do parafian, prośby?

– Zaczyna się obecnie okres mojego tu służenia i pierwsze, co powinienem i chcę robić to poznawać. Poznawać diecezję, parafie, księży.

Rozmawiał Walenty WAKOLUK

17 maja w Łucku odbyło się uroczyste wprowadzenie nowego ordynariusza łuckiej diecezji biskupa Witalija Skomarowskiego. Msza św. z okazji ingresu odbyła się w Katedrze Św. Apostołów Piotra i Pawła. Z biskupem Witalijem Skomarowskim mieliśmy możliwość porozmawiać w następnym dniu.

 

Jak Ksiądz Biskup określa swoje przeznaczenie w życiu?

Moim powołaniem jest kapłaństwo. Chciałem zostać proboszczem, ale później byłem i kanclerzem, i rektorem seminarium, i zostałem biskupem. Były to jednak zadania postawione przede mną przez Kościół. Ale moim powołaniem jest spełnienie funkcji kapłańskich w Kościele Rzymskokatolickim.

Wasza Ekscelencjo, proszę w kilku słowach przybliżyć swoją drogę w służbie Bogu. W dzieciństwie Ksiądz Biskup marzył o tym, żeby zostać duchownym?

Pochodzę z Berdyczowa, z wierzącej, katolickiej rodziny. Były to czasy radzieckie, kiedy religia była prześladowana. Mieliśmy parafię i od dzieciństwa chodziłem z mamą do kościoła, nawet bawiłem się w księdza. Następnie szkoła, kollege medyczne... Radzieckie wychowanie zatarło we mnie te impulsy. Podczas studiów przeżyłem nawrócenie, zacząłem służyć do liturgii i zostałem ministrantem. Poznałem księży. Podziwiałem tych ludzi, nigdzie takich nie spotkałem.

Były to czasy rzeczywistości radzieckiej, kiedy chciało się stawiać opór. Co się takiego stało, że Ksiądz Biskup podjął decyzję o pozostaniu duchownym? Co było pierwszym impulsem?

Tragedia rodzinna – zginęła moja siostra. Dla mnie jako osoby młodej było to wstrząsające przeżycie. Zobaczyłem wówczas życie takie, jakim ono jest, a nie takie, jak je sobie wyobrażałem.

Kiedyś, jako kierowca pomagałem pewnemu proboszczowi, który służył w dwóch parafiach, położonych od siebie w odległości 250 km. Poznałem pracę księdza z bliska, zobaczyłem, że tak wiele jest potrzeb, a tak mało rąk do pracy, chciałem pomóc. Przekonałem się wówczas, jak ważne jest to, aby pomagać ludziom i uczyć ich prawdy. Wiele osób w tamtym czasie, potrzebowało takiej pracy.

I dokonał Ksiądz Biskup świadomego wyboru…

Tak, i nigdy nie doznałem rozczarowania. Jeszcze przed służbą wojskową powiedziałem proboszczowi, że też chcę służyć Bogu. On mi odpowiedział, że to nie jest możliwe, że muszę najpierw pójść do wojska. Po odbyciu służby, dostałem się do seminarium w Rydze. W Związku Radzieckim były tylko dwa seminaria katolickie – w Rydze, gdzie zajęcia prowadzono po rosyjsku, i w Kownie, gdzie nauczano po litewsku.

Jak wygląda proces zrzeczenia się świeckiego życia?

Nikt do tego nie zmusza. Jeżeli ksiądz jest wierny swojemu powołaniu, to nie jest to żadnym problemem.

Ile lat miał Ksiądz Biskup, kiedy zrozumiał swoje powołanie, zrozumiał, że musi kogoś prowadzić za sobą?

Miałem 27 lat, gdy otrzymałem święcenia kapłańskie. Następnie pracowałem jako wikariusz, byłem pomocnikiem proboszcza w Berdyczowie. Potem w Żytomierzu, gdzie służyłem w kilku parafiach. Samodzielna praca zaczęła się w Sumach.

Czy my, jako wierni, pozostajemy tradycyjni, czy się zmieniamy?

Moim zdaniem to jest jak moda: ubranie można zmienić, ale człowiek pozostaje. Oczywiście z czasem też się zmienia. Jednak podstawowe potrzeby ludzkie są zawsze te same.

W latach 90-tych, kiedy obalono komunizm, wiara w Boga stała się modna. Wasza Ekscelencjo, proszę na podstawie własnych obserwacji powiedzieć o drodze człowieka od krzyżyka jako dekoracji do głębokiej wiary albo drodze, którą człowiek pokonuje, żeby zrozumieć prawdziwe przeznaczenie symbolu, który nosi na sobie.

Bywa, że człowiek pokonuje tę drogę, bywa, że nie, bo przychodzi i gdzieś dalej idzie. Bywa różnie. Każda osoba ma swoją historię, każda ma swoją drogę. Można ją nazwać nie tylko drogą człowieka do Boga, ale też drogą Boga do człowieka. Bo w rzeczywistości, gdyby Bóg nie działał, nie zwracał się do człowieka, nie moglibyśmy odnaleźć Go samodzielnie. My odnajdujemy Boga, dlatego że to On nas szuka, każdego w różny sposób.

Jan Paweł II został świętym. Kiedyś On był dla mnie członkiem rodziny, był mi bardzo bliski. Kiedy odszedł, odczułem pustkę. Wielu moich znajomych mówi to samo.

Jan Paweł II był osobą fundamentalną, założył pewne podwaliny. Żeby ocenić, czy na tych podwalinach coś powstało, potrzebny jest czas. To samo można powiedzieć o Drugim Soborze Watykańskim, który odbył się 50 lat temu, a jednak do dnia dzisiejszego, uchwalone w jego trakcie decyzje, jakieś pomysły, które wtedy się pojawiły, oczekują na swoje wdrożenie w życie Kościoła.

Przecież podwaliny te założył Chrystus. Może Jan Paweł II odnowił w nas bezpośredniość przeżyć...

Tak, jedyną podwaliną jest Bóg. Ale Jan Paweł II dodał nam pewnego ducha.

Kiedy On zmarł, obserwowałem reakcję innych ludzi, reakcję mediów. Jeden z rosyjskich portali napisał wówczas: «Już jutro chyba się skończy ten katolicki Woodstock». Zdziwiło mnie to i obraziło. Pomyślałem, że na te tematy już nigdy więcej nie będę rozmawiał z prawosławnymi. Jednak kilka lat później pewien mężczyzna powiedział mi, że: « tyle, ile dał nam wasz papież, chyba nikt z naszych patriarchów tego nie uczynił». Zapytałem, co On im dał. Odpowiedział: «Dla was Bóg to przyjaciel. Zrozumiałem, że to nie «bozia», którym straszono mnie od dzieciństwa. Wy z tym, który zaprowadził was do Boga, żegnaliście się jak z przyjacielem». Zaczęliśmy dialog. Pomógł w tym Jan Paweł II. Jak Wasza Ekscelencja uważa, czy między prawosławnymi i katolikami możliwy jest dialog?

Możliwy. My możemy ze sobą rozmawiać. To, że się nie udaje, to inna sprawa.

Jak Ekscelencja uważa, czy to politycy nam w tym przeszkadzają, czy my nie do końca czujemy taką potrzebę?

Po pierwsze trzeba sobie uświadomić, że należymy do różnych światów. Dialog jest możliwy, lecz nie możemy go upraszczać. Będzie on się odbywał, jeżeli się nauczymy okazywać szacunek i słuchać siebie nawzajem. Istnieje jeszcze jeden problem – problem teologii. Musimy wyznać, że chociaż Kościół Katolicki był prześladowany w Związku Radzieckim, to w Europie Zachodniej tego nie doznał, tam swobodnie rozwijała się teologia. Kiedy nastąpiła wolność na Ukrainie, cały ten rozwój europejski naturalnie został równocześnie i naszym osiągnięciem. Cerkiew Prawosławna takiej możliwości nie miała. Znajdowała się pod presją przez cały ten 70-letni okres. I to trzeba mieć na uwadze. Myślę, że z czasem ten dialog będzie wyglądał inaczej.

We współczesnym zachodnim świecie Kościół nie zawsze odgrywa główną rolę. Na przykład we Francji...

Myślę, że każdy czas ma swoje niebezpieczeństwa i wyzwania. Obecnie coraz częściej wchodzimy do świata medialnego, który niesie wielkie niebezpieczeństwa, ponieważ człowiek absolutnie się nie orientuje i nie rozumie, gdzie leży prawda i czy ona w ogóle istnieje, i komu można ufać. Kościół też przeżywa różne trudności, ale sądzę, że da sobie z tym radę.

Co Wasza Ekscelencja myśli o takiej sentencji: «Po co mi kościół? Jak będę potrzebował rozmowy z Bogiem, to wyjdę w pole i się pomodlę»? Jest to wewnętrzne lenistwo czy hipokryzja?

Na to pytanie nie sposób odpowiedzieć krotko. Powiem jednak, że Kościół nie jest ludzkim wynalazkiem. Jeżeli Chrystus ustanowił Kościół jako wspólnotę apostołów, podzielił między nich zadania, to chyba jest on potrzebny. Gdyby nie był potrzebny, to po co Bóg miałby go zakładać? Ciekawe jest to, że np. sakramenty nie są udzielane według zasady «Sam sobie». Ja sam siebie nie mogę ochrzcić. Ja sam sobie nie mogę odpuścić grzechów. Gdy jednak przyjmuję sakrament w kościele i ksiądz mi mówi: «Odpuszczam ci twoje grzechy», to mogę zaufać tym słowom. Kościół uczy pokory, posłuszeństwa, zaufania. Gdyby nie było Kościoła, ja nie miałbym oparcia, nie byłbym pewny, czy się nie mylę. Człowiek ma wątpliwości, a Kościół jest gwarantem od lat niosąc naukę Chrystusa.

Jakie Ksiądz Biskup ma do nas, do parafian, prośby?

Zaczyna się obecnie okres mojego tu służenia i pierwsze, co powinienem i chcę robić to poznawać. Poznawać diecezję, parafie, księży.

Rozmawiał Walenty WAKOLUK

Powiązane publikacje
Wieczór muzyki sakralnej w Dubnie
Wydarzenia
14 września, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, parafia Świętego Jana Nepomucena w Dubnie obchodziła drugi odpust.
15 września 2026
«Paleta kultur»: jak wyglądał tegoroczny międzykulturowy festiwal w Łucku
Wydarzenia
Tradycyjnie z okazji Dnia Miasta w Łucku odbył się międzykulturowy festiwal «Paleta Kultur».
14 września 2026
Rosyjskie drony przez cały dzień atakują obwód rówieński i wołyński
Wydarzenia
Od kilku godzin trwa zmasowany atak dronów na obwód wołyński oraz od samego rana na obwód rówieński. Wróg skierował drony m.in. na Kowel, Łuck, Sarny i Dubno.
12 września 2026
Trasa z początku XX wieku: w Łucku zaprezentowano audiospacer po centrum miasta
Wydarzenia
«Łesia nawet nie śniła o życiu w rytmie tanga» – audiospacer pod tym tytułem zaprezentowano w Łucku 11 września. Jest to pierwszy audiospacer w ramach projektu «Wielokulturowy Łuck: trasa z początku XX wieku» realizowanego przez teatr «Harmyder».
12 września 2026
W Równem odbędzie się jubileuszowy turniej minifutbolu dla drużyn z Ukrainy i Polski
Wydarzenia
W Równem odbędzie się X Międzynarodowy Turniej Minifutbolu «Sport zbliża serca» z udziałem drużyn dziecięcych i dorosłych z Ukrainy i Polski.
11 września 2026
Wspólne czytanie Mickiewicza w Tarnopolu
Wydarzenia
10 września w Polonijnym Stowarzyszeniu Kulturalno-Oświatowym w Tarnopolu odbyło się Narodowe Czytanie. Spotkanie miało na celu nie tylko popularyzację klasyki literatury pięknej, ale również integrację lokalnych środowisk polskich oraz placówek oświatowych.
11 września 2026
«Dialog Dwóch Kultur» zaprosił uczestników do Krzemieńca, Dubna, Wiśniowca i Ubini
Wydarzenia
W dniach 4–7 września w Krzemieńcu odbyło się forum literacko-artystyczne «Dialog Dwóch Kultur – 2026». Wyjazdowe sesje konferencji zorganizowano w Dubnie w obwodzie rówieńskim, Wiśniowcu w obwodzie tarnopolskim oraz w Ubiniach w obwodzie lwowskim.
11 września 2026
Na kwaterze wojskowej w Kowlu pomalowano groby
Wydarzenia
9 września członkowie Towarzystwa Kultury Polskiej w Kowlu zebrali się na cmentarzu komunalnym przy ulicy Niezależności.
11 września 2026
Ukazał się nr 17 «Monitora Wołyńskiego»
Wydarzenia
Zapraszamy Państwa na łamy dzisiejszego numeru «Monitora Wołyńskiego». Wśród jego tematów są: uroczystości pogrzebowe w Ostrówkach, 30-lecie Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Zdołbunowskiej, Szkoła architektury w Równem, Narodowe Czytanie, Makrokosmos pola bitwy.
10 września 2026