Zdaniem fotografików z Chełma, którzy zaprezentowali wystawę swoich zdjęć w Łuckiej Galerii Sztuki, na Wołyniu jest bardzo dużo tematów i miejsc do fotografowania.
Wystawa fotografii artystów z Chełma „Pół wieku z fotografią" została otwarta 23 stycznia b.r. w Łuckiej Galerii Sztuki. Eksponowano zdjęcia, które wykonano w ciągu kilkudziesięciu lat przez członków Fotoklubu Ziemi Chełmskiej. Pokazano tu fotografię pejzażową, makrofotografię, reportaż, fotografie panoramiczne. Można było zobaczyć także czarno-białe fotografie z nurtu fotografii socjologicznej, robione jeszcze analogowym aparatem. W latach osiemdziesiątych, w taki właśnie sposób fotografowano przedmieścia, prowincje i obrzeża wielkich miast. Zdjęcia eksponują sposób życia tych ludzi.
– Скільки людей, стільки різних перспектив, способів зображення, – зазначив член Фотоклубу Землі Холмської Даріуш Костецький. – Привабливість сучасної фотографії полягає в тому, що вона має незвичайний дар зцілення окремої точки зору. У світі, в якому все уніфіковане, схоже на себе, фотографія – це інша точка зору.
Ryszard Kaczmarski, który jest prezesem Fotoklubu Ziemi Chełmskiej, a jednocześnie prowadzi własną autorską galerię w Chełmie, zaznaczył, że to jest kolejna wystawa w ramach współpracy pomiędzy jego galerią w Chełmie i Galerią Sztuki w Łucku.
Zdaniem fotografików z Chełma na Wołyniu jest bardzo dużo tematów i miejsc do fotografowania. Interesuje ich duchowość pogranicza. Szukają tutaj odmienności w architekturze, w kolorze, w pejzażu. Mówią, że inaczej jest uprawiana ziemia w Polsce, a inaczej na Ukrainie. To nazywają walorem pejzażu.
Oprócz tego Dariusz Kostecki, który jest dyrektorem liceum w Chełmie, swoją wizytę do Łucka chciał wykorzystać także dla nawiązania kontaktów np. dla wymiany młodzieżowej.
Fotoklub Ziemi Chełmskiej powstał w 1961 roku i jest bardzo dynamiczną organizacją. Z tej racji, że znajduje się w Chełmie, blisko granicy, od kilkunastu lat interesuje się dwoma brzegami rzeki Bug. Fenomen fotoklubu polega na tym, że nie jest on żadnym formalnym stowarzyszeniem ani fundacją. Jest to po prostu grupa przyjaciół. Razem jeżdżą, urządzają plenery, mimo że mają bardzo różnorodne zainteresowania.
Natalia DENYSIUK